Portal eKAI publikuje wywiad z biskupem diecezji charkowsko-zaporoskiej, Pawłem Honczarukiem, który opisuje adaptację struktury kościelnej do realiów wojny poprzez pomoc humanitarną i duszpasterstwo, podkreślając obecność Boga w ludzkiej solidarności. Artykuł ukazuje współczesną instytucję kościelną jako organizację społeczną i psychologiczną, całkowicie pomijając fundamentalne zobowiązanie Kościoła: głoszenie prawdy wiary i odzyskiwanie dusz dla Chrystusa. W wywiadzie brak jest odwołań do sakramentów jako środków łaski, do konieczności stanu łaski, do walki z herezjami, a nacisk kładziony jest na „obecność Boga” w dziełach miłosierdzia, co stanowi typowy przykład modernistycznej redukcji religii do moralizmu i naturalizmu.
Redukcja Kościoła do organizacji humanitarnej
Poziom faktograficzny: Opisane działania – pomoc Caritas, duszpasterstwo w trudnych warunkach – są z natury rzeczy dobre i zgodne z nauczaniem Kościoła. Jednakże w kontekście wywiadu, te działania są przedstawiane jako główne i niemal wyłączne obowiązki Kościoła. Biskup mówi: „Niemal każda parafia stała się również ośrodkiem Caritas” oraz „oprócz posługi duszpasterskiej i przygotowania do sakramentów, kolejnym ważnym obszarem zaangażowania – ustępującym obecnie jedynie opiece duszpasterskiej – stała się pomoc humanitarna”. To sformułowanie sugeruje hierarchię, w której pomoc materialna jest równorzędna lub nawet wyższa od duszpasterstwa. W tradycyjnym nauczaniu Kościoła, pierwszeństwo ma zawsze salus animarum – zbawienie dusz. Pomoc materialna jest środkiem do tego celu, a nie celem samym w sobie. Jak uczył św. Piotr: „Srebro i złoto nie mam, ale co mam, to ci daję: w imię Jezusa Chrystusa Nazareńskiego chodź!” (Dz 3,6). Głównym obowiązkiem apostolskim jest głoszenie Ewangelii, a nie zaspokajanie potrzeb materialnych, które jednak są ważne jako przejaw miłości bliźniego. W wywiadzie brak jest wyraźnego stwierdzenia, że pomoc humanitarna ma prowadzić do nawrócenia, do przyjęcia wiary, do życia w łasce. To klasyczny błąd modernistyczny: akcentowanie społecznego aspektu wiary kosztem jej nadprzyrodzonego charakteru.
Poziom językowy: Język biskupa jest pełen phrases, które redukują działanie Boga do ludzkich przedsięwzięć. Mówi: „Bóg jest obecny nawet pośród tego cierpienia. Widzimy, jak działa poprzez solidarność tak wielu”. To sformułowanie jest niebezpiecznie bliskie panteizmu lub pelagianizmu – Bóg „działa” jedynie przez nasze działania, a Jego obecność jest rozpoznawana w ludzkiej solidarności. W prawdziwej teologii katolickiej Bóg działa ex opere operato przez sakramenty, a także przez łaskę, która porusza serca. Jego obecność w cierpieniu jest przede wszystkim obecnością Krzyża, obecnością w Najświętszym Sakramentem, a nie jedynie w gestach dobroci. Biskup dodaje: „Wojna istnieje, ponieważ Bóg został wygnany z ludzkich serc”. To uproszczenie, które ignoruje złożoność przyczyn wojny (politycznych, ekonomicznych, historycznych) i sugeruje, że wystarczy „przyjąć Boga do serca”, by zakończyć konflikt. Takie podejście jest typowe dla współczesnego moralizmu, który nie rozumie grzechu pierworodnego i konsekwencji upadku natury, ani też roli władzy świeckiej w karaniu przestępstw i utrzymywaniu pokoju (por. Rz 13,1-7). Kościół nigdy nie nauczał, że pokój na świecie zależy wyłącznie od indywidualnych stanów serc – wymaga on również sprawiedliwego ładu społecznego, który z kolei wymaga posłuszeństwa prawu naturalnemu i boskiemu.
