Portal eKAI informuje o modlitwie w Kijowskim Soborze Sofijskim z okazji czwartej rocznicy wojny, w której uczestniczyli ukraińscy zwierzchnicy religijni, prezydent Zełenski oraz europejscy przywódcy. Modlitwa zawierała prośby o zwycięstwo militarne, sprawiedliwy pokój i jedność narodu ukraińskiego, z udziałem schizmatyckiego Kościoła Prawosławnego i greckokatolickiego.
Modlitwa pod flagą polityki, nie Chrystusa Króla
Artykuł ukazuje dramatyczne odejście od katolickiej wiary w Bogu-Trójcy Jedynego, który jest Panem historii i wymaga publicznego uznania Swej władzy nad narodami. Modlitwa w Soborze Sofijskim, miejscu kultu schizmatyków, z przewodnictwem metropolity Epifaniusza (zwierzchnika Kościoła Prawosławnego Ukrainy, który odrzuca katolicką dogmatykę o papieżu i nieomylności) oraz biskupa greckokatolickiego Josifa Miliana, jest jawne naruszenie kanonicznych norm. Sobór Sofijski to świątynia prawosławna, a nie katolicka; katolik nie może bez konieczności (jak np. ślub w innej wspólnocie) modlić się w miejscach kultu herezji i schizmy, ponieważ stwarza to pozór jedności bez prawdy. Encyklika Quas Primas Piusa XI jasno naucza, że Królestwo Chrystusa jest przede wszystkim duchowe i polega na wewnętrznym poddaniu się Jego prawu, a nie na politycznych manifestacjach. Papież Pius XI pisał: „Królestwo to jest przede wszystkim duchowe i odnosi się głównie do rzeczy duchowych” oraz „niech władcy publicznie czczą Chrystusa, ale jako zastępujących Boga”. Współczesne wydarzenie odwraca tę kolejność: władcy świeccy (prezydenci, premierzy) przewodniczą modlitwie religijnej, podczas gdy duchowni podążają za ich politycznymi sloganami („zwycięstwo w Twoim imieniu”). To właśnie to, czego Syllabus of Errors Piusa IX potępia w punkcie 40: „Nauka Kościoła katolickiego jest wrogiem dobrobytowi i interesom społeczeństwa” – tu społeczeństwo (reprezentowane przez polityków) narzuca Kościołowi ton i cele, odwracając prawidłowy porządek, gdzie Kościół ma nauczać narody, a nie być nauczany przez polityków.
Język triumfizmu militarnego zamiast pokory chrześcijańskiej
Ton modlitwy jest nasycony nacjonalistycznym entuzjazmem i żądaniem „zwycięstwa”, co jest sprzeczne z duchem ewangelicznym. Biskup Milian prosi: „Daj nam zwycięstwo, które będzie triumfem prawdy, a nie zemsty; siłę, która będzie służbą, a nie pychą”. To niebezpieczne rozróżnienie, które sugeruje, że zwycięstwo militarne może być „triumfem prawdy”, gdyż w rzeczywistości prawdziwe zwycięstwo chrześcijańskie to zwycięstwo Krzyża, czyli ofiary, a nie militarnego sukcesu. Chrystus powiedział: „Mój pokój daję wam, nie tak, jak świat daje, ja daję wam” (J 14,27). Modlitwa o zwycięstwo w wojnie, bez wyraźnego podkreślenia konieczności nawrócenia grzeszników i przyjęcia łaski, sprowadza się do prośby o polityczną korzyść, co jest formą prospeperyzmu gnostyckiego. Pius XI w Quas Primas przypomina, że Królestwo Chrystusa „wymaga od swych zwolenników nie tylko, aby, wyrzekłszy się bogactw i dóbr doczesnych, odznaczali się skromnością obyczajów i łaknęli i pragnęli sprawiedliwości, lecz także, aby zaparli się siebie samych i krzyż swój nieśli”. Współczesna modlitwa przemilcza krzyż, ofiarę i nawrócenie, skupiając się na terytorialnym „zwycięstwie”. To symptom apostazji: Kościół nie wzywa do pokuty, ale do militarnego triumfu, co jest bliskie żydowskiej koncepcji mesjańskiej, potępianej przez Piusa X w Lamentabili sane exitu (propozycja 27: „Ewangelie nie dowodzą Bóstwa Jezusa Chrystusa, lecz jest ono dogmatem, który świadomość chrześcijańska wyprowadziła z pojęcia mesjasza” – tu widać odwrócenie: mesjanizm polityczny zastępuje mesjanizm duchowy).
Schizma ukryta pod płaszczykiem jedności
Uczestnictwo metropolity Epifaniusza (zwierzchnika Kościoła Prawosławnego Ukrainy) w modlitwie katolickiej (greckokatolickiej) jest jawne naruszenie kanonów. Kościół Prawosławny jest w schizmie od 1054 roku, odrzuca dogmat o papieżu i nieomylności, a więc nie jest w pełni w komunii z Kościołem katolickim. Kanon 188.4 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r. stanowi, że urząd staje się wakujący na skutek publicznego odstępstwa od wiary. Schizmatycy, którzy odrzucają papieski prymat, są jawnymi heretykami/schizmatykami. Modlitwa o „jedność narodu ukraińskiego” bez wymagania powrotu do katolicyzmu jest heretyckim ekumenizmem, potępianym przez Piusa IX w Syllabus of Errors (punkt 18: „Protestantyzm jest niczym innym jak inną formą tej samej prawdziwej religii chrześcijańskiej” – tu analogia: prawosławie jest traktowane jako równorzędna forma chrześcijaństwa). Pius XI w Quas Primas podkreśla, że Królestwo Chrystusa „przeciwstawia się jedynie królestwu szatana” – a schizma jest działaniem szatana, który dzieli Kościół. Modlitwa, która nie wzywa prawosławnych do powrotu pod władzę papieża, jest sprzeczna z katolicką eklezjologią i stanowi współudział w apostazji.
