Portal LifeSiteNews relacjonuje zmianę w postawach amerykańskiej łyżwiarki Alysy Liu, która po zdobyciu złotego medalu olimpijskiego usunęła z mediów społecznościowych poprzednie deklaracje wsparcia dla ruchu LGBT i swoje preferowane zaimek „she/they”. Artykuł sugeruje, że Liu, jak wielu innych instytucji, dystansuje się od ekstremistycznego LGBT w odpowiedzi na tzw. „vibe shift”, traktując tę zmianę jako pragmatyczny wybór, a nie moralne nawrócenie. Wnioskiem jest, że Liu „zdecydowała się reprezentować wszystkich Amerykanów, a nie machać flagą ruchu, który przez dekady atakował amerykańskie instytucje”.
Redukcja prawdy katolickiej do kalkulacji kulturowej i politycznej
Poziom faktograficzny: Artykuł poprawnie opisuje fakty – Liu rzeczywiście usunęła treści wspierające LGBT i zmieniła preferowane zaimek. Jednak jego interpretacja jest w gruncie rzeczy modernistyczna i naturalistyczna. Autor nie pyta o prawdę objawioną, o stan duszy Liu, o jej relację z Bogiem czy sakramentami, ale o jej „wizerunek” i „kulturowy vibe”. To typowe dla epoki apostazji: wszystko sprowadza się do kalkulacji społecznej, a nie do niewzruszonych praw Bożych. Milczy się o grzechu, o konieczności publicznego wyznania wiary, o karze za bluźnierstwo popierania idei sprzecznych z prawem naturalnym. Zamiast tego analizuje się „trendy” i „poparcie korporacyjne”. To właśnie jest bankructwo doktrynalne: moralność redukowana do skuteczności marketingowej.
Poziom językowy: Język artykułu jest językiem świata – „vibe shift”, „uncool”, „laugh heard round the world”, „corporate sponsorship collapse”. To słownictwo pychy i pogardy, które w rzeczywistości nie jest ani trochę chrześcijańskie. Używa się go do opisu upadku ideologii, która sama jest odrażająca, ale sam krytyk nie wyłania się ponad tę sferę. Nie ma słów o prawdzie, o sądzie Bożym, o wiecznym potępieniu dla tych, którzy „błogosławią” grzech. Jest tylko sarkazm i satysfakcja z upadku przeciwnika. To język filistera, nie apostoła. Milczenie o sprawach nadprzyrodzonych jest najcięższym oskarżeniem. Artykuł nie wspomina, że popieranie LGBT jest grzechem powszechnie znanym, że bez pokuty prowadzi do piekła, że Kościół ma obowiązek publicznie potępiać takie praktyki. To milczenie jest potwierdzeniem, że autor myśli w kategoriach tego świata, a nie Królestwa Chrystusa.
Poziom teologiczny: Tutaj kluczowe jest zestawienie z niezmiennym prawem naturalnym i objawionym. Popieranie ruchu LGBT, używanie zaimek „they”, publiczne deklaracje „pride” – to wszystko jest publiczną herezją i bluźnierstwem. Kościół przez wieki nauczał, że płeć jest niezmienną fakturą przyrodzenia (cf. Gen 1:27), a homoseksualne praktyki są „wstrętnymi nałogami” (Rz 1:26-27). Pismo Święte jest jednoznaczne: „Nie położysz się z mężczyzną, jak z kobietą: obrzydliwość to” (Kpł 18:22). Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 r. (kan. 2359) potępiał takich do pracy przymusowej. Encyklika Piusa IX „Quas Primas” uczy, że Królestwo Chrystusa obejmuje wszystkie sprawy ludzkie, w tym moralność publiczną. Rząd i instytucje mają obowiązek czcić Chrystusa Króla i wydawać prawa zgodne z Jego prawem. Alysa Liu, jako publiczna osoba, swoim wcześniejszym poparciem dla LGBT odrzucała panowanie Chrystusa nad społeczeństwem. Jej obecne milczenie nie jest nawróceniem – to tylko zmiana taktyki, by nie stracić popularności. To apostazja w formie biernej: nie wyznaje już jednego błędu, ale nie wyznaje też prawdy. To typowe dla modernistycznego ducha: wszystko jest płynne, wszystko zależy od kontekstu. Milczenie o Chrystusie Królu jest jej grzechem.
Poziom symptomatyczny: Ten przypadek jest mikro-kosmą systemowej apostazji. Kiedyś Kościół nauczał, że grzech jest grzechem, a prawda jest niezmienna. Dziś w strukturach posoborowych grzech jest „wyborem”, a prawda jest „wrażliwa na kontekst”. Alysa Liu nie jest tu wyjątkiem – jest produktem epoki, która odrzuciła Lamentabili sane exitu św. Piusa X i całą tradycję przedsoborową. Jej zmiana nie jest powrotem do wiary, tylko dostosowaniem się do nowego, chłodniejszego klimatu kulturowego, gdzie ekstremizm LGBT przestał być modny. To właśnie herezja modernizmu: wiara ewoluuje, prawda zmienia się z człowiekiem (cf. Lamentabili, propozycje 58, 60). Liu nie szuka prawdy – szuka akceptacji. To duchowy bankructwo, które objawia się w milczeniu o Bogu, o sakramentach, o wiecznym życiu. Jej wcześniejsze postawy były heretyckie, a obecne – tchórzliwe i obłudne. Nie ma tu śladu pokuty, nie ma śladu nawrócenia do Chrystusa. Jest tylko pragmatyzm pogański.
