Portal Tygodnik Powszechny (10.02.2026) prezentuje analizę Olafa Osicy, postulującą „intelektualną i polityczną samodzielność” Polski wobec USA i Niemiec, bez popadania w wrogość. Autor, powołując się na historyczne analogie Stanisława Cata-Mackiewicza, wskazuje na kryzys NATO wynikający z redukcji zaangażowania USA oraz konieczność budowy regionalnego liderstwa Polski wśród państw bałtyckich i nordyckich. Podkreśla znaczenie współpracy z Ukrainą, jednocześnie przestrzegając przed pułapką „egzotycznych sojuszy” opartych na sentymentach. Tekst pomija jednak kluczowy wymiar duchowy polityki, sprowadzając bezpieczeństwo do kalkulacji siłowo-materialnych.
Faktograficzne przemilczenia doktryny katolickiej
Osica traktuje sojusze wyłącznie jako narzędzia geopolitycznej gry, ignorując ich moralny fundament. Quas primas Piusa XI jednoznacznie naucza: „Nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”. Tymczasem tekst nie zawiera ani jednej wzmianki o obowiązku podporządkowania polityki międzynarodowej prawu Bożemu. Proponowana „samodzielność” jest pustą abstrakcją, gdyż nie definiuje się jej względem najwyższego Prawodawcy.
Historyczne odwołania do II RP ograniczają się do świeckiej refleksji Cata, pomijając katolicką naukę społeczną, która kształtowała elitę tamtych czasów. Autor nie dostrzega, że klęska 1939 r. była konsekwencją nie tylko błędów strategicznych, lecz przede wszystkim odstępstwa od zasad Chrystusowego królowania nad narodami. Bez odniesienia do nadprzyrodzonego porządku, wszelkie dywagacje o „nowych sojuszach” stają się budową na piasku.
Językowa relatywizacja ładu moralnego
Retoryka tekstu operuje pojęciami typowymi dla modernistycznej herezji: „regionalne liderstwo”, „dywersyfikacja ryzyka”, „mentalność strategiczna”. Brakuje natomiast kategorii jednoznacznie zakorzenionych w doktrynie katolickiej: bonum commune, sprawiedliwość między narodami, zwalczanie błędów religijnych jako podstawa pokoju. Taka semantyka odzwierciedla przyjęcie laickiego paradygmatu, gdzie Krzyż zostaje zastąpiony przez kalkulator polityczny.
Propozycja „wsparcia Ukrainy” pozbawiona jest teologicznego uzasadnienia. Pius XII w Summi Pontificatus ostrzegał: „Pokój Chrystusowy nie może zstąpić tam, gdzie odrzuca się Jego królewską godność”. Tymczasem autor milczy o konieczności nawrócenia Ukrainy z schizmy prawosławnej i błędów narodowego mesjanizmu. Współpraca z państwem trwającym w odłączeniu od Rzymu – bez wyraźnego celu jego ewangelizacji – staje się formą religijnego indifferentyzmu.
Teologiczne bankructwo świeckiego bezpieczeństwa
Koncept „bałtycko-nordyckiej wspólnoty bezpieczeństwa” ignoruje nauczanie Leona XIII z Humanum genus, demaskującego masonerię jako „synagogę szatana”. Kraje skandynawskie, z zadekretowaną apostazją przez luterańskie „kościoły narodowe”, promują aborcję, „małżeństwa” homoseksualne i sekularyzm. Jaką wartość ma sojusz z państwami, które – jak uczy Syllabus errorum Piusa IX – jawnie odrzucają „społeczne królowanie Chrystusa” (pkt 77-79)?
Postulat „niezależności od USA” pozostaje połowiczny, gdyż nie kwestionuje samego modelu demoliberalnego. Amerykański system, oparty na konstytucyjnym rozdziału Kościoła od państwa, jest z natury sprzeczny z Quas primas. Pius XI ostrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw, zburzone zostały fundamenty władzy”. Bez publicznego uznania władzy Kościoła w sferze moralnej, jakikolwiek sojusz skazany jest na degenerację.
Symptomy posoborowej apostazji elit
Milczenie o konieczności katolickiej reewangelizacji Europy Środkowej uwidacznia teologiczną zgniliznę środowisk uważających się za „katolickie”. Autor, pisząc o „polskiej amerykanofilii”, nie zauważa, że prawdziwym problemem jest przyjęcie protestanckiego modelu relacji państwo-Kościół. Lamentabili sane św. Piusa X potępia „opinię, że Kościół nie może skutecznie bronić etyki ewangelicznej” (pkt 63) – tymczasem cały tekst operuje właśnie takim założeniem.
Propozycje współpracy z Niemcami budzą szczególny niepokój. Kraj ten, będąc kolebką protestanckiej rewolty i ośrodkiem współczesnego antykościelnego prawodawstwa, symbolizuje wszystko, co Syllabus nazywa „zeświecczeniem czasów obecnych” (pkt 77-80). Jak zauważył kard. August Hlond: „Nie będzie Polski katolickiej bez odrodzenia moralnego Niemiec”. Brak takiej perspektywy w tekście dowodzi, że autor – być może nieświadomie – uległ modernizmowi.
Za artykułem:
Rok 2026 to nie 1939. Czy Polska musi wybierać egzotyczne sojusze? (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 10.02.2026




