Portal Gosc.pl (20 lutego 2026) publikuje wywiady z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, w których ten przedstawia trwający konflikt z Rosją jako czysto polityczno-wojskowy problem do rozwiązania poprzez „gwarancje bezpieczeństwa”, „kompromisy terytorialne” i wsparcie militarne od państw sojuszniczych. Prezydent koncentruje się na negocjacjach, wymianach jeńców i dostawach systemów obrony powietrznej, całkowicie pomijając jakikolwiek wymiar duchowy, rolę Kościoła czy konieczność nawrócenia narodów. Jego język „postępu” w negocjacjach i „konstruktywnego podejścia” wojskowego jest symptomaticzny dla światopoglądu, który całkowicie wyklucza panowanie Chrystusa Króla nad społeczeństwem i państwem, redukując wojnę do kalkulacji geopolitycznych. „Nie można powiedzieć, że przegrywamy wojnę. Na pewno nie jesteśmy w trakcie jej przegrywania. Pytanie brzmi, czy ją wygramy. Tak, to jest pytanie, ale takie, które ma bardzo wysoką cenę” – mówi Zełenski, ufając ludzkim środkom i „cenie”, a nie łasce Bożej i sprawiedliwości Bożego prawa.
Redukcja wojny do kalkulacji geopolitycznej: sekularny humanitaryzm
Analiza wywiadów ujawnia radykalną redukcję złożonego konfliktu, który ma wymiar grzechu, kary i możliwości nawrócenia, do języka dyplomacji i strategii militarnej. Zełenski mówi wyłącznie o terytoriach, liniach frontu, systemach Patriot i dronach morskich, gwarancjach bezpieczeństwa i presji ze strony USA. Milczy natomiast o grzechu powszechnym (abort, bluźnierstwo, odrzucenie Boga), który przyciągnął karę wojny jako sąd Boży nad narodem. Milczy o roli prawdziwego Kościoła, który miałby wzywać do pokuty, modlić się za pokój, ofiarowywać Msze Święte za zwycięstwo sprawiedliwej sprawy. Jego wizja jest czysto naturalistyczna: bezpieczeństwo poprzez umowy międzynarodowe i broń, a nie przez posłuszeństwo prawu Bożemu i królowanie Chrystusa. To właśnie jest istota modernizmu potępionego przez Piusa X w *Lamentabili sane exitu*: redukcja religii do moralności społecznej i polityki, pozbawiona nadprzyrodzonego wymiaru łaski i sakramentów.
Język dyplomatyczny vs. język Pisma Świętego i Magisterium
Słownictwo użyte przez Zełenskiego – „konstruktywne podejście”, „kompromis terytorialny”, „gwarancje bezpieczeństwa”, „postęp w negocjacjach” – to słownictwo masonerii i liberalnej dyplomacji, obce katolickiej tradycji. W Kościele przed soborowym kataklizmem mówiło się o „iustitia” (sprawiedliwości), „pax Christi” (pokój Chrystusowy), „regnum Christi” (Królestwo Chrystusa). Pius XI w encyklice *Quas Primas* nauczał: „nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”. Zełenski prosi o gwarancje od ludzi (USA), a nie o posłuszeństwo Bogu. Jego apel o międzynarodowe siły na terytorium Ukrainy to odrzucenie suwerenności Chrystusa Króla na rzecz suwerenności narodów i ich sojuszy. To błąd potępiony przez Piusa IX w *Syllabus Errorum*: „Kościół powinien być oddzielony od państwa, a państwo od Kościoła” (błąd 55) oraz „państwo, będąc źródłem i początk wszystkich praw, jest obdarzone pewnym prawem nieograniczonym” (błąd 39). Ukraina, jako państwo laickie, odwołuje się wyłącznie do prawa międzynarodowego i siły, nie do prawa Bożego.
Teologiczne bankructwo: brak Królestwa Chrystusa i sakramentów
Najbardziej alarmującym jest całkowite milczenie o konieczności publicznego królowania Jezusa Chrystusa. W całym wywiadzie nie pojawia się słowo „Bóg”, „Chrystus”, „Królestwo Boże”, „grzech”, „pokuta”, „sakrament”. To jest esencja apostazji, o której pisał św. Pius X: „Kościół słuchający współpracuje w taki sposób z nauczającym w określaniu prawd wiary, iż Kościół nauczający powinien tylko zatwierdzać powszechne opinie Kościoła słuchającego” (propozycja 6 z *Lamentabili sane exitu*). Zełenski reprezentuje państwo, które nie oczekuje od Kościoła nauczania, a Kościół (sekcja posoborowa) nie odwołuje się do państwa z żądaniem uznania Chrystusa za Króla. Jest to dokładnie odwrotność nauczania Piusa XI: „nie należy odmawiać władcom państw publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi”. Brak tego wezwania jest herezją praktyczną. Ponadto, w dyskursie nie ma miejsca na sakramenty – ani na Eucharystię jako Ofiarę przebłagalną, ani na spowiedź, ani na namaszczenie chorych. Wojna jest traktowana jako problem logistyczny i polityczny, nie jako okazja do ofiarowania krzyża w unii z Chrystusem.
