Portal „Tygodnik Powszechny” publikuje rozmowę z psychoterapeutką Olivią Ziębińską, w której emocja złości jest przedstawiona wyłącznie przez pryzmat psychologii ewolucyjnej, regulacji psychicznej i codziennych konfliktów społecznych. Artykuł, pozbawiony jakiegokolwiek odniesienia do nadprzyrodzonego porządku moralnego, grzechu, łaski czy życia sakramentalnego, stanowi symptomaticzny przykład **naturalistycznego humanizmu**, który zewnętrznie relatywizuje i wewnętrznie demontuje katolickie rozumienie emocji jako rzeczy podlegających woli i poddanych porządkowi łaski. Zamiast wskazać złość jako emocję wymagającą poddania, ujarzmienia i przemienienia przez Chrystusa, artykuł promuje jej „regulację” i „obsługę” jako neutralny proces terapeutyczny, co jest bezpośrednim sprzeciwem z „Regulae Monachorum” św. Benedykta: „Nie opierać się złości, ale ją ujarzmić”.
Redukcja złości do funkcji psychologicznej: wymazanie wymiaru moralnego i nadprzyrodzonego
Artykuł definiuje złość wyłącznie jako „informację od naszego organizmu, która ma funkcję ochronną”, powołując się na psychologię ewolucyjną, która „chroniła to, co niezbędne do przetrwania”. To całkowicie naturalistyczne ujęcie, pozbawione jakiegokolwiek odniesienia do grzechu pierworodnego i skłonności do zła, które w katolickiej teologii jest pierwotną przyczyną nieuprawnionej złości. Św. Augustyn w „O Państwie Bożym” naucza, że po grzechu pierworodnym „wszystkie emocje ludzkie są zanieczyszczone i wymagają uzdrowienia przez łaskę”. Zamiast tego, Ziębińska sugeruje, że złość jest „strażniczką terytorium psychicznego: wartości, potrzeb, granic”, co redukuje moralny wymiar walki o dobro do psychologicznej obrony ego. To typowe dla modernizmu potępionego w encyklice „Pascendi Dominici gregis” św. Piusa X, który wymazuje rozróżnienie między cnotą a grzechem, zastępując je funkcjonalnym podejściem.
Pominięcie w artykule jakiejkolwiek wzmianki o grzechu, łasce czy zbawieniu jest świadomym aktem apostazji. W nauczaniu Kościoła przedsoborowego emocje, w tym złość, są poddane woli, a wola ma być zgodna z Bożą wolą. Złość nie jest „sygnalistą”, lecz często przejawem pychy, niecierpliwości lub zazdrości – grzechów przeciwko miłości. Encyklika „Quas primas” Piusa XI przypomina, że „Chrystus króluje w umyśle człowieka, którego obowiązkiem jest z zupełnym poddaniem się woli Bożej przyjąć objawione prawdy”. Artykuł promuje przeciwnie: poddanie się emocji jako źródła informacji o sobie, co jest idolatrią jaźni, potępianą w „Syllabus Errorum” Piusa IX (błąd 58: „wszystkie prawidła i doskonałość moralności należy umieścić w gromadzeniu bogactw i zaspokajaniu przyjemności”).
Język psychoterapeutyczny jako narzędzie relatywizacji moralnej
Język używany w artykule – „regulacja”, „terapia”, „dzienniczek złości”, „ćwiczenie”, „obserwacja” – należy do słownictwa new age i psychologizmu, które zastępuje katolickie pojęcia pokuty, spowiedzi, ascetyzmu i ofiary. Sugeruje, że problemem jest nie grzech, ale „niedopasowanie” emocji do sytuacji, co jest bezpośrednim odrzuceniem nauki o stanach łaski i grzechu ciężkim. Św. Tomasz z Akwinu w Summa Theologica (II-II, q. 158) traktuje złość jako pasję, która może być zarówno użyteczna (gniew sprawiedliwy), jak i szkodliwa (nieuprawniony gniew), ale zawsze podlega rozumowi i woli. W artykule nie ma miejsca na taki rozróżnienie – wszystko jest „spektrum”, a ocena moralna jest zastąpiona opisem funkcjonalnym.
Szczególnie niebezpieczna jest normalizacja przekleństw: „Jeśli przekleństwa są dla nas raczej przecinkiem w zdaniu, warto się nad tym zastanowić”. To relatywizacja moralna, która nie rozróżnia między grzechem a „normalnością”. W nauczaniu Kościoła przekleństwa są grzechem przeciwko czci Bogu i bliźniego (Katechizm Kościoła Katolickiego przedsoborowy, oparty na Sumie Teologicznej, traktuje to jako grzech przeciwko czci Boga i bliźniego). Artykuł sugeruje, że to „normalny element języka”, co jest zaprzeczeniem części drugiej Dekalogu i nauki o języku jako świątyni ducha („Język ma być służebnikiem prawdy, nie panem” – św. Augustyn).
