Portret Marty Nawrockiej w tradycyjnym wnętrzu kościoła katolickiego podczas wywiadu o moralnym złu procedur in vitro.

Marta Nawrocka: pozorna obrona życia, rzeczywista akceptacja moralnego zła

Podziel się tym:

Portal „Gość Niedzielny” (14 lutego 2026) publikuje wywiad z Martą Nawrocką, w którym deklaruje ona: „Jestem za życiem i przeciwko aborcji”, jednocześnie dodając: „Nie ograniczałabym prawa do in vitro”. Choć odrzucenie aborcji jest zgodne z niezmiennym prawem naturalnym i nauczaniem Kościoła, akceptacja procedur in vitro stanowi poważny błąd moralny i teologiczny, demaskujący modernistyczny kompromis z duchem czasów. Podejście Nawrockiej redukuje życie ludzkie do kwestii subiektywnego wyboru i „praw”, całkowicie przemilczając absolutny prymat Prawa Bożego, sakramentalny charakter małżeństwa oraz świętość i niepodważalny cel łączenia się małżeńskiego.

Pozorna obrona życia, ukryty kompromis z moralnym złem

Nawrocka odrzuca aborcję, powołując się na osobiste doświadczenie i wiarę. Jest to z punktu widzenia katolickiego prawa naturalnego słuszne stanowisko. Jednak natychmiastowe dodanie: „Nie ograniczałabym prawa do in vitro” całkowicie podważa tę deklarację. Procedury in vitro (IVF) są z natury moralnie złe, gdyż:
1. **Oddzielają akt prokreacji od aktu małżeńskiego**, co jest sprzeczne z naturach małżeństwa ustanowioną przez Boga (Gen 1:28; 2:24) i potwierdzoną przez Kościół.
2. **Utrwala się w nich praktykę niszczenia embrionów ludzkich** (tzw. „nadmiarowe zarodki”), co jest równoznaczne z zabijaniem niewinnych istot ludzkich – moralnym złem w najczystszej postaci.
3. **Podważa godność małżeństwa jako sakramentu** (w Kościele katolickim) lub przynajmniej unii naturalnej, przekształcając je w technokratyczny proces produkcyjny.

Encyklika *Casti Connubii* papieża Piusa XI (1930) stanowiła bezpośredni i niezmienny orzeczenie Kościoła w tej sprawie: „Każdy akt małżeński, z którego z natury rzeczy wykluczone jest prokreacja, jest sam w sobie niegodziwy i sprzeczny z prawem Bożym i natury” (CC 70). Współczesne procedury IVF, które z założenia oddzielają prokreację od aktu małżeńskiego, stanowią bezpośrednie naruszenie tej doktryny. Papież Pius XII w allocution *Allocuzione ai medici cattolici* (1952) potępił wszelkie formy „zapłodnienia w probówce” jako sprzeczne z prawem Bożym.

Redukcja prawa Bożego do subiektywnych „praw” człowieka

Język Nawrockiej („nie ograniczałabym prawa”) jest symptomaticzny. Stawia ona jednostkową wolność wyboru („prawo” jednostki) ponad absolutny zakaz Boży. To klasyczny błąd modernizmu, potępiony przez Piusa IX w *Syllabus Errorum* (1864), szczególnie w błędach 15 i 16, które głoszą: „Każdy człowiek jest wolny wybrać i wyznawać religię, którą uzna za prawdziwą” oraz „Można osiągnąć zbawienie w każdej religii”. Podobnie tutaj: „Każdy ma prawo do in vitro” – jest to przeniesienie herezji indyferentyzmu religijnego na płaszczyznę moralną. Prawa Boże („nie zabijaj”, „nie cudzołóż”) są absolutne i niepodlegają negocjacjom z ludzkimi pragnieniami czy „potrzebami”. Milczenie Nawrockiej o grzechu, o konieczności pokuty i o sakramencie pojednania jest echem współczesnej, posoborowej homiletyki, która unika twardych kategorii moralnych na rzecz asekuracyjnego języka „wsparcia” i „wyboru”.

Pominięcie sakramentalnego i prokreacyjnego celu małżeństwa

W całym wywiadzie nie pojawia się kluczowe pojęcie: **sacramentum**. Małżeństwo katolickie (a nawet naturalne małżeństwo chrześcijańskie) ma dwa nieodłączne cele: **prokreację i wychowanie potomstwa** oraz **jedność i niepodzielność**. Procedury in vitro, nawet jeśli są przeprowadzane przez małżonków, łamią pierwszy cel, gdyż prokreacja staje się aktem technicznym, a nie organicznym owocem miłości małżeńskiej. Nawrocka, mówiąc o „prawie do dziecka”, sprowadza dziecko do przedmiotu posiadania, a nie do daru od Boga, który przychodzi w wyniku współpracy z Stwórcą. Ten naturalistyczny, wręcz biotechnokratyczny język jest typowy dla epoki, w której człowiek chce być panem życia i śmierci, zapominając, że „Pan jest Panem życia i śmierci” (Ps 68:16 Wlg) i że dzieci są „dziedzictwem od Pana” (Ps 126:3).

