Fałszywy kult „męczennika” Sztarka jako przejaw posoborowej apostazji
Portal EWTN (7 lutego 2026) przedstawia hagiograficzną narrację o „ojcu” Adamie Sztarku SJ, rzekomym „męczenniku” zamordowanym przez Niemców w 1942 roku. Tekst kreuje go na bohatera „ratującego żydowskie dzieci” poprzez fałszowanie dokumentów i ukrywanie ich u katolików. Autor Filip Mazurczak bezkrytycznie powiela modernistyczną narrację gloryfikującą naturalistyczne poświęcenie oderwane od nadprzyrodzonego celu Kościoła. „Sztark miał nieżydowski wygląd semicki, co umożliwiało mu swobodne poruszanie się po getcie w Słonimiu, gdzie dawał żywność głodującym i z którego przemycał żydowskie dzieci” – czytamy, przy całkowitym pominięciu kwestii ich chrześcijańskiej formacji duchowej.
Naturalizm zastępujący misję zbawienia dusz
Podstawowym błędem artykułu jest redukcja heroiczności cnót do humanitarnego aktywizmu. Pismo Święte jasno naucza: „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16,26 Wlg). Tymczasem portal EWTN koncentruje się wyłącznie na fizycznym przetrwaniu Żydów, pomijając całkowicie zasadniczą kwestię: ilu z nich przyjęło prawdziwą wiarę katolicką dzięki działalności Sztarka? Wspomniane „udzielanie żydom datowanych wstecz świadectw chrztu” jawi się jako czysto formalny akt pozbawiony duchowego znaczenia, co stanowiłoby nadużycie sakramentu.
„Podczas gdy skazani więźniowie – Polacy, Żydzi i sowieccy partyzanci – mieli zostać straceni, pocieszał ich i udzielał im sakramentów pokuty i chrztu”
Brak precyzyjnego rozróżnienia między ważnym a nieważnym chrztem w warunkach więziennych rodzi poważne wątpliwości teologiczne. Sobór Trydencki w dekrecie o sakramencie chrztu stwierdza jednoznacznie: „Jeśli ktoś powie, że chrzest jest dowolny, czyli niezbędny do zbawienia, niech będzie wyklęty” (Sess. VII, can. 5). Czy w pośpiechu przed egzekucją możliwe było zapewnienie należytej dyspozycji intelektualnej i moralnej u dorosłych Żydów? Milczenie źródła w tej kwestii jest wymowne.
Pseudomęczeństwo w służbie synkretyzmu
Kluczową manipulacją jest przedstawienie śmierci Sztarka jako „męczeństwa”. Katechizm Rzymski definiuje męczennika jako tego, kto „oddaje życie za wiarę w Chrystusa lub za cnotę związaną z wiarą”. Tymczasem artykuł nie przedstawia żadnych dowodów, że Niemcy zamordowali Sztarka z nienawiści do wiary (odium fidei), lecz za pomoc Żydom – co stanowi działalność polityczną, nie religijną. Co więcej, ostatnie słowa rzekomo wypowiedziane przez jezuitę: „Niech żyje Chrystus Król! Niech żyje Polska!” odsłaniają nacjonalistyczne przesłanie obce katolickiej koncepcji królewskiej władzy Chrystusa nad narodami.
Szczególnie jaskrawa jest próba budowania fałszywej ciągłości między Sztarkiem a potępionymi przez Kościół formacjami:
„W 1999 r. siostry Ewa Noiszewska i Marta Wołowska zostały beatyfikowane przez św. Jana Pawła II”
Beatyfikacja dokonana przez uzurpatora Wojtyłę – jawnie sprzeniewierzającego się doktrynie katolickiej poprzez ekumeniczne spotkania w Asyżu i kult bałwochwalczy „świętych” posoborowych – nie ma żadnej wartości w oczach Boga. Jak stwierdza św. Robert Bellarmin: „Papież-heretyk automatycznie traci urząd” (De Romano Pontefice), co tym bardziej dotyczy antypapieży po 1958 roku.
Judaszowy paradoks „Sprawiedliwych wśród Narodów”
Artykuł z dumą podkreśla, że w 2001 roku „Yad Vashem uznał Sztarka za Sprawiedliwego wśród Narodów”. To jawna zdrada misji Kościoła! Pius XI w encyklice Quas primas nauczał: „Niechaj więc nie odmawiają władcy państw publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi, lecz niech ten obowiązek spełnią sami i wraz z ludem swoim”. Tymczasem przyjęcie świeckiego tytułu nadanego przez instytucję żydowską stanowi akt podporządkowania Kościoła synagodze, co wypełnia proroctwo: „Będą miały pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy” (2 Tm 3,5 Wlg).
Co charakterystyczne, autor pomija kluczowy kontekst doktrynalny: w 1942 roku obowiązywało jeszcze prawo kanoniczne zakazujące katolikom współpracy z komunistami (can. 2335). Wspieranie sowieckich partyzantów, jak czynił Sztark, było więc jawnym złamaniem dyscypliny kościelnej. Święte Oficjum w dekrecie Lamentabili potępiło tezę, że „Kościół może pojednać się z postępem” (propozycja 65), co właśnie ilustruje ta laicka hagiografia.
Zatrute źródło posoborowego kultu
Proces beatyfikacyjny Sztarka został wszczęty w 2003 roku przez struktury neo-Kościoła, który odrzucił zasadę „extra Ecclesiam nulla salus”. Jak nauczał Pius XII w encyklice Mystici Corporis: „Nikt, nawet jeśli przeleje krew za wyznanie Chrystusa, nie może być pewnym owej chwalebnej nagrody, jeśli nie trwa w łonie i w jedności Kościoła”. Tymczasem posoborowa sekta celowo promuje „bohaterów” popierających fałszywy ekumenizm i dialog z judaizmem, co stanowi jawne odstępstwo od wiary.
Ostatnie zdanie artykułu demaskuje prawdziwy cel tej narracji: „Gdy nasz świat znów pogrąża się w wojnie, niech ich wstawiennictwo wspomoże tych, którym grozi przemoc”. To czysto naturalistyczne wezwanie pomijające jedyne prawdziwe rozwiązanie: poddanie narodów pod panowanie Chrystusa Króla. Jak przypominał św. Pius X: „Nie ma prawdziwej wolności bez prawdy” (Encyklika Notre charge apostolique).
Kult fałszywych „męczenników” typu Sztark służy budowie anty-Kościoła pozbawionego nadprzyrodzonej misji. Jedyną odpowiedzią wiernych pozostaje powrót do niezmiennej doktryny katolickiej i odrzucenie modernistycznych bożków.
Za artykułem:
Father Adam Sztark: The Polish Jesuit who died saving Jewish children (ewtnnews.com)
Data artykułu: 07.02.2026