Brak wymiaru nadprzyrodzonego i sakramentalnego
Poziom teologiczny: Wywiad jest uderzający w swojej sekularności. Biskup mówi o „szkoleniach” dla duchownych w zakresie psychologii wojskowej, o „rozumieniu potrzeb”, o „roztropności, słuchaniu i obecności”. To wszystko są wartości, ale są to wartości naturalne. Gdzie jest wzmianka o konieczności ofiary Mszy Świętej za pokój? Gdzie jest wezwanie do modlitby, do nabożeństw, do procesji? Gdzie jest nauczanie o sakramentach jako środkach łaski koniecznych do zbawienia? Biskup wspomina o „modlitwie”, ale w kontekście: „trzymając się Boga” – co jest niejednoznaczne. W tradycyjnym Kościele modlitwa to przede wszystkim liturgia, Msza, różaniec, nabożeństwa. Tutaj modlitwa wydaje się być wewnętrznym „trzymaniem się” w czasie trudności, a nie konkretnym, zewnętrznym obrzędem. To właśnie typowe dla nowego paradygmatu: religia jako doświadczenie osobiste, a nie jako uczestnictwo w obiektywnych sakramentach.
Najbardziej niepokojące jest stwierdzenie: „Wszystko opiera się na wymiarze duchowym, na naszej relacji z Bogiem. Nie jest to ani łatwe, ani proste; każdy dzień jest walką i każdego dnia musimy żyć dalej”. Co to znaczy „relacja z Bogiem”? Czy jest to relacja przez łaskę, przez sakramenty, przez Kościół? Artykuł tego nie precyzuje. W nauce katolickiej relacja z Bogiem jest możliwa wyłącznie przez Chrystusa, w Kościele, przez sakramenty. Bez tego jest to sentymentalny subiektywizm. Biskup nie wspomniał o konieczności bycia w stanie łaski, o spowiedzi, o unikaniu grzechu śmiertelnego. Jego „walka” brzmi bardziej jak walka psychologiczna i emocjonalna, a nie duchowa walka z światem, ciałem i diabłem.
Symptomatologia apostazji: Kościół jako NGO
Poziom symptomatyczny: Wyjawia się tu pełny obraz sekty posoborowej przekształconej w organizację pozarządową. Biskup działa w ramach Caritas, co jest typowe dla współczesnego Kościoła, który zredukowany został do pracy społecznej. To nie jest Kościół z czasów św. Piusa X, który potępiłby taki redukcjonizm. W encyklice Quas Primas Pius XI nauczał, że królestwo Chrystusa jest przede wszystkim duchowe i wymaga od ludzi przyjęcia wiary i chrztu, a nie tylko uczynków miłosierdzia. Mówił: „królestwo to przeciwstawia się jedynie królestwu szatana i mocom ciemności – a wymaga od swych zwolenników nie tylko, aby, wyrzekłszy się bogactw i dóbr doczesnych, odznaczali się skromnością obyczajów i łaknęli i pragnęli sprawiedliwości, lecz także, aby zaparli się siebie samych i krzyż swój nieśli”. Gdzie w wywiadzie jest mowa o wyrzeczeniu się grzechu, o nośeniu krzyża, o przeciwieństwie do królestwa szatana? Jest tylko pomoc materialna i psychologiczne wsparcie. To jest dokładnie to, o czym ostrzegał św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis: moderniści „szczególnie starają się zepchnąć na dalszy plan i zaniedbać to, co dotyczy Boga i Jego wiary”.
Biskup wspomina o „szkoleniach” dla duchownych, ale nie wspomina o konieczności obrony wiary przed herezjami. W diecezji, która przetrwała wojnę, powinno być głównie o nawróceniu, o powrocie do sakramentów, o czystości moralnej. Zamiast tego mamy psychologię wojskową. To jest bezpośredni owoc soboru watykańskiego II, który zepchnął teologię na margines na rzecz „dialogu” i „służby”.
Pominięte fundamentalne prawdy
Najbardziej niepokojące w wywiadzie jest milczenie o sprawach nadprzyrodzonych. Biskup nie mówi:
– o Mszy Świętej jako ofierze przebłagalnej, koniecznej dla pokoju świata;
– o konieczności stanu łaski dla uczestnictwa w sakramentach;
– o grzechu śmiertelnym i jego konsekwencjach;
– o konieczności odrzucenia herezji współczesnych (np. wolności religijnej, ekumenizmu);
– o roli Maryi jako Naczynia Niepojętego i Mediatrix;
– o potępieniu modernizmu (które było dokonane przez św. Piusa X);
– o konieczności jedności wiary i odrzucenia fałszywych objawień (Fatima itp.);
– o roli prawdziwego papieża (który musi być katolikiem, a nie uzurpatorem).
