Katedra katolicka z księdzem wygłaszającym kazanie na temat niebezpieczeństw ideologii płciowej. Scena zawiera tradycyjną katolicką ikonografię i skupioną zebraninę. Obraz odzwierciedla krytykę artykułu wobec przeprosin Teda Levina za postać Buffalo Billa i społeczną akceptację zaburzeń psychicznych.

Apologia przemocą: Jak kultura śmierci normalizuje psychopatrię i niszczy instynkt naturalny

Podziel się tym:

Apologia przemocą: Jak kultura śmierci normalizuje psychopatrię i niszczy instynkt naturalny

Portal LifeSiteNews (18 lutego 2026) relacjonuje wypowiedź aktora Teda Levine’a, który przeprosił za rzekomo „transfobiczną” naturę postaci Buffalo Billa, seryjnego zabójcy z filmu Milczenie owiec. Levine stwierdził, że film „demonizuje” tożsamość transpłciową, która jest – jak twierdzi – niezrozumiana i niesprawiedliwie przedstawiona. W artykule podkreślono ironię sytuacji: przeciwnicy ideologii płci, tacy jak Robert „Roberta” Dorgan (mężczyzna, który po „przejściu” zastrzelił rodzinę), są w rzeczywistości psychicznie chorymi, heteroseksualnymi mężczyznami, których zaburzenia są legitymizowane przez społeczeństwo, które zamiast leczenia, udziela im „afirmacji” i statusu ofiar. Artykuł wskazuje, że tylko ideologia transaktywna zmusza społeczeństwo do negowania oczywistych faktów biologicznych i instynktownych reakcji na mężczyzn w sukienkach, a przemoc takich osób przypisywana jest „transfobii”, a nie ich patologii. Wnioskiem jest, że Levine i jego krytycy – poprzez przeprosiny za rzekomą „transfobię” – w istocie legitymizują zaburzenia psychiczne i torują drogę do dalszej radykalizacji.

Poziom faktograficzny: Demagogia oparta na zaprzeczeniu rzeczywistości

Artykuł LifeSiteNews opiera się na dwóch kluczowych, weryfikowalnych faktach: 1) Ted Levine przeprosił za „transfobiczną” naturę postaci Buffalo Billa; 2) Oba ostatnie masowe strzelaniny w USA i Kanadzie zostały dokonane przez mężczyzn deklarujących tożsamość transpłciową (Robert Dorgan i nieznany sprawca w Rhode Island). Te fakty są zgodne z doniesieniami medialnymi i dokumentacją policyjną. Problem leży nie w faktach, ale w ich interpretacji. Levine twierdzi, że Buffalo Bill „nie był gejem ani transem, tylko schorowanym heteroseksualistą”, co jest – jak słusznie zauważa LifeSiteNews – przyznaniem, że postać przedstawiała psychopatologię, a nie tożsamość płciową. To kluczowe rozróżnienie jest całkowicie pomijane przez samego Levine’a i jego aktywistycznych krytyków, którzy celowo mylą zaburzenia psychiczne z tożsamością płciową, by stworzyć narrację o „prześladowaniu” mniejszości.

W przypadku Roberta Dorgana, jego publiczne oświadczenia wskazywały, że przemoc mogła wynikać z frustracji związanej z brakiem „afirmacji” jego tożsamości. To potwierdza tezę LifeSiteNews, że ideologia transaktywna nie lecząc, ale radykalizuje zaburzenia, tworząc bombę z opóźnionym zapłonem. Fakt, że media i aktywiści nalegają na używanie żeńskich zaimków wobec mężczyzn-wieńców, jest dokumentowanym zjawiskiem (np. wytyczne AP Stylebook, stanowiska organizacji LGBT). To nie jest „tolerancja”, ale wymuszona zmiana języka, która – jak słusznie zauważa artykuł – zmusza do negowania oczywistości: „Robert Dorgan to mężczyzna”.

Poziom językowy: Język relatywizmu i przemocy symbolicznej

Język użyty przez Levine’a i cytowanych przez niego producentów jest charakterystyczny dla nowej moralności. Używa sformułowań: „nie wytrzymały próby czasu”, „nieświadomi”, „nieszczęśliwi”, „żałujemy”, „złośliwość nie wynikała”, „przyjaciele i rodzina geje”. To język biurokratyczno-terapeutyczny, który: 1) relatywizuje moralność („złośliwość” zamiast grzechu), 2) personalizuje winę („my” jako społeczność filmowa), 3) redukuje przemoc do „niedopatrzenia”. Brak tu słów: grzech, porządek naturalny, prawda, psychopatologia, zaburzenie osobowości. Zamiast tego – „kultura”, „świadomość”, „zrozumienie”.

