Portal „Tygodnik Powszechny” publikuje wywiad z Grzegorzem Jankowiczem, dyrektorem Instytutu Książki, na temat zmian w systemie dotacji czasopism przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego po 2024 roku. Artykuł przedstawia nowe procedury jako usprawnienie merytoryczne i przejrzyste, oddzielające ocenę ekspercką od decyzji politycznych. Pomija zaś fundamentalne pytanie o ostateczny cel kultury i jej podporządkowanie prawu Bożemu, ujawniając głęboki sekularny i modernistyczny światopogląd, który jest sprzeczny z niezmienną nauką Kościoła katolickiego.
Redukcja kultury do immanentnego „dobra wspólnego”
Artykuł, opisując nowe kryteria dotacyjne, koncentruje się na aspektach technicznych i merytorycznych w ścisłym, naturalistycznym rozumieniu: „jakość publikacji, potencjał podmiotu, unikalność, zasięg, plan rozwoju, polityka cenowa, obecność w mediach społecznościowych, równość płci, antydyskryminacja”. Wyraźnie podkreśla, że ocena ma być prowadzona „bez analizy światopoglądu” i że eksperci mają „powstrzymać odruchową potrzebę nadawania prostych znaczeń”. To jest klasyczny modernistyczny manewr: redukcja wszelkich wartości do immanentnych, czysto ludzkich i technicznych kryteriów, przy założeniu, że istnieje neutralna, „merytoryczna” przestrzeń wolna od odwołań do absolutu Boga i Jego prawa. W rzeczywistości, jak uczył św. Pius X w encyklice *Pascendi Dominici gregis*, modernistą jest właśnie ten, kto rozdziela życie wewnętrzne (świata sensu) od życia zewnętrznego (czysto funkcjonalnego), a teologię redukuje do nauki historyczno-krytycznej, pozbawionej normy objawienia. System, który oficjalnie wyklucza ocenę światopoglądu, jest z założenia światopoglądowy – jest to światopogląd immanentystyczny, gdzie dobro wspólne jest definiowane bez odwołania do Bożej prawdy i moralności. Artykuł potwierdza to cytatem Leszka Kołakowskiego, definiującego światopogląd jako „wyraz naszej przemożnej potrzeby nadawania sensu otaczającej rzeczywistości”. To zdanie, w ustach redakcji „Tygodnika Powszechnego”, jest zaprzeczeniem samej istoty prawdziwego światopoglądu katolickiego, który jest *odkryciem* sensu nadanego przez Boga, a nie ludzką „potrzebą”. Światopogląd chrześcijański to nie subiektywna konstrukcja, ale posłuszeństwo prawdzie objawionej. Milczenie o tym jest najcięższym oskarżeniem.
Język biurokratycznego naturalizmu jako symptom apostazji
Język artykułu jest językami biurokracji i socjologii, pozbawiony jakichkolwiek odniesień do sacrum, łaski, prawa naturalnego czy celów nadprzyrodzonych. Mówi się o „wartościach”, „dobrze pojętych kryteriach politycznych”, „równowadze społecznej”, „świetnych projektach”, „zasięgu”, „transparentności”, „równości płci”. To słownictwo jest całkowicie immanentne. W całym tekście nie pojawia się słowo „Bóg”, „Chrystus”, „Kościół”, „zbawienie”, „grzech”, „cnota”, „dusza”. To nie jest przypadkowy wybór słów; to objawienie mentalności. Takie ujęcie kultury jest dokładnym wypełnieniem błędu potępionego przez Piusa IX w *Syllabus Errorum* (błąd 40): „Nauka katolicka jest wrogiem dobrobytowi i interesom społeczeństwa”. W rzeczywistości to właśnie współczesna kultura, oddzielona od Boga, staje się wrogiem prawdziwego dobra ludzi i ich dusz. Artykuł demonstruje także błąd 57: „Nauki filozoficzne i moralne oraz prawo cywilne mogą i powinny zachować się z dala od autorytetu boskiego i kościelnego”. System dotacyjny opisany przez Jankowicza jest właśnie taką separacją: kultura ma być zarządzana przez ekspertów i urzędników, a nie podporządkowana prawu Bożemu i magisterium Kościoła. Ton artykułu jest asekuracyjny, technokratyczny, z pozorem obiektywizmu, co jest typowe dla języka współczesnego aparatu biurokratycznego – języka, który jest całkowicie obcy duchowości i służy jedynie zarządzaniu materią.
