Portal „Tygodnik Powszechny” publikuje wywiad z psychologiem kryminalnym Janem Gołębiowskim, który broni systemu przymusowego leczenia psychiatrycznego jako alternatywy dla kary więzienia w sprawie Mieszka R., zabójcy pracownicy Uniwersytetu Warszawskiej. Gołębiowski przedstawia leczenie psychiatryczne jako „coś jak skrzyżowanie szpitala z więzieniem” i twierdzi, że sprawiedliwość „wrze” na myśl o umorzeniu postępowania, podczas gdy w rzeczywistości sprawca „nie uniknie konsekwencji”. Analiza ujawnia głęboką apostazję współczesnego pojmowania sprawiedliwości, całkowicie oderwaną od prawa Bożego i katolickiej doktryny o karze, odpowiedzialności oraz celu cierpienia.
Redukcja sprawiedliwości do biurokratycznego zarządzania zagrożeniem
Gołębiowski redukuje cel wymiaru sprawiedliwości do neutralizacji zagrożenia. Mówi o „przymusowym leczeniu na oddziale psychiatrii sądowej o wzmocnionym bądź maksymalnym stopniu zabezpieczenia”, gdzie liczy się jedynie „prawdopodobieństwo, że po wyjściu stworzyłby zagrożenie”. To typowo utylitarystyczne, naturalistyczne podejście, całkowicie pozbawione rozróżnienia między karą a lecznictwem. Katolickie nauczanie, potwierdzone przez wieki, widzi w karze społeczeństwa odwet za przestępstwo (retributio), odstraszanie (deterrentia), poprawę winowajcy (emendatio) oraz zadośćuczynienie Bogu i społeczeństwu. Leknictwo, nawet przymusowe, nie może zastąpić sprawiedliwości, gdyż nie odpowiada na wymóg sprawiedliwości obiektywnej – grzech wymaga kary (cf. Rz 6,23).
Język Gołębiowskiego jest językiem biurokracji, nie teologii. Mówi o „ocenie stanu psychicznego”, „funkcjonowaniu człowieka”, „analizie aktywności w social media”, „okresie próbnym” leczenia. To świat bez grzechu, bez winy moralnej, bez sądu Bożego. Milczy o stanie łaski, o konieczności pokuty, o możliwości nawrócenia. To symptomatyczne: współczesny psychologizm redukuje osobę do zestawu objawów, a moralność do kwestii „stabilizacji”. W katolickiej tradycji, od św. Tomasza z Akwinu po encyklikę Libertas Praestantissimum Leona XIII, wolna wola i odpowiedzialność moralna są fundamentem prawa. Nawet zaburzenia psychiczne nie znoszą w pełni odpowiedzialności, chyba że całkowicie pozbawiają świadomości i wolności – a to rzecz niezwykle rzadka i wymagająca ścisłej oceny, nie zaś automatycznego „umorzenia” za każdego „chorego”.
Prawa człowieka vs. Prawo Boże: konflikt fundamentalny
Gołębiowski, choć nie używa wprost sformułowania „prawa człowieka”, operuje w jego paradygmacie. Jego oburzenie dotyczy „sprawiedliwości ludzkiej”, która „wrze”, że „Mieszkowi R. się upiekło”. To emocjonalny, a nie racjonalno-prawny wymiar. W katolickiej socjologii, jak prezentuje ją encyklika Quas Primas Piusa XI, sprawiedliwość ma źródło w Bogu i Jego prawie. Państwo ma obowiązek „wymierzać sprawiedliwość” jako sługę Chrystusa Króla. W Syllabus Errorum Piusa IX potępiono błąd, że „prawa człowieka” mogą być źródłem prawa odrębnego od prawa Bożego (błęd 56-59). System, w którym „niepoczytalność” prowadzi do całkowitego umorzenia, a jedyną konsekwencją jest leczenie, odcina się od wymagania sprawiedliwości obiektywnej – sprawiedliwości, która wymaga zadośćuczynienia, a nie tylko „neutralizacji zagrożenia”.
Milczenie Gołębiowskiego o ofierze – zabitej pracownicy – jest huczące. Dla katolicyzmu każda śmierć, zwłaszcza niesłuszna, wymaga zadośćuczynienia. Krwawa ofiara nie może zostać „wyleczona” przez leczenie sprawcy. Tracimy wymiar ofiarny, wymiar odkupienia. W Quas Primas Pius XI pisze, że Chrystus „panuje nad nami nie tylko prawem natury Swojej, lecz także i prawem, które nabył sobie przez odkupienie nasze”. Odkupienie wymaga sprawiedliwości – krzyż był aktem sprawiedliwości i miłości jednocześnie. System, który redukuje przestępstwo do „zaburzenia ustawowego” (jak w podtytule artykułu) i sprawcę do „pacjenta”, dokonuje aktualnego bluźnierstwa: pozbawia krzyż Chrystusa jego znaczenia satysfakcji za grzech.
Psychiatria jako idolatria: nowa religia bez zbawienia
Gołębiowski opisuje instytucję leczenia psychiatrycznego z religijnym zapałem: „kraty, odcięcie od otoczenia, nadzór korespondencji i telefonu, przeszukania, wyjście tylko do ogródka za murem z drutem kolczastym”. To rytuały nowej wiary – wiary w naukę, w terapię, w „stabilizację”. W Lamentabili sane exitu św. Pius X potępił błąd, że „nauka może i powinna trzymać się z dala od objawienia” (błęd 14). Psychiatria sądowa, w swej współczesnej, sekularnej formie, jest dokładnie taką „nauką” – całkowicie oderwaną od prawa naturalnego i objawionego, opartą na relatywistycznych, ewoluujących diagnozach (DSM), które są bardziej polityczne niż naukowe. Katolicka etyka, od dekalogu przez kazania na temat cierpiących, widzi w chorobie psychiczną możliwość ofiary, uczestnictwa w cierpieniach Chrystusa, a nie tylko „problem do rozwiązania”.
