Scena teatralna przedstawiająca antychrześcijański spektakl "Oracle" Łukasza Twarkowskiego z gigantyczną maszyną dominującą nad aktorami.

Wielka maszyna antychrześcijańskiej iluzji: „Oracle” Twarkowskiego jako symptom apostazji kultury

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” (10 lutego 2026) przedstawia spektakl „Oracle” Łukasza Twarkowskiego jako „hipnotyzujące show” łączące „wielką maszynę” sztucznej inteligencji z „klasycznym melodramatem”. Autor entuzjastycznie opisuje „niemożliwy na polskich scenach rozmach” inscenizacji, w której „ledowe ekrany” i „sceniczne mansjony” tworzą wizję świata jako gry sterowanej przez „Wielki Mechanizm obdarzony niemal boskimi atrybutami”. Krytyk zachwyca się technologicznym przepychem oraz „intymnością” scen miłosnych, nie dostrzegając w tym dziele głębokiej antychrześcijańskiej rewolty.


Technologiczne bałwochwalstwo w służbie relatywizmu

„W prologu widzimy gigantyczną maszynę […] demiurga scenicznych zdarzeń. Jak słyszymy z offu, wszystko jest skutkiem wielkiej gry, która 'gra się sama’ bez jasno określonych zasad” – relacjonuje recenzent, nie zauważając, że oto na scenie realizuje się najstarsza herezja gnostycka. Twarkowski wprowadza bowiem widza w świat, gdzie absolutem staje się anonimowa Maszyna, odzierając człowieka z godności dziecka Bożego i redukując go do trybiku w bezdusznym mechanizmie.

„Oracle” operuje koncepcją równoległych rzeczywistości, gdzie nie istnieje obiektywna prawda, a jedynie konkurencyjne fabuły. To jawna zdrada katolickiej zasady principium contradictionis (zasady sprzeczności), która stanowi fundament rozumnego poznania. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) demaskował takie pomysły jako przejaw modernizmu: „Dla modernisty bowiem […] dogmat nie tylko może, ale powinien się rozwijać i zmieniać” (pkt. 13). Gdy Twarkowski pyta: „Która rzeczywistość jest prawdziwa, a która to jedynie falsyfikat?”, wpisuje się w tę samą tradycję intelektualnego rozkładu.

Melodramat jako narzędzie dechrystianizacji

Recenzent zachwyca się rzekomą „intymnością” scen miłosnych, nie dostrzegając ich destrukcyjnego charakteru. W scenie, gdzie „postacie ruszają do tańca” przy piosence „You are my destiny”, widzimy typową dla modernizmu redukcję miłości do emocjonalnego ekshibicjonizmu. Tymczasem Pius XI w encyklice Casti connubii (1930) nauczał, że „prawdziwa miłość małżeńska […] podnosi się do uczestnictwa w owej najświętszej więzi, jaka łączy Chrystusa z Kościołem”.

Najbardziej niepokojący jest wątek Alana Turinga – matematyka, który odebrał sobie życie w 1954 r. po chemicznej kastracji za homoseksualizm. Gloryfikacja tej postaci to jawny atak na katolicką naukę moralną. Św. Pius X w Syllabusie potępił tezę, że „małżeństwo chrześcijańskie jest tylko czymś dodatkowym do kontraktu i może być od niego oddzielone, zaś sam sakrament polega jedynie na błogosławieństwie nuptialnym” (pkt. 66). Twarkowski idzie dalej – w jego świecie nie ma już nawet miejsca na naturalne prawo moralne.

Teatr jako świątynia antykultury

Opisywana inscenizacja stanowi modelowy przykład posoborowej „anty-sztuki”, która – jak ostrzegał Pius XII w przemówieniu do artystów (1952) – „odrzuca wszelki ład i normę, dążąc do absolutnej anarchii ducha”. Gdy reżyser tworzy „wielogodzinny maraton oddziałujący na wszystkie zmysły” kończący się „ogarniającym wszystkich rave’em”, sięga po dokładnie te same techniki, które masoneria stosowała w XVIII-wiecznych rytuałach antykościelnych.

Brak w tym dziele jakiejkolwiek wzmianki o transcendencji, łasce czy zbawieniu nie jest przypadkiem. Jak trafnie zauważył św. Pius X w Lamentabili sane (1907), modernistyczna sztuka celuje w „odrzucenie wszelkich form nadprzyrodzonych” (pkt. 22). Spektakl Twarkowskiego doskonale wpisuje się w tę tradycję, oferując widzom pogańskie misterium technologicznej apoteozy.

Krytyka w służbie rewolucji

Autor recenzji, Jacek Wakar, bezkrytycznie powiela modernistyczne slogany, nazywając Twarkowskiego „kluczowym wizjonerem europejskiego teatru”. Tymczasem prawdziwym zadaniem sztuki – jak przypominał Pius XI w Divini illius Magistri (1929) – jest „prowadzenie ludzi do prawdy, dobra i piękna, które mają swoje źródło w samym Bogu”.

Fenomen popularności tego typu przedstawień stanowi smutne potwierdzenie słów Piusa IX z Syllabusu (1864), który potępił tezę, że „Kościół nie może skutecznie bronić etyki ewangelicznej, ponieważ niezmiennie trwa przy swych poglądach” (pkt. 63). W świecie, który odrzucił Chrystusa Króla, nawet „Tygodnik Powszechny” staje się tubą antykulturowej rewolucji.


Za artykułem:
Wielka maszyna i ludzki los. „Oracle” Łukasza Twarkowskiego
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 10.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.