Portal „Gość Niedzielny” publikuje wywiad z ks. Grzegorzem Strzelczykiem, w którym przedstawia on ascezę jako „trening woli” pozbawiony niepotrzebnego bólu, zależny od kontekstu życiowego i motywacji. Artykuł odsuwa historyczne praktyki ascetyczne związane z cierpieniem, promując relatywizm moralny i redukcję religii do psychologii. Te poglądy są w bezpośredniej sprzeczności z integralną nauką katolicką sprzed 1958 roku, która uczy, że asceza jest współpracą z łaską, umartwieniem ciała dla pokonania grzechu i naśladownictwem Chrystusa cierpiącego.
Redukcja ascezy do psychologicznego „treningu woli”
Artykuł przedstawia ascezę wyłącznie jako ćwiczenie woli, pozbawione nadprzyrodzonego wymiaru. Ks. Strzelczyk stwierdza: „Nie chodzi więc o to, żeby zadawać sobie niepotrzebny ból, ale by w zderzeniu z głodem czy niewygodą wzmacniać wolę. To rodzaj treningu woli”. To stanowisko jest w jawnej sprzeczności z nauczaniem Kościoła katolickiego, który zawsze widział w ascezie współpracę z łaską Bożą, umartwienie ciała dla pokonania skłonności grzesznych oraz naśladownictwo Chrystusa cierpiącego. Św. Paweł nauczał: „Dopiero gdy jestem słaby, wtedy jestem mocny” (2 Kor 12,10) oraz „Każdy, kto należy do Chrystusa, ukrzyżuje ciało wraz z namiłościami i pożądliwościami” (Gal 5,24). Asceza nie jest jedynie „treningiem woli”, ale przede wszystkim ofiarą Bogu, środkiem do świętości, który wymaga współdziałania z łaską. W tradycji asceza miała na celu odczarowanie się od grzechu, a nie samodoskonalenie psychiczne.
Relatywizm moralny i odsuwanie cierpienia jako celu ascetycznego
Strzelczyk podkreśla, że „trudno ustalić jeden uniwersalny model ascezy” i że „każdy powinien sam rozeznać, biorąc pod uwagę swoją sytuację życiową”. To prowadzi do moralności sytuacyjnej, potępionej przez Kościół. W katolicyzmie tradycyjnym istnieją uniwersalne zasady ascetyki: post, umartwienia, czuwanie, modlitwa – zalecane dla wszystkich, choć dostosowane do stanu życia. Artykuł relatywizuje te praktyki, sugerując, że jeśli ktoś jest „przemęczony”, to nie powinien sobie dokładać ascezy, tylko odpocząć. To zaprzecza duchowości wiary, która uczy, że nawet w trudnościach należy sięgać po środki ascetyczne, by wzmocnić duchowo. Ponadto, odsuwanie cierpienia jako celu ascetycznego jest heretyckie. Tradycyjna teologia uczy, że cierpienie zjednoczone z Chrystusem ma wartość odkupienną (Kol 1,24). Artykuł mówi: „nie należy szukać cierpienia dla niego samego, lecz raczej wykorzystywać trudności po to, żeby one pomogły mi bardziej kochać”. To dwoiste: z jednej strony prawda (cierpienie nie jest celem samym w sobie), z drugiej błąd (w tradycji cierpienie było środkiem do identyfikacji z Chrystusem). Lecz kluczowy błąd to całkowite pominięcie aspektu ofiary i pokuty za grzechy.
Pominięcie grzechu, łaski i sakramentów w kontekście ascezy
W całym artykule brakuje fundamentalnych pojęć katolickiej ascetyki: grzechu, łaski, sakramentów. Asceza w wierze katolickiej jest odpowiedzią na grzech i środkiem do odzyskania łaski. Artykuł redukuje ją do „wzmacniania woli” i „pomagania w miłości bliźniego”. To typowy modernistyczny błąd: redukcja religii do moralności. Pius X w „Lamentabili sane exitu” potępił takie poglądy, np. propozycja 58: „Wszystkie prawdy moralne muszą być odniesione do pojęcia o człowieku, które z czasem się zmienia”. Artykuł nie wspomina o sakramentach, które są niezbędne do życia nadprzyrodzonego. Asceza bez sakramentów jest daremna. Tradycyjna ascetyka zawsze była związana z modlitwą, szczególnie z modlitwą różańcową, i z uczestnictwem w Mszy Świętej. Tutaj asceza staje się samodoskonaleniem, a nie współpracą z Bogiem. W encyklice „Pascendi Dominici gregis” Pius X ostrzegał, że moderniści redukują religię do wewnętrznego doświadczenia, odrzucając objawienie i sakramenty.
