Portal eKAI informuje o licznych wielkopostnych inicjatywach duchowych online, takich jak rozważania oparte o serial „The Chosen”, dominikańskie „Chlebaki”, czy kursy łączące duchowość z psychoterapią. Artykuł promuje te wydarzenia jako neutralne propozycje formacyjne, całkowicie pomijając ich modernistyczny i naturalistyczny charakter, który stanowi bezpośrednie zagrożenie dla duszy wiernych.
Redukcja Ewangelii do psychologicznego wsparcia i serialowej rozrywki
Portal eKAI przedstawia projekt „Modlitwy w drodze” z serialem „The Chosen” jako atrakcyjną propozycję wielkopostną. Serial ten, finansowany ze zbiórek społecznych, przedstawia Ewangelię „oczami uczniów”, rozbudowując biblijne wątki. Jest to typowy przykład naturalistycznej redukcji objawienia – przesłanie Chrystusa sprowadzone do ludzkich psychologii i emocji, pozbawione wymiaru nadprzyrodzonego, ofiary krzyżowej i łaski. The Chosen operuje kategoriami współczesnego kina, a nie teologii. W Lamentabili sane exitu św. Pius X potępił błędne poglądy, że „Ewangelie nie dowodzą Bóstwa Jezusa Chrystusa” i że „można uznać, że Chrystus historyczny jest znacznie niższy od Chrystusa wiary” (propozycje 27, 29). Serial właśnie to robi – redukuje Chrystusa do przywódcy moralnego, a nie Boga-Manimage, który przyszedł, aby odzyskać ludzkość przez swoją śmierć i zmartwychwstanie. Brak w tych rozważaniach odwołań do ofiary Eucharystycznej, stanu łaski, grzechu czy sądu ostatecznego. To jest duchowość bez Boga, bo bez Jego prawa i Jego miłości, która jest wypełnieniem prawa (Rz 13,10).
„Tym razem chcemy zabrać was za zamknięte drzwi wieczernika, gdzie wydarzyły się najważniejsze wydarzenia w historii ludzkości. Razem z Jezusem usiądziemy do ostatniej wieczerzy” – podkreśla Ewa Bartosiewicz.
Język ten jest asekuracyjny, psychologiczny, a nie teologiczny. „Zamknięte drzwi wieczernika” – gdzie jest tu tajemnica wiary? Gdzie jest przemienienie chleba i wina w Ciało i Krew Pańskie? Gdzie jest ofiary? To nie jest „modlitwa w drodze”, to jest bałwochwalstwo – kult ludzkich emocji i wyobrażeń, a nie kult prawdziwego Boga. W Quas Primas Pius XI uczył, że Chrystus „panuje w umysłach ludzi nie tak dlatego, że posiada głęboki umysł i ogromną wiedzę, ile raczej dlatego, że On sam jest Prawdą”. Serial The Chosen podaje za prawdę emocje i scenariusz, a nie Prawdę objawioną w Kościele. To jest typowe dla sekty posoborowej, która zastępuje objawienie subiektywnym doświadczeniem i rozrywką.
Psychologizacja wiary i synkretyzm z metodą 12 kroków
Kurs „Z niemocy do życia – 12 kroków do wolności” to jawne naruszenie integralności wiary. Łączy on „duchowość ignacjańską z metodą dwunastu kroków”. Jest to synkretyzm, który wchłania chrześcijaństwo w psychologię. Ignacy Loyola uczył rozpoznania duchowego w świetle wiary, w kontekście sakramentów i posłuszeństwa wobec Kościoła. Tutaj mamy połączenie z anonimową metodą 12 kroków, pochodzącą z ruchów anonimowych alkoholików, która jest naturalistyczna, pozbawiona łaski, oparta na woli własnej i wsparciu grupy. To jest dokładnie to, co św. Pius X potępił w Lamentabili: „Wiara jako przyzwolenie umysłu opiera się ostatecznie o sumie prawdopodobieństw” (prop. 25) i „Dogmaty wiary należy pojmować według ich funkcji praktycznej, tzn. jako obowiązujące w działaniu, nie zaś jako zasady wierzenia” (prop. 26). Tutaj wiara jest redukowana do „odzyskania wolności serca i przełamania powtarzających się schematów myślenia i działania”. Gdzie jest tu odkupienie przez Krew Chrystusa? Gdzie jest grzech jako obrazowanie się przeciwko Bogu? Gdzie jest łaska jako nadprzyrodzone dar? To jest duchowość bez krzyża, bez pokuty, bez ofiary. To jest duchowość nowej etyki, o której mówi Pius IX w Syllabus Errorum: „Wszystkie prawdy religii pochodzą z siły wrodzonej rozumu ludzkiego” (err. 4) i „Wiara Chrystusa jest w sprzeczności z rozumem ludzkim” (err. 6).
