Portal Gość Niedzielny relacjonuje treść listu uzurpatora Leona XIV „Życie w obfitości, O wartości sportu”, wydanego z okazji XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Dokument przedstawia sport jako „szkołę życia”, narzędzie budowania pokoju i „powszechne dobro ludzkości” – całkowicie przemilczając nadprzyrodzony cel człowieka i konieczność podporządkowania wszelkiej działalności regnum Christi. To jawny przejaw modernistycznej apostazji, redukującej religię do naturalistycznej etyki społecznej.
Teologiczne bankructwo posoborowego humanizmu
Leon XIV powtarza heretyckie założenie, jakoby sport mógł być „powszechną aktywnością dostępną dla wszystkich, sprzyjającą zdrowiu ciała i ducha” oraz „wyrażającą wspólne człowieczeństwo”. Pomija całkowicie dogmat o grzechu pierworodnym i upadłej naturze człowieka, który „pozbawiony nadprzyrodzonej łaski, skłania się nieustannie ku złu” (Sobór Trydencki, sesja V). W Piśmie Świętym czytamy przecież jasno: „Wszelki wysiłek człowieka – dla ust jego, ale głód duszy nie nasyci się” (Prz 16,26 Wlg).
„Sport może naprawdę stać się szkołą życia, w której można się nauczyć, że obfitość nie wynika ze zwycięstwa za wszelką cenę, ale z dzielenia się, szacunku i radości wspólnego wędrowania”
Ta sentencja demaskuje naturalistyczną esencję dokumentu. „Życie w obfitości” zostaje oderwane od nadprzyrodzonego celu – zjednoczenia z Bogiem – i sprowadzone do horyzontalnych relacji międzyludzkich. Tymczasem Chrystus przestrzegał: „Cóż bowiem pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę podjął?” (Mt 16,26 Wlg).
Sport jako substytut religii
Szczególnie bluźniercze są próby budowania teologicznej wykładni sportu poprzez odwołania biblijne. Leon XIV twierdzi, że sport „może być szkołą cnót: umiarkowania, wytrwałości, samodyscypliny i radości” – całkowicie ignorując fakt, iż cnoty naturalne bez łaski uświęcającej są jedynie pozorem doskonałości. Św. Augustyn poucza: „Wszelkie cnoty pogan są świetnymi przywarami” (De Civitate Dei, XIX, 25).
Dokument posuwa się do stwierdzenia, że sport stanowi „współczesny areopag”, czyli miejsce ewangelizacji. To jawna zdrada misji Kościoła, który ma nakaz Chrystusa: „Idąc tedy, nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28,19 Wlg). Św. Pius X w encyklice Pascendi potępia takich modernistów, którzy „religię upatrują wyłącznie w jakimś nieokreślonym uczuciu wewnętrznym” (n. 14).
Olimpijski synkretyzm i negacja katolickiego uniwersalizmu
Apel o „rozejm olimpijski” jako „symbol pojednanego świata” jest jawnym zaprzeczeniem katolickiej doktryny o konieczności podporządkowania narodów Chrystusowi Królowi. Pius XI w Quas primas nauczał nieomylnie: „Narody przypomną sobie, że mają obowiązek nie tylko czcić Chrystusa, ale i Jego słuchać. (…) Jeżeli kiedy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa”.
Tymczasem posoborowy dokument głosi herezję religijnej obojętności: „Wartości promowane przez sport (…) są wspólne dla każdej osoby, niezależnie od przekonań religijnych”. To dokładne odwzorowanie potępionej tezy Syllabusu Piusa IX: „Każdy człowiek jest wolny w przyjęciu i wyznawaniu tej religii, którą uzna za prawdziwą pod kierunkiem światła rozumu” (n. 15).
Duchowa pustka nowej ascezy
Najgroźniejszym elementem listu jest próba sakralizacji sportu poprzez odwołania do „duchowości”: „Życie duchowe daje sportowcom spojrzenie wykraczające poza wynik i osiągnięcie”. To klasyczny przykład modernistycznej metody mieszania prawdy z błędem. Św. Pius X w Lamentabili potępił podobne zabiegi: „Objawienie było tylko uświadomieniem sobie przez człowieka swego stosunku do Boga” (n. 20).
Propozycja „integralnej troski o osobę” poprzez sport to parodia prawdziwej duchowości. Kto szuka autentycznego rozwoju, niech sięgnie po „Ćwiczenia duchowe” św. Ignacego Loyoli, a nie olimpijskie treningi. Jak przypominał św. Paweł: „Ćwicz się w pobożności! Albowiem ćwiczenie cielesne nie na wiele się przyda; pobożność zaś do wszystkiego jest pożyteczna” (1 Tm 4,7-8 Wlg).
Posoborowy dokument kończy się bluźnierczym stwierdzeniem, że sport może stać się „szkołą życia” bez zwycięstwa za wszelką cenę. Tymczasem w życiu duchowym trzeba zwyciężyć za wszelką cenę, bo – jak pouczał św. Jan od Krzyża – „na sądzie ostatecznym będziemy badani z miłości”. Wszelkie próby zastąpienia łaski uświęcającej „radą wspólnego wędrowania” to droga do wiecznej zguby.
Za artykułem:
Leon XIV podkreśla znaczenie sportu dla człowieka i świata w którym żyje (gosc.pl)
Data artykułu: 06.02.2026








