Luterański Kościół Norwegii: więcej ateistów niż wierzących – symptom apostazji

Podziel się tym:

Portal „Gość” informuje o szokujących wynikach badania przeprowadzonego w luterańskim Kościele Norwegii (Den norske kirke): 20% członków deklaruje całkowitą pewność, że Bóg nie istnieje, podczas gdy tylko 16% jest głęboko przekonanych o Jego istnieniu. Przewodniczący Rady Kościelnej, Harald Hegstad, komentuje to stanowczo: „Nie możemy oczekiwać od naszych członków pełnej zgodności między osobistą wiarą a formalną przynależnością do Kościoła”. Wzrasta też liczba osób, które mimo braku wiary chcą chrzestu czy konfirmacji dla dzieci, traktując to jako „tradycję i wspólnotę kulturową”. To nie jest tylko norweski problem – to objawienie głębokiej choroby, która zjadła współczesne chrześcijaństwo: redukcji wiary do subiektywnego przekonania i sakramentów do zwyczajów kulturowych, podczas gdy sama instytucja dba o przetrwanie, nie o prawdę.


Wiara zredukowana do subiektywnego przekonania

Statystyki z Norwegii są jedynie wskaźnikiem catastrofy duchowej. Gdy 20% „członków” deklaruje pewność nieistnienia Boga, a 16% – Jego istnienie, wiara jest traktowana jak kwestia gustu czy emocji, a nie jako objawiona prawda, której się przyjmuje z posłuszeństwem. Katolicka wiara nie jest „przekonaniem”, lecz zawierzeniem się na słowo Boga – obiektywną rzeczywistością, która wymaga odpowiedzi całego człowieka. Syllabus of Errors Piusa IX potępia jako błąd nr 3 twierdzenie, że „Human reason, without any reference whatsoever to God, is the sole arbiter of truth and falsehood”. W norweskim Kościele ludzki rozum jest właśnie takim arbitrem: wiara staje się opcją, a nie obowiązkiem. To logiczny owoc odrzucenia nieomylnego Magisterium – gdy Kościół przestaje nauczać z władzą, wierni sami wyznaczają sobie prawdę.

Relatywizacja przynależności kościelnej: herezja w czystej postaci

Komentarz Hegstada – „nie możemy oczekiwać pełnej zgodności między wiarą a przynależnością” – jest otwartą herezją. Katolicka eklezjologia naucza, że Kościół jest communio fidelium, społecznością tych, którzy wyznają tę samą wiarę. Św. Robert Bellarmin w De Romano Pontifice (cyt. w pliku „Obrona sedewakantyzmu”) mówi wyraźnie: „Jawny heretyk nie jest chrześcijaninem… dlatego jawny herezyk nie może być Papieżem”. Jeśli ktoś publicznie odrzuca istnienie Boga, nie jest członkiem Kościoła – ani katolickiego, ani żadnego innego, który by prawdziwie był Ciałem Mistycznym Chrystusa. Luterański Kościół Norwegii, akceptując ateistów jako „członków”, demonstruje, że nie jest Kościołem, tylko stowarzyszeniem kulturowym. Can. 188.4 Kodeksu Prawa Kanonicznego (1917) stanowi: „Publicznie odstępuje od wiary katolickiej” – i automatycznie traci prawo do przynależności. Tutaj zaś odstępstwo jest nie tylko tolerowane, ale uznawane za zgodne z przynależnością. To indifferentyzm potępiony przez Piusa IX w Syllabusie (błęd 15, 16, 17).

