Portal „Gość” informuje o porozumieniu między polskim ministrem infrastruktury Dariuszem Klimczakiem a jego niemieckim odpowiednikiem Patrickiem Schniederem oraz francuskim Philippe’em Tabarotem dotyczącym budowy Kolei Dużych Prędkości z Poznania do Berlina. Inwestycja, mająca na celu skrócenie czasu podróży i zwiększenie przepustowości, ma być sfinansowana z funduszy europejskich i zrealizowana w ramach polskiego Programu CPK. Projekt ten, pomijający jakikolwiek odniesienie do Chrystusa Króla, jest kolejnym przejawem świeckiego humanitaryzmu, który odrzuca panowanie Boga nad narodami i gospodarką.
Materialistyczne założenia projektu
Artykuł przedstawia inwestycję wyłącznie przez pryzmat techniczno-ekonomicznych kategorii: „prędkość 300-320 km/h”, „77 mld zł”, „fundusze europejskie”, „analizy”, „współpraca”. Żadna z tych kategorii nie uwzględnia summum bonum – najwyższego dobra, jakim jest Bóg. W encyklice Quas Primas Pius XI nauczał, że „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi” i że „państwa powinny publicznie czcić Chrystusa jako Króla”. Projekt KDP, realizowany w całkowitej laicyzacji, jest zaprzeczeniem tego nauczania. Państwo współczesne, działając w duchu błędu 77 z Syllabus of Errors Piusa IX („nie jest już expedient, aby religia katolicka była jedyną religią państwa”), nie tylko nie uznaje Chrystusa za Króla, ale całkowicie wyklucza Go z życia publicznego. Taka sekularyzacja prowadzi, jak pisze Pius XI, do „wstrząśniętego do głębi społeczeństwa i ku zagładce idącego”.
Dodatkowo, projekt ten podlega logice materialistycznego postępu, potępionej przez Piusa X w Lamentabili sane exitu (punkt 57): „Kościół jest wrogiem postępu nauk przyrodniczych i teologicznych”. Współczesne państwo, traktując naukę i technologię jako autonomiczne, odrzuca każdą kontrolę nad nimi ze strony wiary. KDP staje się więc nie tylko inwestycją kolejową, ale manifestem ateistycznego humanitaryzmu, gdzie człowiek, a nie Bóg, jest miarą wszystkiego.
Język technokratycznej zapomnienia o Bogu
Artykuł jest napisany językiem czysto technokratycznym, pozbawionym jakichkolwiek odniesień do wartości transcendencji. Słownictwo ogranicza się do „inwestycji”, „przepustowości”, „finansowania”, „analiz”, „współpracy”. Nawet ludzie są redukowani do statystyk: „ogromny tłok”, „zapotrzebowanie”. Ten język nie jest obojętny – jest symptomatem głębokiej apostazji, w której świat materialny jest traktowany jako jedyny realny. W Quas Primas Pius XI ostrzegał, że gdy „usunięto Boga z praw i z państw”, „zburzone zostały fundamenty pod władzę”. Język artykułu doskonale oddaje to zburzenie: nie ma miejsca na Boga, na moralność, na cel nadrzędny. Wszystko jest środkiem do celu materialnego – szybszej podróży, większego zysku, lepszej konkurencyjności.
Brak jakichkolwiek wartościowych określeń (np. „dobro wspólne”, „sprawiedliwość społeczna”, „praca dla chwały Boga”) pokazuje, że współczesna polityka działa w całkowitej ciemności duchowej. To jest realizacja proroctwa z Quas Primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się, że zburzone zostały fundamenty pod tą władzą”. KDP jest fundamentem nowego ładu, gdzie Bóg jest wykluczony.
Teologiczna bezbóstwo współczesnej polityki
Z perspektywy katolickiej, każda działalność państwa musi być podporządkowana prawu Bożemu i panowaniu Chrystusa Króla. Pius XI w Quas Primas wyraźnie nauczał: „Niech władcy i rządy państw publicznie czcili Chrystusa i Jego słuchali”. W przypadku KDP nie ma ani śladu takiej czci. Projekt jest realizowany w duchu błędu 55 z Syllabus: „Kościół powinien być oddzielony od państwa”. To błąd, który doprowadził do całkowitego wykluczenia religii z życia publicznego. Współczesne państwo, nawet jeśli formalnie jest katolickie (jak Polska), w praktyce działa jakby Bóg nie istniał.
Dodatkowo, obecna hierarchia sekty posoborowej nie tylko nie protestuje przeciwko takiej świeckości, ale często ją wspiera. To jest konsekwencja apostazji, o której pisał św. Pius X w Pascendi Dominici gregis (potępionej w Lamentabili): modernistyczne duchowieństwo podważa każdą rolę Kościoła w życiu społecznym. W świetle sedewakantyzmu (który, opierając się na św. Bellarminie, uczy, że heretycki papież traci urząd automatycznie), obecni „papieże” i „biskupi” są heretykami, więc ich ewentualne błogosławieństwa na takie projekty są nieważne. KDP staje się więc nie tylko projektem infrastrukturalnym, ale aktem buntu przeciwko Chrystusowi Królowi.
Symptomatologia apostazji w infrastrukturze
Projekt KDP nie jest odosobnionym przypadkiem, lecz częścią szerszego zjawiska: całkowitego wykluczenia Boga z życia społecznego. W Quas Primas Pius XI ostrzegał, że gdy „wielu usunęło Jezusa Chrystusa i Jego najświętsze prawo ze swych obyczajów, z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego”, następuje „wylew zła”. KDP jest właśnie takim „usunięciem” – Chrystus nie ma żadnej roli w planowaniu, finansowaniu czy realizacji tej inwestycji. To jest realizacja błędu 39 z Syllabus: „Państwo, jako źródło wszystkich praw, nie ma ograniczeń” – czyli państwo działa bez odniesienia do prawa Bożego.
W kontekście globalizmu i unijnych funduszy, KDP staje się narzędziem nowego ładu światowego, który – jak pisał Pius IX w Syllabus – „stara się podporządkować Kościół Boży najokrutniejszej niewoli”. Infrastruktura, która powinna służyć dobru wspólnym w świetle wiary, staje się narzędziem świeckiej, a w ostateczności antychrześcijańskiej, cywilizacji. To symptom głębokiej apostazji, o której mówił św. Pius X: „Kościół jest wrogiem postępu” – ale postęp ten jest niechrześcijański. Wierny katolik musi odrzucić taki projekt jako przejaw odrzucenia Chrystusa Króla i dążyć do odbudowy społeczeństwa na fundamentach prawa Bożego.
Prawda katolicka uczy, że wszystkie sprawy ludzkie, w tym gospodarka i infrastruktura, muszą być podporządkowane prawu Bożemu i panowaniu Chrystusa Króla (Quas Primas). Tylko w Królestwie Chrystusowym może być trwały pokój i dobro wspólne.
Za artykułem:
Niemcy chcą budować z Polską KDP z Poznania do Berlina (gosc.pl)
Data artykułu: 19.02.2026