Szczególnie wymowne jest zdanie producenta Edwarda Saxona: „Przez cały czas mieliśmy bliskich przyjaciół i rodzinę, którzy są gejami. Uważaliśmy, że będzie bardzo jasne, że Buffalo Bill adaptuje różne rzeczy ze społeczeństwa z miejsca niewyobrażalnie chorej patologii.” Tutaj mamy klasyczną operację ideologiczną: 1) Wzmianka o „bliskich gejach” ma odwołać się do emocji i zobowiązać do „tolerancji”; 2) Termin „chorej patologii” jest poprawny medycznie, ale 3) Kluczowe jest pominięcie: patologia nie jest „tożsamością”. To pominięcie jest celowe – pozwala utrwalić równanie: „chorej patologii” = „transpłciowość”, co jest logiczną nonsensownością, ale skuteczną propagandą. Język ten nie opisuje rzeczywistości, ale konstruuje nową, gdzie patologia staje się tożsamością chronioną, a jej krytyka – prześladowaniem.

Poziom teologiczny: Zaprzeczenie prawu naturalnemu i sakramentalnemu porządkowi płci

Z perspektywy niezmiennej wiary katolickiej, płć (sex) jest faktem biologicznym i ontologicznym, danym przez Boga w samym akcie stworzenia: „Mężczyznę i kobietę stworzył ich” (Rdz 1,27). To nie jest „społeczny konstrukt”, lecz dane objawione i rozumiane przez rozum. Każda próba zmiany płci jest sprzeczna z prawem naturalnym i stanowi atak na samą strukturę stworzenia. Św. Tomasz z Akwinu w Sumie Teologicznej (II-II, q. 154, a. 11) nauczał, że wszelkie działania przeciw naturze (contra naturam) są grzechem, a w przypadku zaburzeń płci – szczególnie ciężkimi, gdyż dotyczą obrazu Boga w człowieku.

Artykuł LifeSiteNews słusznie podkreśla, że instynkt naturalny (rozpoznawanie płci) jest darem Bożym, który pozwala zachować porządek. Gdy społeczeństwo zobowiązuje się do negowania tego instynktu (np. użycia żeńskich zaimków wobec mężczyzn), popełnia akt bałwochwalstwa: stwarza nowy, sztuczny „bóg” – wolę jednostki oderwaną od rzeczywistości. Jest to bezpośrednie naruszenie pierwszej przykazania: „Nie będziesz miał innych bogów obok Mnie” (Wj 20,3). „Tożsamość płciowa” staje się idolem, przed którym ma ulec rozum i natura.

Brak w artykule bezpośrednich odwołań do sakramentów, ale problem jest głęboko sakramentalny: małżeństwo jest sakramentem między mężczyzną a kobietą (Mt 19,4-6). Wprowadzenie „małżeństw” osób tej samej płci lub „przejścia” płci jest bluźnierstwem przeciwko tej sakramentalnej rzeczywistości. Artykuł nie wspomina o tym, ale jego krytyka ideologii transaktywnej jest niepełna bez wskazania, że jest to także atak na sakrament małżeństwa i na samo pojęcie ciała jako „świątyni Ducha Świętego” (1 Kor 6,19).

Poziom symptomatyczny: Modernizm jako systemowa apostazja od prawdy

Sprawa Teda Levine’a i Buffalo Billa jest mikrokośmicznym odzwierciedleniem makrokośmicznej apostazji. Modernizm, potępiony przez św. Piusa X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) i dekrecie Lamentabili sane exitu, polega na subiektywizacji prawdy i relatywizacji dogmatów. W kontekście płci, modernizm doprowadził do: 1) negacji obiektywnej natury płci (subiektywizm „tożsamości”), 2) podporządkowania nauki (biologii, psychiatrii) ideologii („gender”), 3) przekształcenia moralności w „autonomię sumienia” bez odniesienia do prawa Bożego. To dokładnie błędy potępione przez Piusa IX w Syllabus Errorum (1864), np.: „Każdy człowiek jest wolny wyznawać religię, która mu się podoba” (błąd 15) – tu: „Każdy człowiek może wyznawać płeć, która mu się podoba”.

