Ludus Coriovalli: AI jako idol nauki w służbie naturalistycznej redukcji historii

Podziel się tym:

Ludus Coriovalli – tak nazwano starożytną rzymską grę planszową odkrytą na terenie Holandii, której zasady zrekonstruowano przy użyciu sztucznej inteligencji. Portal „Tygodnik Powszechny” relacjonuje, jak badacze z Uniwersytetu w Lejdzie, wykorzystując system Ludii i testując 130 reguł, doszli do wniosku, że gra miała charakter blokowania przeciwnika. Artykuł, pozbawiony jakichkolwiek odniesień do świata nadprzyrodzonego, celów duchowych człowieka czy Bożej Opatrzności w historii, stanowi symptomaticzny przykład współczesnej sekularyzowanej nauki, która redukuje bogate dziedzictwo kulturowe do płaskiej gry algorytmicznej, pozbawiając go sensu wykraczającego poza materialne ślady zużycia.

Redukcja historii do algorytmu: idolizacja AI jako nowego kapłana

Artykuł gloryfikuje sztuczną inteligencję jako ostateczny arbitrator prawdopodobnych reguł gry. Stwierdza: „Wykorzystując system Ludii, który pozwala na tworzenie własnych gier planszowych – i już wcześniej był wykorzystywany do rekonstrukcji starożytnych gier odkrywanych przez archeologów – przy użyciu sztucznej inteligencji badacze przetestowali 130 prawdopodobnych zestawów reguł”. To podejście jest symptomaticzne dla nowoczesnego naturalizmu, który postępuje według zasady: „fakty materialne + algorytm = pewna wiedza historyczna”. Całkowicie pomija się fundamentalną kwestię: czy wierzący Rzymianin z II-IV wieku, składający pionki na tej planszy, kierował się wyłącznie materialnymi pobudkami rozrywki, czy może gra miała głębszy, symboliczny, a nawet moralny lub religijny wymiar? AI, jako narzędzie pozbawione duszy i zdolności do pojmowania intencji ludzkiego ducha, jest całkowicie niekompetentne do odpowiedzi na to pytanie. Jej rola sprowadza się do statystycznej analizy śladów zużycia, co jest formą idolatrii nauki, potępianą już w encyklice Piusa IX Syllabus Errorum (punkt 7: „Wszystkie prawdy religii pochodzą z wewnętrznej siły rozumu ludzkiego; zatem rozum jest najwyższym sędzią, do którego należy się odwoływać w sprawie prawd każdego rodzaju”). Redukcja ludzkiej aktywności do algorytmicznej gry to bankructwo metodologii, która zrzeka się poszukiwania prawdy o człowieku na rzecz wygodnej, ale jałowej symulacji.

Milczenie o sensie nadprzyrodzonym: apostazja w samej metodzie

Najbardziej wymownym elementem artykułu jest to, czego nie mówi. W opisie starożytnej gry nie ma ani jednego słowa o:

  • Celach nadprzyrodzonych życia człowieka (wiek wieczny, zbawienie duszy).
  • Religijnym kontekście rzymskiego kultu, w którego ramach mogła funkcjonować taka rozrywka.
  • Etyce zabawy – czy gra była tylko rozrywką, czy służyła ćwiczeniu cnót (np. roztropności, odwagi) potrzebnych w życiu wojskowym lub obywatelskim?
  • Bożej Opatrzności, która mogła doprowadzić do zachowania tej planszy przez wieki.

To milczenie nie jest neutralne. Jest to milczenie heretyckie, które oddziela świat faktów od świata wiary, uznając pierwszy za jedyny wart poznania. Jest to bezpośredni owoc modernizmu potępionego przez św. Piusa X w Lamentabili sane exitu (propozycja 54: „Kościół jest wrogiem postępu nauk przyrodniczych i teologicznych”) i w Pascendi Dominici gregis. Artykuł operuje wyłącznie na płaszczyźnie faktograficznej, jakby człowiek rzymski był istotą czysto biologiczną, a jego zabawa – przypadkowym zjawiskiem kulturowym pozbawionym związku z prawem naturalnym czy objawieniem. To właśnie jest „duchowość” współczesnego świata: świat faktów bez świata sensu, dane bez interpretacji w świetle Wiecznego Prawa.