Demaskowanie modernistycznego ducha artykułu
Język artykułu jest typowy dla modernizmu: psychologizacja, humanitaryzm, relatywizm. Użycie słów jak „wolontariat”, „własny dobrostan”, „trening woli” – to słownictwo świeckie, nie katolickie. W katolicyzmie ascetyka służyła przede wszystkim odczarowaniu się od grzechu, a nie „wzmacnianiu woli” w abstrakcyjnym sensie. Artykuł promuje także moralność sytuacyjną, mówiąc, że „ta sama czynność może być ascezą lub nie, zależnie od kontekstu”. To zaprzecza obiektywnej naturze moralności katolickiej. W tradycji asceza ma obiektywne cechy: rezygnacja z czegoś dobrego, umartwienie, ofiara. Kontekst może wpływać na stopień, ale nie na istotę. Ponadto, ks. Strzelczyk jest duchownym struktury posoborowej, która odrzuca integralną wiarę. Jego poglądy są zbieżne z duchem Soboru Watykańskiego II, który zredukował ascetykę do „dialogu ze światem” i „współczucia”. W „Lamentabili” Pius X potępił tendencje, które podważają niezmienność doktryny i redukują religię do etyki.
Prawdziwa ascetyka katolicka vs. modernistyczna parodia
W katolicyzmie przedsoborowym asceza była nierozerwalnie związana z:
- Grzechem i pokutą: Asceza ma na celu odczarowanie się od grzechu i zadośćuczynienie za nie. (Katechizm Trydencki, część o pokucie).
- Łaską Bożą: Asceza bez łaski jest daremna. Wymaga ona uczestnictwa w sakramentach, szczególnie spowiedzi i eucharystii.
- Naśladownictwem Chrystusa: „Kto nie niesie krzyża swojego i nie idzie za Mną, nie jest Mi godzien” (Mt 10,38). Asceza jest uczestnictwem w cierpieniu Chrystusa.
- Ofiarą: Asceza jest ofiarą Bogu, nie tylko ćwiczeniem woli.
- Świętością: Celem ascezy jest świętość, a nie samodoskonalenie.
Artykuł ks. Strzelczyka całkowicie pomija te elementy, redukując ascezę do psychologicznego treningu. To nie jest ascetyka katolicka, lecz jej parodia, godna potępienia. W „Lamentabili” Pius X potępił propozycję 26: „Wiara jako przyzwolenie umysłu opiera się ostatecznie na sumie prawdopodobieństw” – ale to o wierze. Lecz ogólnie cały duch modernistyczny, który redukuje religię do moralności i psychologii, został potępiony. Artykuł należy odrzucić jako heretycki i szkodliwy dla dusz wiernych. Wierni powinni odrzucić modernistyczne reinterpretacje ascezy i powrócić do integralnego nauczania Kościoła katolickiego sprzed 1958 roku. Asceza jest nieodłączną częścią życia chrześcijańskiego, ale w jej prawdziwym sensie: jako współpraca z łaską, umartwienie ciała, ofiara, naśladownictwo Chrystusa. Należy sięgać po źródła: Pismo Święte, Ojców Kościoła, doktrynę Soborów Powszechnych (zwłaszcza Trydenckiego), encykliki przedsoborowe. W szczególności, encyklika Piusa X „Pascendi Dominici gregis” i dekret „Lamentabili sane exitu” stanowią ostateczny wyrok nad modernizmem, którego duchem przesiąkł jest artykuł ks. Strzelczyka.
Za artykułem:
Ks. Strzelczyk: asceza ma wzmacniać wolę, a nie zadawać niepotrzebny ból (gosc.pl)
Data artykułu: 19.02.2026





