Niedźwiedzie w Bieszczadach: sekularne rozwiązanie dla problemu z korzeniami w grzechu
Portal Opoka.org.pl relacjonuje projekt ustawy posłów Polski 2050, mający na celu rozwiązanie konfliktu między rosnącą populacją niedźwiedzi brunatnych i żubrów a bezpieczeństwem mieszkańców Bieszczad. Proponowanym narzędziem ma być legalne, po uzyskaniu zezwolenia od RDOŚ, strzelanie do „konfliktowych osobników” za pomocą broni gładkolufowej z amunicją niepenetracyjną, w tym kulami gumowymi. Argumentacją jest niewystarczająca skuteczność dotychczasowych metod płoszenia (huk, broń gazowa) oraz konieczność przeciwdziałania habituacji zwierząt. Analiza tego projektu ujawnia głęboki, systemowy upadek myślenia katolickiego na rzecz sekularnego naturalizmu i technokratyzmu, całkowicie pomijającego fundamentalne zasady wiary i moralności.
Redukcja problemu do technicznego wyzwania inżynieryjnego
Artykuł, powielając argumentację wójta gminy Cisna i autorów projektu, całkowicie redukuje złożony problem ekologiczny, społeczny i etyczny do kwestii skuteczności metod odstraszania. Mówi się o „realnym zagrożeniu dla bezpieczeństwa”, „niewystarczająco silnym bodźcu” i konieczności stosowania „mocniejszej broni”. Ton jest biurokratyczny, techniczny, pozbawiony jakiegokolwiek odwołania do wyższego celu człowieka, celu stworzenia czy obowiązku sprawiedliwości. Problem jest przedstawiony jako czysto praktyczny: niedźwiedź przeszkadza, więc trzeba go skuteczniej płoszyć. Milczy się o przyczynach rozrostu populacji, o zmianach w ekosystemie, o winie człowieka (np. nieodpowiednie zarządzanie odpadami, rozprzestrzenianie się zabudowy), a najważniej – o grzechu i jego konsekwencjach dla całej natury. Ta redukcja jest symptomaticzna dla postsoborskiego, laickiego myślenia, które potrafi analizować dane, ale nie potrafi postawić pytania o sens, o dobro, o prawo Boże.
Pominięcie fundamentalnego podziału: człowiek a zwierzę w porządku stworzenia
W całym artykule brak jest jakiegokolwiek odniesienia do katolickiej wizji stosunku człowieka do stworzenia. Człowiek, jako istota stworzona „na obraz i podobieństwo Boże” (Rdz 1,26), ma władzę nad zwierzętami, ale ta władza jest służebna, odpowiedzialna i podległa prawu naturalnemu i prawu Bożemu. Nie jest ona bezkompromisową walką o przetrwanie, w której „silniejszy” (tu: człowiek z bronią) ma prawo zniechęcać „słabszego” (niedźwiedź) za pomocą bólu (kule gumowe, nawet niepenetracyjne, to wciąż działanie powodujące cierpienie). Dominium terrae (Rdz 1,28) to nie tyrania, ale odpowiedzialne zarządzanie zgodne z prawem Bożym. Projekt ustawy, traktując niedźwiedzia wyłącznie jako „problem do rozwiązania”, zaprzecza tej służebnej naturze władzy człowieka. Milczy się o obowiązku dbania o gatunki chronione jako część dziedzictwa stworzenia powierzonego naszej opiece. To dychotomiczne myślenie: albo bezpieczeństwo ludzi (absolutne dobro), albo ochrona zwierząt (absolutne dobro), bez szukania rozwiązań wiernych naturze prawa moralnego, które szanują oba dobra w ich właściwym stopniu.
Laickie prawo przeciwko prawu naturalnemu i Bożemu
Proponowane rozwiązanie opiera się na „zezwoleniu Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska”. To typowe dla współczesnego państwa, które przyznaje sobie suwerenność w definiowaniu tego, co jest „legalne” w obszarze, który z natury swojej podlega prawu wiecznemu. Prawo naturalne, zapisane w sercu człowieka i objawione w Dekalogu, nakazuje szanować życie (piąte przykazanie: „nie zabijaj”) i unikać niepotrzebnego cierpienia. Stosowanie broni, nawet gumowej, w celu wyrządzenia bólu istocie żywej (nawet drapieżnej) musi być przemyślane pod kątem proporcjonalności i ostatniej drogi. Czy zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi jest tak realne i bezpośrednie, że usprawiedliwia działanie, które – choć niepenetracyjne – może ranić, stresować i powodować cierpienie zwierzęcia? Projekt nie prowadzi tej dyskusji, bo operuje w sferze prawa pozytywnego, które może legalizować praktycznie wszystko, jeśli znajdzie odpowiednią formułę proceduralną („zezwolenie RDOŚ”). Katolickie nauczanie, zwłaszcza w encyklice Quas Primas Piusa XI, przypomina, że „nie ma innego prawodawcy niż Bóg” w sprawach moralnych, a władza świecka ma służyć prawu Bożemu, a nie je definiować. „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się, iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą” (Pius XI, Quas Primas). Projekt ten jest kolejnym dowodem na to, jak bardzo fundamenty prawa w społeczeństwie zostały zburzone.