Levine przeprasza za film, który – jak się okazuje – miał rację: psychopatologiczny zabójca nie jest „transem”, tylko chorym mężczyzną. Ale zamiast bronić tej oczywistej prawdy, kapituluje przed presją ideologii. To symptom głębszej choroby: Kościół po Soborze Watykańskim II (zwłaszcza po 1958) w dużej mierze zrezygnował z nauczania prawa naturalnego w sprawach moralnych, uległ sekularyzacji i zaczęła dominować hermeneutyka ciągłości, która relatywizuje dogmaty. W rezultacie – jak pisze Syllabus – „państwo ma prawo rozstrzygać o sprawach religijnych” (błąd 41) – tu: „społeczeństwo ma prawo definiować płeć niezależnie od biologii”.

Szczególnie wymowne jest pominięcie przez Levine’a i producentów jedynego prawdziwego źródła godności człowieka: odkupienia przez Chrystusa. Człowiek ma wartość nie dlatego, że „jest sobą”, ale dlatego, że jest stworzony na obraz Boga i odkupiony krwią Chrystusa. „Tożsamość płciowa” jako ideologia całkowicie odcina się od tej podstawy, stawiając na laickim, nominalistycznym „ja”. To jest logiczna konsekwencja odrzucenia nadprzyrodzonego ładunku istnienia – o czym pisał Pius IX w Quanta Cura i Syllabus.

Rzeczywiste rozwiązanie: Powrót do niezmiennego prawa naturalnego i dobrego rozsądku

Prawdziwym rozwiązaniem nie są przeprosiny za film, który – jak się okazuje – miał wątpliwości co do psychologii Buffalo Billa, ale odrzucenie całej ideologii transaktywnej jako sprzecznej z prawem naturalnym i zdrowym rozsądkiem. Kościół przedsoborowy nauczał jednoznacznie: 1) Płeć jest nieodwracalna i dana przy urodzeniu; 2) Zaburzenia psychiczne wymagają leczenia, nie „afirmacji”; 3) Publiczne uznanie fałszywych tożsamości jest grzechem przeciw prawdzie i sprawiedliwości. Encyklika Piusa XI Casti Connubii (1930) potępiła wszelkie działania przeciw naturze małżeństwa i płci.

W obliczu dzisiejszej paniki, katolik musi powiedzieć: „Robert Dorgan to mężczyzna. Jego przemoc wynika z patologii, którą zamiast leczyć, legitymizujemy. Jego ofiary – prawdziwe ofiary – zasługują na sprawiedliwość, nie na to, byśmy przemilczali jego płeć, by nie obrazić ideologii”. To nie jest „transfobia”, to jest miłość do prawdy i dobroć wobec ofiar. Artykuł LifeSiteNews, mimo że pochodzi z portalów konserwatywnych, wciąż pozostaje na poziomie polityczno-kulturowym. Katolik musi iść dalej: wskazać na źródło zła – odrzucenie prawa naturalnego i sakramentalnego porządku stworzenia – oraz na jedyne lekarstwo: powrót do Chrystusa Króla, który „panuje w umyśle, woli, sercu i ciele” (Pius XI, Quas Primas). Tylko pod panowaniem Chrystusa może być prawdziwa wolność, a nie tyrania ideologii, która każe nam zaprzeczać temu, co widzimy własnymi oczami.

Ostatecznie, Ted Levine przeprasza za to, co w istocie było prawdą: Buffalo Bill był psychopatycznym mężczyzną. To przeprosiny za prawdę są najwyższym aktem apostazji współczesnego świata – świata, który nazwa dobro złem, a zło dobrem. Katolik ma obowiązek nie tylko odrzucić tę apologię przemocy, ale także głosić całkowicie odmienną wizję: człowieka stworzonego mężczyzną lub kobietą, odkupionego przez Chrystusa, wezwanego do świętości w ciele – nie do „przejścia” płci, ale do przejścia przez krzyż.


Za artykułem:
The strange irony behind ‘Silence of the Lambs’ actor’s apology for violent transgender character
  (lifesitenews.com)
Data artykułu: 18.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: lifesitenews.com
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.