Laicyzację sacrum i przejęcie języka politycznego
Lista uczestników modlitwy (prezydenci, premierzy, marszałek Sejmu RP) dowodzi, że wydarzenie ma charakter polityczny, a nie religijny. To jawne naruszenie zasady, że władza kościelna nie powinna podlegać władzy świeckiej (Syllabus, punkt 20: „Władza kościelna nie powinna wykonywać swojej władzy bez pozwolenia i zgody władzy cywilnej”). Wręcz przeciwnie: politycy dyktują duchownym, co mają mówić w modlitwie. Biskup Milian używa języka politycznego: „wzmocnij tych, którzy będą bronić naszej ziemi” – to wzywanie Boga do błogosławieństwa działań militarnych, co jest bliskie idolatrii narodu. Pius IX w Syllabus potępia błąd 64: „Naruszenie jakiejkolwiek przysięgi, jak i każdy złośliwy i haniebny czyn sprzeczny z prawem wiecznym, nie tylko nie jest naganny, ale jest w ogóle legalny i godny najwyższej chwały, gdy jest popełniany z miłości ojczyzny”. Tutaj modlitwa staje się narzędziem polityki, a nie odwołaniem do Bożej sprawiedliwości. Kościół ma nauczać narody, a nie być nauczycielem polityki.
Brak wymagania katolicyzmu jako warunku jedności
Modlitwa wzywa o „jedność narodu ukraińskiego”, ale nie precyzuje, że jedność ta musi być w katolicyzmie. To herezja ekumenizmu, która traktuje religię jako sprawę prywatną, a nie jako jedyną prawdę. Pius XI w Quas Primas mówi: „Królestwo Chrystusa obejmuje wszystkich ludzi – jak o tym mówi nieśmiertelnej pamięci Poprzednik nasz, Leon XIII, którego słowa chętnie tu przytaczamy: 'Panowanie Jego mianowicie nie rozciąga się tylko na same narody katolickie… lecz panowanie Jego obejmuje także wszystkich niechrześcijan’”. Ale to nie znaczy, że jedność może być bez nawrócenia. Wręcz przeciwnie: Leon XIII w Annum sacrum (cytowane w Quas Primas) mówi, że jedność jest możliwa tylko w Królestwie Chrystusa, czyli w Kościele katolickim. Tutaj jedność jest definiowana etnicznie („naród ukraiński”), a nie religijnie, co jest przejawem nacjonalizmu, potępianego przez Piusa XI: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się, iż zburzone zostały fundamenty pod tą władzą”.
Obecność pseudo-tradycjonalistów i schizmatyków
Wśród uczestników jest marszałek Sejmu RP Włodzimierz Czarzasty, który reprezentuje partię o wątpliwej ortodoksji katolickiej, a także środowiska, które tolerują schizmatyzm prawosławny. To symptom głębokiej apostazji, gdzie nawet ci, którzy powinni bronić wiary, uczestniczą w synkretycznych akcjach. W kontekście sedewakantyzmu (który uznaje, że od śmierci Piusa XII nie było prawdziwego papieża) takie modlitwy są jeszcze bardziej bezwartościowe, ponieważ nie ma autentycznego magisterium, które by je zatwierdzało. Jednak nawet z perspektywy przedsoborowej, modlitwa ta jest heretycka, ponieważ:
1. Przeprasza za schizmatyków bez wymagania ich nawrócenia.
2. Używa języka politycznego, a nie ewangelicznego.
3. Podważa duchowy charakter Królestwa Chrystusa.
Wnioski: odrzucenie fałszywej modlitwy
Modlitwa w Kijowskim Soborze Sofijskim jest przejawem nowoczesnego buntu przeciwko Bogu: połączenie religii z polityką, ekumenizm z heretykami, nacjonalizm z pseudo-chrześcijaństwem. Zgodnie z Quas Primas, prawdziwa modlitwa za pokój musi zaczynać się od uznania panowania Chrystusa nad wszystkimi sprawami, a nie od żądań politycznych zwycięstwa. Pius XI pisał: „Jeżeli więc teraz nakazaliśmy czcić Chrystusa – Króla całemu światu katolickiemu, pragniemy przez to zaradzić potrzebom czasów obecnych i podać szczególne lekarstwo przeciwko zarazie, która zatruwa społeczeństwo ludzkie. A zarazą tą jest zeświecczenie czasów obecnych”. Lecz obecne wydarzenie jest właśnie zeświecczeniem: modlitwa stała się narzędziem polityki, a nie odwołaniem do Boga. Kościół ma nauczać, że jedność jest możliwa tylko w jednym Stworzeniu – w Kościele katolickim, pod władzą papieża. Modlitwa, która tego nie wymaga, jest heretycka i szkodliwa dla dusz.
Prawdziwi katolicy powinni się modlić za koniec wojny, za nawrócenie wszystkich Ukrain (w tym prawosławnych) do jednego Stada pod Piotrem, za zwycięstwo Kościoła nad herezjami, a nie za terytorialne sukcesy. Jak mówi Pius XI: „Niech Chrystus króluje w umyśle człowieka, którego obowiązkiem jest z zupełnym poddaniem się woli Bożej przyjąć objawione prawdy”. Bez tego, modlitwa jest tylko „dźwiękiem i wichrem”.
Za artykułem:
24 lutego 2026 | 17:10Ukraina: w 4. rocznicę wybuchu wojny modlitwa w kijowskim Soborze Sofijskim (ekai.pl)
Data artykułu: 24.02.2026






