Realistyczne przedstawienie podzielonych Stanów Zjednoczonych z pękniętymi murami jako symbol rozłamu prawdy i społeczeństwa. Catherine Lacey z melancholicznym wyrazem twarzy stoi na pierwszym planie, odzwierciedlając relatywny pesymizm. W tle widoczne są cienie instytucji jak małżeństwo i władza. Obraz jest w przygaszonych kolorach.

Alternatywna historia jako narzędzie demontażu metafizyki

Podziel się tym:

Cytowany artykuł z portalu „Tygodnik Powszechny” (19 lutego 2026) prezentuje wywiad z amerykańską pisarką Catherine Lacey o jej powieści „Biografia X”. Lacey opisuje alternatywną rzeczywistość Stanów Zjednoczonych podzielonych murkiem, skupiając się na doznaniach subiektywnych, relatywizacji prawdy i dekonstrukcji tradycyjnych instytucji. Jej główną tezą jest, że związek dwojga ludzi to „doświadczenie akceptacji własnego zagubienia” i „konieczność uznania, że nigdy nie pojmiemy siebie”. Promuje anarchistkę Emmę Goldman jako wzór buntu, kwestionuje sakramentalną naturę małżeństwa, a całą narrację opiera na zasadzie nadmiaru i niepewności, gdzie żadna wersja wydarzeń nie jest ostateczna. W rozmowie wyznaje, że jej pisarstwo jest formą terapii, a prawda o człowieku jest nieuchwytna. To jest dokładne odbicie modernistycznej, egzystencjalno-relatywistycznej wizji człowieka, całkowicie sprzecznej z katolicką doktryną o poznawalności Boga, naturze człowieka i celu życia.

Redukcja istnienia do subiektywnego „doświadczenia zagubienia”

Lacey od samego początku stawia fundamentalny błąd metafizyczny: „Związek dwojga ludzi jest doświadczeniem akceptacji własnego zagubienia. Koniecznością uznania, że nigdy nie pojmiemy siebie”. To jest zaprzeczenie katolickiej wiary w możliwość prawdziwego, choć niepełnego, poznania drugiej osoby przez miłość oraz, przede wszystkim, poznania siebie przez światło objawienia. Kościół naucza, że człowiek, stworzony na obraz Boga, może przez rozum i łaskę poznawać prawdę o sobie i o Bogu. Prawda jest obiektywna i dostępna. Lacey, przeciwnie, wprowadza ślepy alek, gdzie wszystko jest niepewne, a „zagubienie” jest nie błędem, lecz warunkiem istnienia. To jest czysty nihilizm egzystencjalny, który prowadzi do rozpaczy lub do beztroskiego relatywizmu. W jej ujęciu miłość nie jest drogą do jedności w prawdzie, lecz akceptacją wiecznego nieporozumienia. To jest zaprzeczenie sakramentowi małżeństwa, którego celem jest świętość i wzajemne oddanie w Chrystusie, a nie pogodzenie się z nieznanym.

Promocja buntu anarchistycznego jako ideału

Artykuł gloryfikuje postać Emmę Goldman, anarchistkę walczącą o „queerowe małżeństwa, zniesienie instytucji więzienia i prawa imigrantów” w alternatywnej historii. Lacey pyta retorycznie: „W alternatywnych Stanach Zjednoczonych nie mielibyśmy tej samej Emmy Goldman. Być może sprzedałaby swoje ideały, albo dokonała czegoś absolutnie niezwykłego?”. To jest nie tylko historyczny błąd (Goldman była zagorzałą propagatorką przemocy i rewolucji), ale i teologiczny skandal. Kościół zawsze nauczał, że władza pochodzi od Boga (Rz 13,1) i że należy się modlić za władze (1 Tm 2,1-2). Anarchizm, odrzucający wszelki autorytet pochodzący od Boga, jest herezją społeczną. Encyklika Quas Primas Piusa XI wyraźnie naucza, że królestwo Chrystusa obejmuje wszystkie społeczeństwa i że władza świecka ma obowiązek uznawać panowanie Chrystusa. Bunt Goldman przeciwko instytucjom (małżeństwo, więzienie, państwo) jest w rzeczywistości buntem przeciwko porządkowi stworzenia i prawu naturalnemu. Lacey przedstawia to jako „coś absolutnie niezwykłego”, podczas gdy w świetle wiary jest to działanie grzeszne, prowadzące do chaosu i zagłady duszy.

