Portal Gość.pl (12 lutego 2026) relacjonuje ewakuację amerykańskiej bazy wojskowej Tanf we wschodniej Syrii, która została przejęta przez siły nowego rządu w Damaszku pod przywództwem Ahmeda al-Szary – byłego przywódcy ugrupowania powiązanego z Al-Kaidą. Artykuł koncentruje się na geopolitycznych aspektach operacji, całkowicie pomijając moralną ocenę współpracy z terrorystami oraz katastrofalną sytuację prześladowanych chrześcijan.
Faktograficzne przemilczenie zbrodni przeciwko ludzkości
„Syria oficjalnie dołączyła do międzynarodowej koalicji antydżihadystycznej w listopadzie 2025 r. Sam Szara w przeszłości był dżihadystą i stał na czele syryjskiego odłamu Al-Kaidy” – czytamy. Jednak tekst nie wspomina, że ten sam reżim odpowiedzialny jest za systematyczną eksterminację chrześcijańskiej ludności Syrii, której liczba spadła z 1,5 mln w 2011 r. do zaledwie 300 tysięcy obecnie. Współpraca USA z byłymi dżihadystami stanowi jawne pogwałcenie zasady collaboratio cum haereticis (współpracy z heretykami), potępionej przez św. Piusa X w encyklice Pascendi dominici gregis (1907) jako przejaw modernizmu.
Językowa asymetria moralna
Retoryka artykułu operuje fałszywym neutralizmem, stawiając znak równości między „koalicją międzynarodową” a „siłami syryjskimi”. Tymczasem zgodnie z nauczaniem Leona XIII w encyklice Libertas praestantissimum (1888), wszelka władza pochodzi od Boga i musi służyć Jego czci. Nowy przywódca Syrii otwarcie głosi zasady sprzeczne z prawem naturalnym, co czyni każdą współpracę z nim moralnie niedopuszczalną. Użycie eufemizmów takich jak „nowe władze” wobec reżimu powstałego z obalenia legalnego rządu stanowi klasyczny przykład sophistria modernistica (modernistycznej sofistyki).
Teologiczne bankructwo „wojny z terroryzmem”
Brak jakiejkolwiek refleksji nad moralnymi zasadami bellum iustum (wojny sprawiedliwej) wg św. Augustyna i św. Tomasza z Akwinu demaskuje świecką mentalność autorów. Według kanonów soboru Laterańskiego IV (1215), „żadna władza nie ma prawa zawierać sojuszy z wrogami Krzyża Chrystusowego”. Tymczasem tzw. koalicja antyterrorystyczna od lat wspiera bojówki islamistyczne przeciwko legalnym władzom – jak pokazuje przykład Libii czy Iraku. Jest to dokładne wypełnienie proroctwa Piusa IX z Syllabusu Błędów (1864), który potępił pogląd, że „Stany Zjednoczone mogą współpracować z heretykami i schizmatykami dla własnej wygody” (punkt 62).
Symptomatyczny upadek cywilizacji łacińskiej
Opisywana ewakuacja bazy Tanf stanowi logiczny finał rewolucji posoborowej, która porzuciła zasadę Christus Rex (Chrystusa Króla). Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał nieomylnie: „Narody nie zaznają prawdziwego pokoju, dopóki nie uznają panowania Zbawiciela naszego”. Tymczasem neokościół posoborowy, wyrzekając się misji nawracania narodów, stał się jednym z trybików w maszynerii globalistycznej. Milczenie wobec prześladowań syryjskich chrześcijan stanowi zdradę na miarę apostazji konstytutywnej (apostasie constitutive), o której pisał św. Robert Bellarmin w De Romano Pontifice.
Duchowy wymiar konfliktu
Podczas gdy artykuł koncentruje się na przemieszczaniu wojsk, całkowicie pomija świętość terytorium Syrii jako kolebki chrześcijaństwa. To właśnie tam św. Paweł doświadczył nawrócenia, a św. Szymon Słupnik rozpoczął eremitów. Dzisiejsze opustoszałe kościoły w Aleppo czy Homs są wymownym świadectwem skutków porzucenia misyjnego mandatu Kościoła. Jak pisał Pius XII w Mystici Corporis Christi (1943): „Kościół nie może milczeć, gdy wierni są prześladowani, bo ich krew woła do nieba o pomstę”.
Naturalistyczna wizja ładu międzynarodowego
Relacja przyjmuje założenia laickiego globalizmu, gdzie jedynymi aktorami są państwa i organizacje międzynarodowe. Brak choćby wzmianki o roli prawdziwego Kościoła w budowaniu pokoju stanowi jawną negację doktryny o Corpus Christi mysticum (Mistycznym Ciele Chrystusa). Tymczasem Sobór Watykański I (1870) w konstytucji Pastor aeternus przypomniał, że „pokój jest owocem sprawiedliwości, która może płynąć tylko z uznania praw Królestwa Chrystusowego”.
Posoborowe dziedzictwo relatywizmu
Opisana sytuacja stanowi logiczną konsekwencję „dialogu między religiami” promowanego przez antypapieży od Jana XXIII. Zamiast nawracać muzułmanów na jedyną prawdziwą wiarę, neokościół buduje mosty z wyznawcami Mahometa. Ta apostazja wprost narusza kanon 11 synodu w Kartaginie (418): „Ktokolwiek mówi, że poganie mogą być zbawieni bez nawrócenia na wiarę katolicką, niech będzie wyklęty”. Milczenie w sprawie prześladowań stawia hierarchów posoborowych w pozycji wspólników zbrodni.
Konieczność powrotu do Tradycji
W obliczu opisanych wydarzeń jedynym ratunkiem jest powrót do Regnare Christum volumus! (Chcemy, by Chrystus królował!). Jak nauczał Pius XI: „Gdy ludzie prywatnie i publicznie uznaliby nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa”. Ewakuacja bazy Tanf nie jest więc jedynie epizodem geopolitycznym, ale wymownym symbolem ewakuacji Zachodu z cywilizacji chrześcijańskiej. Dopóki narody nie uznają publicznie panowania Chrystusa Króla, każde działania militarne pozostaną jedynie bellum diabolicum (wojną diaboliczną).
Za artykułem:
Syria: USA ewakuowały bazę Tanf (gosc.pl)
Data artykułu: 12.02.2026