Konieczność publicznego wyznania wiary wobec grzechu publicznego
Księga św. Piotra mówi: „Chrystus cierpiąc za nas, zostawił przykład, abyście wy też chodzili śladami Jego” (1 P 2:21). List św. Pawła do Rzymian nakazuje: „Nie bądźcie podług tego wieku, ale przemieńcie się odnowieniem umysłu waszego” (Rz 12:2). Alysa Liu nie przemieniła się – tylko zmieniła publiczne deklaracje. Jej wcześniejsze poparcie dla LGBT było publicznym bluźnierstwem, a obecne milczenie jest publiczną tchórzliwością. Nie ma między tym żadnej moralnej różnicy – oba stanowiska odrzucają Chrystusa Króla.
Encyklika Piusa XI „Quas Primas” naucza wyraźnie: „Jeżeli więc teraz nakazaliśmy czcić Chrystusa – Króla całemu światu katolickiemu, pragniemy przez to zaradzić potrzebom czasów obecnych i podać szczególne lekarstwo przeciwko zarazie, która zatruwa społeczeństwo ludzkie. A zarazą tą jest zeświecczenie czasów obecnych, tzw. laicyzm”. Alysa Liu, swoim wcześniejszym zaangażowaniem w LGBT, była narzędziem laicyzmu. Jej obecna postawa nie jest lekarstwem – to tylko zmiana strony w tej samej walce przeciwko Chrystusowi. Bo czyż milczenie o prawdzie jest lepsze niż jej negacja? Chrystus mówi: „Kto się Mnie wyzna przed ludźmi, tego i Ja się wyznaję przed Ojcem moim, który jest w niebiesiach” (Mt 10:32). Nie ma mowy o wyznawaniu przed światem, jeśli nie ma wyznania przed Bogiem.
Brak pokuty i sakramentu pojednania
W całym artykule nie ma słowa o pokucie, o spowiedzi, o odnowie chrztu. Liu nie szuka kapłana, nie szuka Kościoła, nie szuka prawdy. Szuka tylko akceptacji w świecie, który nienawidzi Chrystusa. To jest apostazja w czystej postaci. Jej wcześniejsze herezje (poparcie dla LGBT) nie zostały odwołane, nie zostały potępione przez nią samą. Ona je po prostu usunęła z Instagrama. To nie jest nawrócenie – to jest manipulacja wizerunkiem. Kościół nauczał zawsze, że herezja publiczna wymaga publicznego wycofania się i odwołania. Nie wystarczy milczenie. Milczenie w obliczu publicznego grzechu jest zgodą na grzech (cf. Rz 1:32).
Konsekwencje dla katolików
Katolicy są zobowiązani do publicznego wyznania wiary i odrzucenia błędów. Encyklika Piusa IX „Syllabus Errorum” potępia błąd nr 15: „Każdy człowiek jest wolny, aby przyjąć i wyznać tę religię, którą, kierując się światłem rozumu, uzna za prawdziwą”. To jest właśnie błąd Liu – ona wybiera religię „bycia akceptowanym”, a nie religię objawioną. Jej zmiana nie jest powrotem do katolicyzmu – to tylko zmiana w ramach tej samej sekularyzowanej wizji świata, gdzie Bóg jest wykluczony, a wybór opiera się na „vibes”, a nie na prawdzie.
Konkluzja: fałszywy wybór w świecie bez Chrystusa
Alysa Liu nie jest bohaterką. Nie jest nawet przykładem „odchodzenia od LGBT”. Jest przykładem duchowego relatywizmu, który jest najgłębszą cechą modernizmu. Ona nie szuka prawdy – szuka komfortu. Jej wcześniejsze herezje były gorsze, bo publiczne, a obecne milczenie jest jeszcze gorsze, bo obłudne. Nie ma tu śladu działania łaski, nie ma śladu pokuty, nie ma śladu nawrócenia do Chrystusa Króla. Jest tylko pragmatyzm pogański, który w końcu prowadzi do tej samej piekła, co jawny grzech. Katolik musi to widzieć i odrzucać nie tylko jej wcześniejsze stanowiska, ale i jej obecną obłudę. Prawdziwe nawrócenie wymagałoby publicznego wyznania, że jej poprzednie postawy były błędem, potępieniem grzechu LGBT i przyjęciem wiary katolickiej w jej niezmiennej całości. Tego nie ma. Jest tylko kolejny przykład na to, jak świat bez Chrystusa zmienia się od jednego skrajnego błędu do drugiego, nigdy nie schodząc do fundamentu – który jest Chrystus.
Prawda katolicka: jedyny wybór
Prawda jest jedna: Chrystus jest Królem. Jego prawo jest niezmienne. Grzech jest grzechem, niezależnie od „vibe”. Płeć jest niezmienna. Małżeństwo jest tylko między mężczyzną a kobietą. Sakramenty są jedynie w Kościele katolickim. „Nie ma innego imienia pod niebem danego ludziom, w którym mamy być zbawieni” (Dz 4:12). Alysa Liu, jak wszyscy, stoi przed sądem Bożym. Jej wybór nie jest między LGBT a neutralnością – jest między Chrystusem a światem. I na razie wybrała świat, tylko w innym wydaniu.
Za artykułem:
Figure skating gold medalist appears to disassociate herself from LGBT movement (lifesitenews.com)
Data artykułu: 23.02.2026





