Biskupi Kuby potwierdzają apostazję, ugnijając się przed uzurpatorem Leona XIV
Portal eKAI.pl informuje o oświadczeniu konferencji episkopatu Kuby, która zwróciła się do „papieża Leona XIV” z prośbą o przełożenie wizyty ad limina z powodu „pogarszającej się sytuacji społeczno-gospodarczej” w kraju. Artykuł, pozbawiony jakiejkolwiek krytycznej refleksji, demaskuje pełną apostazję kubańskiego episkopatu, który zamiast potępić herezje współczesnej struktury posoborowej, błagalnie prosi o audiencję u jawnych heretyków, potwierdzając swoją przynależność do sekty nowoczesnej.
Akceptacja nieprawdziwego papieża jako akt herezji
Podstawowy, niewypowiedziany, a zarazem najcięższy błąd artykułu i oświadczenia biskupów to bezkrytyczne przyjęcie istnienia „papieża Leona XIV”. Według niezmiennego prawa kanonicznego i teologii katolickiej, za które świadczą święci i doktorzy Kościoła, „jawny heretyk nie może być Papieżem” (św. Robert Bellarmin, De Romano Pontifice). Kanon 188.4 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku stanowi jednoznacznie: „Każdy urząd staje się wakujący na mocy samego faktu… jeśli duchowny:…4. Publicznie odstępuje od wiary katolickiej”. Bulla Cum ex Apostolatus Officio Pawła IV potwierdza, że wybór heretyka jest „nieważny, nieobowiązujący i bezwartościowy”. Biskupi Kuby, zwracając się do „Leona XIV”, uznają za prawowitego papieżem osobę, która – biorąc pod uwagę herezje współczesnego magisterium (wolność religijną, ekumenizm, demokratyzacja Kościoła) – ipso facto utraciła urząd. Sam ten czyn jest publicznym odstępstwem od wiary i potwierdza ich przynależność do sekty.
Neutralny, biurokratyczny język jako maska apostazji
Artykuł operuje suchym, informacyjnym, dyplomatycznym językiem: „proszą o przełożenie”, „poważna sytuacja”, „bardzo wielka niestabilność i niepewność”. Milczy o herezji, milczy o apostazji, milczy o moralnej i teologicznej nieważności całej struktury, do której biskupi się odwołują. To nie jest neutralność, lecz „akceptacja zła przybraną w szaty obiektywizmu”, typowa dla modernistycznej etyki, potępianej w Syllabusie Piusa IX (błąd 56: „Prawa moralne nie potrzebują boskiego sankcjonowania”). Artykuł traktuje wizytę ad limina jako normalną procedurę kanoniczną, podczas gdy dla prawdziwego Kościoła jest to obcowanie z heretykami, niedopuszczalne z powodu ryzyka skażenia wiary i moralnego wsparcia dla buntu przeciwko Bogu.
Kontekst polityczny jako pretekst, nie istota problemu
Artykuł szczegółowo opisuje kryzys gospodarczy Kuby, embargo USA i pomoc humanitarną. Jest to jednak całkowite zabiegzenie w naturalizm. Według niezmiennej doktryny, wyrażonej m.in. w encyklice Quas Primas Piusa XI, jedynym lekarstwem na nieszczęścia narodów jest panowanie Chrystusa Króla: „Jeżeli więc teraz nakazaliśmy czcić Chrystusa – Króla całemu światu katolickiemu, pragniemy przez to zaradzić potrzebom czasów obecnych… Gdy zaś Chrystus jako Odkupiciel nabył Krwią Swoją Kościół… nie ma w nas władzy, która by wyjęta była z pod tego panowania”. Biskupi Kuby, zamiast głosić „że należy usunąć z praw i z państw Boga i Jezusa Chrystusa” (cyt. Pius XI), błagają o audiencję u tych, którzy usunęli Chrystusa z prawa i życia publicznego. Ich episkopat, zamiast prowadzić walkę o ustanowienie społeczeństwa chrześcijańskiego, poddaje się strukturom, które są częścią globalnego buntu przeciwko Bogu.
Milczenie o najgłębszym źródle nieszczęść: apostazja w Kościele
Artykuł, jak i oświadczenie biskupów, przemilcza fundamentalną przyczynę wszelkich nieszczęść, zarówno na Kubie, jak i na świecie. W encyklice Quas Primas Pius XI wskazał na „odstępstwo od Chrystusa” jako źródło zła: „Zaczęło się bowiem od tego, że przeczono panowaniu Chrystusa Pana nad wszystkimi narodami; odmawiano Kościołowi władzy nauczania ludzi…”. Biskupi Kubi, zamiast potępić modernistyczną apostazję, która od 1958 roku zniszczyła Kościół, koncentrują się na problemach ekonomicznych i politycznych. To jest typowe odwrócenie uwagi od apostazji wewnętrznej na zagrożenia zewnętrzne, co w przypadku Fatimy było oznaką fałszywego proroctwa (plik: Fałszywe objawienia fatimskie). Tutaj biskupi sami stają się narzędziem tego odwrócenia.
Konsekwencje: pełna integracja z sekcią posoborową
Prośba o wizytę ad limina u „Leona XIV” jest ostatecznym aktem integracji z sectam novam. Biskupi Kuby, przez ten czyn:
- Potwierdzają heretyckie „papieże” od Jana XXIII jako swoich zwierzchników.
- Uznają heretyckie sobory (Vatikum II) i ich demokratyzację Kościoła.
- Odrzucają zasadę, że heretyk traci urząd ipso facto (Bellarmin, Canon 188.4).
- Współdziałają w ekumenizmie i relatywizmie, które są cechami sekty.
W świetle pliku „Obrona sedewakantyzmu”, taki episkopat nie jest już Kościołem katolickim, lecz zarządem sekty. Ich modlitwy za ojczyznę są bezwartościowe, ponieważ są to modlitwy heretyków odrzuconych przez Boga (Tt 3,10-11).
Prawda katolicka: Chrystus Król, nie uzurpator
Jedyne lekarstwo na kryzys Kuby i świata jest powrót do niezmiennego królestwa Chrystusa. Pius XI w Quas Primas nauczał: „Panowanie Jego mianowicie nie rozciąga się tylko na same narody katolickie… lecz panowanie Jego obejmuje także wszystkich niechrześcijan… cały ród ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa”. Biskupi, którzy służą heretykom, nie służą Chrystusowi. Prawdziwi katolicy na Kubie muszą odrzucić zarówno komunistyczny reżim, jak i modernistyczny „watikan”, i trzymać się wiary przodków, jak nauczał św. Pius X w Pascendi Dominici gregis: „Trzymajcie się doktryny, którą otrzymaliście”.
Artykuł eKAI.pl, poprzez bezkrytyczne relacjonowanie, staje się głosem współwinnych apostazji. Biskupi Kuby nie są prześladowanymi męczennikami, lecz urzędnikami sekty, które zamiast prowadzić lud Boży do Chrystusa Króla, błagają o łaskę od jego wrogów.
Za artykułem:
13 lutego 2026 | 14:46Hawana: biskupi Kuby proszą o przełożenie wizyty ad limina (ekai.pl)
Data artykułu: 13.02.2026



