Portal Opoka (12 lutego 2026) prezentuje komentarz ks. Mariana Machinka MSF do fragmentu Ewangelii według św. Mateusza, rzekomo ukazujący chrześcijańską interpretację Kazania na Górze. Autor twierdzi, że „Jezus nie ma zamiaru wyrzucać moralnych wymagań Tory do lamusa”, lecz jedynie oczyszcza ich rozumienie poprzez prymat wewnętrznej dyspozycji nad zewnętrznym formalizmem. Wykładnia ta, pozornie prawowierna, okazuje się jednak kolejnym przejawem posoborowej redukcji katolickiej doktryny do psychologicznego autoanalizowania.
Fałszywa dialektyka „ducha” przeciw „literze”
Ks. Machinek konstruuje sztuczny kontrast między „zewnętrznym przestrzeganiem zawartych w Prawie Bożym zakazów” a koniecznością „zaprowadzenia porządku w sferze myśli, pragnień, wyobrażeń”. Taka opozycja jest obca nauce Kościoła, który zawsze uczył integralności czynu i intencji, gdzie „zewnętrzne uczynki są koniecznym przejawem wewnętrznej łaski” (Św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologiae I-II, q. 108).
Nowożytny błąd, obecny już u Lutra, polega na przeciwstawieniu „ducha” Mojżeszowej „literze”. Tymczasem Chrystus mówił jasno: „Nie przyszedłem rozwiązać, ale wypełnić” (Mt 5,17 Wlg). Jak zauważa Pius XII w encyklice Divino afflante Spiritu, Prawo moralne Starego Testamentu zachowuje swą ważność jako przygotowanie do Ewangelii, nie zaś jako jej przeciwieństwo.
Pelagiańska iluzja samozbawienia
Najcięższym zarzutem wobec tekstu jest całkowite przemilczenie nadprzyrodzonego charakteru moralności chrześcijańskiej. Autor pyta retorycznie: „Co dzieje się na co dzień w twoich myślach?”, sugerując, że kluczem do świętości jest samoświadoma introspekcja. To czysty naturalizm!
Katolicka nauka głosi niezmiennie, że bez łaski uświęcającej żadne ludzkie starania nie zdołają przezwyciężyć grzechu. Jak uczy Sobór Trydencki: „Jeśliby ktoś mówił, że bez uprzedniego natchnienia Ducha Świętego i bez Jego pomocy człowiek może uwierzyć, mieć nadzieję i miłować lub żałować, jak należy, aby została mu udzielona łaska uświęcająca – niech będzie wyklęty” (Sesja VI, kan. 3).
Tymczasem ks. Machinek przemilcza całkowicie:
- konieczność sakramentów jako źródeł łaski
- rolę kierownictwa duchowego w kształtowaniu sumienia
- obiektywne normy moralne uczynkowego i zaniechaniowego
Konsekwencje modernistycznej redukcji
Tekst stanowi klasyczny przykład posoborowego przesunięcia akcentów:
Nawet jeżeli ktoś zewnętrznie będzie nienaganny, ale w sercu będzie sobie pozwalał na igranie ze złem, prędzej czy później ujawni w swoich czynach to, o czym myśli.
To psychologizujące stwierdzenie odwraca porządek dogmatyczny! Katechizm Rzymski wyraźnie naucza, że grzech śmiertelny istnieje już w samej „pełnej zgodzie woli” na zło (cz. III, rozdz. 5), niezależnie od późniejszego ujawnienia w czynie. Pominięcie tej prawdy prowadzi do niebezpiecznego złudzenia, że „dobra intencja” usprawiedliwia zewnętrzne nieposłuszeństwo.
Brak eklezjalnego kontekstu
Najjaskrawszą apostazją tekstu jest całkowite zignorowanie roli Kościoła w kształtowaniu życia moralnego. Gdzie jest:
- nauczanie Magisterium jako strażnika obiektywnego prawa moralnego?
- święci jako wzory walki z pokusami?
- praktyka rachunku sumienia w świetle Dekalogu?
Zamiast tego otrzymujemy jałową autoterapię: „Coraz bardziej będę odczuwał tę zgubną podwójność zewnętrznej układności i wewnętrznego ulegania złu”. To czysty Rousseauizm! Jakże daleko od heroicznego wezwania św. Pawła: „Upodabniam się do Chrystusa w śmierci jego, jeślibym jakim sposobem doszedł do powstania z martwych” (Flp 3,11 Wlg).
Podsumowując, komentarz ks. Machinka to typowy produkt teologicznej degrengolady posoborowej. Moralność bez Krzyża, walka z grzechem bez łaski, sumienie bez Kościoła – oto bankructwo modernistycznej pseudo-duchowości. Dopóki „duchowni” będą zastępować Ewangelię psychologią, dopóty wierni pozostaną pozbawieni prawdziwego pokarmu nadprzyrodzonego.
Za artykułem:
Co dzieje się w moich myślach? (opoka.org.pl)
Data artykułu: 12.02.2026





