Portal Tygodnik Powszechny (11 lutego 2026) prezentuje entuzjastyczną recenzję „Notatników” Alberta Camusa, francuskiego pisarza i laureata Nagrody Nobla. Artykuł wychwala „świetne wypisy z lektur” oraz „zwięźle sformułowane powody rozejścia się pisarza z przyjaciółmi z lewicy”, przedstawiając Camusa jako głębokiego myśliciela zasługującego na współczesną lekturę. Szczególną uwagę zwraca się na aktualność jego politycznych obserwacji z 1937 roku, które – zdaniem recenzenta – „brzmią jakby aktualnie”. Tekst przemilcza jednak fundamentalny problem: Camus jako architekt filozoficznego buntu przeciwko Bogu i porządkowi nadprzyrodzonemu.
Naturalizm jako narzędzie dechrystianizacji
W analizowanym tekście czytamy: „Naturalność nie jest cnotą wrodzoną: jest wartością nabytą” (Camus). To pozornie niewinne zdanie odsłania sedno problemu: redukcję rzeczywistości do horyzontu czysto immanentnego. Camusowska „naturalność” to contradictio in adiecto (sprzeczność w określeniu), gdyż – jak uczy św. Tomasz z Akwinu – „Gratia non tollit naturam, sed perficit” (Łaska nie niszczy natury, lecz ją udoskonala; Summa Theologica I, q. 1, a. 8 ad 2). Próba budowania etyki w oparciu o czysto ludzkie „zdobywanie naturalności” prowadzi prosto do moralnego relatywizmu, co potwierdza biografia autora „Dżumy” – ateisty otwarcie odrzucającego chrześcijańską koncepcję łaski.
„Ilekroć słyszę przemówienie polityczne lub czytam tych, którzy nami rządzą, tylekroć przeraża mnie, że od lat w ich głosach nie słyszę nic ludzkiego” (Camus 1937).
Ten często cytowany fragment odsłania drugie dno camusowskiej filozofii: zastąpienie Bożego porządku humanistycznym protestem. Gdy Pius XI w encyklice Quas primas (1925) nauczał, że „królestwo naszego Zbawiciela obejmuje wszystkich ludzi” (nr 18), Camus proponuje anarchistyczną wizję wiecznego buntu przeciwko jakiejkolwiek władzy. Jego krytyka „marionetek” władzy ignoruje fundamentalną zasadę katolicką: „Non est potestas nisi a Deo” (Nie ma władzy, która by nie pochodziła od Boga; Rz 13,1 Wlg).
Egzystencjalistyczny nihilizm w masce literackiej finezji
Recenzent zachwyca się camusowskimi paradoksami: „Myśliciel dokonuje postępu, opóźniając wnioski”, nie dostrzegając w nich przejawu modernistycznej dialektyki potępionej przez św. Piusa X w Lamentabili sane (1907). Punkt 58 tego dokumentu wyraźnie potępia tezę, że „wszystka doskonałość moralna polega na gromadzeniu bogactw wszelkimi środkami i na dogadzaniu rozkoszy”. Tymczasem Camus w „Micie Syzyfa” gloryfikuje absurdalną walkę pozbawioną nadprzyrodzonej nadziei – co stanowi dokładne wcielenie potępionych błędów.
W cytowanej anegdocie o „angielskiej damie”, która odnotowuje w dzienniku jedynie brak odwiedzin przed samobójstwem, uderza całkowity brak chrześcijańskiej koncepcji samotności jako przestrzeni spotkania z Bogiem. Jak przypominał św. Augustyn: „Fecisti nos ad Te et inquietum est cor nostrum, donec requiescat in Te” (Stworzyłeś nas dla siebie i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie; Wyznania I,1). Camusowska wizja samotności to jałowa pustka pozbawiona transcendentnego wymiaru.
Biesy współczesności: camusowski antychryst
Artykuł podkreśla fascynację Camusa Dostojewskim, szczególnie podczas pracy nad adaptacją „Biesów”. To wyjątkowa hipokryzja: podczas gdy rosyjski pisarz w swej twórczości dokonywał głębokiej analizy zła poprzez pryzmat walki o dusze (por. Bracia Karamazow), Camus redukuje tę problematykę do czysto ziemskiego wymiaru. W „Notatnikach” nie znajdziemy śladu Dostojewskiego-mistyka, autora „Legendy o Wielkim Inkwizytorze”, lecz jedniej Dostojewskiego jako pretekstu do laickiego moralizatorstwa.
Najjaskrawszą herezją camusowskiej filozofii jest odrzucenie chrześcijańskiej koncepcji zła. Gdzie św. Paweł naucza: „Nie to czynię, co chcę, ale czego nienawidzę, to czynię” (Rz 7,15 Wlg), tam Camus w „Upadku” przedstawia grzech jako nieunikniony element „autentycznego” ludzkiego doświadczenia. To nic innego jak rehabilitatio peccati (rehabilitacja grzechu) potępiona przez Sobór Trydencki (sesja VI, kan. 23).
Symptom czasu ostatecznego: bunt jako nowa religia
Lektura „Notatników” w kontekście katolickiej doktryny ujawnia ich demoniczny charakter w dosłownym sensie: „diabolos” znaczy „ten, który dzieli”. Camus konsekwentnie buduje światopogląd oparty na separatio a Deo (oddzieleniu od Boga), co Pius IX w Syllabusie błędów (1864) potępił jako podstawowy błąd współczesności (punkty 15-18). Jego gloryfikacja „absurdu” to intelektualne uzasadnienie dla apostazji zbiorowej, gdzie – jak prorokował św. Paweł – „nie przyjmą zdrowej nauki, ale według własnych pożądliwości nazbierają sobie nauczycieli” (2 Tm 4,3 Wlg).
Publikacja entuzjastycznej recenzji camusowskich „Notatników” w 2026 roku nie jest przypadkiem. Stanowi ona część szerszego projektu dechrystianizacji kultury, gdzie dawne herezje powracają w nowych, literackich szatach. Jak ostrzegał św. Pius X: „Moderniści wszelkie dogmaty wiary sprowadzają do zjawisk czysto ludzkich” (Lamentabili sane, punkt 22). Camus w tej perspektywie okazuje się prorokiem neo-kościoła posoborowego – wspólnoty zbuntowanej przeciwko Niepodzielnej Prawdzie.
Za artykułem:
Książka tygodnia: „Notatniki” Alberta Camusa. Proszę czytać i cytować (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 10.02.2026






