Portal gosc.pl (10 lutego 2026) informuje o wszczęciu przez Komisję Europejską procedury przeciwko Niemcom w sprawie tzw. wiz Vander Elst. Zarzuca się Berlinowi naruszenie unijnego prawa przez wymóg dodatkowych wiz dla pracowników spoza UE delegowanych przez firmy z innych państw członkowskich. Relacja koncentruje się na gospodarczych aspektach sporu, przemilczając fundamentalny konflikt między lex naturalis (prawem naturalnym) a laickim porządkiem prawnym Unii Europejskiej.
Faktograficzne przemilczenie antykatolickiego charakteru unijnego prawa
„Decyzja KE była dla nas miłym zaskoczeniem, ponieważ potwierdziła prezentowane przez nas od lat stanowisko, że wymóg uzyskania dodatkowych wiz stanowi naruszenie artykułu 56 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej”
– cytuje portal Stefana Schwarza z Europejskiego Instytutu Mobilności Pracy. Choć formalnie KE działa poprawnie, cała dyskusja toczy się w antykatolickich ramach prawa unijnego, które z zasady wyklucza odniesienie do prawa Bożego. Jak przypomina Pius XI w Quas primas: „ludzie prywatni i państwa mają obowiązek publicznie czcić Chrystusa i Jego słuchać”. Tymczasem unijne traktaty sankcjonują laïcité (świeckość) jako fundament ustrojowy, co stanowi jawne odrzucenie Królewskiej Godności Chrystusa.
Językowa normalizacja bezbożnego porządku
Relacja posługuje się technokratycznym żargonem („swoboda świadczenia usług”, „procedura wizowa”, „delegowanie pracowników”), który służy zamaskowaniu rzeczywistego konfliktu światopoglądowego. Brak jakiejkolwiek wzmianki o prawie naturalnym czy katolickiej nauce społecznej dowodzi, że nawet tzw. konserwatywne media w Polsce przyjęły laicką optykę jako jedyny dopuszczalny paradygmat. Tymczasem już w 1864 roku Pius IX w Syllabus errorum potępił tezę, że „państwo jako źródło wszystkich praw posiada pewne prawo nieograniczone żadnymi granicami” (pkt 39), co stanowi fundament unijnego systemu prawnego.
Teologiczny wymiar ucisku gospodarczego
Dr Marcin Kiełbasa wskazuje na „miliardowe straty” polskich firm, całkowicie pomijając moralny aspekt eksploatacji pracowników migrujących. Modernistyczna ekonomia traktuje człowieka jako zasób produkcyjny, nie zaś jako „dzieło rąk Bożych” (Ps 138). Kanon 1523 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r. wyraźnie stanowił: „Umowy o pracę należy tak układać, by robotnik nie był zmuszony do pracy ponad siły”. Tymczasem unijny rynek pracy, promując „mobilność”, niszczy naturalne wspólnoty rodzinne i lokalne, czego dobitnym przykładem są opisywane deportacje „w środku lasu przy drodze”.
Symptomatyczna hipokryzja brukselskiej biurokracji
Procedura KE przeciwko Niemcom to walka dwóch odmian tego samego antychrześcijańskiego systemu. Jak trafnie zauważył św. Pius X w encyklice Pascendi dominici gregis: „Moderniści […] pragną, by państwo było ateistyczne”. Zarówno Niemcy narzucające dodatkowe wizy, jak i Komisja „broniąca” swobód rynkowych, działają w ramach tej samej laickiej ontologii. Brak w całym sporze jakiegokolwiek odniesienia do katolickiej zasady pomocniczości czy sprawiedliwej płacy – to dowód na całkowite zdominowanie debaty publicznej przez neo-marksistowską wizję człowieka.
Za artykułem:
KE uzna Niemcy za winne naruszenia? (gosc.pl)
Data artykułu: 10.02.2026




