Portal eKAI.pl relacjonuje apele proboszcza katolickiej parafii w Nuuk na Grenlandii, ks. Tomaž Majcen, skierowane do prezydenta USA Donalda Trumpa, który zapowiedział dążenie do przejęcia wyspy. Duchowny, słoweński franciszkanin konwentualny, wyraża zaniepokojenie traktowaniem Grenlandii jako „kawałka ziemi na sprzedaż” i podkreśla, że „Grenlandia nie jest na sprzedaż”. Wzywa do pokoju i dialogu, szanowania suwerenności oraz współpracy międzynarodowej. Wskazuje, że większość mieszkańców odrzuca ideę przyłączenia się do USA, chcąc chronić swoją tożsamość i przyszłość. Artykuł podkreśla, że katolicy stanowią zaledwie 0,2% populacji.
Ten komentarz, choć pozornie humanitarny, stanowi symptomaticzny przykład naturalistycznego humanitaryzmu, który całkowicie przemilcza absolutny prymat Królestwa Chrystusa nad wszystkimi narodami i obowiązek publicznego czczenia Zbawiciela jako Króla. Jest to kolejna manifestacja sekty posoborowej, która zastąpiła ewangelizację i królowanie Chrystusa płytkim aktualizmem politycznym i emocjonalnym apelami o „szacunek” i „dialog”.
Poziom faktograficzny: humanitaryzm bez metafizyki
Artykuł przedstawia jedynie fakt wypowiedzi proboszcza i reakcji społeczności grenlandzkiej. Nie podaje żadnych danych o strukturze katolickiej parafii, jej związku z faktycznym (przedsoborowym) Kościołem czy o ewentualnych konsekwencjach teologicznych deklaracji Trumpa. Fakt, że katolicy stanowią 0,2% populacji, jest podany bezkrytycznie, bez refleksji o stanie wiary czy sakramentalnym życiu na Grenlandii. Milczy się całkowicie o obowiązku Kościoła nauczania prawdy i prowadzenia narodów do zbawienia, zastępując to neutralnym opisem „zaniepokojenia” i „dumy” mieszkańców.
Proboszcz apeluje o „pokój i dialog”, „współpracę” i „szanowanie suwerenności”. Te pojęcia, w kontekście współczesnym, są zabójcze dla koncepcji Królestwa Chrystusa. W Encyklice „Quas primas” Pius XI jasno nauczał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się, iż zburzone zostały fundamenty pod tą władzą”. Apel o „pokój” bez Chrystusa jest więc iluzją, a „dialog” – heretyckim synkretyzmem. Artykuł nie kwestionuje tego, że sam proboszcz, jako przedstawiciel struktury posoborowej, nie ma mandatu do nauczania w imieniu Kościoła katolickiego.
Poziom językowy: retoryka świeckiego humanitaryzmu
Język artykułu i cytowanych wypowiedzi jest nacechowany sekularnym, emocjonalnym humanitaryzmem. Kluczowe sformułowania: „traktujcie nas jak ludzi”, „kawałek ziemi na sprzedaż”, „dom”, „bezpieczne miejsce”, „duma”, „obawy”, „suwerenność”, „dobro wspólne”. Cały ten słownictwo wywodzi się z praw człowieka i ideologii globalistycznej, potępianej przez Piusa IX w Syllabus Errorum (błędy 77, 78, 79).
Brakuje całkowicie języka teologicznego i eschatologicznego. Nie padają słowa: grzech, odkupienie, łaska, sakrament, herezja, apostazja, sąd Boży, wieczne życie. Proboszcz mówi o „wierze” tylko w kontekście tożsamości kulturowej („mocno wierzą w swoją tożsamość”), a nie jako wierność objawionej prawdzie. Ton jest asekuracyjny, biurokratyczny, pozbawiony ognia apostołowskiego. To język dyplomaty ONZ, nie proroka czy pasterza dusz. Sam fakt, że „rozmawiają o tym po Mszy”, jest skrajnie niepokojący – sugeruje to, że „Msza” w Nuuk jest jedynie okazją do spotkania towarzyskiego, a nie aktem kultu Bożego, gdzie miałaby być nauczana prawda o obowiązku publicznego czczenia Chrystusa jako Króla.
Poziom teologiczny: milczenie o Królestwie Chrystusa i herezja „dialogu”
Główny błąd teologiczny artykułu (i wypowiedzi proboszcza) polega na całkowitym pominięciu doktryny o Królestwie Chrystusa. Pius XI w Quas primas nauczał: „Niezależnie od tego, czy jednostki, czy rodziny, czy państwa… On jest źródłem zbawienia dla jednostek i dla ogółu”. „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi”. Decyzja o Grenlandii nie może być sprawą wyłącznie polityczną lub demograficzną; jest to sprawa podporządkowania się (lub buntu przeciw) panowaniu Chrystusa.
