Ekologiczny neopoganizm w służbie modernistycznej destrukcji

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” (10 lutego 2026) prezentuje recenzję książki Zofii Król „Droga przez łąkę. Sześć esejów o przestrzeni”, wychwalającą rzekome „przywracanie więzi z przyrodą” poprzez pryzmat modernistycznej filozofii i technokratycznych narzędzi. Olivier Sobota-Szamocki entuzjastycznie relacjonuje tezę autorki o „dotkliwej tęsknocie za krajobrazami” spowodowanej rzekomym „kryzysem klimatycznym, alienującą techniką oraz polityką grodzenia”. Już to pierwsze zdanie demaskuje naturalistyczne i pantheistyczne przesłanie całego przedsięwzięcia, które zamiast wskazywać na Stwórcę jako źródło piękna przyrody, gloryfikuje stworzenie jako autonomiczną wartość.


Fałszywa metafizyka stworzenia

Książka Król opiera się na „ucieleśnionej fenomenologii Maurice’a Merleau-Ponty’ego”, filozofa głęboko zanurzonego w modernistycznym relatywizmie. Jak stwierdza Sobota-Szamocki, autorka postuluje „przekroczenie prostokąta szyby, wejście w widok, wlezienie w łąkę” jako formę „resuscytacji” relacji z przyrodą. Ten język, nasączony quasi-mistycznym żargonem, przypomina raczej neopogańskie rytuały niż katolickie rozumienie świata jako dzieła Bożego. „Creatura non potest creare” (stworzenie nie może stwarzać) – przypominał św. Tomasz z Akwinu, podczas gdy recenzowany esej sugeruje możliwość samozbawienia poprzez komunię z naturą.

„Istnieć to znaczy zarówno zajmować jakąś przestrzeń, jak i postrzegać ją”

To zdanie, przytoczone z recenzji, odsłania immanentystyczną ontologię całej koncepcji. W katolickiej metafizyce byt ludzki uczestniczy wprawdzie w rzeczywistości materialnej, ale jego istnienie pochodzi od Boga („Ego sum qui sum” – Jestem, Który Jestem). Tymczasem propozycja Król redukuje człowieka do poziomu czysto fizycznego, pomijając jego nadprzyrodzone przeznaczenie. Jak zaznaczał Pius XI w Quas primas: „Cały rodzaj ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa” – nie zaś jakiejś mglistej „przestrzeni”.

Technokratyczne bałwochwalstwo

Szczególnie niepokojący jest lejtmotyw „żółtego ludzika z Google Street View”, który miałby być przewodnikiem w „iluzorycznych podróżach”. Sobota-Szamocki zachwyca się, jak autorka „podgląda mieszkanie Białoszewskiego czy jesion Miłobędzkiej” za pomocą tej technologicznej protezy. To jawne bałwochwalstwo techniki, sprzeczne z katolicką zasadą „omnia in gloriam Dei” (wszystko na chwałę Bożą). Papież Pius X w Syllabusie potępił podobne idee, stwierdzając: „Kościół jest wrogiem postępu nauk przyrodniczych i teologicznych” (pkt 57) – gdyż nauka oderwana od Boga prowadzi do duchowej degrengolady.

Recenzent zachwala „potoczystą narrację pozbawioną formalizmu”, która „działa jak pociąg ze wstępu”. Ta pochwała stylistycznej lekkości maskuje brak substancji doktrynalnej. Gdzie w tym wszystkim miejsce na katolicką teologię piękna św. Bonawentury? Gdzie nawiązanie do biblijnego „cała ziemia pełna jest chwały Twojej” (Iz 6,3 Wlg)? Milczenie o Bogu Stwórcy jest tu wymowne – jak zauważył św. Pius X w Lamentabili sane, moderniści celowo pomijają nadprzyrodzony wymiar rzeczywistości (pkt 22, 58).

Symptom apostazji posoborowej

Książka Król i jej entuzjastyczna recepcja w „Tygodniku Powszechnym” to klasyczny przykład kulturowej degeneracji wypływającej z soborowego otwarcia na świat. Gdy Kościół porzucił misję głoszenia Chrystusa Króla (por. Quas primas), zastępując ją dialogiem ze współczesnością, przestrzeń publiczną zalały neopogańskie koncepcje. Jak przestrzegał Pius IX w Syllabusie: „Wiara Chrystusowa jest w sprzeczności z ludzkim rozumem” (pkt 6) – tym bardziej więc z rozumem odciętym od łaski.

Propozycja „zaangażowania jako strategii resuscytacyjnej” opartej na „namiętności” to nic innego jak sentimentalizm religijny potępiony przez św. Piusa X. Prawdziwe odrodzenie przyrody możliwe jest jedynie przez publiczne uznanie panowania Chrystusa nad narodami, jak nauczał Pius XI: „Pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym”. Tymczasem recenzja promuje panteistyczną utopię, gdzie „przestrzeń jawi się w swoim blichtrze” – bez odniesienia do Krzyża i Odkupienia.

Zatrute źródła intelektualne

Nieprzypadkowo autorka sięga do „literatury i sztuki” modernistów – środowisk od dawna zainfekowanych relatywizmem. Sobota-Szamocki wymienia „mieszkanie Białoszewskiego” i „jesion Miłobędzkiej” jako obiekty kontemplacji, pomijając fakt, że oboje twórców propagowało artystyczny eksperyment oderwany od moralności. Katolicka estetyka, jak przypominał Pius XII, musi służyć chwale Bożej, a nie ludzkiej próżności.

Zalecana przez recenzenta „afektywna infekcja” ideami książki to dokładnie ta sama emocjonalna manipulacja, przed którą przestrzegał św. Pius X w encyklice Pascendi, demaskując modernizm jako „syntezę wszystkich herezji”. Gdy rozum zostaje odcięty od wiary, pozostaje tylko pusta egzaltacja – dokładnie jak w opisanej „zaraźliwej namiętności” do krajobrazów.

Na koniec warto zapytać: dlaczego „Tygodnik Powszechny”, dawniej związany z katolicyzmem, promuje takie neopogańskie treści? Odpowiedź daje Pius XI w Quas primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw (…), zburzone zostały fundamenty”. Wystarczyło kilka dekad posoborowej apostazji, by katolickie pismo stało się tubą ekologicznego panteizmu.


Za artykułem:
„Droga przez łąkę” Zofii Król: dotkliwa tęsknota za krajobrazami
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 10.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.