Symptomatologia: ekologizm bez Boga jako owoce soborowej rewolucji
Ten konkretny wątek jest mikroskopijnym odzwierciedleniem makroskopowego zjawiska: całkowitego wyparcia Chrystusa Króla z życia publicznego, w tym z zarządzania stworzeniem. Artykuł nie zawiera ani jednego odwołania do odpowiedzialności za grzech, potrzeby pokuty, modlitwy czy nawrócenia jako warunków przywrócenia harmonii w stworzeniu. Rozwiązanie jest czysto technokratyczne. To jest esencja modernizmu demaskowanego przez Piusa X w Lamentabili sane exitu i Pascendi Dominici gregis: redukowanie życia religijnego i społecznego do immanentnych, naturalnych procesów, odrzucenie nadprzyrodzonego, traktowanie wiary jako prywatnej sprawy oderwanej od „rzeczywistych” problemów. Problem niedźwiedzi jest traktowany tak, jakby istniał w oderwaniu od porządku grzechu i łaski. W rzeczywistości, jak uczył św. Pius X, całe współczesne nieszczęścia, w tym rozpad ekosystemów i konflikty człowiek-przyroda, są owocami apostazji i odrzucenia królestwa Chrystusa. „Gdy więc teraz nakazaliśmy czcić Chrystusa – Króla całemu światu katolickiemu, pragniemy przez to zaradzić potrzebom czasów obecnych i podać szczególne lekarstwo przeciwko zarazie, która zatruwa społeczeństwo ludzkie. A zarazą tą jest zeświecczenie czasów obecnych” (Pius XI, Quas Primas). Lekarstwem nie jest lepsza kula gumowa, lecz publiczne uznanie panowania Chrystusa nad wszystkimi sprawami, w tym nad ochroną przyrody i bezpieczeństwem obywateli.
Prawdziwe katolickie rozwiązanie: królowanie Chrystusa i moralna hierarchia dóbr
Jakie byłoby prawdziwe katolickie podejście do tej sytuacji? Po pierwsze, rozpoznanie, że zarówno bezpieczeństwo mieszkańców, jak i ochrona gatunków chronionych są dobrami, które należy rozważać w świetle prawa naturalnego i prawa Bożego. Nie ma tu miejsca na bezkrytyczny ekologizm ani na bezwzględny antyekologizm. Po drugie, konieczność szukania rozwiązań, które szanują godność istot stworzonych i unikają niepotrzebnego cierpienia. Czy do skutecznego odstraszania niedźwiedzi konieczne jest strzelanie? Czy wyczerpano wszystkie inne metody (np. lepsza edukacja mieszkańców, systemy ostrzegawcze, fizyczne zabezpieczenia, odpowiednie zarządzanie pożywieniem w okolicy)? Po trzecie, i najważniejsze: modlitwa i pokuta. W obliczu jakiegokolwiek zagrożenia (czy to od niedźwiedzia, czy od wroga zewnętrznego), Kościół zawsze wskazywał na potrzebę nawrócenia, procesji, modlitwy, poświęcenia. Gdzie w projekcie jest wezwanie do modlitwy? Gdzie jest uznanie, że rozpad harmonii w stworzeniu jest karą za grzech? Gdzie jest odwołanie do Sakramentu Poświęcenia Kacji czy do modlitwy o ochronę przed drapieżnikami? Ich brak nie jest przypadkowy; jest świadectwem apostazji, która wyklucza Chrystusa z życia publicznego.
Konkluzja: od technokratyzmu do królestwa Chrystusa
Projekt ustawy o „kulach gumowych” nie jest rozwiązaniem problemu niedźwiedzi. Jest on objawem głębszej choroby: społeczeństwa, które – włączając w to samych polityków i samorządowców – nie ma już pojęcia o prawie Bożym, o hierarchii dóbr, o celu stworzenia i o winie grzechu pierworodnego. Szuka odpowiedzi w technologii i procedurach, podczas gdy prawdziwa odpowiedź leży w nawróceniu, przywróceniu królestwa Chrystusa w duszach, rodzinach i narodach. Jak pisał Pius XI: „Jeżeli więc teraz nakazaliśmy czcić Chrystusa – Króla całemu światu katolickiemu, pragniemy przez to zaradzić potrzebom czasów obecnych… Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się, iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. Bez tego fundamentu, każda ustawą o „kulach gumowych” będzie tylko okazjonalną, powierzchowną i ostatecznie nieskuteczną próbą załatwienia skutków, podczas gdy przyczyny – grzech i apostazja – pozostaną nieusunięte. Prawdziwa wolność i prawdziwy pokój, także w relacji z przyrodą, są możliwe jedynie „gdy wszyscy chętnie przyjmą panowanie Chrystusa i posłuszni Mu będą” (Pius XI, Quas Primas).
Za artykułem:
Kulką gumową w niedźwiedzia. Czy to zadziała? (opoka.org.pl)
Data artykułu: 16.02.2026