Naturalistyczna psychologizacja historii: odgrywanie Boga przez naukę

Badacze, opisując grę, odwołują się do skandynawskiej „Haretavl”, tworząc narrację ewolucji kulturowej: „Zarówno w Haretavl, jak i w Ludus Coriovalli zagrać można na portalu internetowym ludii.games”. Ta próba ujęcia historii przez pryzmat ewolucji form rozrywkowych jest kolejnym przejawem błędu potępionego w Syllabus Errorum (punkt 5: „Objawienie jest niedoskonałe i dlatego podlega ciągłemu i nieokreślonemu rozwojowi, odpowiadającemu rozwojowi ludzkiego rozumu”). Sugeruje się, że gra „ewoluowała” z podobnych form, a jej sens jest jedynie funkcją materialnych śladów na kamieniu. Całkowicie pomija się katolicką perspektywę, zgodnie z którą każda ludzka działalność – także zabawa – podlega prawu naturalnemu i powinna być ukierunkowana na chwałę Boga („Omnia, quaecumque facitis, in verbo aut in opere, omnia in nomine Domini Iesu facite, gratias agentes Deo Patri per ipsum” – Kol 3,17). Redukcja gry do blokowania pionków to obraz redukcji całego życia człowieka do materialnego, biologicznego istnienia, z pominięciem jego woli do uczestnictwa w życiu Bożym.

Symptomatologia: jak odtwarzanie przeszłości przez AI odzwierciedla apostazję Kościoła

Ten konkretny artykuł jest mikro-kosmosem większej choroby. Kościół, który przed soborowym zawodem wierzył, że Bóg kieruje sercami władców („cor regis in manu Domini” – Prz 21,1) i że historia jest areną walki między miastem Bożym a miastem diabła, został zastąpiony przez „naukę”, która wierzy tylko w to, co da się zmierzyć i zasymulować. Używanie AI do odtwarzania reguł gry jest analogiczne do używania krytyki historyczno-krytycznej do odtwarzania tekstów Pisma Świętego – w obu przypadkach odrzuca się nadprzyrodzony autor (Boga lub Rzymianina wierzącego) na rzecz immanentnego, algorytmicznego procesu. To jest właśnie duch modernizmu: „wiara w postęp, który sam się realizuje przez narzędzia naukowe, bez względu na Bożą łaskę czy grzech pierworodny”. Artykuł nie wspomina, że Rzymianin, grający w Ludus Coriovalli, był potencjalnie chrześcijaninem (w IV wieku chrześcijaństwo było już religią imperium), a jego zabawa mogła być oddechem od codzienności w oczekiwaniu na wieczne życie. Ta głębia została zatarta przez algorytm, który widzi tylko zużyte pola na kamieniu.

Konkluzja: od korzeni do owoców – nauka bez Boga jest bałwochwalstwem

Ludus Coriovalli jako przedmiot badania staje się idolą – bołotem, w którym utonęła prawda o człowieku. Artykuł, choć pozornie niewinny, jest przejawem systemowej apostazji, która oddzieliła kulturę od kultu, naukę od teologii, historię od Bożego nadzoru. W świetle niezmiennej doktryny katolickiej (zawartej m.in. w encyklice Piusa XI Quas Primas o królestwie Chrystusa), każda ludzka działalność musi być podporządkowana prawu Bożemu. Gra rzymska, jeśli istniała, była częścią życia społecznego poddanej Bogu wspólnoty. Jej odtworzenie przez AI, które nie rozpoznaje Boga, jest aktem buntu przeciwko zasadzie: „Nie ma władzy, która by nie pochodziła od Boga” (Rz 13,1). Zamiast szukać śladów Bożej Opatrzności w historii, nauka współczesna grzebie w materialnych pozostałościach, by z nich zbudować bałwochwalczą świątynię samowystarczalnego rozumu.

Prawda katolicka: Historia ludzkości jest areną walki między miastem Bożym a miastem diabła. Każda ludzka czynność – także zabawa – podlega moralnemu osądowi i powinna prowadzić do chwały Boga. Sztuczna inteligencja, jako narzędzie pozbawione duszy, jest niezdolna do pojmowania nadprzyrodzonych celów człowieka i nie powinna być używana do „rekonstrukcji” rzeczywistości, która jest przede wszystkim dziełem Boga i grzechem pierworodnym. Ludus Coriovalli pozostaje zagadką, której rozwiązanie leży nie w algorytmie, ale w pokorze przed Bożą mądrością, która ukrywa swe drogi przed pysznym rozumem.