Gołębiowski chwali system, w którym „oceny stanu dokonuje się co pół roku”, a „gdyby pacjent przerwał leczenie, automatycznie wróci”. To język maszyny, nie człowieka. Nie ma tu miejsca na wolność, na wybór, na nawrócenie. Jest tylko mechanizm kontroli. To eschatologiczne zaprzeczenie: w katolickim rozumieniu, nawet najgorszy grzesznik ma wolną wolę i może nawrócić się. System, który redukuje człowieka do „pacjenta” i jego stan do „stabilności”, jest sprzeczny z godnością osoby ludzkiej stworzonej na obraz Boga. W Gaudium et Spes (które, jako dokument soborowy, jest odrzucony przez integralnych tradycjonalistów, ale i tak pokazuje ewolucję) wciąż mówi się o „godności osoby”, ale już w praktyce współczesnej psychiatrii sądowej człowiek staje się obiektem zarządzania, a nie podmiotem moralnym.
Milczenie o grzechu, karze i odkupieniu: najcięższe oskarżenie
Najbardziej niepokojące w artykule jest całkowite milczenie o grzechu. Zabójstwo – „zabił siekierą pracownicę administracyjną i ciężko ranił strażnika” – jest traktowane jako „przestępstwo” lub „zaburzenie ustawowe”. Nie ma słowa o ciężarze grzechu, o obrażeniu Boga, o naruszeniu piątego przykazania. To typowe dla współczesnego, sekularnego dyskursu: moralność jest sprowadzona do norm społecznych i bezpieczeństwa. W nauczaniu katolickim, od św. Pawła (Rz 13,1-7) przez św. Augustyna do encykliki Libertas Praestantissimum, władza państwowa ma obowiązek karania złoczyńców „nie z zawiści, ale dla dobra wspólnego” – a dobro wspólne ma wymiar moralny i duchowy. Państwo, które nie uznaje Boga, staje się „niewolnikiem grzechu” (Rz 6,16).
Gołębiowski, jako psycholog, nie ma prawa mówić o sprawiedliwości w sensie katolickim. Jego kompetencje są ograniczone do psychologii. Jednak jego artykuł promuje światopogląd, w którym psychologa zastępuje teologa, a terapeuta – kapłana. To właśnie sedno apostazji: wymiana Ewangelii na psychologię, sakramentów na terapie, Kościoła na klinikę. W Syllabus Errorum Piusa IX potępiono błąd, że „nauki moralne mogą i powinny odchodzić od doktryny Kościoła” (błęd 56). W artykule Gołębiowskiego nie ma miejsca na nauki moralne – jest tylko „leczenie”. To właśnie jest „nowa etyka”, odrzucona przez Piusa X w Pascendi Dominici Gregis jako część modernizmu.
Konstruktywna wskazówka: sprawiedliwość w Królestwie Chrystusa
Katolickie pojęcie sprawiedliwości, jak prezentuje je Pius XI w Quas Primas, jest nierozerwalnie związane z panowaniem Chrystusa Króla. Sprawiedliwość nie jest konstruktem społecznym, lecz cnotą teologiczną i prawną, wynikającą z prawa Bożego. „Jeżeli więc teraz nakazaliśmy czcić Chrystusa – Króla całemu światu katolickiemu, pragniemy przez to zaradzić potrzebom czasów obecnych i podać szczególne lekarstwo przeciwko zarazie, która zatruwa społeczeństwo ludzkie. A zarazą tą jest zeświecczenie czasów obecnych, tzw. laicyzm”. System, w którym „niepoczytalność” likwiduje karę, jest właśnie takim laicyzmem: usuwa Bóg z wymiaru sprawiedliwości.
Prawdziwa sprawiedliwość wymaga: 1) uznania grzechu i jego ciężaru; 2) zadośćuczynienia – w przypadku zabójstwa, nawet jeśli sprawca jest psychicznie chory, społeczeństwo ma prawo do ochrony i odstraszania, a ofiara ma prawo do pamięci i sprawiedliwości; 3) możliwości nawrócenia – co w systemie katolickim odbywa się przez sakrament pokuty, a nie tylko terapię; 4) uwzględnienia wymiaru odwetowego – kara musi odpowiadać ciężarowi przestępstwa, nawet jeśli sprawca jest „niepoczytalny”, to społeczeństwo ma prawo do zabezpieczenia, a ofiara do uznania krzywdy. System Gołębiowskiego ofiarę traktuje jako bierny element, a sprawcę jako „pacjenta” do wyleczenia. To jest moralny upadek.
Wreszcie, katolickie nauczanie o karze ma wymiar satisfakcyjny – nawet jeśli nie pełny, to jednak realny. Św. Tomasz mówi o karze jako „leku” dla grzechu. Współczesny system, który umorza postępowanie, odmawia ofierze i społeczeństwu tego „leku”. To nie jest miłosierdzie – miłosierdzie nie znosi sprawiedliwości, lecz ją wypełnia. Miłosierdzie Boga wymaga pokuty i zadośćuczynienia. System, który mówi „nie ma winy, jest chorzy”, jest bezbożny i sprzeczny z Pismem Świętym: „Kto nie wierzy, już został osądzony” (J 3,18).
Za artykułem:
Psycholog kryminalny: Mieszko R. nie uniknie konsekwencji. Dziwi mnie medialne oburzenie (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 16.02.2026