Apel o „pokój i dialog” jest herezją w kontekście Syllabusu Piusa IX (błąd 80: „Rzymski Pontyfex może i powinien pojednać się z postępem, liberalizmem i nowoczesną cywilizacją”). Prawdziwy pokój, jak pisze Pius XI, „spłynie na nowo społeczeństwo do najukochańszego Zbawiciela” jedynie „gdy wszyscy wierni zrozumieją, że pod sztandarem Chrystusa-Króla dzielnie i zawsze walczyć powinni”. Dialog z herezją, z liberalizmem, z zaborcą (jak USA, które jest bastionem protestanckiego sekularizmu) jest zbrodnią przeciwko wierze. Proboszcz, nie wzywając do nawrócenia narodu grenlandzkiego do Chrystusa, a jedynie do „wzajemnego szacunku”, staje się sługą świata, a nie Chrystusa (por. 1 J 2,15-17).
Milczenie o sakramentach, o konieczności chrztu dla zbawienia, o konieczności bycia członkiem Koscioła katolickiego (nie „wspólnoty wierzących”) dla udziału w Królestwie Chrystusa, jest potępieniem przez ciche założenie herezji indyferentyzmu (Syllabus, błędy 15, 16, 17). Grenlandczycy, jako większość luteranie, są heretykami. Apel proboszcza, który nie wzywa ich do nawrócenia, jest aktem zdrady dusz.
Poziom symptomatyczny: duch nowej ewangelizacji i apostazji
Ten artykuł i wypowiedź proboszcza są czystą manifestacją ducha modernizmu potępionego przez Piusa X w Lamentabili sane exitu (propozycje 20, 22, 25, 26). Objawienie jest tu zredukowane do „wspólnoty ludzi z rodzinami, tradycjami i wiarą” – czyli do subiektywnego doświadczenia religijnego, a nie do obiektywnej prawdy objawionej. „Wiara” jest tylko elementem tożsamości kulturowej, nie zobowiązującym przyjęciem całego depozytu wiary.
Koncentracja na „trakcie nas jak ludzi” to antropocentryzm, potępiony w Syllabus (błąd 58: „wszystką prawość i doskonałość moralności należy umieścić w gromadzeniu bogactw”). Człowiek, a nie Bóg, jest centrum. To dokładnie odwrotność nauczania Piusa XI: „Nie przez co innego szczęśliwe państwo – a przez co innego człowiek”. Prawdziwe dobro człowieka leży w podporządkowaniu się prawu Bożemu, a nie w „szacunku” dla ludzkich wyborów.
W kontekście apostazji współczesnego „kościoła”, ta wypowiedź pokazuje, jak głęboko wżarł się naturalizm. Proboszcz, zamiast nauczać, że Grenlandia należy do Krolestwa Chrystusa i że jej obowiązkiem jest uznanie publicznej władzy Zbawiciela (co wymagałoby konwersji państwa i narodu), ogranicza się do płytkich apeli o „pokój”. To jest duch „nowej ewangelizacji” Jana Pawła II i Bergoglia, która zredukowała ewangelizację do „współczucia” i „dialogu”, a nie do nawrócenia i poddania się Chrystusowi.
Konstrukcja: krótkie przypomnienie prawdy katolickiej
Prawdziwa postawa katolicka wobec sprawy Grenlandii (i każdej innej) wynika z Quas primas: musi to być publiczne, urzędowe uznanie panowania Chrystusa Króla przez władze świeckie i Kościół. Naród grenlandzki, jak każdy inny, ma obowiązek: 1) przyjąć wiarę katolicką (jedyną prawdziwą), 2) poddać się jej w życiu publicznym, 3) uznać autorytet Kościoła w sprawach moralnych i dyscyplinarnych. „Pokój” jest owocem sprawiedliwości, a sprawiedliwość – spełnienia Prawa Bożego. Apel o „suwerenność” bez Chrystusa jest bluźnierstwem, bo jedyna prawdziwa suwerenność należy do Boga. Kościół, a nie państwo, ma ostateczne prawo nauczania i rządzenia duszami. Ostatecznym losem Grenlandii nie decyduje Trump czy Dania, ale to, czy naród przyjmie jarzmo Chrystusa.
Za artykułem:
09 stycznia 2026 | 05:00Proboszcz z Grenlandii: traktujcie nas jak ludzi, a nie kawałek ziemi na sprzedaż (ekai.pl)
Data artykułu: 09.01.2026


