Instytut Badań Edukacyjnych jako zwierciadło upadku współczesnej edukacji

Podziel się tym:

Portal Tygodnik Powszechny (11 lutego 2026) relacjonuje zarzuty 18-letniego działacza społecznego Pawła Mrozka wobec Instytutu Badań Edukacyjnych. Mrozek oskarża IBE o marnotrawstwo publicznych środków w projekcie „Moc Relacji w Edukacji” oraz o mobbing pracowników. Kierownictwo instytutu stanowczo odrzuca te zarzuty, wskazując na działania naprawcze po okresie rządów poprzedniej władzy. Ta jałowa wymiana oskarzeń jedynie maskuje głębszy problem – całkowite odejście edukacji od jej transcendentnych fundamentów.


Faktograficzne bankructwo świeckiego modelu

7 milionów złotych roztrwonionych w ciągu dwóch miesięcy na projekt o wątpliwej wartości merytorycznej to nie przypadek, lecz logiczna konsekwencja oderwania edukacji od jej nadprzyrodzonego celu. Gdy oświata traktuje człowieka wyłącznie jako jednostkę produkcyjną, a nie imago Dei (obraz Boży), marnotrawstwo staje się normą. Instytut przyznaje, że „pełni ekspercką rolę w przygotowaniu podstaw programowych reformy edukacji”, ale równocześnie przyznaje się do funkcjonowania jako „organizacja projektowa” – czyli kolejna świecka korporacja zarządzana według zasad do ut des.

„W kulturze strachu i marnotrawstwa publicznych pieniędzy nie da się przygotować dobrej reformy edukacji. Nie ufam już IBE, nie ufam MEN” – podkreśla Mrozek.

Czy młodzieniec zdaje sobie sprawę, że źródłem problemu nie są konkretni urzędnicy, lecz cały model edukacji wyrosły z oświeceniowego błędu? Już Pius XI w Divini illius Magistri przestrzegał: „Państwo nie jest absolutnym panem obywateli (…) nie może więc wydzierać lub tłumić praw należnych rodzinie i Kościołowi, a tym bardziej nie może przywłaszczać sobie wyłącznego prawa wychowania”.

Językowa maskarada „nowoczesności”

Retoryka używana przez obie strony konfliktu demaskuje naturalistyczne fundamenty współczesnej pedagogiki. W odpowiedzi IBE czytamy o „elastycznych zmianach struktury”, „procesach dostosowawczych” i „zasadach transparentności” – typowy żargon korporacyjny, który zastąpił katolickie pojęcie bonum commune (dobra wspólnego). Projekt „Moc Relacji w Edukacji” miał rzekomo stworzyć „narzędzia, sieci współpracy i rozwiązania możliwe do zastosowania” – puste formuły, w których nie znajdziemy ani śladu odniesienia do kształtowania cnót czy życia w łasce uświęcającej.

Tymczasem Codex Iuris Canonici z 1917 roku jasno określał: „Pierwszym i najważniejszym nauczycielem jest Kościół katolicki” (kan. 1372). Gdy zaś Mrozek mówi o „apolitycznej szkole”, wpada w tę samą pułapkę laicyzmu – prawdziwie apolityczna edukacja możliwa jest tylko w Chrystusie Królu, którego władza przekracza wszystkie ziemskie podziały.

Teologiczny wymiar kryzysu

Opisywane patologie to jedynie objaw głębszej apostazji. Kiedy w 1925 roku Pius XI ustanawiał święto Chrystusa Króla, przestrzegał: „Gdy usunięto Chrystusa (…) z obyczajów, z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego, wtedy natychmiast runęły podstawy (…) i stało się przyczyną tego długiego szeregu nieprawości, które wciąż się mnożą”. Czyż nie widzimy tego w polskiej oświacie, gdzie z programu usunięto Religię jako przedmiot kształtujący ducha, zastępując ją „warsztatami komunikacyjnymi”?

Mobbing pracowników IBE nie dziwi, gdy wspomnimy, że oderwanie od Bożego prawa prowadzi do zniewolenia. Św. Paweł Apostoł naucza: „Gdzie nie ma Prawa, tam nie ma przestępstwa” (Rz 4,15), co współcześni moderniści przekuli w relatywistyczne „gdzie nie Prawa Bożego, tam każda samowola jest dozwolona”.

Symptomatyczna niewydolność systemu

Cała afera z IBE stanowi mikrokosmos kryzysu posoborowego świata. Instytut, który powinien być strażnikiem mądrości, stał się areną walk politycznych i finansowych nadużyć. Tymczasem już Sobór Trydencki w dekrecie Cum adolescentium aetas zobowiązywał biskupów do zakładania szkół, gdzie „młodzież będzie kształcona w religii, w naukach wyzwolonych i w dobrych obyczajach”.

Gdy Mrozek mówi: „Nadzieję budzi zapowiadany raport NIK”, ujawnia typowo modernistyczne złudzenie, że urzędy mogą zastąpić cnotę. Tymczasem bez powrotu do zasady omnia instaurare in Christo (wszystko odnowić w Chrystusie) – jak nauczał św. Pius X – żadne reformy nie przyniosą trwałej poprawy. Współczesna edukacja, odcięta od sakramentalnego życia Kościoła, jest jak drzewo pozbawione korzeni – może jeszcze chwilę pozornie żyć, ale już obumiera.


Za artykułem:
Uczeń na tropie patologii w Instytucie Badań Edukacyjnych
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 11.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.