Portal Gość Niedzielny (17.02.2026) informuje, że amerykański think tank Instytut Studiów nad Wojną (ISW) poinformował o działaniach kontrofensywnych armii ukraińskiej w obwodzie zaporoskim, powołując się na dane ukraińskiego blogera wojskowego Kostiantyna Maszowca. Jak podkreśla tekst, „na razie nie potwierdzają ich oficjalne źródła ukraińskie”. Ukraiński ekspert Serhij Bratczuk komentuje: „Gdy Rosjanie tracą pozycje, krzyczą o wielkiej ukraińskiej kontrofensywie”, przyznając, że kontrataki mają „ograniczoną skalę i zasięg”. Artykuł prezentuje wojnę jako czysto militarny konflikt, całkowicie wykluczając moralny i duchowy wymiar, co jest przejawem sekularnego humanizmu odrzucającego panowanie Chrystusa nad społeczeństwem.
Redukcja wojny do kategorii militarnych: sekularna wizja odrzucająca prawo Boże
Poziom faktograficzny: fragmentaryczne źródła i brak oficjalnego potwierdzenia
Artykuł opiera się na doniesieniach amerykańskiego think tanku ISW, który z kolei powołał się na dane ukraińskiego blogera wojskowego Kostiantyna Maszowca. Jak podkreśla tekst, „na razie nie potwierdzają ich oficjalne źródła ukraińskie”. Ta zależność od nieoficjalnych źródeł i brak potwierdzenia przez władze Ukrainy podważa wiarygodność przedstawionych informacji, ukazując je jako spekulacje medialne, a nie zweryfikowane fakty. Brak oficjalnego potwierdzenia z Kijowa czyni doniesienia ISW i blogera jedynie hipotezą, którą artykuł podaje jako fakt, co jest metodologicznie wątpliwe i odbiega od standardów dziennikarstwa opartego na weryfikacji.
Poziom językowy: techniczny żargon pozbawiony ludzkiego wymiaru
Język artykułu jest charakterystyczny dla raportów wojskowych: „zredukować rosyjskie postępy”, „odrzucając siły rosyjskie na odległość około dziewięciu kilometrów”, „zniszczyły punkt pilotowania dronów”, „miejsca koncentracji personelu, składy amunicji”. Ta neutralna, biurokratyczna terminologia odosabniająca rzeczywistość wojny odzwierciedla światopogląd, który traktuje konflikt zbrojny jako czysto techniczną kwestię, wyłączając z niego wymiar etyczny i duchowy. Taki język jest narzędziem dehumanizacji, ukrywając prawdę o wojnie jako o dramacie ludzkim, gdzie giną osoby stworzone na obraz Boga.
Poziom teologiczny: milczenie o sprawiedliwości, prawie naturalnym i roli Kościoła
Najbardziej rażącym brakiem w artykule jest całkowite pominięcie moralnego i teologicznego kontekstu wojny. Nie pojawiają się pytania o sprawiedliwość wojny (bellum iustum), o prawo naturalne, o obowiązek obrony ojczyzny, o rolę Kościoła jako strażnika moralności w czasach konfliktu. W nauczaniu Kościoła przedsoborowym, zwłaszcza w encyklice Quas Primas Piusa XI (1925), jasno stwierdza się, że „niepodległe państwo nie może być pozbawione Boga” i że „Królestwo Chrystusa obejmuje także wszystkich niechrześcijan”. Brak odwołania do tej zasady oznacza przyjęcie świeckiego, laickiego poglądu, że wojna to sprawa wyłącznie państwa i polityki, a nie moralności objawionej. Ponadto, Syllabus Errorum Piusa IX potępia błąd nr 40: „Nauka Kościoła katolickiego jest wrogiem dobrobytowi i interesom społeczeństwa” – tu mamy odwrotność: społeczeństwo (a w szczególności media) wyklucza Bóg z rozumienia wojny, co jest tym samym złem, lecz w innej postaci.
Poziom symptomtyczny: konsekwencja odrzucenia Chrystusa Króla w życiu publicznym
Ten artykuł jest symptomtyczny dla ogólnego stanu współczesnych mediów, które działają w ramach paradygmatu sekularnego humanizmu, odrzucającego panowanie Chrystusa nad społeczeństwem. Jak nauczał Pius XI w Quas Primas, „gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się, iż zburzone zostały fundamenty pod tą władzą”. Brak jakiejkolwiek wzmianki o Bogu, modlitwie za pokój, moralnej ocenie działań wojennych jest właśnie tym „usunięciem” Chrystusa z życia publicznego. Artykuł nie pyta, czy działania ukraińskiej armii są moralnie usprawiedliwione w świetle prawa naturalnego, czy cel jest sprawiedliwy, czy środki są proporcjonalne. To nie jest przypadkowe zaniedbanie, lecz konsekwencja systemowej apostazji, w której struktury posoborowe same porzuciły nauczanie o królestwie Chrystusa, a świat przyjął całkowicie laicki, technokratyczny język. Taka redukcja wojny do kategorii militarnych prowadzi do moralnego relatywizmu i utraty nadziei na prawdziwy pokój, który – jak pisze Pius XI – może nadejść tylko, gdy „jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”.
Konkluzja: konieczność powrotu do katolickiej etyki społecznej
W świetle niezmiennej doktryny Kościoła (rozumianej jako integralny katolicyzm sprzed 1958), każde doniesienie o wojnie powinno być osadzone w kontekście prawa naturalnego i objawienia. Brak takiego osadzenia jest przejawem apostazji światopoglądowej. Prawdziwy katolik nie może przyjmować suchych, technicznych raportów bez pytania o moralność. Musi domagać się, aby media – a zwłaszcza katolickie – głosiły nauczanie Kościoła o sprawiedliwej wojnie, o roli modlitwy, o konieczności uznania Chrystusa Króla w sprawach narodów. Tylko wtedy można mówić o autentycznym chrześcijańskim zaangażowaniu w sprawy pokoju i sprawiedliwości.
Za artykułem:
ISW: armia ukraińska prowadzi skuteczne kontrataki (gosc.pl)
Data artykułu: 17.02.2026




