Portal „Gość Niedzielny” relacjonuje wypowiedzi sekretarza stanu USA Marca Rubio na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Artykuł, pozbawiony jakiejkolwiek perspektywy nadprzyrodzonej, promuje naturalistyczną wizję porządku międzynarodowego, całkowicie przemilczając absolutny prymat królestwa Jezusa Chrystusa nad wszystkimi narodami. Stanowisko Rubio, choć mniej konfrontacyjne niż wypowiedzi wiceprezydenta J.D. Vance’a, stanowi jedynie odmianę tego samego błędu: uznania suwerenności państw narodowych jako ostatecznego punktu odniesienia, a nie poddania ich prawu Bożemu i prawu naturalnemu ukształtowanemu przez Kościół.
Pragnienie „ożywienia sojuszu” bez Chrystusa Króla
Rubio deklaruje: „Stany Zjednoczone nie chcą podziału, ale ożywienia sojuszu transatlantyckiego”. To sformułowanie jest symptomaticzne dla całej współczesnej dyplomacji, zarówno zachodniej, jak i wschodniej. Mówi się o „sojuszu”, „stosunkach”, „partnerstwie”, całkowicie omijając fundamentalną zasadę, że żaden układ między narodami nie może być trwały ani słuszny, jeśli nie ma swego źródła i celu w Rex Regum – Królu Królów. Encyklika Piusa XI Quas primas jest jednoznaczna: „Niech więc nie odmawiają władcy państw publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi, lecz niech ten obowiązek spełnią sami i wraz z ludem swoim, jeżeli pragną powagę swą nienaruszoną utrzymać, i przyczynić się do pomnożenia szczęścia swej ojczyzny”. Pragnienie „ożywienia” sojuszu bez odrodzenia w panowaniu Chrystusa jest jedynie pragnieniem utrwalenia porządku opartego na zmysłownych interesach narodowych, które – jak uczył Pius XI – „zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać”.
„Ameryka jako dziecko Europy” – błąd ekumenizmu narodowego
Rubio nazywa Amerykę „dzieckiem Europy”, a Europejczyków „przyjaciółmi”. Ta retoryka, choć pozornie serdeczna, jest niebezpiecznym ekumenizmem narodowym, który podważa jedność ludzkości w Chrystusie. Syllabusus Piusa IX potępia błąd, że „Kościół jest wrogiem postępu nauk przyrodniczych i teologicznych” (błąd 57), ale także błędem jest twierdzenie, że „państwa mogą się obejść bez Boga” (błąd 55). Nazywanie narodów „rodzeństwem” czy „dziećmi” bez odniesienia do ich wspólnego powołania do bycia członkami Corpus Mysticum – Kościoła – jest relativisticzną grą słów. Prawdziwa jedność narzędziem Bożego opatrzności może wynikać jedynie z publicznego uznania królewskiej godności Chrystusa, co Pius XI nazywa „najpewniejszą podstawą” pokoju: „Gdyby Królestwo Chrystusa objęło w rzeczy samej wszystkich, jak ich z prawa obejmuje, mielibyśmy wątpić o tym pokoju, jaki Król pokoju przyniósł na ziemię”.
Bezpieczeństwo w oparciu o surowce, nie o łaskę
Rubio wezwal do „zerwania zależności Zachodu w zakresie krytycznych surowców” i stworzenia „zachodniego łańcucha dostaw wolnego od wymuszeń”. To typowo naturalistyczne, ekonomiczno-strategiczne pojmowanie bezpieczeństwa. W całym artykule nie ma ani jednego słowa o konieczności obrony wiary, ochrony sakramentów, czy walki z ideologiami antychrześcijańskimi (jak masoneria czy komunizm) jako prawdziwych zagrożeń. Syllabusus Piusa IX potępia błąd, że „prawa moralne nie potrzebują boskiej sankcji” (błąd 56). Bezpieczeństwo narodu oparte na dostawach surowców, a nie na posłuszeństwie prawu Bożemu i publicznym czczeniu Chrystusa Króla, jest złudne. Pius XI w Quas primas ostrzega: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”.
Imigracja jako problem „granic”, a nie dusz
Rubio „wezwał do ochrony granic przed masową imigracją”. To podejście, choć z punktu widzenia narodowego zrozumiałe, jest niewystarczające z katolickiej perspektywy. Imigracja to problem etyczny i religijny, nie tylko polityczny. Prawdziwym zagrożeniem nie jest sama liczba osób przekraczających granicę, ale fakt, że większość imigrantów pochodzi z krajów pogańskich lub muzułmańskich, niosąc ze sobą ideologie i religie sprzeczne z królestwem Chrystusa. Syllabusus potępia błąd wolności religijnej (błęd 15-17). Państwo ma prawo i obowiązek chronić swój naród nie tylko przed inwazją militarną, ale przed inwazją ideologiczną i religijną, która zagraża zbawieniu dusz. Rubio nie wspomina o obowiązku państwa promowania i chronienia jedynej prawdziwej religii – katolicyzmu.
