Portal „Gość Niedzielny” relacjonuje włoską prasę na temat inauguracyjnego spotkania Rady Pokoju, powołanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Gazety zwracają uwagę na niejasności funkcjonowania tego „klubu pokoju”, który miałby nadzorować ONZ i zastąpić stabilne multilateralne instytucje. „La Repubblica” podkreśla paradoks: „Życie Rady Pokoju zaczęło się od groźby wojny”. Wskazano na „monetyzację członkostwa” (miliard dolarów za stałe miejsce), fragmentaryzację Europy oraz nieobecność Watykanu, który broni prymatu ONZ. „Avvenire” nazwało Radę „klubem pokoju”, odnotowując atmosferę „na pograniczu szczytu geopolitycznego i firmowego zebrania”.
Redukcja pokoju do transakcji biznesowej
Artykuł dosłownie opisuje Radę Pokoju jako „spotkanie biznesowe” z „krótkimi wystąpieniami, slajdami i estetyką globalnego spotkania biznesowego”. To nie jest przypadkowe sformułowanie. Średniowieczny katolicki ład międzynarodowy opierał się na pax Christi – pokoju Chrystusa Króla, który porządkuje społeczeństwa według prawa Bożego. Współczesny świat redukuje pokój do transakcji finansowych (fundusze dla Gazy) i umów politycznych, gdzie „pokój nie jest już multilateralnym dobrem publicznym, ale zależy od uznania przewodniczącego”. To czysty naturalizm potępiony przez Piusa IX w Syllabus Errorum: „Wszystkie prawa człowieka pochodzą od państwa, a nie od Boga” (błąd 39) oraz „Można odmówić posłuszeństwa legitymnym władcom” (błąd 63). Pokój bez Chrystusa to pokój szatana, bo „pokój świata jest sprzeczny z pokojem Chrystusem” (Św. Augustyn).
Świecka legitymizacja w miejsce Bożej władzy
Włoski dyplomata Ettore Sequi zauważa: „Niektórzy przystępują, inni obserwują, jeszcze inni odmawiają”. Ta fragmentaryzacja jest skutkiem odrzucenia jednego prawdziwego Pasterza. Pius XI w Quas Primas nauczał: „Królestwo Chrystusa jest przede wszystkim duchowe… jednakże Chrystus jako Odkupiciel nabył Krwią Swoją Kościół, a jako Kapłan złożył ofiarę… więc władza Jego królewska zawiera w sobie obydwa te urzędy”. Światowy ład bez Kościoła jest jak ciało bez głowy – to chaos, który prowadzi do „nieposkromionych pragnień” i „rozdwojenia wśród obywateli” (cyt. Quas Primas). Rada Trumpa, z udziałem „państw rządzonych przez przywódców autorytarnych”, jest właśnie takim chaosem – każdy dąży do własnej potęgi, bo odrzucono „panowanie Zbawiciela naszego” (Pius XI).
Apostazja od prawa Bożego na rzecz prawa człowieka
Artykuł milczy o podstawach moralnych. Nie ma słowa o grzechu, łasce, sakramentach, sądzie ostatecznym. To typowe dla współczesnego humanizmu, który – jak pisał Pius X w Lamentabili sane exitu – „przekracza granice wytyczone przez Ojców Kościoła” i „zmierza do skażenia dogmatów”. Błąd 57 Syllabus głosi: „Nauki filozoficzne i moralne mogą i powinny oddalać się od autorytetu boskiego i kościelnego”. Rada Pokoju, oparta na „miliardzie dolarów”, jest realizacją tego błędu: prawo międzynarodowe zastępuje prawo Boże, a „prawa człowieka” – Dekalog. Św. Pius IX potępił taką koncepcję w błędzie 55: „Kościół powinien być oddzielony od państwa, a państwo od Kościoła”. To właśnie widzimy: ONZ (i jej „klub”) działa bez Boga, a Watykan – choć obecny jako obserwator – nie głosi „że Pan nasz Jezus Chrystus jest w chwale Boga Ojca” (Pius XI).
Symbolika upadku: Watykan jako obserwator
To, że Watykan „postanowił nie przystępować do Rady broniąc prymatu ONZ”, jest dramatycznym odwróceniem roli Kościoła. Pius XI w Quas Primas wołał: „Niech władcy publicznie czczą Chrystusa Króla!” Dziś Watykan (czy raczej sekta posoborowa) zadowala się byciem „obserwatorem”, traktując ONZ jako wyższą instancję. To apostazja w czystej postaci: Kościół (lub coś, co się tak nazywa) podporządkowuje się światowemu ładowi, który – jak czytamy w artykule – jest „stworzony i kierowany przez Biały Dom”. Gdzie tu „niepodległość Kościoła od władzy świeckiej”, o której pisał Pius IX w błędzie 19? Zniknęła. „Legitymizacja moralna” Rady jest iluzją, bo – jak mówił św. Cyryl z Aleksandrii – „ten, kto odstąpił od wiary, nie może nikogo złożyć z urzędu”. Watykan Bergoglina nie ma moralnej władzy, bo sam odrzucił Chrystusa Króla.
Prawdziwy pokój tylko w Chrystusie
Prawdziwy pokój, o którym pisał Pius XI, to „pokój, który przyniósł na ziemię Ten, który przyszedł pojednać wszystko” (Col 1,20). Ten pokój nie pochodzi od „klubów”, ale od Krwi Chrystusa złożonej na ołtarzu. Artykuł nie wspomina o Mszy Świętej, sakramentach, modlitwie – to świadczy o całkowitej sekularyzacji umysłu. Błąd 78 Syllabus mówi: „Można zadowolić się kultem jakiejkolwiek religii”. Rada Pokoju jest właśnie takim „kultem”: kultem złota, politycznych układów, bez Boga. „Gdyby Królestwo Chrystusa objęło wszystkich – pisał Pius XI – mielibyśmy pokój, jaki Król pokoju przyniósł na ziemię”. Dziś świat odrzuca to Królestwo, więc „płomienie zazdrości i nieprzyjaźni objęły narody” (cyt. Quas Primas). Rada Trumpa to nie lekarstwo, tylko eskalacja choroby.
Konkluzją: Artykuł ujawnia głęboką apostazję współczesnego ładu międzynarodowego. Świat organizuje „pokój” bez Chrystusa, finansowany przez miliardy, kontrolowany przez potęgę polityczną, pozbawiony moralnych fundamentów. To wypełnienie proroctwa Piusa IX: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… musiało być wstrząśnięte całe społeczeństwo” (cyt. w Quas Primas). Prawdziwy pokój jest tylko w Królestwie Chrystusa – nie w klubie Trumpa, nie w ONZ, ale w Kościele katolickim, który wiernie głosi: „Tyś Królem chwały, Chryste!” (Ps 23[24],10).
Za artykułem:
Nadzór nad ONZ, klub pokoju jak spotkanie biznesowe (gosc.pl)
Data artykułu: 20.02.2026