Konfrontacja z niezmiennym magisterium: Królestwo Chrystusa obejmuje kulturę
Prawdziwa katolicka wizja kultury, niepodważalna i niezmienna, została zdefiniowana przez Piusa XI w encyklice *Quas Primas* z 1925 roku. Papież nauczał, że Królestwo Chrystusa jest „przede wszystkim duchowe”, ale jego panowanie obejmuje *wszystkie* sprawy ludzkie, także kulturalne i społeczne. Pius XI pisał: „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi – jak o tym mówi nieśmiertelnej pamięci Poprzednik nasz, Leon XIII, którego słowa chętnie tu przytaczamy: *Panowanie Jego mianowicie nie rozciąga się tylko na same narody katolickie… lecz panowanie Jego obejmuje także wszystkich niechrześcijan*”. Papież wyraźnie stwierdza, że „nie ma w nas władzy, która by wyjęta była z pod tego panowania” – więc ani władza kultury, ani decyzje o jej finansowaniu. Władza świecka (i jej instrumenty, jak Instytut Książki) ma obowiązek „publicznie czcić Chrystusa i Jego słuchać”, a jej prawa pochodzą od Boga. System, w którym decyzje o dobrobycie kultury podejmowane są w całkowitej neutralności wobec Chrystusa-Króla, jest sprzeczny z tym magisterium. Jest to praktyczne odrzucenie panowania Chrystusa nad sferą kultury, co Pius XI nazwał „zeświecczeniem” – buntem przeciwko Bożej władzy. Artykuł gloryfikuje właśnie ten model świeckiej, autonomicznej kultury, oddzielonej od Kościoła. To jest realizacja błędu 44 z *Syllabus Errorum*: „Władza świecka może interweniować w sprawach religijnych, moralnych i duchowych… i może wydawać rozporządzenia dotyczące administracji sakramentów”. Tu mamy odwrotnie: władza świecka (przez ministerstwo i instytut) decyduje o kulturze, która jest sferą duchową i moralną, bez żadnego odwołania do Kościoła. Jest to więc pełna realizacja sekularnego totalitaryzmu, potępionego przez Piusa IX.
Symptomatologia: system jako owoec soborowej rewolucji i apostazji
Opisany system jest nie tylko błędem teologicznym, ale także *symptomem* systemowej apostazji, która rozpoczęła się z Soborem Watykańskim II i jego hermeneutyką ciągłości. Kluczowe jest tu rozdzielenie na „tryb konkursowy merytoryczny” i „tryb rezerwy politycznej”. To odzwierciedla herezję, że istnieje neutralna przestrzeń „merytoryczna” (czyli naukowa, kulturalna, techniczna), wolna od wartości, podczas gdy wartościacja światopoglądowa jest jedynie „polityczną” dodatkową warstwą. To jest właśnie modernistyczny podział na „immanentny” i „transcendentny”, który został potępiony przez Piusa X w *Lamentabili sane exitu* (propozycje 8-14) i w *Pascendi*. Kościół zawsze nauczał, że nie ma neutralnej nauki, neutralnej kultury, neutralnej sztuki – wszystko podlega ocenie w świetle prawa Bożego i służy albo Bogu, albo diabłu. System ten, gloryfikujący „transparentność”, „równość”, „dyskryminację” jako absolutne dobra bez odniesienia do prawa naturalnego, jest wypełnieniem błędu 58 z *Syllabus*: „Wszystką prawość i doskonałość moralności należy umieścić w gromadzeniu i zwiększaniu bogactw wszelkimi możliwymi środkami i zaspokajaniu przyjemności”. To jest kulturowy materializm i hedonizm, ukryty pod płaszczykiem „merytoryczności”. Dodatkowo, wykluczenie czasopism naukowych z głównego konkursu pod pretekstem „porównywalności” jest przejawem relatywizmu: nauka ma być neutralna, a wartościująca – to już domena „innych tradycji”. To jest realizacja błędu 9 *Syllabus*: „Wszystkie dogmaty chrześcijańskie są bez wyjątku przedmiotem nauk naturalnych lub filozofii… a rozum oświetlony jedynie historycznie może przez własną siłę osiągnąć prawdziwą naukę nawet o najtrudniejszych dogmatach”. Oznacza to, że kultura (w tym kultura naukowa) ma być oceniana przez rozum „historyczny” (czyli historycznie-krytyczny, pozbawiony normy), a nie przez magisterium. Instytut Książki, jako operator, pełni tu rolę nowoczesnego „świętego oficjum” dla kultury, ale w wersji laickiej i pozbawionej jakiejkolwiek teologicznej podstawy. To jest apogeum apostazji: zarządzanie dobrami kultury bez Chrystusa-Króla.
Konkluzja: konieczność całkowitego odrzucenia systemu i powrotu do Chrystusa-Króla
Analizowany artykuł i opisany przez niego system dotacyjny są całkowicie sprzeczne z katolicką doktryną o podporządkowaniu wszystkich spraw ludzkich panowaniu Chrystusa. Są to owoce soborowego modernizmu, który zepchnął Chrystusa z tronu nie tylko z Kościoła, ale i z kultury. Pius XI w *Quas Primas* ostrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się, iż zburzone zostały fundamenty pod tą władzą”. System ten, w którym ministerstwo i instytut decydują o wartości kultury bez odwołania do Boga, jest właśnie takim usunięciem. Jest to praktyczne zastosowanie błędu 80 z *Syllabus*: „Rzymski Pontyf może i powinien pojednać się z postępem, liberalizmem i nowoczesną cywilizacją”. Nie ma tu miejsca na pojednanie. Kościół katolicki, w niezmiennym magisterium, naucza, że jedynym lekarstwem na zepsucie kultury jest przywrócenie panowania Chrystusa-Króla w całym społeczeństwie. Wszelkie systemy, które tego panowania nie uznają, są służbą antychrystu. Wierny katolik musi całkowicie odrzucić taką „kulturę” i jej mechanizmy, a zamiast tego pracować nad odbudową cywilizacji zakorzenionej w prawie Bożym, gdzie sztuka, literatura i nauka służą jedynie chwale Boga i zbawieniu dusz. Każde zaangażowanie w ten system bez jasnego sprzeciwu wobec jego sekularnych założeń jest współudziałem w apostazji.
Za artykułem:
Dotacje MKiDN dla czasopism po zmianach. Kto dziś podejmuje decyzje (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 16.02.2026



