Recenzja norweskiego filmu „Sny o miłości” w „Tygodniku Powszechnym” (20 lutego 2026) wychwala jego „emocjonalną precyzję” i porównuje do kina Érica Rohmera, gloryfikując przedstawioną w nim konfrontację „dwóch feminizmów” oraz podróż inicjacyjną nastolatki zakochanej w nauczycielce. Artykuł promuje relatywizm moralny, normalizację homoseksualnych związków między nieletnią a dorosłą oraz subiektywizm w kwestii prawdy o miłości i tożsamości, całkowicie pomijając obiektywne kryteria prawa naturalnego i objawionej moralności katolickiej.
Poziom faktograficzny: Normalizacja patologii pod płaszczykiem „sztuki”
Artykuł bezkrytycznie przedstawia fabułę filmu, w której 17-letnia Johanne zakochuje się w dorosłej nauczycielce („po czym w tajemnicy przed wszystkimi przelewa swoje odczucia na papier”), a jej dziennik staje się przedmiotem interpretacji matki i babci. Recenzentka nie kwestionuje fundamentalnej nieprawidłowości relacji uczennica-nauczycielka, lecz skupia się na „dylematach” dotyczących literackiej wartości tekstu i jego „przetworzenia” emocji. Pomija się tu fakt, że relacja między nieletnią a dorosłym, na którym spoczywa zaufanie i autorytet (nauczyciel), jest z natury rzeczy nierówna i stanowi poważne naruszenie etyki zawodowej oraz prawa naturalnego. Artykuł przyjmuje założenie, że takie „zainteresowanie” jest jedynie „pierwszą miłością” godną artystycznego studium, co jest aktem moralnego relatywizmu. Podobnie, spór matki i babcy o film „Flashdance” jako przykład „nagannego uprzedmiotowienia kobiety” vs. źródło „wstydliwej przyjemności” pokazuje całkowity brak obiektywnego punktu odniesienia do godności osoby ludzkiej i prawdziwego, katolickiego pojęcia czystości. Prawda o płci i celach małżeństwa jest tu zastąpiona subiektywnymi „perspektywami feminizmu”, co jest typowe dla współczesnej kultury odrzucającej niezmienny praw Boży.
Poziom językowy: Retoryka „otwartości” i „subiektywizmu” jako narzędzie apostazji
Język recenzji jest nasycony terminologią nowomową, która demaskuje modernistyczną mentalność autorki. Mówi się o „zawodach miłosnych”, „seksualnych niespełnieniach”, „deficyty” pokoleń, „zakrzywionej percepcji”, „subiektywnej” prawdzie. Kluczowe sformułowanie: „Co dzieje się pomiędzy obrazami i między słowami, tak bardzo przecież subiektywnymi”. To jest esencja buntu przeciwko obiektywnej prawdzie objawionej – prawda jest sprowadzona do indywidualnej, zmysłowej „percepcji”. Użycie określeń jak „względnie wyzwolone społeczeństwo”, „modne dyskursy i modele biznesowe” (w kontekście publikowania dziennika nastolatki) wskazuje na pełne zaakceptowanie kultury relativisticznej, gdzie wszystko ma swoją cenę i miejsce w „dialogu”, a nie ma miejsca na absolutne „tak” lub „nie” w sprawach moralnych. Ton jest pobłażliwy, analityczny, pozbawiony proroctwa i odrazy wobec grzechu, co jest typowe dla duchowości postsoborowej, która „widzi” i „analizuje”, ale nie potępia.
Poziom teologiczny: Brak rozpoznania grzechu, sakramentu i celu nadprzyrodzonego
Recenzja całkowicie przemilcza fundamentalne kategorie wiary katolickiej:
1. **Grzech**: Żadna z przedstawionych sytuacji (homoseksualne pociągnięcie nieletniej, potencjalne wykorzystanie seksualne przez nauczycielkę, wzgardzenie małżeństwem i rodzicielstwem w imię „artystycznego pisania”) nie jest nazwana grzechem, nieobyczajnością czy szkodliwą dla zbawienia. Jest to tylko „zawód”, „niespełnienie”, „pasja”.
2. **Cel nadprzyrodzony**: Żadna z bohaterek nie poszukuje prawdy o Bogu, o łasce, o powołaniu do świętości. Ich dylematy są zamknięte w psychologizmie, relacjach międzyludzkich i kwestiach „tożsamości”. Jest to antropocentryzm w czystej postaci, odrzucający królestwo Chrystusa (o którym mowa w encyklice *Quas Primas* Piusa XI) jako jedynego źródła prawdziwego pokoju i realizacji człowieka.