„To wielkopostna droga, która krok po kroku prowadzi z obszaru bezsilności do wewnętrznej wolności. W 12 krokach pomaga przejść od życia „na autopilocie” do świadomego kroczenia z Bogiem” – zapewniają twórcy.
„Świadome kroczenie z Bogiem” – ale jaki Bóg? Bóg odkryty przez psychologię? Bóg, który ma pomóc w „odnalezieniu sprawczości”? To jest bałwochwalstwo – stworzenie Boga na miarę naszych potrzeb, a nie uznanie Boga jako Absolutu, który nas tworzy i odkupuje. W Quas Primas Pius XI mówi, że Chrystus „panuje w sercu, które, wzgardziwszy pożądliwościami, ma Boga nade wszystko miłować i do Niego jedynie należeć”. Tu serce ma odzyskać „wolność”, czyli zdolność do samorealizacji. To jest dokładna przeciwieństwo ewangelicznej pouczania: „Kto nie nienawidzi ojca i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie może być moim uczniem” (Łk 14,26). Wolnosc chrześcijańska jest wolnością od grzechu, a nie od „schematów myślenia”.
Dominikańska „wolność” bez odróżnienia między prawdą a błędem
Rekolekcje dominikańskie „Od niewoli do wolności” również operują kategoriami psychologicznymi i biblijnymi bez teologicznego rdzenia. Benedykt Malewski OP będzie mówić „o tym, jak Bóg prowadzi swoich wiernych… do doświadczenia wolności”. Ale jakie to jest doświadczenie? Czy jest to wolność od grzechu, od szatana, od złej woli? Czy to jest wolność w łasce? Artykuł nie precyzuje. Dominikanie, którzy przed soborami byli słynący z obrony wiary, dziś promują inicjatywy, które nie odróżniają prawdy od błędu. W Lamentabili potępiono pogląd, że „Kościół słuchający współpracuje w taki sposób z nauczającym w określaniu prawd wiary, iż Kościół nauczający powinien tylko zatwierdzać powszechne opinie Kościoła słuchającego” (prop. 6). To właśnie jest model współczesnego Kościoła: wierni „doświadczają wolności”, a Kościół jedynie to zatwierdza. Gdzie jest Magisterium, które zobowiązuje? Gdzie jest definicja prawdy? Dominikanie zapraszają też na rekolekcje w Porszewicach pod hasłem „Lectio Crucis – czytanie krzyża”. Brzmi pobożnie, ale czy będzie to czytanie krzyża jako ofiary przebłagalnej, czy jako inspiracji do samodoskonalenia? Brak w artykule wskazania, że prawdziwa „wolność” jest jedynie w krzyżu: „Gdzie jest Duch Pański, tam jest wolność” (2 Kor 3,17) – a Duch Pański jest dany w Kościele, przez sakramenty, nie przez psychologię.
„Ojciec w różnych scenach biblijnych będzie mówił o tym, jak Bóg prowadzi swoich wiernych, naród wybrany i inne postacie biblijne, do doświadczenia wolności. Robi to odnosząc się do konkretnych sytuacji z życia” – zachęca o. Radosław Więcławek OP.
„Doświadczenie wolności” – to hasło modernistyczne. W Syllabus Errorum Pius IX potępił błąd, że „każdy człowiek jest wolny wybrać religię” (err. 15) i że „można znaleźć zbawienie w każdej religii” (err. 16). Wolnosc chrześcijańska nie jest „doświadczeniem”, ale stanem łaski, który wymaga posłuszeństwa wierze i uczciwego życia. Bóg prowadzi wiernych nie do „wolności” w sensie psychologicznym, ale do świętości: „Bądźcie święci, albowiem Ja święty jestem” (Kpł 11,44). To jest cel: nie wolność, ale świętość. Artykuł przemilcza tę fundamentalną różnicę.
