Popkulturowy pesymizm jako symptom apostazji współczesnego świata
Portal Tygodnik Powszechny (10 lutego 2026) informuje o nominowanych do Oscara filmach „Bugonia” oraz „Jedna bitwa po drugiej”, przedstawiając je jako artystyczną odpowiedź na tzw. „kryzys zaufania” wobec instytucji po publikacji dokumentów Epsteina. Autorzy sugerują, że współczesne teorie spiskowe zawierają „sporo prawdy”, wskazując na rzekomą „monstrualną hipokryzję” elit.
Faktograficzne przemilczenie źródła kryzysu
Analizowany artykuł przemilcza kluczowy fakt doktrynalny: kryzys autorytetów jest bezpośrednią konsekwencją odrzucenia społecznego panowania Chrystusa Króla. Już Pius XI w encyklice Quas primas (1925) nauczał: „nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”. Tymczasem komentatorzy z „Tygodnika” ograniczają diagnozę do płaszczyzny czysto naturalistycznej, pomijając nadprzyrodzony wymiar ludzkiego dramat.
Redaktorzy posoborowego pisma nie dostrzegają, że dokumenty Epsteina ujawniły jedynie oczekiwalny owoc społeczeństwa odrzucającego prawo moralne. Jak przestrzegał św. Paweł: „Bóg wydał ich […] w pożądliwości serc ich” (Rz 1,24 Wlg). Brak odniesienia do katolickiej nauki o grzechu pierworodnym i konieczności Odkupienia czyni z artykułu jedynie jałową diagnozę symptomów, bez wskazania rzeczywistego leku.
Językowa relatywizacja zła
W tekście Moniki Ochędowskiej czytamy: „teorie spiskowe, nawet tych najbardziej pokręconych, jest sporo prawdy”. Taka retoryka stanowi klasyczny przykład hermeneutyki podejrzliwości, gdzie każda instytucja z góry uznawana jest za potencjalnie zdemoralizowaną. Tymczasem Kościół katolicki naucza o obiektywnym charakterze prawdy: „Prawda nie jest czymś, co my narzucamy rzeczom, lecz czymś, co w nich odkrywamy i czemu musimy się poddać” (Pius XII, Humani generis, 1950).
Użycie sformułowań takich jak „koszmarne rzeczy” w kontekście zbrodni Epsteina, przy równoczesnym braku moralnego osądu, odzwierciedla typowy dla modernizmu relatywizm etyczny. Św. Pius X w dekrecie Lamentabili (1907) potępił podobne podejście w tezie 58: „Nie należy potępiać takiego egzegety, którego rozumowanie prowadzi do wniosku, iż dogmaty są fałszywe albo wątpliwe z punktu widzenia historycznego”.
Teologiczne bankructwo „kultury podejrzeń”
Przedstawiona w artykule wizja świata jako areny „bezkarności” i „eksploatacji słabszych” stanowi naturalistyczne wypaczenie doktryny grzechu pierworodnego. Podczas gdy Kościół naucza, że „przez jednego człowieka grzech wszedł na świat” (Rz 5,12 Wlg), autorzy „Tygodnika” redukują problem do kwestii społecznych mechanizmów władzy. Brakuje tu odniesienia do konieczności łaski uświęcającej jako jedynego środka naprawy zepsutej natury ludzkiej.
Fundamentalnym błędem prezentowanej narracji jest milczenie na temat socialis regni Christi – społecznego panowania Chrystusa. Jak przypominał Pius XI: „Państwo, jako będące społecznością doskonałą, winno również w swoim zakresie i w sposób sobie właściwy służyć Bogu” (Quas primas). Tymczasem współczesne elity, odrzuciwszy Boski autorytet, same stały się ofiarami własnej pychy.
Symptomatyczne odcięcie od nadprzyrodzoności
Proponowane w artykule „rozwiązania” w postaci kulturowej refleksji są jałowe duchowo, gdyż pomijają kluczową prawdę: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15,5 Wlg). Opisywane filmy, choć dostrzegają patologie władzy, nie wskazują na konieczność nawrócenia – jedynej drogi do prawdziwej przemiany społeczeństwa.
Całość stanowi przejaw duchowej ślepoty właściwej modernistom, o której Pius X pisał: „Religia nie ma być już poszukiwaniem Boga, lecz jakimś nieokreślonym uczuciem, które wyłania się z głębin podświadomości” (Encyklika Pascendi). Brak jakiejkolwiek wzmianki o sakramentach, modlitwie czy Kościele jako lekarstwie na kryzys moralny demaskuje świecki charakter całej analizy.
Zamiast szukać rozwiązania w powrocie do katolickich zasad moralnych, autorzy wolą epatować „obrzydliwością” Epsteina, nie proponując żadnej transcendentnej alternatywy. To jałowe biadolenie nad skutkami, przy całkowitym pominięciu przyczyn – typowa postawa współczesnych intelektualistów, którzy „mając pozór pobożności, zaparli się jej mocy” (2 Tm 3,5 Wlg).
Za artykułem:
Epstein, Hollywood i teorie spiskowe. Komu możemy dzisiaj zaufać? (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 10.02.2026



