Naturalistyczna wizja człowieka w „Kowbojskim tango” Maggie Shipstead

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” recenzuje zbiór opowiadań „Kowbojskie tango” Maggie Shipstead, wychwalając je za „wrażliwość bohaterów: emocjonalna intensywność, skłonność do rozpamiętywania przeszłości oraz poczucie tragizmu” oraz za to, że autorka „ufa ciszy. To w gestach, pauzach i niedopowiedzeniach lokuje prawdziwą intensywność relacji”. Recenzent Jacek Taran opisuje historie jako osadzone „poza centrami, na marginesach”, gdzie „intensywność życia zdaje się zanikać”, a narracje splatają „relacje rodzinne i długo skrywane tajemnice” w metaforach takich jak paryskie katakumby. Krytyk widzi w książce „kalejdoskop historii połączonych motywami miłości, tęsknoty, straty i poszukiwania sensu”, podkreślając, że Shipstead unika „romantycznych złudzeń” w opowieściach o „władzy i pożądaniu”.

Recenzja ta, świadcząca o całkowitym zapomnieniu niezmiennej wiary katolickiej, jest symptomaticznym przejawem apostazji współczesnego świata. Książka Shipstead, tak jak jej recenzja, stoi w opozycji do Królestwa Chrystusa, którego panowanie, jak pouczał Pius XI w encyklice Quas Primas, „obejmuje także wszystkich niechrześcijan, tak, iż najprawdziwiej cały ród ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa”. W przeciwieństwie do tej jasnej nauki, omawiany artykuł gloryfikuje świat postawiony na własnych fundamentach – świat pozbawiony łaski, objawienia i transcendencji.

Poziom faktograficzny: Recenzent opisuje treści książki jako opowieści o „tragizmie, w najbardziej klasycznej, przypominającej antyczne tragedie formie”. To założenie jest fundamentalnie błędne. Tradycja katolicka, wyrażona m.in. w Syllabus of Errors Piusa IX (potępiającym błąd nr 7: „Proroctwa i cuda… są fikcją poetów”), odrzuca pogańską koncepcję tragizmu jako nieprzeniknionej konieczności, przeciwstawiając jej chrześcijańską nadzieję w Odbudowującym. „Tragizm” Shipstead, pozbawiony perspektywy Odkupienia, jest jedynie estetyzacją rozpaczy, która – jak ostrzegał św. Pius X w Lamentabili sane exitu (propozycja 38) – prowadzi do „wyprowadzenia z innych faktów” Zmartwychwstania, czyli do zaprzeczenia centralnej prawdy wiary. Recenzent nie dostrzega, że opisana przez niego „topografia paryskich katakumb” jako „metafora pamięci” jest bluźnierstwem: katakumby były miejscami czci dla męczenników i nadziei na zmartwychwstanie, a nie dla „przemilczanej przeszłości” pozbawionej sensu. Fakt, że autorka „ufa ciszy” i „niedopowiedzeniom”, jest w światłości katolickiej jedynie objawem braku wiary w wyraźne objawienie Boże, które – jak nauczał św. Pius IX w Syllabus (błąd nr 5) – nie jest „imperfekcyjne i podlegające ciągłemu postępowi”.

Poziom językowy: Język recenzji jest nasycony terminologią relativisticzną i emocjonalną, pozbawioną ontologicznego absolutu. Słowa kluczowe: „wrażliwość”, „intensywność”, „tęsknota”, „poszukiwanie sensu”, „tragizm”, „cisza”, „niedopowiedzenia”. Ten słownik całkowicie odsuwa pojęcia grzechu, łaski, Boga, Chrystusa, sakramentu. Jest to język subiektywizmu egzystencjalnego, który – jak potępiał Pius IX w Syllabus (błąd nr 3) – stawia „ludzki rozum, bez żadnego odniesienia do Boga, jako jedyny arbitr prawdy i fałszu”. „Miłość” w tym kontekście jest pojęciem czysto immanentnym, pozbawionym definicji św. Pawła: „Miłość cierpliwa jest, miłość dobra jest” (1 Kor 13,4). Jest to miłość jako „władza i pożądanie” – co, w świetle katolickiej moralności, jest jedynie skrytą lub jawną pożądliwością, sprzeczną z przykazaniem: „Nie pożądaj” (Wj 20,17). Ton recenzji jest asekuracyjny, „profesjonalny”, co maskuje duchową pustkę. Pisze się o „niebezpieczeństwach” i „tragedii”, ale nigdy o grzechu, który – jak pouczał św. Pius X – jest jedynym prawdziwym źródłem cierpienia. Milczenie o Sacrum jest najcięższym oskarżeniem.