Pominięcie sakramentalnego porządku i życia w łasce
Najbardziej rażące jest całkowite milczenie o sakramentach, spowiedzi, ofierze i życiu w łasce. Ziębińska proponuje „dzienniczek złości” jako narzędzie samopoznania, podczas gdy katolicka duchowość oferuje spowiedź jako sakrament, w którym złość (jako grzech) jest uznawana, wyznawana i odpuszczana przez Bożą łaskę. To milczenie jest świadectwem sekularizacji i odrzucenia porządku nadprzyrodzonego. W encyklice „Mystici Corporis Christi” Piusa XII uczone, że „Kościół jest ciałem mistycznym Chrystusa, a członkowie jego są powoływani do świętości, która polega na praktyce cnót teologalnych i kardynalnych, podniesionych przez łaskę”. Artykuł nie wspomina o świętości, tylko o „regulacji emocji”.
Pominięcie ofiary i krzyża jest szczególnie wymowne. W duchowości katolickiej złość (szczególnie nieuprawniona) jest przejawem grzechu, który został pokryty przez krwawą ofiarę Chrystusa na Kalwarii. Życie chrześcijańskie to ciągłe uczestnictwo w tej ofierze przez Msztę Świętą i spowiedź. Artykuł promuje „pracę nad emocjami” jako samowystarczalny proces, co jest zaprzeczeniem soteriologii. Św. Paweł naucza: „Gniewcie się, a nie grzeszcie” (Ef 4,26), co oznacza, że nawet słuszny gniew musi być poddany woli Bożej i nie może trwać „do zachodu słońca” – czyli musi być ujarzmiony przez łaskę. Artykuł nie ma tej perspektywy – złość ma być „wyładowana”, „skomunikowana”, a nie pokonana przez łaskę.
Symptomatologia soborowej rewolucji: psychologizacja jako nowa herezja
Artykuł jest symptomaticzny dla posoborowej apostazji, która zastępuje duchowość krzyżową psychologią, a sakramenty terapią. To bezpośredni owoc modernizmu potępionego przez św. Piusa X w „Lamentabili sane exitu” (propozycja 65: „Kościół nie jest zdolny skutecznie obronić etyki ewangelicznej, ponieważ niezmiennie trwa przy swych poglądach, których nie można pogodzić ze współczesnym postępem”). W rzeczywistości to współczesny „postęp” (psychologizacja) jest sprzeczny z etyką ewangeliczną, która wymaga porzucenia siebie (Łk 9,23), a nie „regulacji emocji”.
Promocja „kultury terapeutycznej” i „chęci udoskonalania się” to idolatria człowieka, potępiana w „Quas primas”: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się, że zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. Artykuł promuje właśnie taką wizję: człowieka jako projektu do udoskonalenia, zamiast grzesznika potrzebującego Odkupiciela. Św. Pius IX w „Syllabus Errorum” potępia błąd 57: „Nauki filozoficzne i moralne, a także prawa cywilne mogą i powinny pozostać niezależne od autorytetu boskiego i kościelnego”. Artykuł Ziębińskiej jest realizacją tej herezji: emocje (moralność) są autonomiczne wobec Bożej prawdy.
Ponadto, artykuł promuje relatywizm poprzez stwierdzenie: „Prawdziwe życie nie jest czarno-białe, lecz barwne”. To zaprzeczenie obiektywnej moralności katolickiej, która rozróżnia między dobrem a złem, cnotą a grzechem. W „Syllabus” błąd 59: „Prawda zmienia się wraz z człowiekiem”. Artykuł sugeruje, że emocje (a więc i moralność) są płynne, barwne – co jest herezją.
Konfrontacja z katolicką duchowością: złość jako pole walki duchowej
W przeciwieństwie do naturalistycznego podejścia artykułu, katolicka duchowość przedsoborowa traktuje złość jako pole walki duchowej. Św. Jan od Krzyża w „Górze Oświecenia” pisze o „czterech gniewach”: gniew Boży (święty), gniew sprawiedliwy (cnotliwy), gniew nieuprawniony (grzeszny) i gniew pychy (najgorszy). Kluczowe jest poddanie złości rozumowi i woli, a nie jej „regulacja”. Św. Ignacy Loyola w „Ćwiczeniach duchowych” uczy, że emocje (w tym złość) są przedmiotem dyskryminacji: trzeba je badać pod kątem ich źródła (Bóg czy szatan) i kierunku (ku Bogu czy ku stworzeniu). Artykuł nie ma tej perspektywy – proponuje jedynie obserwację i komunikację.
