Portal LifeSiteNews (5 lutego 2026) informuje o kontynuacji procesu apelacyjnego w tzw. „sprawie stulecia” przeciwko kardynałowi Angelo Becciu i ośmiu współoskarżonym. Obrońcy dowodzą, że nieopublikowane dekrety wydane przez antypapieża Franciszka w latach 2019-2020 dały prokuratorom nadzwyczajne uprawnienia śledcze, naruszając zasadę jawności prawa i podstawowe prawa obrony. Adwokat Mario Zanchetti określił praktykę tajnych rozporządzeń jako „faszystowską”, zaś Luigi Panella mówił o „surrealistycznej carte blanche” dla oskarżycieli. Fakt personalnego zaangażowania uzurpatora Bergoglio w sterowanie śledztwem obnaża całkowity upadek praworządności w strukturach okupujących Watykan.
Decyzje arbitralne w miejsce prawa
Cztery „tajne dekrety” podpisane przez antypapieża Franciszka umożliwiły prokuraturze stosowanie metod niedopuszczalnych według obowiązującego prawa Państwa Watykańskiego. Chodziło głównie o inwigilację elektroniczną (w tym podsłuchy) oraz odstępstwa od proceduralnych gwarancji bez nadzoru sądowego. Jak podkreślają obrońcy, fakt utajnienia tych przepisów uniemożliwiał stronom procesowym zapoznanie się z podstawami prawnymi działań śledczych.
W przypadku włoskiego maklera Gianluigi Torziego doszło do drastycznego pogwałcenia wolności osobistej: „jego urządzenia elektroniczne zostały skonfiskowane, a on sam aresztowany i przetrzymywany w koszarach żandarmerii watykańskiej przez dziesięć dni bez formalnych zarzutów lub nakazu wydanego przez sędziego”. Takie postępowanie stanowi jawne pogwałcenie zasady nullum crimen, nulla poena sine lege (żadnej zbrodni, żadnej kary bez ustawy), będącej fundamentem cywilizacji łacińskiej.
Teologiczny wymiar samowoli
Reakcja sędziego Arellano Cedillo na próbę wskazania odpowiedzialności antypapieża Franciszka była symptomatyczna: „Proszę, by nie wymieniać imienia papieża Franciszka… Wszyscy rozumiemy, jeśli unikniecie odniesienia do Ojca Świętego”. Ta kurialna asekuracja obnaża duchową schizę neo-kościoła: z jednej strony teoretyczne uznanie zasady Prima Sedes a nemine judicatur (Pierwsza Stolica nie podlega niczyjemu osądowi), z drugiej – praktyka absolutystycznej samowoli sprzecznej z prawem naturalnym.
Św. Robert Bellarmin w traktacie De Romano Pontifice precyzuje: „Władza papieska pochodzi od Boga, lecz jej wykonywanie podlega prawom Bożym i naturalnym” (ks. II, rozdz. 29). Pius IX w Syllabusie błędów potępia tezę, jakoby papież miał „władzę nieograniczoną i wystarczającą samą przez się do przezwyciężenia praw i dyscypliny Kościoła” (punkty 23, 42). Tymczasem sekta posoborowa stworzyła system, w którym wola uzurpatora staje się jedynym źródłem „prawa”, co stanowi karykaturę katolickiej nauki o prymacie.
Symptom szerszej apostazji
Cała afera londyńskich nieruchomości oraz proces kardynała Becciu ujawnia głębszy kryzys strukturalny. Jak trafnie zauważa portal LifeSiteNews, „w teorii jest zgodne z prawem, aby papież, jako absolutny suweren, wydawał poufne dekrety wykonawcze”, jednak ich użycie do sterowania procesem stanowi pogwałcenie prawa naturalnego. Ten dualizm prawny jest charakterystyczny dla wszystkich rewolucyjnych reżimów: formalne zachowanie pozorów praworządności przy rzeczywistym rządach silnej ręki.
Kościół katolicki zawsze nauczał, że celem procesu karnego jest wymierzenie sprawiedliwości, a nie realizacja politycznych porachunków. Pius XI w encyklice Quas primas podkreślał, że „królestwo Chrystusa (…) zwalcza wszelką niesprawiedliwość i dążenie do przewrotów”. Tymczasem w pseudo-Kościele posoborowym obserwujemy odwrócenie tych wartości: proces Becciu służy głównie demonstracji władzy i tworzeniu pozorów „przejrzystości” dla zewnętrznych obserwatorów.
Bankructwo systemu
Sprawa ta obnaża trzy fundamentalne sprzeczności neo-kościoła:
- Schizma epistemologiczna: Deklarowana „otwartość” i „przejrzystość” w praktyce maskuje system niejawnych rozporządzeń i arbitralnych decyzji.
- Upadek autorytetu: Władza, która opiera się na tajnych dekretach i inwigilacji, traci legitymizację nawet w oczach własnych funkcjonariuszy.
- Relatywizacja prawa: Odrzucenie zasady lex mihi lex (prawo jest dla mnie prawem) na rzecz rewolucyjnej koncepcji „prawa jako narzędzia walki”.
Kanon 188 §4 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku stanowi, że urząd kościelny staje się wakujący ipso facto w przypadku publicznego odstępstwa od wiary. Bergoglio, poprzez systematyczne łamanie zasad sprawiedliwości i promulgowanie tajnych przepisów, potwierdza jedynie swoją przynależność do struktury całkowicie oderwanej od katolickiej Tradycji.
Jedyna droga naprawy
Kryzys uwidoczniony w procesie Becciu nie jest izolowanym incydentem, lecz logiczną konsekwencją soborowej rewolucji. Jak nauczał św. Pius X w encyklice Pascendi, modernizm to „synteza wszystkich herezji”, która prowadzi do całkowitej destrukcji porządku nadprzyrodzonego i naturalnego.
Rozwiązanie nie polega na powierzchownych reformach proceduralnych, lecz na radykalnym powrocie do niezmiennych zasad:
- Uznaniu, że uzurpatorzy od Jana XXIII po Franciszka nie posiadają żadnej władzy w Kościele
- Odrzuceniu wszystkich posoborowych „sakramentów” i „struktur”
- Podporządkowaniu życia publicznego i prywatnego królewskiej władzy Chrystusa
Dopóki wierni będą łudzić się możliwością naprawy neo-kościoła, dopóty będą uczestnikami tego samego systemu, który w procesie Becciu wystawił sobie miażdżące świadectwo. Jak przypomina Psalm 2: „I teraz, o królowie, zrozumiejcie, bądźcie pouczeni, sędziowie ziemi! Służcie Panu z bojaźnią” (Ps 2,10-11 Wlg).
Za artykułem:
Pope Francis ‘secret decrees’ undermined defendants’ rights in Cdl. Becciu trial, lawyers say (lifesitenews.com)
Data artykułu: 05.02.2026