TAGS: archeologia, sztuczna inteligencja, starożytny Rzym, naturalizm, modernizm, secularizm, historia, gry planszowe, katolicyzm, Pius IX, Pius X, Pius XI, Syllabus Errorum, Lamentabili sane exitu, Quas Primas, AI, idolatria nauki

Ludus Coriovalli – tak nazwano starożytną rzymską grę planszową odkrytą na terenie Holandii, której zasady zrekonstruowano przy użyciu sztucznej inteligencji. Portal „Tygodnik Powszechny” relacjonuje, jak badacze z Uniwersytetu w Lejdzie, wykorzystując system Ludii i testując 130 reguł, doszli do wniosku, że gra miała charakter blokowania przeciwnika. Artykuł, pozbawiony jakichkolwiek odniesień do świata nadprzyrodzonego, celów duchowych człowieka czy Bożej Opatrzności w historii, stanowi symptomaticzny przykład współczesnej sekularyzowanej nauki, która redukuje bogate dziedzictwo kulturowe do płaskiej gry algorytmicznej, pozbawiając go sensu wykraczającego poza materialne ślady zużycia.

Redukcja historii do algorytmu: idolizacja AI jako nowego kapłana

Artykuł gloryfikuje sztuczną inteligencję jako ostateczny arbitrator prawdopodobnych reguł gry. Stwierdza: „Wykorzystując system Ludii, który pozwala na tworzenie własnych gier planszowych – i już wcześniej był wykorzystywany do rekonstrukcji starożytnych gier odkrywanych przez archeologów – przy użyciu sztucznej inteligencji badacze przetestowali 130 prawdopodobnych zestawów reguł”. To podejście jest symptomaticzne dla nowoczesnego naturalizmu, który postępuje według zasady: „fakty materialne + algorytm = pewna wiedza historyczna”. Całkowicie pomija się fundamentalną kwestię: czy wierzący Rzymianin z II-IV wieku, składający pionki na tej planszy, kierował się wyłącznie materialnymi pobudkami rozrywki, czy może gra miała głębszy, symboliczny, a nawet moralny lub religijny wymiar? AI, jako narzędzie pozbawione duszy i zdolności do pojmowania intencji ludzkiego ducha, jest całkowicie niekompetentne do odpowiedzi na to pytanie. Jej rola sprowadza się do statystycznej analizy śladów zużycia, co jest formą idolatrii nauki, potępianą już w encyklice Piusa IX Syllabus Errorum (punkt 7: „Wszystkie prawdy religii pochodzą z wewnętrznej siły rozumu ludzkiego; zatem rozum jest najwyższym sędzią, do którego należy się odwoływać w sprawie prawd każdego rodzaju”). Redukcja ludzkiej aktywności do algorytmicznej gry to bankructwo metodologii, która zrzeka się poszukiwania prawdy o człowieku na rzecz wygodnej, ale jałowej symulacji.

Milczenie o sensie nadprzyrodzonym: apostazja w samej metodzie

Najbardziej wymownym elementem artykułu jest to, czego nie mówi. W opisie starożytnej gry nie ma ani jednego słowa o:

  • Celach nadprzyrodzonych życia człowieka (wiek wieczny, zbawienie duszy).
  • Religijnym kontekście rzymskiego kultu, w którego ramach mogła funkcjonować taka rozrywka.
  • Etyce zabawy – czy gra była tylko rozrywką, czy służyła ćwiczeniu cnót (np. roztropności, odwagi) potrzebnych w życiu wojskowym lub obywatelskim?
  • Bożej Opatrzności, która mogła doprowadzić do zachowania tej planszy przez wieki.

To milczenie nie jest neutralne. Jest to milczenie heretyckie, które oddziela świat faktów od świata wiary, uznając pierwszy za jedyny wart poznania. Jest to bezpośredni owoc modernizmu potępionego przez św. Piusa X w Lamentabili sane exitu (propozycja 54: „Kościół jest wrogiem postępu nauk przyrodniczych i teologicznych”) i w Pascendi Dominici gregis. Artykuł operuje wyłącznie na płaszczyźnie faktograficznej, jakby człowiek rzymski był istotą czysto biologiczną, a jego zabawa – przypadkowym zjawiskiem kulturowym pozbawionym związku z prawem naturalnym czy objawieniem. To właśnie jest „duchowość” współczesnego świata: świat faktów bez świata sensu, dane bez interpretacji w świetle Wiecznego Prawa.

