Portal Gość.pl (9 lutego 2026) relacjonuje ustalenia śledztwa FBI ws. Jeffreya Epsteina, podkreślając brak dowodów na istnienie zorganizowanej siatki handlu seksualnego, przy jednoczesnym potwierdzeniu „systematycznego wykorzystywania nieletnich dziewcząt” przez finansistę. Dokumenty Departamentu Sprawiedliwości USA wskazują, że pomimo analizy finansów, korespondencji i zeznań dziesiątek ofiar, nie znaleziono podstaw by oskarżyć wpływowe osoby o współudział. Artykuł bezkrytycznie powiela tę narrację, demonstrując typową dla współczesnych mediów ślepotę na metafizyczne źródła zła.
Faktograficzne przemilczenia i technicyzm sądowy
Przedstawiane „ustalenia” pomijają kluczowy kontekst: Epstein przez dekady cieszył się nietykalnością dzięki powiązaniom z establishmentem finansowym i politycznym. Jak zauważają niezależni dziennikarze, sam fakt umorzenia śledztwa w 2008 r. na mocy ugody sądowej – gdzie sprawca odsiedział zaledwie 13 miesięcy w więzieniu o charakterze półotwartym – stanowi dowód systemowej ochrony przestępców seksualnych. Techniczna wykładnia „braku dowodów” służy tu przykryciu moralnego bankructwa instytucji, które zamiast ścigać zło, chronią interesy korupcyjnych układów.
„Żadna inna ofiara nie opisała, by Maxwell lub Epstein wyraźnie kierowali ją do kontaktów »seksualnych« z innymi mężczyznami” – cytuje AP memorandum FBI z 2019 r.
Już sama terminologia zdradza ideologiczne uwikłanie: określenie „kontakty seksualne” wobec przestępstw wobec nieletnich to relatywizacja ciężaru grzechu, sprzeczna z katolickim pojęciem crimen pessimum (najcięższej zbrodni). Kanon 2357 KPK 1917 jasno klasyfikuje takie czyny jako peccata clamantia in caelum (grzechy wołające o pomstę do nieba), wymagające najsurowszych sankcji.
Teologiczny wymiar kryzysu sprawiedliwości
Cała sprawa Epsteina obnaża skrajną degenerację prawa stanowionego oderwanego od prawa naturalnego. Jak nauczał Pius XI w Quas Primas, „państwa, które nie chcą słuchać przykazań Bożych, tracą siłę i popadają w ruinę”. Brak rozliczenia wpływowych współsprawców nie wynika z „niedostatku dowodów”, lecz z odrzucenia zasady równości wobec prawa – fundamentu cywilizacji chrześcijańskiej.
Artykuł milczy o najistotniejszym wymiarze afery: systemowym przyzwoleniu na kult cielesności i rozwiązłość, który Pius XII nazwał „duchową gangreną współczesności”. W świetle encykliki Sacra virginitas praktyki Epsteina stanowią realizację programu masońskiego „kultu Wielkiej Bogini” – próbę zniewolenia ludzkości przez perwersyjne pożądanie.
Symptomatologia upadku Zachodu
Ukrywanie prawdy o międzynarodowych sieciach pedofilskich to nie „błąd systemu”, ale jego istota. Jak wykazał Syllabus błędów Piusa IX (pkt 39-55), laickie państwo nieuchronnie degeneruje się w narzędzie tyranii, odrzucając nadprzyrodzony porządek. „Rząd USA” – instytucja zbudowana na masonerii i deizmie – z definicji nie może wymierzyć sprawiedliwości, gdyż sam stanowi emanację „królestwa szatana” (1 J 5,19 Wlg).
W tym kontekście milczenie hierarchów posoborowych wobec afer pedofilskich nie dziwi – jak zauważył św. Pius X w Lamentabili sane, moderniści redukują religię do „emocjonalnego przeżycia”, porzucając obiektywną prawdę i moralność. Brak zdecydowanego potępienia ze strony „Franciszka” czy lokalnych „konferencji episkopatów” potwierdza ich współudział w kryzysie.
Katolicka droga naprawy
Jedynym wyjściem z tej spirali zła jest powrót do niezmiennych zasad: przywrócenie kary śmierci za zbrodnie przeciwko niewinności (KPK 1917, kan. 2357 §2), likwidacja anonimowości elit oraz podporządkowanie prawa stanowionego Bożemu porządkowi. Jak przypomina bulla Cum ex apostolatus officio Pawła IV, władcy tolerujący takie zbrodnie „automatycznie tracą legalność rządów”.
Dopóki społeczeństwa nie uznają królewskiej władzy Chrystusa (Ps 2,10-12 Wlg), „postępowe” systemy prawne będą służyły ochronie zbrodniarzy, nie ofiar. Historia Epsteina to nie „porażka wymiaru sprawiedliwości”, ale dramatyczny sygnał, że bez odnowy moralnej opartej na katolickich zasadach, Zachód skazany jest na zagładę.
Za artykułem:
Epstein molestował, lecz brak dowodów na siatkę handlu seksualnego (gosc.pl)
Data artykułu: 09.02.2026