Deconstrukcja małżeństwa i rodziny

Powieść Lacey koncentruje się na małżeństwie lesbijek. To nie jest neutralny fakt literacki, ale świadomy akt ideologiczny. Syllabus errorum Piusa IX potępia jako błąd twierdzenie, że „małżeństwo jest tylko czymś akcesoryjnym do kontraktu” (błęd 66) i że „związki między chrześcijanami mogą istnieć bez sakramentu” (błęd 73). Kościół naucza, że małżeństwo między chrześcijanami jest sakramentem, a nie tylko umową społeczną. Lacey, promując relację lesbijską, nie tylko odrzuca sakramentalną naturę małżeństwa, ale i samą jego definicję jako związku między mężczyzną a kobietą, ustaloną przez Boga od stworzenia (Mt 19,4-6). Jej „biografia” jest więc wewnętrznie sprzeczna z prawem naturalnym i objawieniem. To nie jest „inna wersja historii”, to jest świadome naruszenie porządku moralnego.

Relatywizm poznawczy jako podstawa narracji

Cała konstrukcja powieści Lacey opiera się na zasadzie, że żadna narracja nie jest ostateczna. Są „sfalsyfikowane zdjęcia, przypisy, a nawet postacie historyczne przemawiające głosem innych pisarek i pisarzy”. To jest literalne zastosowanie błędu potępionego przez Piusa IX w Lamentabili sane exitu: „Nie należy potępiać takiego egzegety, którego rozumowanie prowadzi do wniosku, iż dogmaty są fałszywe albo wątpliwe z punktu widzenia historycznego” (błęd 24). Lacey nie tylko akceptuje taki relatywizm, ale czyni z niego fundament sztuki. Dla katolicyzmu prawda jest jedna, a historia – choć złożona – ma obiektywny sens prowadzony przez Opatrzność Bożą. Jej alternatywna historia z podzielonymi USA to nie literacka fantazja, ale metafora odrzucenia jedności w prawdzie, która jest tylko w Kościele katolickim. Podział murów to symbol rozłamu od Chrystusa, Króla jednego królestwa.

Psychologizacja wiary i redukcja religii do rytuału

W wywiadzie Lacey przyznaje, że była „bardzo wierząca”, a jej kryzys wiary przypominał „rozpad związku”. Mówi: „Wszyscy potrzebujemy rytuałów. Ludzie znajdują je w religii, niektórym udaje się je znaleźć na inne sposoby, ale nawet najbardziej zagorzali znani mi ateiści mają swoje rytuały”. To jest klasyczny błąd modernizmu: redukcja religii do psychologicznej potrzeby, do „rytuału”, pozbawionego obiektywnej prawdy i zobowiązania. Pius X w Pascendi Dominici gregis potępia to jako „sentymentalizm”, który oddziela wiarę od intelektu. Dla Lacey wiara to emocje, a nie przyjęcie objawionej prawdy. Jej „rytuały” są zamienne, a wiara – jedynie etap w życiu, który można porzucić bez konsekwencji. To zaprzeczenie natury wiary jako fides, która jest „posłuszeństwem wiary” (Rz 1,5) wobec Boga, a nie subiektywnym doświadczeniem.