Katolicka duchowość oferuje nie „dzienniczek złości”, ale spowiedź i Msztę Świętą. W „Exsurge Domine” św. Pius X potępia herezję 42: „Sakramenty nie są konieczne do zbawienia”. Artykuł promuje właśnie taką wizję: emocje są autonomiczne, a ich „regulacja” wystarczy. To zaprzeczenie sakramentarium. Prawdziwa walka z złością polega na uczestnictwie w Ofierze Chrystusa, gdzie złość (jako grzech) jest pokrywana Krwią, a nie „wyładowywana” przez komunikację.
Św. Augustyn w „O Trójcy Świętej” naucza, że emocje muszą być podniesione przez łaskę: „Miłość Boga jest ogniem, który spala wszelką niegodziwość, w tym nieuprawnioną złość”. Zamiast „ćwiczeń” na złość, katolik ma się modlić, postyć, przeciwstać (Jak 4,7) i uciekać się do sakramentów. Artykuł nie wspomina o modlitwie, poście, sakramentach – to świadectwo jego sekularnego charakteru.
Demaskacja: psychologizacja jako synkretyzm new age
Artykuł Ziębińskiej jest kolejnym ogniwem w łańcuchu synkretyzmu new age, który od dziesięcioleci infiltruje Kościół. Słownictwo „regulacja”, „odbiornik”, „terapia”, „ćwiczenie” pochodzi z psychologii humanistycznej i new age, a nie z katolickiej teologii. Św. Pius X w „Pascendi” potępia modernistów za „przejęcie metod nauk przyrodniczych” i zastosowanie ich do religii. Tu mamy zastosowanie psychologii do emocji, bez odwołania do Boga.
Promocja „kultury terapeutycznej” i „chęci udoskonalania się” to idolatria człowieka, zapowiedziana w „Quas primas” jako przejaw odrzucenia panowania Chrystusa: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się, że zburzone zostały fundamenty”. Artykuł promuje wizerunek człowieka jako autonomicznego projektu, który sam reguluje swoje emocje – to ateizm praktyczny.
Ponadto, artykuł jest przykładem pseudonauki – twierdzi, że złość jest „funkcją ochronną” w oparciu o „psychologię ewolucyjną”, która jest spekulacją, a nie nauką. Kościół przedsoborowy odróżniał prawdziwą naukę od spekulacji, jak w „Lamentabili” (propozycja 1: „Nie ma żadnej nadprzyrodzonej objawienia”). Tu mamy pseudonaukowy mit o ewolucji jako wyjaśnieniu emocji, bez Boga.
Konkluzja: powrót do integralnej duchowości krzyżowej
Artykuł Ziębińskiej jest symptomatyczny dla duchowego bankructwa współczesnego świata, który odrzuca Chrystusa Króla i Jego naukę o pokucie, ofierze i łasce. Zamiast „regulować złość”, katolik ma ją ujarzmić przez pokutę, spowiedź i uczestniczenie w Ofierze. Św. Pius XI w „Quas primas” przypomina: „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi… On jest sprawcą pomyślności i prawdziwej szczęśliwości tak dla pojedynczych obywateli, jak i dla państwa”. Prawdziwa pomyślność nie wynika z „regulacji emocji”, ale z poddania się panowaniu Chrystusa Króla w całym życiu, w tym w emocjach.
Odrzucamy zatem całą narrację psychologizmu i new age. Złość, jako emocja, musi być rozpatrywana w świetle grzechu i łaski, ofiary i spowiedzi. Nie ma miejsca na „terapię” zamiast pokuty. Nie ma miejsca na „regulację” zamiast ujarzmienia przez Ducha Świętego. Nie ma miejsca na „dzienniczek” zamiast spowiedzi. Kościół katolicki przedsoborowy oferuje jedyne prawdziwe lekarstwo: Królestwo Chrystusa, w którym wszystkie emocje są poddane Jego panowaniu przez Msztę Świętą i sakramenty.
„Niech więc obowiązkiem i staraniem Waszym będzie, Czcigodni Bracia, aby w dniu oznaczonym przed tą doroczną uroczystością wygłoszono w każdej parafii kazania do ludu, w którychby ten lud dokładnie pouczony o istocie, znaczeniu i ważności tego święta, wezwano, by tak życie urządził i ułożył, iżby ono odpowiadało życiu tych, którzy wiernie i gorliwie słuchają rozkazów Boskiego Króla” (Pius XI, Quas primas).
Za artykułem:
Jak się dobrze złościć: cała prawda o emocji, która broni tego, co nasze (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 17.02.2026