Krytyka tonu: asekuracyjny język przeciwko twardym prawdom wiary

Wypowiedź Nawrockiej jest osadzona w tonie współczesnego, „miękkiego” dyskursu publicznego: „Ja nie ograniczałabym”, „jestem za życiem”, „mam wspaniałego syna”. Unika ona kategorii: **grzech, zbrodnia, moralna złość, obrzydliwość wobec Boga**. To jest dokładnie ta „nowa etyka”, przeciwko której ostrzegał św. Pius X w *Pascendi Dominici gregis* (1907), potępiając modernizmów, którzy „wychwalają współczesność i jej dążenia” i „przepraszają herezje”. W katolickiej tradycji przedsoborowej aborcja i procedury in vitro nie były kwestią „prawa wyboru”, ale **zbrodnią przeciwko Bogu i naturze**. Język Nawrockiej, choć pozornie „za życiem”, w istocie normalizuje moralne zło, uznając je za opcję w ramach pluralistycznego społeczeństwa.

Symptomatologia apostazji: życie jako wartość abstrakcyjna, nie jako święta rzeczywistość

Całe wystąpienie Nawrockiej jest objawem głębszej choroby: **redukcji wiary do moralizmu bez metafizyki i bez sakramentów**. Mówi o „wierności”, ale nie wspomina o łasce, o Krwie Chrystusa, o konieczności bycia w stanie łaski. Mówi o „życiu”, ale nie mówi o życiu **w Chrystusie**. To jest dokładnie to, co Pius XI w *Quas Primas* (1925) nazwał „usunięciem Jezusa Chrystusa i Jego prawa z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego”. Nawrocka wybiera „wartość życia” w abstrakcji, podczas gdy katolicyzm naucza, że życie ludzkie jest święte **bo jest obrazem Boga i przeznaczone do wieczności**. Jej akceptacja in vitro jest logiczną konsekwencją: jeśli życie jest tylko „wartością”, można je traktować jako produkt, który można wytwarzać w laboratorium.

Konfrontacja z niezmienną doktryną: in vitro zawsze i wszędzie zło

Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 roku (w mocy przed soborową rewolucją) w kanonie 2359 §1 potępiał „każdego, kto świadomie i dobrowolnie dokona aborcji”, traktując ją jako przestępstwo i grzech ciężki. Jednocześnie, w tradycji moralnej, procedury sztucznego zapłodnienia były uznawane za formę cudzołóstwa (nawet jeśli między małżonkami) i za rażące naruszenie szóstej przykazania. Św. Augustyn, św. Tomasz z Akwinu i późniejsi moralisci (np. Alphonsus Liguori) potępiali wszelkie „zabiegi” mające na celu prokreację niezgodne z naturą aktu małżeńskiego. W XX wieku, przed soborami, encykliki Piusa XI (*Casti Connubii*) i Piusa XII (w wielu allocutiones) jasno potępiły wszelkie formy „zapłodnienia w probówce”. Gdy Nawrocka mówi „nie ograniczałabym prawa”, mówi w rzeczywistości: „Akceptuję moralne zło, jeśli służy pragnieniu dziecka”. To jest relatywizm w najczystszej postaci.

Podsumowanie: pozorna obrona życia, rzeczywista apostazja od prawa Bożego

Marta Nawrocka, choć odrzuca aborcję, swoim stanowiskiem w sprawie in vitro popada w błąd moralny, który jest logiczną konsekwencją współczesnego, sekularnego rozumienia „praw” i „wyboru”. Jej wypowiedź jest typowym przykładem **teologicznego kompromisu**, o którym ostrzegał św. Pius X w *Lamentabili sane exitu* (1907) – kompromisu między wiarą a duchem świata. Katolickie nauczanie jest niezmienne: **prokreacja jest nieodłączna od aktu małżeńskiego, a każde jej sztuczne oddzielenie jest złem**. Akceptacja in vitro, nawet w intencjach „dobrych”, jest odrzuceniem prawa Bożego na rzecz ludzkiej autonomii. To nie jest „obrona życia”, ale **wybór formy życia, która sama jest moralnie zepsuta**. Prawdziwa obrona życia wymaga całkowitego odrzucenia wszelkich technik, które czynią z człowieka przedmiot eksperymentu i niszczą niewinne embriony. Prawdziwa wiara katolicka wymaga głoszenia całego prawa Bożego, nie tylko tych fragmentów, które są akceptowane przez opinię publiczną.

Wniosek: Stanowisko Marty Nawrockiej, choć pozornie „za życiem”, w istocie jest przejawem modernistycznego relatywizmu moralnego, który podważa niezmienną doktrynę Kościoła o świętości i celu małżeństwa oraz o absolutnym zakazie zabijania niewinnych istot ludzkich. Jej akceptacja in vitro stanowi bolesny przykład tego, jak nawet osoby deklarujące się „za życiem” mogą stać się narzędziami dalszej sekularyzacji i apostazji, oddalając społeczeństwo od prawdziwego, całkowitego posłuszeństwa prawu Bożemu.


Za artykułem:
Marta Nawrocka: jestem przeciwko aborcji
  (gosc.pl)
Data artykułu: 14.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: gosc.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.