Śmierć aktora jako świecka hagiografia

Podziel się tym:

Portal „Gość Niedzielny”, należący do struktur neo-kościoła, w artykule z 8 lutego 2026 r. kreuje nekrolog Edwarda Linde-Lubaszenki na wzór świeckiej hagiografii. Wychwalając karierę aktorską zmarłego („wybitny aktor i pedagog”), współpracę z reżyserami takimi jak Andrzej Wajda czy Steven Spielberg oraz odznaczenia państwowe (Medal „Gloria Artis”), tekst całkowicie pomija pierwszorzędną kwestię zbawienia duszy i stanu łaski u kresu życia. Brak jakiejkolwiek wzmianki o sakramentach pokuty, namaszczenia chorych czy nawet katolickim charakterze pogrzebu – co w kontekście udziału w produkcjach głęboko niemoralnych („Psy”, „Róża”) i współpracy z twórcami promującymi antywartości – stanowi karygodne zaniedbanie duszpasterskie.


Kult człowieka zamiast memento mori

Ton artykułu odzwierciedla apostazję posoborowej struktury, która porzuciła nadprzyrodzoną perspektywę na rzecz laickiego kultu „zasłużonych”. Wychwalanie „błyskotliwej inteligencji” i „autoironicznego dystansu” aktora (jak podaje komunikat Teatru Starego) to klasyczny przykład bałwochwalczego uwielbienia dla talentu oderwanego od moralności. Tymczasem Reginaldus Garrigou-Lagrange w „Trzech okresach życia wewnętrznego” przypominał: „Największym nieszczęściem nie jest śmierć fizyczna, lecz śmierć duszy przez grzech śmiertelny”. Portal, deklarujący się jako katolicki, przemilcza jednak fundamentalną prawdę: „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16,26 Wlg).

W roku 1991 z rąk prezydenta Lecha Wałęsy odebrał nominację profesorską. W roku 2024 został odznaczony Medalem „Zasłużył Kulturze Gloria Artis”.

Akcentowanie świeckich tytułów i odznaczeń stanowi jaskrawy kontrast wobec katolickiej nauki o vanitas mundi (marności świata). Jak zauważył Pius XI w Divini Redemptoris: „Obłędne mniemanie, jakoby życie doczesne było wszystkim, a jego dobrobyt jedynym celem ludzi i społeczeństw” prowadzi do duchowej śmierci. Tymczasem tekst nie zawiera ani jednego wezwania do modlitwy za zmarłego – co w obliczu dogmatu o czyśćcu i obowiązku miłosierdzia wobec dusz cierpiących jest zdradą katolickiego depozytu.

Estetyzm zamiast etyki katolickiej

Bezkrytyczne wymienianie filmów i seriali z udziałem Linde-Lubaszenki (w tym „M jak miłość” czy „Barwy szczęścia”) demaskuje estetyzujący relatywizm moralny autorów. Produkcje te, promujące liberalne modele rodziny i relatywizujące zasady moralne, nie zostały poddane żadnej ocenie przez pryzmat katolickiej etyki. Tymczasem już Pius XII w przemówieniu z 21 czerwca 1955 r. ostrzegał: „Sztuka, która odłącza się od służby Bożej i od moralności, staje się narzędziem zepsucia”.

Szczególnie wymowne jest milczenie w kwestii współpracy z Krzysztofem Zanussim – reżyserem otwarcie propagującym antychrześcijański światopogląd w filmach takich jak „Struktura kryształu” czy „Iluminacja”. Św. Robert Bellarmin w „De Romano Pontifice” precyzuje: „Współpraca z jawnymi wrogami Kościoła, nawet w dziedzinie pozornie neutralnej, stanowi współudział w ich grzechu” (III,23).

Pedagogika oderwana od Boga

Był wieloletnim wykładowcą Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie, gdzie pełnił między innymi funkcję dziekana Wydziału Aktorskiego.

Wychwalanie kariery akademickiej zmarłego na uczelni noszącej imię modernistycznego dramaturga (autora bluźnierczych dzieł jak „Klątwa”) to kolejny dowód na intelektualną apostazję środowisk podszywających się pod katolickie. Jak przypomina Sobór Trydencki w sesji V: „Biskupi mają obowiązek czuwać, aby w szkołach nie wkradły się błędy przeciw wierze”. Tymczasem Akademia Sztuk Teatralnych od dziesięcioleci promuje antykatolickie treści, czego przykładem jest choćby „Dziady” w reżyserii Krzysztofa Garbaczewskiego z 2016 r. – otwarcie szydzące z sacrum.

Dramat niewspomnianej spowiedzi

Najcięższym zarzutem wobec tekstu jest całkowite przemilczenie kwestii dispositiones ad mortem (przygotowań do śmierci). Brak informacji, czy aktor pojednał się z Bogiem przez sakrament pokuty, przyjął Wiatyk i namaszczenie chorych – przy jednoczesnym podkreślaniu, że „w grudniu ub.r. poinformował o zakończeniu kariery aktorskiej” – pokazuje diaboliczne przesunięcie akcentów z rzeczy wiecznych na doczesne. Św. Alfons Liguori w „Przygotowaniu do śmierci” podkreślał: „Najważniejszą rzeczą w godzinie śmierci jest stan duszy przed Sędzią Najwyższym, nie zaś ludzkie osiągnięcia”.

Odejście od wiary wśród artystów nie jest przypadkiem odosobnionym, lecz „owocuje z przyjęcia zasad Vaticanum II o autonomii kultury” („Gaudium et spes”, 59). Jak trafnie diagnozował św. Pius X w „Pascendi dominici gregis”: „Moderniści, przedkładając doświadczenie nad rozum, uczynili z religii produkt emocjonalny, pozbawiony obiektywnych fundamentów” (cz. I, rozdz. 4).

Artykuł w „Gościu Niedzielnym”, zamiast stanowić wezwanie do modlitwy za zmarłego i refleksji nad marnością ziemskiej chwały, staje się więc mimowolnym pomnikiem kultury samouwielbienia – tej samej, która doprowadziła do upadku katolickiej cywilizacji.


Za artykułem:
Zmarł Edward Linde-Lubaszenko, wybitny aktor i pedagog
  (gosc.pl)
Data artykułu: 08.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: gosc.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.