To milczenie jest najcięższym oskarżeniem. Kościół, który nie głosi prawdy wiary, nie jest Kościołem Chrystusa, lecz organizacją humanitarną. Jak pisze św. Paweł: „Albowiem nie posłał mnie Chrystus do chrztu, ale do Ewangelii głoszenia, nie jednak z mądrością słowa, aby nie stało się daremne Krzyż Chrystusowy” (1 Kor 1,17). Gdzie jest w wywiadzie „Ewangelia głoszenia”? Jest tylko „służba” i „obecność”.
Kontekst struktury posoborowej
Biskup działa w ramach diecezji charkowsko-zaporoskiej, która jest częścią sekty posoborowej. Dla integralnego katolicyzmu, struktury po śmierci Piusa XII (1958) są nieprawidłowe, ponieważ papieże po tym czasie (Jan XXIII, Paweł VI, Jan Paweł I, Jan Paweł II, Benedykt XVI, Franciszek, a obecnie Leon XIV) są uzurpatorem, a sobor watykański II wprowadził herezje. Dlatego działania biskupa, choć mogą wydawać się dobre z zewnątrz, są w służbie błędu. On nie głosi wiary katolickiej w pełni, bo sam jest częścią apostatycznej struktury. Jego „szkolenia” dla duchownych opierają się na psychologii, a nie na niezmiennej teologii. Jego „obowiązek” pomocy humanitarnej jest nadmiernie akcentowany, podczas gdy obowiązek głoszenia wiary jest zaniedbywany.
W wywiadzie nie ma słowa o konieczności nawrócenia Ukrainy do katolicyzmu (w sensie integralnym), o odrzuceniu prawosławia jako schizmy, o konieczności jedności wiary. Jest tylko „solidarność” i „pomoc”. To jest dokładnie to, czego chciał masonerii: zepchnięcie Kościoła na arenę społeczną, pozbawienie go wymiaru doktrynalnego.
Wnioski
Wywiad z biskupem Honczarukiem jest przejmującym przykładem apostazji współczesnego Kościoła. Zamiast być „słupem i umocnieniem prawdy” (1 Tm 3,15), instytucja, w której działa biskup, stała się NGO z naciskiem na psychologię i pomoc materialną. Brak jest odwołań do centralnych dogmatów wiary, do sakramentów, do konieczności łaski. Język jest naturalistyczny i subiektywny. To nie jest Kościół Chrystusa, to jest sekta humanitarna. W obliczu takiej redukcji, katolik integralny musi odrzucić tę strukturę i szukać prawdziwego Kościoła, który trwa w wiernych, ale nie w tych, którzy współpracują z uzurpatorem i herezją. Prawdziwy Kościół głosi: „Pokój niebieski nie spłynie na ludzi, dopóki nie przywrócą panowania Jezusa Chrystusa” (Pius XI, Quas Primas). Nie ma pokoju bez Chrystusa Króla, a nie bez humanitarnej pomocy.
Błędem jest też nadmierne akcentowanie roli kapelanów wojskowych – choć to dobra rzecz, gdyż służą żołnierzom, ale w kontekście, gdzie całe duszpasterstwo jest zredukowane do tego, wskazuje na całkowite podporządkowanie Kościoła państwu (w tym przypadku państwu ukraińskiemu). Kościół powinien być niezależny od władzy świeckiej, nawet w czasie wojny, a jego głównym celem jest zbawienie dusz, nie morale żołnierzy.
Podsumowując, wyjawia się tu obraz Kościoła, który przestał być mistycznym Ciałem Chrystusa, a stał się społeczną instytucją opiekuńczą. To jest ostateczny owoc soboru watykańskiego II i modernizmu. Dla katolika integralnego, jedynym wyjściem jest odrzucenie tej struktury i trzymanie się niezmiennej wiary przedsoborowej, z całym jej wymogiem doktrynalnym i dyscyplinarnym.
Za artykułem:
Bp Honczaruk: w tej tragedii wielu służy innym (ekai.pl)
Data artykułu: 22.02.2026