3. **Sakrament małżeństwa**: Spór o „Flashdance” jako „uprzedmiotowienie kobiety” jest skrajnie płytki wobec katolickiej nauki o małżeństwie jako sakramencie, w którym mężczyzna i kobieta są „jednym ciałem” (Mt 19,6) i gdzie miłość ma charakter całkowity, wyłączny i płodny. Film, a za nim recenzja, redukuje relacje płciowe do kwestii władzy i subiektywnego odczucia, całkowicie pomijając ich ontologiczny i sakramentalny wymiar.
4. **Autorytet i prawda**: Brak jest jakiegokolwiek odniesienia do niezmiennego prawa Bożego, do roli Kościoła jako stróża i interpretatora prawdy moralnej. Każda postać ma swoje „prawda”, które są względne i negocjowane. Jest to bezpośrednie odrzucenie Syllabusu Piusa IX, który potępia błąd, iż „każdy człowiek jest wolny przyjąć i wyznać religię, którą, prowadzony światłem rozumu, uzna za prawdziwą” (błąd 15) oraz że „współczesnym katolicyzmem nie da się pogodzić z prawdziwą wiedzą bez przekształcenia go w pewien chrystianizm bezdogmatyczny” (błąd 65 z *Lamentabili sane exitu*). Artykuł jest dokumentacją tego właśnie procesu.
Poziom symptomatyczny: Apostazja kultury jako owoc sobowej rewolucji
Film i jego recenzja są symptomaticzne dla całego współczesnego świata, który „usunął Jezusa Chrystusa i Jego najświętsze prawo ze swych obyczajów, z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego” (Pius XI, *Quas Primas*). Pokazują one społeczeństwo, w którym:
* **Królestwo Chrystusa jest wykluczone** z dyskursu publicznego i prywatnego. Rozmowy toczą się wyłącznie w kategoriach psychologii, socjologii, polityki płci i „artystycznej wolności”.
* **Naturalne prawo jest zastąpione** przez „subiektywną percepcję” i „dylematy”. To dokładnie realizuje plan masonerii opisany w bulli *Cum ex Apostolatus Officio* Pawła IV, która mówi o „odstępstwie od wiary” jako podstawie do unieważnienia urzędu – tu mamy odstępstwo od wiary w obiektywną prawdę moralną w całej kulturze.
* **Rodzina jest podważona**. Konfrontacja trzech pokoleń kobiet nie prowadzi do uznania prawdy o macierzyństwie, ojcowskości, celibacie czy świętości małżeństwa, lecz do „wzajemnego wystawiania na próbę postępowe poglądy czy własne ambicje”. To jest owoc herezji, która widzi w rodzinie tylko konstrukt społeczny do negocjacji, a nie instytucję ustanowioną przez Boga.
* **Edukacja jest zdeprawowana**. Nauczycielka, zamiast prowadzić uczennicę ku prawdzie i cnocie, staje się przedmiotem jej romantycznej fantazji. System edukacji, który taką relację toleruje lub gloryfikuje, jest sprzeczny z encykliką *Quas Primas*, która mówi, że „nie należy odmawiać władcom państw publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi” – a tu władza edukacyjna (nauczyciel) służy wprowadzaniu w błąd i grzech.
**Ostateczny werdykt**: Recenzja „Sny o miłości” jest typowym przykładem kulturowej apostazji. Gloriafikuje film, który jest wizualną manifestacją błędu potępionego przez Piusa IX: „Współczesnego katolicyzmu nie da się pogodzić z prawdziwą wiedzą bez przekształcenia go w pewien chrystianizm bezdogmatyczny, to jest w szeroki i liberalny protestantyzm” (błąd 65). Film, a za nim krytyka, stwarzają świat, w którym nie ma miejsca na Chrystusa Króla, na Jego prawo, na Jego sakramenty. Jest to świat, w którym „każdy język wyznawać będzie, że Pan nasz Jezus Chrystus jest w chwale Boga Ojca” (Phil 2,11) – nie jako akt wiary, ale jako subiektywny wybór estetyczny czy psychologiczny. Taka „sztuka” jest służbą szatanowi, odwracającą uwagę od prawdziwego problemu współczesnego człowieka: jego odrzucenia łaski i zbawienia w Chrystusie. W świetle niezmiennego magisterium, zarówno twórca filmu, jak i jego entuzjastyczny recenzent, stali się „wrogami wewnątrz” (św. Pius X), którzy pod płaszczykiem „dialogu” i „zrozumienia” wprowadzają duszę wierzącego w najgłębsze mroki relativizmu.
Za artykułem:
„Sny o miłości”: błyskotliwy film o pierwszej miłości, pisaniu i kobiecej tożsamości (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 20.02.2026