Rekolekcje „Wielka Moc Miłości”: terapeutyczny kult uczuć zamiast kultu Bożej majestatu
Najbardziej niebezpieczne są rekolekcje „Wielka Moc Miłości”, prowadzone przez ks. dr Marka Dziewieckiego i Michała Piekarę. Łączą one „głębię duchową z praktycznym spojrzeniem na codzienne życie”. To jest definicja modernizmu: wiara staje się narzędziem do poprawy jakości życia, a nie odpowiedzią na grzech i zapowiedzią sądu. „Będziemy patrzyli na Jezusa, który kocha nas dosłownie nad życie, który pragnie, byśmy dorastali do świętości” – mówi ks. Dziewiecki. Ale jakiego Jezusa? Jezusa, który kocha bez wymagań? Jezus, który „pragnie, byśmy dorastali do świętości” – ale jakiej świętości? Świętości zrozumianej jako „rozwój osobisty”, czy jako odpowiedź na łaskę przez wypełnianie przykazań i naśladowanie cnót? W Quas Primas Pius XI podkreślał, że Chrystus „panuje w woli, która powinna słuchać praw i przykazań Bożych”. Tutaj wola ma się „dorastać do świętości” w sposób nieokreślony, pozbawiony konkretów przykazań. To jest moralność sytuacyjna, która jest sprzeczna z niezmiennym prawem Bożym.
„Wielki Post to czas, w którym uczymy się patrzeć na Boga, ale też uczymy się patrzeć na siebie z miłością i troską. To okazja, by zatrzymać się w codziennym pędzie i zobaczyć, co w naszym życiu naprawdę ma wartość” – dodaje Michał Piekara.
„Patrzeć na siebie z miłością i troską” – to jest język psychoterapii, a nie teologii. W Kościele przedsoborowym nauczano, że powinniśmy oglądać się w lustrze prawa Bożego i przepraszać za grzechy, a nie „patrzeć na siebie z miłością”. Miłość Boża objawia się w pracy łaski w duszy, która jest w stanie łaski. Ale tu nie ma mowy o stanie łaski, o grzechu ciężkim, o konieczności spowiedzi. Jest tylko „wartość życia” – wartością jest coś, co daje satysfakcję, a nie co odpowiada Bożej świętości. To jest dokładnie to, czego św. Pius X ostrzegał w Pascendi Dominici gregis: „Zaczęto powoli zrównywać religię Chrystusową z innymi religiami fałszywymi i stawiać ją bezczelnie w tym samym rzędzie” (cytowane w Lamentabili). W tym kontekście „wartość życia” jest pojęciem relativisticznym. Dla jednych wartość to rodzina, dla innych kariera, dla jeszcze innych „rozwój osobisty”. Gdzie jest obiektywna miara – prawa Bożego?
Milczenie o kluczowych prawdach wiary – symptom apostazji
Najbardziej wymowny jest to, czego artykuł nie mówi. Nie ma w nim:
- Ani jednej wzmianki o Mszy Świętej jako ofierze przebłagalnej – jedynym prawdziwym culmine duchowości katolickiej.
- Ani jednego odwołania do sakramentu pojednania jako koniecznego warunku odzyskania łaski po grzechu ciężkim.
- Ani jednego słowa o grzechu jako obrazieniu się przeciwko Bogu, które oddziela od Niego.
- Ani jednej wzmianki o szatanie, który „przechodzi jak ryczący lew” (1 P 5,8) i którego trzeba „odrzucić na nowo” w noc paschalną – jak mówią dominikanie, ale bez kontekstu walki duchowej i potrzeby łaski.
- Ani jednego ostrzeżenia przed herezjami i apostazją współczesnego Kościoła, które czynią te inicjatywy niebezpiecznymi dla zbawienia.
- Ani jednego wezwania do odzyskania tradycyjnej Mszy Trydenckiej jako jedynej godnej ofiary.
To milczenie jest najcięższym oskarżeniem. W Syllabus Errorum Pius IX potępił błąd, że „Kościół nie ma prawa wymagać od wiernych żadnego wewnętrznego uznania za prawdę orzeczeń przez Kościół wydawanych” (err. 22). Tutaj wierni są zapraszani do „doświadczania”, a nie do przyjęcia wiary. W Quas Primas Pius XI mówił, że Chrystus „panuje w umyśle człowieka, którego obowiązkiem jest z zupełnym poddaniem się woli Bożej przyjąć objawione prawdy i wierzyć silnie i stale w naukę Chrystusa”. Tu nie ma „z zupełnym poddaniem się”, jest tylko „rozwój osobisty”.
