Portal gosc.pl (10 lutego 2026) relacjonuje naukowy spór dotyczący autentyczności Całunu Turyńskiego, w którym włoscy badacze Casabianca, Marinelli i Piana podważają metodologię brazylijskiego naukowca Moraesa twierdzącego o średniowiecznym pochodzeniu relikwii. W odpowiedzi na artykuł Moraesa opublikowany w „Archaeometry”, trójka ekspertów wskazuje na liczne niedociągnięcia w jego analizie: od błędów anatomicznych w modelu 3D po ignorowanie kluczowych właściwości płótna. Moraes w replice utrzymuje swoje stanowisko, jednak nie odnosi się do historycznych i teologicznych implikacji swojej tezy.
Naukowe igrzyska zamiast teologicznej refleksji
Przedstawiona debata naukowa stanowi klasyczny przykład redukcji rzeczywistości nadprzyrodzonej do wymiaru czysto przyrodniczego. Jak zauważył Pius X w encyklice Pascendi dominici gregis: „Moderniści utrzymują, że dogmat nie tylko może, ale powinien ewoluować i podlegać przekształceniom” (Denz. 2072). Cała dysputa koncentruje się na „dowodach” i „kontrdowodach” materialnych, kompletnie pomijając nadprzyrodzony charakter relikwii oraz jej znaczenie dla pobożności katolickiej.
Włoscy badacze słusznie wskazują na anatomiczne niekonsekwencje w modelu Moraesa, jednak sami popadają w tę samą pułapkę scjentystycznego myślenia. Ich argumentacja skupia się wyłącznie na poziomie technicznej poprawności metody 3D, ignorując fundamentalną prawdę: żadne naukowe badanie nie jest w stanie ani potwierdzić, ani zaprzeczyć nadprzyrodzonemu pochodzeniu wizerunku. Jak nauczał Leon XIII: „Nauki przyrodnicze, ilekroć zajmują się sprawami nie należącymi do ich dziedziny, mogą jedynie błądzić” (Enc. Providentissimus Deus).
Językowa sekularyzacja sacrum
Analiza języka użytego w artykule ujawnia głęboką transformację pojęciową charakterystyczną dla posoborowego przewrotu. Określenia takie jak „Mężczyzna z Całunu” czy „obraz Chrystusa” zastępują tradycyjne katolickie sformułowania jak „Święte Oblicze” lub „Wizerunek Zbawiciela”. Zabieg ten nie jest przypadkowy – służy desakralizacji relikwii i sprowadzeniu jej do poziomu archeologicznego artefaktu.
W tekście wielokrotnie powtarza się określenie „eksperci” i „naukowcy”, podczas gdy brakuje jakiegokolwiek odniesienia do autorytetów teologicznych czy Magisterium Kościoła. Taka retoryka odpowiada modernstycznej zasadzie wyrażonej w potępionym przez Piusa IX Syllabusie: „Ludzki rozum, bez żadnego odniesienia do Boga, jest jedynym arbitrem prawdy i fałszu” (Denz. 1702).
Teologiczne bankructwo „badania relikwii”
Cała dyskusja pomija fundamentalną prawdę doktrynalną: autentyczność relikwii nie stanowi przedmiotu wiary katolickiej. Jak uczy św. Tomasz z Akwinu: „Kult oddawany relikwiom świętych nie jest aktem latrii, lecz dulii, i to pośrednio, jako że odnosi się do świętych osób” (Summa Th., III, q. 25, a. 6). Tymczasem przedstawiona debata sugeruje, że naukowe potwierdzenie autentyczności Całunu miałoby znaczenie dla wiary – co jest przejawem typowo modernistycznego pomieszania porządku naturalnego i nadprzyrodzonego.
Brakuje tu również ostrzeżenia przed bałwochwalczym przywiązaniem do materialnych przedmiotów, o którym mówi Dekret Kongregacji Świętego Oficjum z 1892 roku: „Cześć dla relikwii nie może przerodzić się w zabobonne przywiązanie do przedmiotów materialnych” (Denz. 1945). W sytuacji, gdy struktury posoborowe promują praktyki graniczące z idolatrią (jak kult „świętych” posoborowych czy „relikwii” Jana Pawła II), milczenie na ten temat jest szczególnie wymowne.
Symptom szerszej apostazji
Przedstawiona dyskusja stanowi jedynie przejaw głębszego problemu: całkowitej sekularyzacji dyskursu religijnego w strukturach okupujących Watykan. Jak zauważył Pius XI w encyklice Quas primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw, zburzone zostały fundamenty władzy”. Przeniesienie akcentu z teologicznej refleksji na naukowe dociekania w kwestii Całunu Turyńskiego pokazuje, jak posoborowa sekta porzuciła nadprzyrodzoną perspektywę wiary na rzecz naturalistycznych rozważań.
Co charakterystyczne, w całym artykule brak jakiegokolwiek odniesienia do Męki Pańskiej czy zbawczego znaczenia śmierci Chrystusa. Całun zostaje potraktowany jako zagadka kryminalistyczna, a nie jako potencjalne świadectwo Męki Zbawiciela. Taka perspektywa doskonale wpisuje się w modernistyczną redukcję chrześcijaństwa do poziomu etycznego humanizmu, potępioną już przez św. Piusa X.
„Moderniści uczynili z religii rodzaj archeologii. Chrystus jest dla nich postacią historyczną, którą trzeba badać na równi z Sokratesem czy Budda” – pisał ks. Jacek Tylka w pracy Zasadnicze błędne twierdzenia modernistów (Kraków 1912).
Włoscy badacze słusznie kwestionują metodologię Moraesa, jednak ich własne stanowisko pozostaje uwięzione w tym samym paradygmacie scjentystycznego myślenia. Prawdziwym problemem nie jest data powstania płótna, lecz systematyczna destrukcja katolickiej pobożności i zastępowanie jej naukowymi spekulacjami. Jak zauważył kard. Alfredo Ottaviani w pracy Il baluardo della fede (1950): „Kiedy wiara słabnie, człowiek szuje oparcia w nauce, która jednak nigdy nie zastąpi łaski”.
Za artykułem:
Całun Turyński – naukowcy podważają hipotezę o średniowiecznym fałszerstwie (gosc.pl)
Data artykułu: 10.02.2026