Negocjacje z Rosją bez wymiaru duchowego
Rubio przyznaje, że USA „nie wie, czy Rosja na poważnie chce zakończenia wojny”. Cała dyskusja o wojnie w Ukrainie jest prowadzona na płaszczyźnie geopolitycznej, terytorialnej i militarnej. Pomija się całkowicie duchowy wymiar konfliktu. Rosja, jako imperium schizmatyckie i pogańskie w swej duszy (z oficjalną religią prawosławia, która jest schizmatem i często przejawia cechy pogaństwa narodowego), jest narzędziem w rękach Opatrzności do karania Zachodu za jego apostazję. Syllabusus Piusa IX potępia błąd, że „Kościół powinien być oddzielony od państwa” (błąd 55). Wojna w Ukrainie to nie tylko spór o terytoria, ale walka między dwoma modelami: zachodnim, laickim i sekularnym, a wschodnim, pseudoprawosławnym i imperialnym. Żaden trwały pokój nie jest możliwy bez nawrócenia obu stron do królestwa Chrystusa. Rubio, rozmawiając o „negocjacjach”, działa jak polityk światowy, a nie jako obrońca królestwa Bożego.
Brak wymiaru moralnego w ocenie wroga
Rubio stwierdza, że Rosja „traci każdego tygodnia około 7-8 tys. żołnierzy”. To chłodne, statystyczne podejście do ludzkiego cierpienia. Nie ma słowa o moralnej odpowiedzialności Rosji za inwazję, jako aktu agresji naruszaającego prawo naturalne i boskie. Nie ma też słowa o moralnej odpowiedzialności Zachodu za wspieranie ideologii LGBT, aborcji czy nienawiści do Kościoła, co – według Piusa XI – jest przyczyną „zawilgocenia ziemi” i kar Bożych. Syllabusus potępia błąd, że „niesprawiedliwość czynu, gdy się uda, nie rani świętości prawa” (błąd 61). Rubio ocenia skuteczność militarną, a nie sprawiedliwość. To typowe dla współczesnej dyplomacji, która odrzuciła moralny wymiar polityki oparty na Dekalogu.
Konfrontacja z Chinami bez konfrontacji z ich ideologią
Rubio podkreśla „konieczność zerwania zależności w zakresie krytycznych surowców” z Chin. To zrozumiałe z punktu widzenia interesu narodowego USA. Ale znów brak jest jakiejkolwiek krytyki samej ideologii komunistycznej Chin, która jest jednym z największych przejawów apostazji współczesnego świata. Syllabusus Piusa IX w dziale IV potępia „sekty, bractwa tajne, biblijne, kleroliberalne” – a komunizm jest ich szczytowym wyrazem. Walka z Chinami powinna toczyć się nie tylko na polu gospodarczym, ale przede wszystkim jako walka z ateistyczną, antychrześcijańską ideologią, która prześladuje Kościół i wiernych. Rubio nie wspomina o konieczności wspierania ukraińskiego i chińskiego Kościoła podziemnego, o modlitwie za nawrócenie władz chińskich.
Wizja świata pozbawiona Boga – synteza wszystkich błędów
Cała wypowiedź Rubio to synteza błędów potępionych przez Piusa IX w Syllabusus Errorum:
– Błąd 39: „Państwo, jako źródło wszystkich praw, nie ma ograniczeń” – Rubio traktuje USA jako suwerena bez ograniczeń poza interesem narodowym.
– Błąd 40: „Nauka Kościoła jest wrogiem dobrobytowi społeczeństwa” – Rubio nie odwołuje się w ogóle do nauki Kościoła.
– Błąd 55: „Kościół powinien być oddzielony od państwa” – jego wizja sojuszu transatlantyckiego jest laickim porozumieniem między państwami, bez Boga.
– Błąd 63: „Można się zbuntować przeciwko władcom” – jego krytyka Trumpa (poprzez kontrast z Vance’em) sugeruje, że polityka może być zmieniana bez względu na moralność, tylko pod wpływem „nagłówków gazet”.
Konieczność publicznego królestwa Chrystusa
Prawdziwym lekarstwem na „dezindustrializację”, „imigrację”, „wojnę” i „podziały” nie jest „ożywienie sojuszu transatlantyckiego”, ale – jak napisał Pius XI – „publiczne uznanie królewskiej godności Chrystusa”. Tylko w królestwie Chrystusa narody mogą znaleźć prawdziwy cel, porządek i pokój. „Jeżeli więc teraz nakazaliśmy czcić Chrystusa – Króla całemu światu katolickiemu, pragniemy przez to zaradzić potrzebom czasów obecnych i podać szczególne lekarstwo przeciwko zarazie, która zatruwa społeczeństwo ludzkie. A zarazą tą jest zeświecczenie czasów obecnych”. Rubio, jego partia i cały system zachodni są objęci tą zarazą. Ich rozwiązania są jedynie opatrzeniami na objawy, podczas gdy chorobą jest odrzucenie Chrystusa Króla.
Konkluzja: Apostazja w służbie geopolityki
Wypowiedź Rubio, choć merytorycznie bardziej wyważona niż wypowiedzi Vance’a, jest w istocie równie apostatyczna. Przyjmuje założenia nowoczesnego, laickiego państwa narodowego, które – jak nauczał Pius XI – „usunęło Boga z praw i z państw”. Nie ma w niej miejsca na Chrystusa, na Kościół, na sakramenty, na łaskę. Jest to czysty instrumentalizm polityczny, który – nawet jeśli prowadzi do krótkoterminowych korzyści materialnych – prowadzi wiecznie do zagłady, ponieważ „gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… musiało być wstrząśnięte całe społeczeństwo ludzkie”. Prawdziwi katolicy, trzymający się niezmiennej wiary sprzed 1958 roku, nie mogą uznać takiej wizji świata. Ich jedynym sojuszem jest Reconquista pod sztandarem Chrystusa Króla, a nie umowy handlowe czy sojusze militarne z masonami i sekularnymi władcami.
Za artykułem:
Rubio: nie chcemy podziału, ale ożywienia sojuszu transatlantyckiego (gosc.pl)
Data artykułu: 14.02.2026