Poziom teologiczny: Recenzja i opisana przez nią literatura są całkowicie pozbawione wymiaru nadprzyrodzonego. Nie ma mowy o łasce, sakramentach, życiu wiecznym, sądzie ostatecznym, prawdziwej miłości Boga. Bohaterowie „poszukują sensu” w zamkniętym systemie immanentnym, co jest dokładnym odwróceniem chrześcijańskiego poszukiwania Boga. Książka Shipstead, według recenzji, koncentruje się na „przeszłości” i „pamięci”, podczas gdy wiara katolicka, jak podkreślał Pius XI w Quas Primas, „panuje w umyśle człowieka, którego obowiązkiem jest… przyjąć objawione prawdy i wierzyć silnie i stale w naukę Chrystusa”. „Niedopowiedzenia” i „cisza” są tu wartościowane, podczas gdy w prawdziwym katolicyzmie jedynym „niedopowiedzeniem” dopuszczalnym jest tajemnica wiary, którą rozum poddaje się – a nie gloryfikuje jako źródło intensywności. Recenzent chwali unikanie „romantycznych złudzeń”, lecz sam upada w najgorsze z złudzeń: w wiarę w samą ludzką intensywność jako cel. To jest bezpośrednie naruszenie pierwszej z dziesięciu przykazań: „Ja jestem Pan Bóg twój… nie będziesz miał innych bogów obok Mnie” (Wj 20,2-3). „Miłość”, „tęsknota”, „strata” – wszystko to jest tu zsekularyzowane i podporządkowane estetyce, a nie prawu Bożemu. W świetle Syllabus of Errors (błąd nr 16: „Człowiek może w wyznawaniu dowolnej religii znaleźć drogę zbawienia”) taka wizja jest formą indyferentyzmu, który – jak ostrzegał Pius IX – „zawiera zarzewie wszystkich błędów”. Książka Shipstead, opisana jako opowieść o „władzy i pożądaniu”, nie pyta o źródło władzy i cel pożądania. Katolicka odpowiedź jest jedna: władza pochodzi od Chrystusa Króla, a pożądanie ma być uświęcone przez łaskę i skierowane na Boga. Brak tego wymiaru czyni opowieść nie tylko błędną, ale i duchowo zgubną.

Poziom symptomatyczny: Recenzja i książka, którą chwali, są typowymi owocami rewolucji soborowej i apostazji modernistycznej. Język „ciszy” i „niedopowiedzeń” to język hermeneutyki ciągłości, która – jak potępił Pius X w Lamentabili sane exitu (propozycja 1) – prowadzi do „pogoni za nowinkami w badaniach podstaw rzeczy” i „odrzucenia dziedzictwa ludzkości”. Po 1958 roku Kościół został zdominowany przez tych, którzy – jak pisał św. Pius X – „przekraczają granice wytyczone przez Ojców Kościoła”. „Tragizm antyczny” Shipstead to dokładna odbicie „nowoczesnego” humanizmu, który – jak potępiał Pius IX w Syllabus (błąd nr 57) – chce, by „nauka filozoficzna i moralna, a także prawo cywilne, mogły i powinny pozostać oddzielone od autorytetu boskiego i kościelnego”. Recenzja nie pyta o moralność czynów bohaterów, nie ocenia ich przez pryzmat prawa naturalnego i dekalogu. Jest to postawa laickiego relatywizmu, który – jak potępiał Pius IX (błąd nr 55) – głosi „rozdzielenie Kościoła od państwa, a państwa od Kościoła”. W literaturze Shipstead nie ma miejsca na prawdziwy sakrament, na realną obecność Chrystusa. Jest tylko psychologizm i immanentna narracja. To jest dokładnie to, co Pius XI w Quas Primas nazwał „zeświecczeniem czasów obecnych, tzw. laicyzmem”, którego „niewinne owoce” to: „niezgoda wszędzie porozsiewana, płomienie zazdrości i nieprzyjaźni objęły narody”. Recenzja, pochwalając „tragizm” i „brak happy endu”, gloryfikuje właśnie tę rozpacz – zapominając, że jedynym prawdziwym „happy endem” jest zbawienie duszy przez Chrystusa Króla.

Brak jakiejkolwiek wzmianki o sakramentach, o konieczności łaski, o Eucharystii – a więc o realnym źródle życia chrześcijańskiego – jest w tej literaturze i jej recenzji całkowitym. Katolicka wiarygodność wymaga, by każda opowieść o człowieku zawierała przynajmniej implikację jego przeznaczenia wiecznego. Tutaj nie ma nawet tej implikacji. Jest tylko ziemia, ciało, emocje i cisza. To jest zaprzeczenie Quas Primas: „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi… On jest źródłem zbawienia dla jednostek i dla ogółu”. Shipstead i jej recenzent stawiają człowieka na samym sobie, z jego „intensywnością” i „tragizmem”. To jest idolatria człowieka, potępiana przez Piusa IX jako błąd nr 2: „Całkowite zaprzeczenie działania Boga nad człowiekiem i światem”.

Wnioski: Recenzja i przedmiot recenzji są wyrazem głębokiej apostazji. Gloryfikują one świat pozbawiony Chrystusa Króla, świat, w którym „intensywność” zastępuje świętość, a „tragizm” – zbawienie. To jest dokładna realizacja ostrzeżeń św. Piusa X przeciwko modernizmowi, który – jak pisał w Pascendi Dominici gregis – podważa naturę wiary, objawienia i sakramentów. W świetle niezmiennej doktryny, taka literatura jest szkodliwa, bo prowadzi do zaprzeczenia nadprzyrodzonego. Katolik ma prawo – a nawet obowiązek – odrzucić ją jako duchowy truciznę. Prawdziwa intensywność i prawdziwy sens znajdują się jedynie w Królestwie Chrystusa, które – jak pouczał Pius XI – „przede wszystkim duchowe jest i odnosi się głównie do rzeczy duchowych”. „Cisza” Shipstead jest ciszą Boga odsuwanego; prawdziwa cisza, o której mówi Ewangelia, to cisza serca przed Bogiem: „Wejdź do komnaty twojej, a zamknij drzwi twoje” (Iz 26,20). To jest jedyna droga do prawdziwego pokoju, którego – jak słusznie zauważył Pius XI – „nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”.


Za artykułem:
„Kowbojskie tango” Maggie Shipstead: relacje rodzinne i długo skrywane tajemnice
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 17.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.