Symptomatologia soborowej rewolucji: świat po 1958 roku
Wywiady Zełenskiego są idealnym odzwierciedleniem świata po soborowym przewrocie: państwo laickie, Kościół zamknięty w prywatnej pobożności, religia zredukowana do moralności społecznej, a wojna – do geopolityki. To jest realizacja błędu 77 z *Syllabus Errorum*: „W obecnych czasach nie jest już pożyteczne, aby religia katolicka była uznawana za jedyną religię państwa, z wykluczeniem wszystkich innych form kultu”. Ukraina, choć z dużą populacją prawosławną i katolicką, nie domaga się uznania katolicyzmu za religię państwową, nie wzywa do koronacji Chrystusa jako Króla, nie odwołuje się do bulli *Cum ex Apostolatus Officio* czy kanonu 188.4 o utracie urzędu przez jawnych heretyków (co dotyczyłoby modernistycznych hierarchów). Cały dyskurs jest pozbawiony eschatologii: nie ma mowy o zwycięstwie Niebieskiego Krzyża, o poświęceniu Rosji (które, zgodnie z plikiem o Fatimie, jest fałszywym objawieniem), o ostatecznym zwycięstwie Kościoła. To jest świat, w którym „Królestwo Chrystusa jest przede wszystkim duchowe” (Quas Primas) – ale w takim stopniu duchowe, że nie ma żadnego przejawu w życiu publicznym.
Konfrontacja z niezmiennym Magisterium: królestwo Chrystusa vs. laickie państwo
Pius XI w *Quas Primas* nauczał wprost: „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi… On jest źródłem zbawienia dla jednostek i dla ogółu… Nie ma w żadnym innym zbawieniu… Państwo nie jest czym innym, jak zgodnym zrzeszeniem ludzi”. Zatem państwo, które nie uzna Chrystusa za Króla, jest sprzeczne z prawem Bożym i skazane na niepokój (jak pisze Pius XI: „gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… musiało być wstrząśnięte całe społeczeństwo ludzkie”). Zełenski, prosząc o „gwarancje bezpieczeństwa” od USA i UE, potwierdza ten błąd: bezpieczeństwo ma pochodzić od ludzi, nie od Boga. Jego apel do Japonii o systemy Patriot to kult technologii i sojuszy, nie ufność w Opatrzność Bożą. To jest dokładnie to, czego potępił Pius IX w *Syllabus*: „wszelkie prawa i doskonałość moralności można umieścić w zbieraniu bogactw i zaspokajaniu pożądliwości” (błąd 58). Ukraina walczy o terytorium i suwerenność, ale nie o królestwo Boże.
Ostateczny werdykt: apostazja narodowa i konieczność nawrócenia
Prezydent Ukrainy, choć prawdopodobnie osobą dobrej woli, reprezentuje system całkowicie odcięty od Chrystusa Króla. Jego język, priorytety i milczenia są świadectwem głębokiej apostazji, która objęła nie tylko Kościół sekciarski po 1958 roku, ale także narody, które odrzuciły publiczne królowanie Chrystusa. Prawdziwy pokój, jak nauczał Pius XI, spłynie tylko, gdy „jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”. Ukraina, tak jak Rosja, potrzebuje nie tylko zwycięstwa militarnego, ale przede wszystkim nawrócenia i publicznego aktu poświęcenia Chrystusowi Królowi – czego ani Zełenski, ani „biskupi” sekcji posoborowej nie wzywają. Prawdziwa wolność jest tylko w Chrystusie: „Gdzie jest duch Pański, tam jest wolność” (2 Kor 3,17). Wolność od rosyjskiej agresji musi iść w parze z wolnością od grzechu i modernizmu. Bez tego każdy „kompromis terytorialny” będzie tylko chwilowym zawieszeniem broni w trwającej wojnie duchowej.
Za artykułem:
Zełenski: nasza armia wyzwoliła w ostatnich dniach 300 km kw. na południu kraju (gosc.pl)
Data artykułu: 20.02.2026




