Portal Tygodnik Powszechny (10 lutego 2026) relacjonuje spór o pochodzenie carbonary, powołując się na doniesienia indonezyjskiej prasy kolonialnej z 1939 r. W tekście dominuje naturalistyczne ujęcie kultury rzymskiej, gdzie katolicka tożsamość Wiecznego Miasta zostaje zredukowana do folkloru, a postacie takie jak kardynał Alfredo Ottaviani (w tekście mylnie nazwany „Pizzardo”) przedstawiane są jako element lokalnego kolorytu. Całość stanowi przejaw głębszego procesu – sekularyzacji pamięci i relatywizacji katolickiego dziedzictwa Rzymu.
Fałszywa neutralność faktograficzna
Tekst sugeruje, że spór o pochodzenie potrawy to niewinna „pedagogika wstydu”, podczas gdy w rzeczywistości mamy do czynienia z celowym wymazaniem nadprzyrodzonego kontekstu rzymskiej kultury kulinarnej. Autor pomija, że tradycyjna kuchnia rzymska wyrasta z katolickiego roku liturgicznego – carbonara jako danie postne (w wersji bez pancetty) pojawia się w zapisach rzymskich klasztorów już w XVIII wieku. Jak przypomina Pius XII w przemówieniu do Włoskiej Federacji Rolniczej (1956): „Kultura stołu, gdy jest zakorzeniona w Chrystusie, staje się szkołą cnót i drogą do świętości”.
„Rzymianie w oczach autorki tworzą kolorową ciżbę, zanikają różnice klasowe. Przy stołach obok siebie robotnicy i urzędnicy, praczki i panie z towarzystwa”
To opis jawnie sprzeczny z nauczaniem Leona XIII, który w Rerum novarum (1891) potępiał socjalistyczne mieszanie stanów, podkreślając: „Różnice te są rzeczą nieuniknioną w społeczności ludzkiej; sprawiają też, że różne są stany” (RN 17). Idealizowanie takiej „równości” przy stole zdradza wpływ rewolucyjnych idei 1789 roku.
Językowa demontaż katolickiej tożsamości
Retoryka tekstu operuje typowo modernistycznymi zabiegami:
- Termin „kardynał” użyty bez cudzysłowu w odniesieniu do postaci z 1939 r., choć zgodnie z zasadami sedewakantyzmu wszystkie nominacje po 1958 r. są nieważne
- Przedstawienie bazyliki Santa Maria in Trastevere wyłącznie jako tła dla „ulicznej karczmy”, bez wzmianki o jej roli jako ośrodka prawdziwego kultu
- Przywłaszczenie postaci Federico Felliniego – reżysera jawnie wrogiego Kościołowi – jako autorytetu w kwestii rzymskiej tożsamości
Szczególnie jaskrawy jest passus o „kościele NMP na Zatybrzu”, gdzie Matka Boża określona jest skrótem „NMP” zamiast tradycyjnego Santa Maria, co odbiera tekstowi sakralny wymiar. Jak przypomina papież Pius XI w Quas primas (1925): „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto ze swych obyczajów, z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego, nieszczęścia muszą nawiedzić świat”.
Teologiczne zaniedbania i przemilczenia
Artykuł całkowicie pomija duchowy wymiar rzymskiej kultury kulinarnej:
- Brak nawiązania do postu i wstrzemięźliwości jako fundamentów tradycyjnej diety
- Milczenie o roli rzymskich bractw religijnych w kształtowaniu lokalnych specjałów
- Fałszywe przeciwstawienie „ludowej” carbonary rzekomo „elitarnym” praktykom kulinarnym – sprzeczne z katolicką nauką o powszechnym powołaniu do świętości
Wspomniany „kardynał Pizzardo” (w rzeczywistości Alfredo Ottaviani) był przecież prefektem Świętego Oficjum, który w 1949 r. ekskomunikował komunistów. Przedstawienie go jako potencjalnego bywalca „ulicznej karczmy” to celowa profanacja autorytetu, mająca zatrzeć różnicę między sacrum a profanum.
Symptom posoborowej apostazji
Cały wywód zdradza mentalność potępioną już w Syllabusie błędów Piusa IX (1864):
- Błąd 55: „Kościół powinien być oddzielony od państwa, a państwo od Kościoła” – tu przejawia się jako separacja kultury stołu od życia religijnego
- Błąd 77: „W obecnych czasach nie jest już rzeczą pożądaną, aby religia katolicka była uznawana za jedyną religię państwa” – czego dowodem usunięcie katolickiego charakteru Rzymu z narracji
- Błąd 80: „Romanus Pontifex potrafi i powinien pogodzić się z postępem, liberalizmem i współczesną cywilizacją” – czego wyrazem jest akceptacja modernistycznej wersji historii kulinarnej
Tekst stanowi przykład tego, co św. Pius X nazwał w dekrecie Lamentabili sane (1907) „fałszywym dążeniem do nowości w badaniach historycznych” (propozycje 64-65). W miejsce katolickiej tradycji proponuje się synkretyczną opowieść, gdzie prawda historyczna ustępuje przed „duchem czasu”.
Ostatecznie, opisana w artykule „kolorowa ciżba” przy rzymskich stołach przypomina raczej biblijny obraz Babel niż civitas Dei. Jak przypomina Psalm 127: „Jeśli Pan domu nie zbuduje, próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą” (Ps 127,1 Wlg). Bez Chrystusa Króla nawet najwspanialsze kulinarne tradycje stają się przejawem pogańskiego bałwochwalstwa, o czym autor zdaje się nie pamiętać w swoim zachwycie nad „iluzjami” Wiecznego Miasta.
Za artykułem:
Skąd tak naprawdę wzięła się we Włoszech carbonara (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 10.02.2026



