Portal Tygodnik Powszechny (10 luty 2026) przedstawia serię świadectw osób zmagających się z tzw. depresją wysokofunkcjonującą. Artykuł skupia się wyłącznie na naturalistycznych metodach „radzenia sobie” z chorobą, całkowicie pomijając nadprzyrodzony wymiar ludzkiego cierpienia i prawdziwe źródło ukojenia – łaskę Bożą.
Redukcja osoby ludzkiej do wymiaru psychofizycznego
„Życie toczy się na autopilocie, bez realnego poczucia sensu, satysfakcji czy ulgi” – stwierdza w artykule „psycholożka” Monika Machnicka. To zdanie doskonale oddaje antropologiczny redukcjonizm charakteryzujący współczesną psychologię. Człowiek zostaje sprowadzony do poziomu mechanizmu wymagającego jedynie technicznych korekt, podczas gdy depositum fidei (depozyt wiary) naucza, że jesteśmy bytami duchowo-cielesnymi stworzonymi do życia wiecznego.
Kościół zawsze rozpoznawał złożoność doświadczeń melancholii – od acedii (grzechu znużenia duchowego) po patologie somatyczne. Św. Tomasz z Akwinu w Sumie Teologicznej (II-II, q. 35) precyzyjnie odróżniał duchowe zaniedbania od stanów chorobowych wymagających pomocy medycznej. Tymczasem omawiany artykuł całkowicie eliminuje kategorię grzechu i życia w stanie łaski, proponując w zamian terapię mającą na celu jedynie „monitorowanie stanu” i „zaopiekowanie chorobą”.
Fałszywe remedium: absolutyzacja naturalnych środków
„Nie wyobrażam sobie, żebym wyszła z najciemniejszych momentów bez pomocy [terapeutycznej i psychiatrycznej]” – przyznaje jedna z bohaterek. Choć Kościół nie odrzuca osiągnięć medycyny, absolutne zawierzenie ludzkim metodom przy równoczesnym zanegowaniu działania łaski stanowi jawny przejaw naturalizmu potępionego przez Piusa IX w Syllabusie błędów (punkty 1-7).
Papież Pius XII w przemówieniu do psychiatrów (13 kwietnia 1953) ostrzegał: „Gdy psychiatria oderwie się od nienaruszalnych praw moralnych, stanie się narzędziem zniszczenia osoby ludzkiej”. Tymczasem artykuł promuje czysto świeckie podejście, gdzie „dobrostan psychiczny” zastępuje stan łaski uświęcającej, a spowiedź św. zostaje podważona przez „rozmowy o emocjach”.
Duchowe źródła pustki: pominięcie rzeczywistości nadprzyrodzonej
„Zaniepokoić powinny: chroniczne zmęczenie niewspółmierne do wysiłku, trudności ze snem i koncentracją, drażliwość, zobojętnienie emocjonalne” – wylicza „psycholożka”. Brakuje jednak kluczowego elementu diagnozy: stanu duszy wobec Boga. Czy osoby opisane w artykule żyją w łasce uświęcającej? Czy korzystają z sakramentów? Czy praktykują modlitwę? Milczenie w tych kwestiach jest wymowne.
Św. Jan od Krzyża w Nocy ciemnej dokładnie opisał stany duchowej suchości prowadzące do głębokiego zjednoczenia z Bogiem. Tymczasem Maria z artykułu ucieka przed wewnętrzną pustką w „scrollowanie telefonu” – współczesną formę vanitas vanitatum (marność nad marnościami), podczas gdy prawdziwe ukojenie znajduje się w modlitwie i adoracji Najświętszego Sakramentu.
Modernistyczne korzenie psychologicznego redukcjonizmu
Przedstawione w artykule podejście stanowi bezpośrednią realizację błędów modernizmu potępionych w dekrecie Lamentabili św. Piusa X (punkty 58-65). Redukcja człowieka do wymiaru psychospołecznego, negacja obiektywnego porządku moralnego i absolutyzacja subiektywnych odczuć – oto duch epoki po Vaticanum Secundo.
Gdy bohater mówi: „Dziś lubię rozmawiać o tym, co czuję. Dzięki temu buduję głębsze relacje”, widzimy triumf emocjonalizmu nad klasyczną ascesis (ascezą). Tymczasem św. Ignacy Loyola w Ćwiczeniach duchownych przestrzegał przed nadmiernym skupieniem na uczuciach, zalecając raczej badanie stanu sumienia i kierowanie się rozumem oświeconym wiarą.
Katolicka droga uzdrowienia
Prawdziwe rozwiązanie kryzysów duchowych nie leży w „monitorowaniu stanu” czy „farmakologicznym wsparciu”, ale w powrocie do źródeł łaski. Historia Kościoła zna niezliczone przypadki uzdrowień z najcięższych stanów duchowej udręki – od św. Teresy z Avili doświadczającej paraliżującej depresji po św. Benedykta Józefa Labre, który w skrajnym ubóstwie znalazł radość w zjednoczeniu z Chrystusem.
Sakrament pokuty, Eucharystia, modlitwa różańcowa i kierownictwo duchowe stanowią niezawodne lekarstwo na duchowe cierpienia. Jak przypomina Pius XI w encyklice Quas Primas: „Pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym” – tylko pod panowaniem Chrystusa Króla ludzkość może odnaleźć prawdziwy pokój duszy.
„Dobrostan psychiczny” głoszony przez współczesnych pseudopsychologów okazuje się nędzną namiastką gaudium cum pace (radości z pokojem), jaką daje życie w stanie łaski. Dopóki człowiek szuka rozwiązania w czysto naturalnych środkach, będzie błądził po omacku, nie rozpoznając, że prawdziwe źródło cierpienia tkwi w oderwaniu od Boga.
Za artykułem:
Czym jest depresja wysokofunkcjonująca. Historie zmagań i zdrowienia (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 10.02.2026