Naturalistyczna psychologizacja historii: odgrywanie Boga przez naukę

Badacze, opisując grę, odwołują się do skandynawskiej „Haretavl”, tworząc narrację ewolucji kulturowej: „Zarówno w Haretavl, jak i w Ludus Coriovalli zagrać można na portalu internetowym ludii.games”. Ta próba ujęcia historii przez pryzmat ewolucji form rozrywkowych jest kolejnym przejawem błędu potępionego w Syllabus Errorum (punkt 5: „Objawienie jest niedoskonałe i dlatego podlega ciągłemu i nieokreślonemu rozwojowi, odpowiadającemu rozwojowi ludzkiego rozumu”). Sugeruje się, że gra „ewoluowała” z podobnych form, a jej sens jest jedynie funkcją materialnych śladów na kamieniu. Całkowicie pomija się katolicką perspektywę, zgodnie z którą każda ludzka działalność – także zabawa – podlega prawu naturalnemu i powinna być ukierunkowana na chwałę Boga („Omnia, quaecumque facitis, in verbo aut in opere, omnia in nomine Domini Iesu facite, gratias agentes Deo Patri per ipsum” – Kol 3,17). Redukcja gry do blokowania pionków to obraz redukcji całego życia człowieka do materialnego, biologicznego istnienia, z pominięciem jego woli do uczestnictwa w życiu Bożym.

Symptomatologia: jak odtwarzanie przeszłości przez AI odzwierciedla apostazję Kościoła

Ten konkretny artykuł jest mikro-kosmosem większej choroby. Kościół, który przed soborowym zawodem wierzył, że Bóg kieruje sercami władców („cor regis in manu Domini” – Prz 21,1) i że historia jest areną walki między miastem Bożym a miastem diabła, został zastąpiony przez „naukę”, która wierzy tylko w to, co da się zmierzyć i zasymulować. Używanie AI do odtwarzania reguł gry jest analogiczne do używania krytyki historyczno-krytycznej do odtwarzania tekstów Pisma Świętego – w obu przypadkach odrzuca się nadprzyrodzony autor (Boga lub Rzymianina wierzącego) na rzecz immanentnego, algorytmicznego procesu. To jest właśnie duch modernizmu: „wiara w postęp, który sam się realizuje przez narzędzia naukowe, bez względu na Bożą łaskę czy grzech pierworodny”. Artykuł nie wspomina, że Rzymianin, grający w Ludus Coriovalli, był potencjalnie chrześcijaninem (w IV wieku chrześcijaństwo było już religią imperium), a jego zabawa mogła być oddechem od codzienności w oczekiwaniu na wieczne życie. Ta głębia została zatarta przez algorytm, który widzi tylko zużyte pola na kamieniu.

Konkluzja: od korzeni do owoców – nauka bez Boga jest bałwochwalstwem

Ludus Coriovalli jako przedmiot badania staje się idolą – bołotem, w którym utonęła prawda o człowieku. Artykuł, choć pozornie niewinny, jest przejawem systemowej apostazji, która oddzieliła kulturę od kultu, naukę od teologii, historię od Bożego nadzoru. W świetle niezmiennej doktryny katolickiej (zawartej m.in. w encyklice Piusa XI Quas Primas o królestwie Chrystusa), każda ludzka działalność musi być podporządkowana prawu Bożemu. Gra rzymska, jeśli istniała, była częścią życia społecznego poddanej Bogu wspólnoty. Jej odtworzenie przez AI, które nie rozpoznaje Boga, jest aktem buntu przeciwko zasadzie: „Nie ma władzy, która by nie pochodziła od Boga” (Rz 13,1). Zamiast szukać śladów Bożej Opatrzności w historii, nauka współczesna grzebie w materialnych pozostałościach, by z nich zbudować bałwochwalczą świątynię samowystarczalnego rozumu.

Prawda katolicka: Historia ludzkości jest areną walki między miastem Bożym a miastem diabła. Każda ludzka czynność – także zabawa – podlega moralnemu osądowi i powinna prowadzić do chwały Boga. Sztuczna inteligencja, jako narzędzie pozbawione duszy, jest niezdolna do pojmowania nadprzyrodzonych celów człowieka i nie powinna być używana do „rekonstrukcji” rzeczywistości, która jest przede wszystkim dziełem Boga i grzechem pierworodnym. Ludus Coriovalli pozostaje zagadką, której rozwiązanie leży nie w algorytmie, ale w pokorze przed Bożą mądrością, która ukrywa swe drogi przed pysznym rozumem.


Za artykułem:
Ludus Coriovalli. Dzięki AI możemy zagrać w starożytną rzymską planszówkę
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 16.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.