Portal „Tygodnik Powszechny” (17 lutego 2026) promuje bezkrytyczne poleganie na sztucznej inteligencji w sprawach zdrowotnych, przedstawiając chatboty jako „pomocne” narzędzie do samodiagnozy, które jedynie „nieco” ogranicza się w porównaniu z lekarzem. Artykuł, choć teoretycznie ostrzega przed nadmiernym zaufaniem, w rzeczywistości legitymizuje niebezpieczny paradoks: redukcję tajemnicy cierpienia ludzkiego do zestawu danych wejściowych i probabilistycznych outputów algorytmicznych, jednocześnie marginalizując konieczność osobistego, fizycznego kontaktu z lekarzem – a w szerszym, katolickim wymiarze – z Sakramentem Namaszczenia Chorych. Jest to kolejny przejaw antropologicznej redukcji, w której człowiek staje się zbiorem objawów, a zdrowie – produktem do optymalizacji, całkowicie oderwanym od wymiaru duchowego, sakramentalnego i wspólnotowego.
Radykalna redukcja człowieczeństwa: od osoby do pacjenta-danych
Artykuł sugeruje, że kluczem do skutecznej interakcji z chatbotem jest formulowanie pytań „jak lekarzowi”, co z pozoru wydaje się rozsądne. Jednakże ta rada ujawnia głębszą, modernistyczną wizję: lekarz staje się nie tyle osobą z powołaniem, ile interfejsem do systemu medycznego, a pacjent – nie współbratem w potrzebie, lecz „źródłem danych”. Kontekst katolicki wymaga odrzucenia takiej redukcji. Człowiek, nawet chory, jest obrazem Boga (Imago Dei), a nie zbiorem parametrów. Cierpienie, jak uczył św. Jan Paweł II w Salvifici doloris, ma wymiar odkupienny i może być uczestniczone w ofierze Chrystusa. Przekształcanie tej tajemnicy w „objawy do skali 1–10” jest aktem secularizacji, pozbawiającym cierpienie jego ostatecznego znaczenia. Portal, nieświadomie lub celowo, promuje technokratyczny model, w którym algorytm – nieodpowiedzialny, nieobecny, nieposłuszny Bogu – ma oceniać to, co w swej istocie jest duchową i cielesną próbą.
Język artykułu jest wyrafinowanym przykładem „biurokratyzacji zła”. Używa terminów jak „czerwone flagi”, „progi”, „standardowe wytyczne”, tworząc iluzję naukowej precyzji. Jednakże ta precyzja jest złudna, gdyż dotyczy tylko statystyk, nie indywidualnej duszy. Brak tu jakiegokolwiek odniesienia do prawa naturalnego, do dekalogu (np. piątego przykazania dotyczącego zabicia niewinnego), do cnót teologalnych (nadziei, wiary, miłości) jako elementów zdrowia. To milczenie jest wymowne. W katolickiej tradycji zdrowie nie jest jedynie brakiem choroby, lecz stanem łaski i harmonii z Bogiem. Redukcja do „prawdopodobieństwa” rozpoznania przez AI jest bluźnierstwem wobec tego dziedzictwa.
Teologiczne bankructwo: zdrowie bez Boga, cierpienie bez Krzyża
Artykuł w pełni odzwierciedla błąd potępiony przez Piusa IX w Syllabus Errorum (punkt 57): „Nauka filozoficzna i moralna, a także prawo cywilne może i powinna pozostać niezależna od autorytetu boskiego i kościelnego”. Sugerując, że AI może (choćby w ograniczonym zakresie) zastąpić lekarza w procesie diagnostycznym, artykuł przyjmuje założenie, że wiedza o ciele człowieka może być całkowicie zdyscyplinowana przez technikę, bez odwołania do Stwórcy. Zapomina, że ciało jest „świątynią Ducha Świętego” (1 Kor 6,19) i że choroby, choć wynik z grzechu pierworodnego, mogą być drogą do uświęcenia.
Najbardziej niepokojące jest jednak całkowite pominięcie w artykule sakramentu Namaszczenia Chorych. W systemie katolickim, przedsoborowym, to właśnie przez ten sakrament, przez namaszczenie olejem poświęconym i modlitwę Kościoła, Chrystus „uspokaja duszę i, jeśli to służy zbawieniu duszy, także ciało” (kat. Kościoła). Portal nie tylko tego nie wspomina, ale przez promocję AI jako „pierwszej linii obrony” pośrednio podważa konieczność sakramentu. Tworzy się obraz, że algorytm może ocenić, kiedy jest „pilnie”, co jest bluźnierstwem wobec wolności Ducha Świętego. Standardy medyczne nie znają duszy; sakrament znaje zarówno ciało, jak i duch. Milczenie o tym sakramencie jest milczeniem o najgłębszym źródle prawdziwego zdrowia w katolickiej perspektywie.
