Portal Tygodnik Powszechny (12 lutego 2026) alarmuje o zagrożeniach związanych ze sztuczną inteligencją generującą dezinformację medyczną, całkowicie pomijając duchowe i moralne źródła problemu. Artykuł skupia się na technicznych aspektach manipulacji chatbotami, które promują pseudonaukowe teorie negujące depresję, szkodliwość szczepień czy lecznicze właściwości diety alkalicznej. Podczas gdy autorzy wskazują słusznie na łatwość tworzenia „HealthGPT” rozpowszechniających fałszywe diagnozy, ich analiza zatrzymuje się na poziomie utylitarnym, ignorując esencjonalny wymiar kryzysu: odrzucenie nadprzyrodzonego porządku na rzecz technokratycznego samozbawienia.
Naturalistyczne zaślepienie wobec duchowych przyczyn kryzysów
Tekst otwiera fikcyjną narrację osoby cierpiącej na depresję, która zamiast szukać pomocy u lekarza czy kapłana, zwraca się do chatbota. Choć autorzy słusznie krytykują to zjawisko, ich diagnoza ogranicza się do sfery psychospołecznej: „kolejki NFZ”, „brak pieniędzy”, „wstyd”. Całkowicie pominięto rzeczywistą przyczynę epidemii duchowych chorób współczesności: odrzucenie łaski uświęcającej i życia w stanie grzechu ciężkiego. Jak nauczał Pius XI w Quas primas:
„Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą […] Z tego powodu musiało być wstrząśnięte całe społeczeństwo ludzkie”
Współczesna „epidemia depresji” to bezpośredni owoc społeczeństwa zbudowanego na relatywizmie moralnym, gdzie brak jasnego rozróżnienia dobra i zła prowadzi do egzystencjalnej pustki. Tymczasem artykuł proponuje jedynie świeckie remedium: „edukację”, „certyfikowane narzędzia” i „regulacje prawne” – kolejne przejawy modernistycznej herezji, która chce zbawić świat poprzez technokratyczne rozwiązania, odrzucając łaskę Odkupienia.
Technokracja jako nowa religia postępu
Najbardziej wymownym symptomem apostazji jest język użyty przez autorów. Określenia typu „trust-by-design”, „Science to People” czy „dynamiczne adaptowanie regulacji” odsłaniają wiarę w samozbawczą moc ludzkiego rozumu – dokładnie tę, którą potępił św. Pius X w Lamentabili sane:
„Prawda zmienia się wraz z człowiekiem, ponieważ rozwija się wraz z nim, w nim i przez niego” (potępiona teza 58)
Proponowane „rozwiązania” całkowicie ignorują nadprzyrodzony charakter człowieka. Gdy badacze zalecają, by lekarze stali się „edukatorami pierwszej linii” w dziedzinie AI, dokonują typowo modernistycznej redukcji: człowiek to tylko biologiczny organizm, którego problemy dadzą się rozwiązać poprzez lepsze algorytmy. Tymczasem już Sobór Trydencki nauczał, że grzech pierworodny zranił naturę ludzką, czyniąc ją podatną na błędy i złudzenia (Sesja V, dekret o grzechu pierworodnym).
Dezinformacja jako owoc odrzucenia prawdy objawionej
Artykuł przytacza szokujące przykłady chatbotów negujących depresję czy promujących teorie spiskowe o szczepionkach. Autorzy jednak nie dostrzegają, że jest to logiczna konsekwencja społeczeństwa odrzucającego nieomylne Magisterium Kościoła. Gdy w 1864 r. Pius IX w Syllabus errorum potępił tezę, że „Kościół nie może potępiać błędów filozoficznych” (pkt 13), przewidział właśnie taki rozwój wypadków.
W świecie, gdzie zrównano prawdę objawioną z „osobistymi przekonaniami”, naturalną koleją rzeczy jest powstanie technologii generującej „alternatywne fakty”. Grok Beta twierdzący, że kremy z filtrem powodują raka, czy Claude Sonnet podważający neurologiczne podłoże ADHD – to duchowi potomkowie modernistów, którzy według św. Piusa X „w Piśmie Świętym szukają ludzkych błędów” (Encyklika Pascendi).
Antychrześcijański kult postępu
Najbardziej wymownym przejawem apostazji jest końcowa część artykułu, gdzie autorzy przyznają, że samodzielnie korzystali z Chatu GPT przy redakcji tekstu. To doskonałe odzwierciedlenie „ducha posoborowego”: zamiast polegać na łasce Bożej i tradycyjnej formacji intelektualnej, powierza się dzieło przekazu prawdy – maszynom pozbawionym duszy.
W tym kontekście szczególnie aktualne stają się słowa Piusa XI z Quas primas: „Kościół słuchający współpracuje w taki sposób z nauczającym w określaniu prawd wiary, iż Kościół nauczający powinien tylko zatwierdzać powszechne opinie Kościoła słuchającego” (potępiona teza 6). Właśnie to błąd leży u podstaw technokratycznej utopii: wiara, że „mądrość zbiorowa” internetu (a właściwie jego algorytmów) może zastąpić nieomylne nauczanie Kościoła.
Błądzą nie tylko twórcy szkodliwych chatbotów, ale i autorzy artykułu, którzy – jak współcześni moderniści – szukają zbawienia w postępie technicznym zamiast w Krzyżu Chrystusa. Dopóki ludzkość nie powróci do uznania królewskiej władzy Zbawiciela nad jednostkami i narodami, żadne „regulacje prawne” czy „systemy wczesnego ostrzegania” nie powstrzymają spirali kłamstwa. Jak bowiem nauczał Chrystus Król: „Prawda was wyzwoli” (J 8,32) – nie zaś algorytmy czy certyfikaty.
Za artykułem:
Fałsz na zamówienie, czyli kłamliwe chatboty krok po kroku (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 12.02.2026