Sakramenty zredukowane do tradycji kulturowej

Badanie pokazuje, że nawet „odrzucający wiarę” chcą chrzestu dzieci (50%) i konfirmacji (wzrost z 65% do 69%). To Profanacja najświętszych sakramentów. Katolickie nauczanie, potwierdzone przez Sobór Trydencki i Piusa XI w Quas Primas, mówi, że sakramenty są znakami łaski, które działają ex opere operato, ale wymagają dyspozycji odbiorcy. Chrzest dziecka wymaga, aby rodzice mieli zamiar wychowania go w wierze katolickiej – jeśli rodzice są ateistami, chrzest jest świętokradztwem, bo znak bez łaski. Encyklika Quas Primas podkreśla, że Królestwo Chrystusa jest „duchowe i odnosi się głównie do rzeczy duchowych” – nie jest to kulturowe przywileje. Redukowanie chrztu do „tradycji” to właśnie to, czego Pius XI lękał się: „usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać”. Gdy sakramenty stają się zwyczajami, Kościół staje się klubem społecznym, a nie zbawienną instytucją.

Mistyczny wymiar jako ucieczka od sakramentów

Artykuł zaznacza, że młodzi w kościele norweskim wykazują „zainteresowanie tematami egzystencjalnymi i 'mistycznym’ wymiarem chrześcijaństwa”. To nie jest pozytywne zjawisko, lecz niebezpieczny gnostycyzm. Katolicka duchowość opiera się na sakramentach, modlitwie liturgicznej i wierze, a nie na subiektywnych doświadczeniach. Encyklika Lamentabili sane exitu Piusa X potępia błąd nr 20: „Objawienie było tylko uświadomieniem sobie przez człowieka swego stosunku do Boga”. To właśnie jest owocem takiego „mistycznego” podejścia – wiara staje się wewnętrznym odruchem, a nie przyjęciem objawienia. W Kościele katolickim mistyka zawsze była podporządkowana sakramentom i Magisterium. Tu zaś „mistyczny wymiar” staje się pretekstem do odrzucenia zewnętrznej struktury Kościoła – co jest typowe dla herezji od wieków.

Eklezjologiczna katastrofa: sekta, nie Kościół

Luterański Kościół Norwegii jest heretycką sektą, która odrzuca kluczowe dogmaty: transsubstancjację, sakrament pojednania, papieską władzę, nieomylność Kościoła. Syllabus of Errors potępia błąd nr 19: „The Church is not a true and perfect society, entirely free…”. Luteraństwo, zintegrowane z państwem (błąd 55 Syllabusu: „The Church ought to be separated from the State” – tu wręcz przeciwnie, Kościół jest narzędziem państwa), jest przykładem sekty, która podporządkowuje wiarę interesom politycznym i kulturowym. Akceptacja ateizmu wśród „członków” dowodzi, że nie ma tu prawdziwej wiary, tylko nominalizm. To jest właśnie „hydra spustoszenia”, o której pisał Pius XI w Quas Primas: „usunięto Boga i Jezusa Chrystusa z praw i z państw”. W Norwegii Bóg został usunięty z samego Kościoła.

Konkluzja: Symptom upadku chrześcijaństwa bez Chrystusa-Króla

Ten stan jest logiczną konsekwencją odrzucenia Królestwa Chrystusa w jego pełni – zarówno duchowej, jak i społecznej. Encyklika Quas Primas naucza, że Chrystus „panuje w umysłach ludzi… jako Prawdę”, a Jego królestwo „przeciwstawia się jedynie królestwu szatana”. Gdy Kościół przestaje głosić tę władzę Chrystusa, gdy redukuje ją do kultury i tradycji, pozostaje tylko „mitologiczne chrześcijaństwo” – zewnętrzna forma bez wewnętrznej mocy. Norweski przykład pokazuje, że nawet w strukturach, które jeszcze noszą nazwę „kościół”, nie ma już wiary. To potwierdza, że rewolucja soborowa i jej owoce (neo-kościół) to nie kontynuacja katolicyzmu, lecz jego parodia. Prawdziwy Kościół, o którym pisał Pius XI, „nie może zależeć od czyjejś woli” – ale tutaj wola Boga jest całkowicie podporządkowana woli ludzi, którzy sami sobie wyznaczają, co wierzyć. To ostateczny akt apostazji.


Za artykułem:
W Kościele Norwegii więcej niewierzących niż pewnych istnienia Boga
  (gosc.pl)
Data artykułu: 20.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: gosc.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.