Symptomatologia apokalipsy: izolacja, panika i kultura śmierci
Promocja chatbotów jako pierwszego kroku w kontekście zdrowotnym jest symptomatyczna dla całej epoki Antychrysta. Jak uczył Pius XI w Quas Primas, królestwo Chrystusa obejmuje wszystkie aspekty życia społecznego, w tym opiekę nad chorymi. Dziś widzimy systematyczne usuwanie Chrystusa z medycyny. Zamiast sieci wspólnot chorych (jak średniowieczne bractwa), mamy samotną interakcję z maszyną. Zamiast kapłana z olejkiem, mamy interfejs tekstowy. To jest esencja „zeświecczenia” (laicyzmu) potępianego przez Piusa IX i Piusa XI: usunięcie Bożej prawdy z życia publicznego, w tym z opieki zdrowotnej.
Artykuł wspomina o „proporcjach” (77% akceptacji AI, 41% zaufania), co jest klasycznym przykładem demagogii statystycznej. W katolickiej etyce nie liczy się większość, ale prawda. Gdyby 99% ludzi uznało herezję za prawdę, nie stałoby się ona prawdziwa. Fakt, że Polacy (naród historycznie katolicki) tak łatwo przyjmują zastępowanie człowieka algorytmem, świadczy o głębokiej apostazji. To nie jest „postęp”, to regres do barbarzyństwa duchowego, w którym najświętsze rzeczy – narodziny, choroba, śmierć – są przekazywane w ręce bezdusznej techniki. Tym bardziej, że artykuł pochodzi z pisma, które – choć historycznie katolickie – dziś, po soborze, stało się echem świata, a nie głosem Kościoła.
Konfrontacja z niezmienną doktryną: lekarz jako sakrament, nie algorytm
Katolicka teologia medycyny, wybitnie przedstawiona przez św. Klemensa Aleksandryjskiego, św. Bazylego Wielkiego czy św. Izydora z Sewilli, widzi w lekarzu współpracownika Boga. Lekarz nie jest tylko technikiem, ale „diakonem życia”, którego ręce mogą być narzędziem łaski. Natomiast chatbot jest produktem grzechu pychy ludzkiej, próby stworzenia „boga” w maszynie. Pius XII w audiencjach dla lekarzy podkreślał, że zawód lekarski ma „misję społeczną i chrześcijańską”, opartą na miłości bliźniego. Ta miłość jest niemożliwa do zasymulowania przez algorytm, który nie ma woli, nie może poświęcić się, nie może modlić się za pacjenta.
Artykuł sugeruje, że AI może pomóc „przygotować się do wizyty u lekarza”. To zdanie, pozornie niewinne, jest heretyckie w swej konsekwencji. Przygotowanie do wizyty u lekarza powinno odbywać się przez modlitwę (np. do św. Rafała Archanioła, patrona lekarzy), przez spowiedź (jeśli potrzebujemy łaski), przez pokutę (jeśli nasze grzechy przyczyniły się do choroby). Przekazanie tej roli algorytmowi oznacza odrzucenie sakramentalnego porządku. To jest właśnie „bankructwo doktrynalne” współczesnego świata: zastąpienie sakramentu informacją, łaski danymi, modlitwy algorytmem.
Ostateczna diagnoza: herezja naturalizmu i kult bałwochwalstwa
Co artykuł promuje? Kult zdrowia jako nowej idoli. „Zdrowie” staje się absolutnym dobrem, do którego doprowadzić może zarówno lekarz, jak i – w swojej wyobrażonej doskonałości – algorytm. Jest to klasyczny przykład panteizmu naturalistycznego potępionego w Syllabus (punkt 1-4): Bóg jest zidentyfikowany z „naturą rzeczy”, a więc z procesami, które można zmierzyć i kontrolować. Zdrowie staje się immanentnym dobrem, a nie darem od Boga. Czytelnik ma wrażenie, że artykuł pisze o medycynie, ale w rzeczywistości jest to manifest nowej religii: religii danych, precyzji, kontroli. Religii, w której nie ma miejsca na cud, na łaskę, na nieprzewidywalność Ducha Świętego.
W świetle niezmiennej wiary katolickiej, prawdziwa „pierwsza linia obrony” w chorobie to nie chatbot, ale wiara. Wiara, która pozwala przyjąć cierpienie jako udział w Krzyżu. Nadzieja, która patrzy ku wiecznemu życiu. Miłość, która ufa Bogu nawet w najciemniejszych chwilach. Artykuł z „Tygodnika Powszechnego” jest kolejnym dowodem na to, jak głęboko zapuściły się korze modernistycznej apostazji: nawet w sprawach tak oczywistych jak zdrowie, odsuwa się Chrystusa, Jego Kościół i Jego sakramenty, proponując w zamian bałwochwalstwo w formie algorytmu. To jest duchowa ruina, którą należy odrzucić z całym zapałem wiary, jaką mieli ojcowie Kościoła przeciwko herezjom.
Za artykułem:
Jak pytać „doktora Chata” o zdrowie i nie zrobić sobie krzywdy (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 17.02.2026