Ten brak jest systemowy. Wszystkie inicjatywy promowane przez portal eKAI są naturalistyczne – odwołują się do ludzkich potrzeb (wolność, wsparcie, rozwój, wartość), a nie do Bożych wymagań (świętość, pokuta, ofiara). To jest duchowość sekty posoborowej, która zastąpiła Krzyż terapią, ofiarę samorozwojem, a łaskę wsparciem grupy. W Lamentabili św. Pius X potępił pogląd, że „Sakramenty mają tylko przypominać człowiekowi o obecności zawsze dobroczynnego Stwórcy” (prop. 41). Tutaj także wszystko jest „przypomnieniem”, a nie rzeczywistym udziałem w łasce.
Kontekst historyczny: rewolucja soborowa i jej owoce
Te inicjatywy są bezpośrednim owocem rewolucji soborowej i modernizmu, który św. Pius X nazwał „syntezą wszystkich błędów”. W Lamentabili potępił on m.in. poglądy:
- „Kościół słuchający współpracuje w taki sposób z nauczającym…” (prop. 6) – to model współczesnego Kościoła, gdzie wierni „doświadczają”, a hierarchia zatwierdza.
- „Dogmaty wiary należy pojmować według ich funkcji praktycznej” (prop. 26) – tu dogmaty są redukowane do „praktycznego życia”.
- „Należy uważać za wolnych od wszelkiej winy tych, którzy nie liczą się z potępieniami Świętej Kongregacji Indeksu” (prop. 8) – to właśnie robią uczestnicy tych rekolekcji – ignorują potępienia modernizmu.
W Syllabus Errorum Pius IX potępił błędy:
- „Kościół nie ma prawa używać siły” (err. 24) – dziś Kościół nie używa siły prawa, tylko sugestii i psychologii.
- „Wszystkie prawdy religii pochodzą z siły wrodzonej rozumu ludzkiego” (err. 4) – to podstawa tych inicjatyw: ludzki rozum i psychologia są źródłem duchowości.
- „Kościół powinien się pojednać z postępem, liberalizmem i nowoczesną cywilizacją” (err. 80) – to właśnie robią: dostosowują Ewangelię do współczesnych potrzeb psychologicznych.
Te rekolekcje są niebezpieczne, bo prowadzą do utraty wiary. Redukują objawienie do ludzkich doświadczeń, a łaskę do samopomocy. W Quas Primas Pius XI mówił, że Królestwo Chrystusa jest „przede wszystkim duchowe i odnosi się głównie do rzeczy duchowych”. Te inicjatywy są ziemskie, nie duchowe – bo duchowość katolicka opiera się na krzyżu, a nie na „wolności od schematów”.
Konkluzja: konieczność powrotu do niezmiennej Tradycji
Wszystkie te inicjatywy są przejawem apostazji współczesnego Kościoła. Zamiast prowadzić do pokuty, prowadzą do samozadowolenia. Zamiast głosić krzyż Chrystusa, głoszą terapię. Zamiast nauczać łaski, nauczają wsparcia. Zamiast wzywać do odzyskania wiary, wzywają do „doświadczenia”. To jest duchowość antychrystu, o której mówi św. Jan: „Duchu nie ufajcie, ale badajcie duchy, czy są z Boga” (1 J 4,1). Prawdziwa duchowość katolicka to:
- Msza Trydencka jako ofiara przebłagalna.
- Spowiedź jako konieczny środek odzyskania łaski.
- Rozważania nad Męką Pańską jako drogę do świętości przez cierpienie z Chrystusem.
- Wierność Tradycji i nauczania Kościoła przedsoborowego.
Wierni powinni unikać tych inicjatyw, które są zawieszką dla duszy. Zamiast „Modlitwy w drodze” z serialem, niech czytają Ewangelie. Zamiast kursów łączących duchowość z psychologią, niech uczestniczą w rekolekcjach kapłańskich i mszach świętych w tradycyjnym rytuale. Zamiast „wsparcia”, niech szukają spowiedzi i radzi duszpasterskiej od prawdziwego (przedsoborowego) duchownego. Tylko tak można „iść drogą krzyżową” i dojść do Zmartwychwstania. Wszystkie inne drogi prowadzą do zagłady.
Za artykułem:
duchowośćWielki Post 2026 – rekolekcje i inicjatywy duchowe online (ekai.pl)
Data artykułu: 17.02.2026





