Portal eKAI informuje, że w Kaliszu biskup Damian Bryl przewodniczył drodze krzyżowej i Mszy św. w intencji osób skrzywdzonych wykorzystaniem seksualnym, podkreślając potrzebę modlitwy, przebaczenia i tworzenia „przestrzeni bezpiecznej”. Homilia ks. Przemysła Kaczkowskiego redukowała dramat grzechu do humanitarnego wsparcia, pomijając fundamentalne wymiary teologiczne i sakramentalne pokuty oraz odkupienia.
Redukcja Kościoła do humanitarnej organizacji
Opisane wydarzenie w katedrze kaliskiej stanowi kolejny przykład radykalnej redukcji misji Kościoła do funkcji społeczno-psychologicznej. Zamiast głosić ewangeliczne posłanie extra Ecclesiam nulla salus, skupiono się na tworzeniu „przestrzeni bezpiecznej” i poczuciu „jak w domu”. To humanitaryzm, a nie katolicka wiara. Jak naucza Pius IX w Syllabus Błędów, błędem jest twierdzenie, że „człowiek może, przestrzegając jakiejkolwiek religii, znaleźć drogę do zbawienia wiecznego i osiągnąć je” (błąd 16). Tymczasem wydarzenie nie tylko nie potępia publicznie grzechu, ale wręcz relatywizuje różnice religijne, skupiając się na wspólnocie ludzkiej, a nie na jedności wiary.
Wspomniany „Dzień modlitwy i solidarności z Osobami Skrzywdzonymi wykorzystaniem seksualnym” to innowacja posoborowa, nie mająca podstaw w tradycji. W prawdziwym Kościele modlimy się za grzeszników, ale nie tworzymy oddzielnych „grup” czy „dni” dla określonych kategorii ofiar. To prowadzi do sekciarstwa i podziałów w ciele mistycznym Chrystusa. Jak ostrzegał Pius X w Pascendi Dominici gregis, moderniści „dążą do takiego rozwoju dogmatów, który okazuje się ich skażeniem”. Tworząc taki dzień, nie tylko nie wyznaje się pełną doktrynę o grzechu i łasce, ale wręcz wprowadza nowy, protestancki pogląd na Kościół jako wspólnotę wsparcia, a nie sakramentalne zbawienie.
Język psychologiczny zamiast teologii
Homilia ks. Przemysła Kaczkowskiego jest typowym przykładem zastąpienia języka teologicznym językiem psychologicznym. Mówi: „
Kim jest osoba skrzywdzona? To nasz brat i siostra. Człowiek stworzony przez Boga, z miłości i do miłości, wolny.
” To brzmi jak kazanie z katechizmu humanistycznego, a nie katolickiego. Brakuje kluczowych pojęć: grzech pierworodny, konieczność chrztu, stan łaski, ofiara zadośćuczynienia. „
Bóg zaprasza nas, abyśmy pozostawali nieustannie otwarci na drugiego człowieka, zwłaszcza tego skrzywdzonego, biednego, który może milczy, nie potrafi opowiedzieć o swojej krzywdzie. Czeka, aby wysłuchać, czeka, aby zrozumieć, czeka, aby towarzyszyć.
” To moralizm bez sakramentu, bez konieczności spowiedzi, bez wymiaru nadprzyrodzonego.
Język „przestrzeni bezpiecznej”, „poczuje się jak w domu” jest zapożyczony z psychologii i ruchów społecznych, a nie z teologii. W prawdziwym Kościele „domem” jest Boża obecność w sakramentach, a nie poczucie emocjonalnego komfortu. Jak mówi św. Augustyn, „Kościół jest społeczeństwem grzeszników, które potrzebuje lekarza, a nie salonem towarzyskim”. Redukcja do humanitaryzmu jest apostatyczna, bo odsuwa na margines centralną rolę Chrystusa jako Odkupiciela i Jego sakramentów.
Brak sakramentu pojednania i ofiary przebłagalnej
Najbardziej rażącym zaniedbaniem w opisanych obrzędach jest całkowite milczenie o sakramencie pojednania. Osoby skrzywdzone wykorzystaniem seksualnym potrzebują przede wszystkim usłyszenia słów „ja cię grzechy odpuszczam” od prawdziwego księdza, który ma władzę związania i rozwiązywania. Msza Trydencka jest ofiarą przebłagalną, która naprawia krzywdę grzechem. Tymczasem „Msza św.” w nowym rytuale jest zepsuta, nie jest ofiarą, a jedynie „pamiątką” czy „uczestnictwem w posiłku”. Jak potępił Pius X w Lamentabili sane exitu, błąd 46 mówi: „W wczesnym Kościele nie istniało pojęcie chrześcijanina-grzesznika, którego Kościół rozgrzesza swoim autorytetem.” To właśnie te herezje prowadzą do pominięcia spowiedzi.
Homilia mówi o „przebaczeniu” i „nawróceniu”, ale bez wskazania środków: spowiedź, pokuta, ofiara. To abstrakcje. W katolicyzmie przebaczenie jest sakramentem, nie tylko emocją. „Dla sprawców krzywd i zgorszenia o nawrócenie” – ale nawrócenie wymaga publicznego wyrzeczenia się grzechu, ekskomuniki dla heretyków, a nie tylko modlitwy. W prawdziwym Kościele sprawca wykorzystania seksualnego, jeśli nie pokaje się publicznie, jest ekskomunikowany. Tutaj mówi się o „nawróceniu” w ogóle, bez konsekwencji.
Symptomat soborowej apostazji
Wydarzenie to jest typowym owocem rewolucji soborowej. Sobór Watykański II wprowadził ekumenizm, relatywizm, humanitaryzm. W Gaudium et Spes redukuje się zbawienie do „promocji człowieka”, a nie do odkupienia przez Chrystusa. „Dzień modlitwy i solidarności” to implementacja tej nowej, heretyckiej wizji. Kościół staje się NGO, a nie sakramentalne społeczeństwo.
Warto zauważyć, że uczestniczący duchowni (Damian Bryl, Przemysław Kaczkowski itd.) są wyświęceni w nowym rytuale, który jest nieważny. Ich modlitwy i Msze są nieważne, a ich „błogosławieństwo” bez wartości. Jak mówi św. Robert Bellarmin (cytowany w pliku „Obrona sedewakantyzmu”): „Jawny heretyk nie może być Papieżem”. To samo dotyczy biskupów i księży. Wszyscy uczestnicy są schizmatycy, a ich działania są jedynie spektaklem bez skutku duchowego.
Prawdziwa pomoc osobom skrzywdzonym wymagałaby: 1) publicznego potępienia grzechu przez prawdziwego biskupa (którego nie ma), 2) ofiary Mszy Trydenckiej, 3) sakramentu pojednania z ważnym księdzem, 4) praktyk pokutnych (post, różaniec), 5) wzywanie Maryi jako Matki Miłosierdzia. Nic z tego nie ma. To nie jest Kościół, to sekta.
Tylko w prawdziwym Kościele, gdzie trwa ofiara Trydencka i sakrament pojednania, można udzielić realnej pomocy skrzywdzonym.
Za artykułem:
20 lutego 2026 | 21:41Kalisz: droga krzyżowa i Msza św. w intencji osób skrzywdzonych wykorzystaniem seksualnym (ekai.pl)
Data artykułu: 20.02.2026