Terapeutyczna funkcja literatury jako substytutu sakramentu

Lacey wyraźnie stwierdza, że celem jej pisania jest nie przekazanie prawdy, ale „ukazanie czytelnikom jakiejś prawdy o nich samych. Ofiarowanie im takiego rodzaju samoświadomości, która uczyni ich lepszymi ludźmi”. To jest herezja w sferze estetyki. Sztuka katolicka ma na celu prowadzenie dusz do Boga, gloryfikację prawdy i piękna, które są jednym w Bogu. Lacey redukuje literaturę do psychoterapii, gdzie „prawda” jest wewnętrzna, względna i służy samopoznaniu, a nie poznaniu Boga. Jej „lepsze życie” to nie życie w łasce, ale życie z większą samoświadomością psychologiczną. To jest dokładnie to, czego Pius X oskarża modernistów: „Immanentizacja” wiary, gdzie Bóg jest jedynie wewnętrznym doświadczeniem. Jej metoda, polegająca na „wsłuchiwaniu się w głosy”, które „przynoszą postaci”, to czysty subiektywizm, odrzucający obiektywną rzeczywistość stworzenia i zdolność rozumu do poznania prawdy.

Absolutny brak perspektywy nadprzyrodzonej

Najbardziej niepokojącym w artykule jest całkowite milczenie o sprawach nadprzyrodzonych. W całym wywiadzie nie ma ani jednego odniesienia do Boga, grzechu, łaski, sakramentów, sądu ostatecznego, nieba czy piekła. Lacey mówi o „rytuałach”, ale nie o sakramentach. Mówi o „prawdzie”, ale nie o Prawdzie, która jest Chrystusem (J 14,6). To jest objaw głębokiej apostazji. Jak ostrzegał św. Pius X, moderniści „wszystkie prawdy religijne wywodzą z natury ludzkiej” (LS 4). Lacey jest na to doskonałym przykładem: jej „prawda” jest psychologiczna, historyczna, polityczna, ale nigdy teologiczna. Jej alternatywna historia, z podziałem USA, to metafora świata bez Chrystusa-Króla, o którym pisze Pius XI w Quas Primas. Taki świat jest skazany na nienawiść, podziały i panikę, bo brakuje mu jedności w Prawdzie.

Konkluzja: apologia relatywizmu jako duchowy bankructwo

Artykuł i twórczość Lacey są czystą ekspresją ducha modernizmu, potępionego przez Piusa X. Jej metoda literacka – nadmiar, niepewność, fałszywe dokumenty, wielogłosowość bez hierarchii prawdy – jest literackim odzwierciedleniem błędu ewolucji dogmatów (LS 54) i negacji nieomylności Magisterium (LS 4, 22). Jej redukcja wiary do psychologii, małżeństwa do umowy, prawdy do subiektywnego doświadczenia – to jest cała programowa agenda sekty posoborowej, która od 1958 roku niszczy Kościół od wewnątrz. Lacey, choć niekatoliczka, jest idealnym produktem tej atmosfery: pozbawiona metafizyki, skoncentrowana na emocjach, oddana relatywizmowi. Jej „akceptacja zagubienia” jest przeciwieństwem katolickiej nadziei opartej na pewności wiary. Jej „biografia X” jest nie tyle literackim osiągnięciem, co symptomem duchowej śmierci Zachodu, który odrzucił Chrystusa-Króla na rzecz anarchii podmiotu. Taka „sztuka” nie prowadzi do zbawienia, lecz do pogłębienia izolacji i rozpaczy, o której sama Lacey mówi jako o doświadczeniu po utracie wiary. To jest ostateczny dowód na to, że bez Kościoła, sakramentów i obiektywnej prawdy, człowiek jest skazany na samotność i „zagubienie” – a nie na „akceptację” tego stanu, lecz na gorliwą walkę o nawrócenie i powrót do jedynego Prawdziwego.


Za artykułem:
Lubię być słuchaczką. Rozmowa z Catherine Lacey, autorką „Biografii X”
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 17.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.