Biblioteka w służbie relatywizmu i ucieczki od prawdziwej kultury

Podziel się tym:

Biblioteka w służbie relatywizmu i ucieczki od prawdziwej kultury

Portal „Tygodnik Powszechny” (10 lutego 2026) z triumfalnym tonem donosi o „wzroście czytelnictwa” w Gminnej Bibliotece Publicznej w Rudzińcu, gdzie mieszkańcy masowo sięgają po kryminały, thrillery i „komedie kryminalne”. Dyrektor Sylwia Welik chwali się „wsłuchiwaniem w potrzeby odbiorców”, podczas gdy faktycznie mamy do czynienia z promocją duchowego fast foodu pod płaszczykiem walki z „kryzysem czytelnictwa”.

Naturalizm jako miara „sukcesu” biblioteki

Raportowana „sześcioprocentowa wzrostowa” liczby czytelników służy jako alibi dla relatywizacji wartości literatury. Autorzy zachwycają się faktem, że „największą popularnością cieszy się literatura obyczajowa oraz sensacyjna — zwłaszcza kryminały i thrillery”, wymieniając przy okazji nazwiska twórców całkowicie obcych kanonowi katolickiej kultury. Nie ma tu żadnej refleksji nad moralną zawartością tych dzieł — liczy się wyłącznie „satysfakcja odbiorców” mierzona ilością wypożyczeń.

„Rodzice coraz świadomiej wprowadzają dzieci w świat literatury, regularnie odwiedzając bibliotekę i angażując je w ogólnopolską akcję «Mała książka, wielki człowiek»”

To klasyczny przykład abusus verborum (nadużycia słów). „Świadomość” rodziców ogranicza się do mechanicznego udziału w państwowych kampaniach, podczas gdy prawdziwe wychowanie wymaga rozeznania duchowego. Jaką wartość ma „wielki człowiek” kształtowany przez lektury pozbawione odniesienia do łaski i porządku nadprzyrodzonego?

Teologia komfortu versus ascesis intellectus

Artykuł zdradza modernistyczną obsesję na punkcie „poprawiania nastroju” czytelników. Seria „Arystokratka” Evžena Bočka chwalona jest jako „humorystyczne perypetie poprawiające nastrój”, zaś Wydawnictwo Czarne lansuje reportaże będące często documenta peccatorum (dokumentacją grzechów) współczesnego świata. Gdzie w tym wszystkim miejsce na ksztalcenie charakteru przez lekturę, gdzie na lectio divina prowadzącą do Boga?

W encyklice Quas Primas Pius XI jednoznacznie stwierdza:

„Wówczas to wreszcie […] będzie można uleczyć tyle ran, wówczas to będzie nadzieja, że prawo dawną powagę odzyska, miły pokój znowu powróci, z rąk miecze i broń wypadną, gdy wszyscy chętnie przyjmą panowanie Chrystusa i posłuszni Mu będą” (nr 19)

Tymczasem biblioteka w Rudzińcu staje się narzędziem budowania królestwa człowieka bez Boga — królestwa, w którym „rzetelność” (w domyśle: zgodność z materialną rzeczywistością) zastępuje świętość, a śmiech z błazeństw przysłania wołanie o nawrócenie.

Symptom apostazji zachodniej cywilizacji

Chwalony wzrost czytelnictwa wśród mężczyzn i dzieci to w rzeczywistości znak czasu (Mt 16,3) — czas ostatecznego przesunięcia akcentu z civitas Dei (Państwa Bożego) na civitas mundi (państwo świata). Kiedy dyrektor Welik mówi o „uważnym wsłuchiwaniu się w potrzeby odbiorców”, dokonuje się klasyczna operacja modernizmu: zastąpienie depositum fidei (depozytu wiary) kultem subiektywnych pragnień.

Warto przypomnieć słowa św. Piusa X z encykliki Pascendi dominici gregis:

„Moderniści […] religię zawężają do czystego doświadczenia. Albowiem utrzymują, że gdy ktoś wierzy, że jego wiara pochodzi z zewnątrz – a tak się dzieje w katolicyzmie – wtedy wiara nie zgadza się z historią”

Biblioteka jako instytucja powinna być custos veritatis (strażniczką prawdy), a nie serwisem dostarczającym rozrywkę. Fetyszyzowanie statystyk wypożyczeń przy jednoczesnym pominięciu kwalifikacji moralnej księgozbioru to zdrada misji kulturalnej.

Duchowa pustynia w przebraniu oazy

Opisywany „fenomen” czytelnictwa w Rudzińcu jest w istocie mechanizmem kompensacyjnym dla społeczeństwa pozbawionego prawdziwej duchowości. Kiedy artykuł chwali „coraz większą sympatię” dla komedii kryminalnej, należy zapytać: czy przypadkiem nie jest to objaw acedia — duchowego lenistwa, które szuje rozproszenia zamiast adoracji?

Niech ostatnie słowo należałoby do św. Augustyna, którego w „Tygodniku Powszechnym” próżno szukać wśród cytowanych autorytetów:

„Niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie, Boże” (Wyznania I,1)

Dopóki biblioteki będą promować „książki poprawiające humor” zamiast dzieł prowadzących do contemplatio veritatis (kontemplacji prawdy), dopóty będą jedynie stacjami na drodze ku wiecznej zatracie.


Za artykułem:
Biblioteka w Rudzińcu: Czytelnicy szukają książek, które poprawiają nastrój
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 10.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.