Portal eKAI.pl (24 lutego 2026) relacjonuje liturgię stacyjną w kościele św. Franciszka z Asyżu w Łodzi, podczas której biskup pomocniczy archidiecezji łódzkiej Piotr Kleszcz głosił kazanie redukujące chrześcijaństwo do „bezinteresownej i czynnej miłości”, pozbawionej nadprzyrodzonych dogmatów, sakramentów i konieczności łaski. Artykuł ukazuje typową dla struktury posoborowej apostazję, w której Ewangelia jest sprowadzona do moralizmu naturalistycznego, a świętość – do zwykłej ludzkiej życzliwości.
Faktograficzne nieprawidłowości i historyczne zniekształcenia
Artykuł podaje, że liturgię przewodniczył „biskup pomocniczy archidiecezji łódzkiej Piotr Kleszcz”. Z perspektywy integralnego katolicyzmu, biskupi wyświęceni po 1958 roku, w okresie powszechnej apostazji, nie posiadają jurysdykcji, gdyż heretycki „papież” (w tym przypadku nazwany błędnie „Leonem XIV”) nie mógł legalnie ich wyświęcić. Jak poucza św. Robert Bellarmin, jawny heretyk traci urząd *ipso facto*, a więc wszyscy biskupi wyświęceni przez heretyków są nieuznawani („De Romano Pontifice”). Stwierdzenie, że Kleszcz jest „biskupem”, jest zatem faktograficznie błędne – jest to jedynie funkcjonariusz sekty posoborowej, która zaborcza zajmuje kościoły.
Ponadto artykuł wspomina, że „decyzją papieża Leona XIV kościół św. Franciszka z Asyżu w Łodzi należy w tym roku do świątyń, w których można uzyskać odpust zupełny przez cały rok”. Po pierwsze, nie istniał historycznie „papież Leon XIV” – jest to fikcyjna nazwa przypisywana obecnemu antypapieżowi Robertowi Prevostowi przez propagandę sekty. Po drugie, instytucja odpustów w współczesnym Kościele posoborowym jest zniekształconą parodią praktyki przedsoborowej. W dawnym Kościele odpusty wiązały się z konkretnymi czynami pokutnymi i uzyskiwaniem rozgrzeszenia w sakramencie pokuty, podczas gdy współcześnie stały się mechaniczny „bonus” za odwiedzenie kościoła, bez związku z życiem łaski. To kolejna demaskacja herezji: redukcja zbawienia do zewnętrznych obrzędów bez wewnętrznej przemiany.
Język naturalizmu: od Boga do „zwyczajnej miłości”
Kazanie biskupa Kleszcza operuje językiem humanistycznym, pozbawionym teologicznej precyzji. Stwierdza: „Można nie przypominać Chrystusa, jeśli nie ma się w sercu miłości” oraz „świętość polega na bezinteresownej i czynnej miłości, która upodabnia człowieka do Boga”. To typowy przykład błędu potępionego przez Piusa IX w *Syllabus Of Errors* (błąd nr 16: „Człowiek może w wyznawaniu jakiejkolwiek religii znaleźć drogę zbawienia”) i przez Piusa X w *Lamentabili sane exitu* (propozycja 26: „Dogmaty wiary należy pojmować według ich funkcji praktycznej, tzn. jako obowiązujące w działaniu, nie zaś jako zasady wierzenia”). Miłość chrześcijańska nie jest abstrakcyjną „życzliwością”, lecz teologiczną cnotą, która płynie z łaski usprawiedliwienia i jest zrodzona z wiary, nadziei i miłości Boga (1 Kor 13,13). „Miłość bez wiary jest martwa” (Jak 2,17). Redukując chrześcijaństwo do miłości w sensie etycznym, biskup Kleszcz powiela błąd modernistów, którzy „pod pozorem poważniejszej krytyki… zmierzają do takiego rozwoju dogmatów, który okazuje się ich skażeniem” (*Lamentabili*, propozycja 1).
Nawiązanie do św. Franciszka jako „alter Christus” jest szczególnie bluźniercze w ustach heretyckiego biskupa. Św. Franciszek żył w pełnej zgodzie z katolicką wiarą przedsoborową, praktykował śluby ewangeliczne w doskonałości, głęboko wierzył w realną obecność Chrystusa w Eucharystii i oddawał cześć Bogu w sposób transcendentny. Używanie tego określenia przez współczesnego modernistę, który sam nie wierzy w ofiarę Mszy Świętej jako prawdziwe odtwarzanie ofiary Kalwarii, jest okrutnym szyderstwem. Świętość nie jest „zwyczajnością”, lecz nadprzyrodzonym udziałem w życiu Boga, osiąganym przez łaskę, sakramenty i wierne naśladowanie Chrystusa w Jego cierpieniach – czego biskup Kleszcz nie może rozumieć, gdyż sam jest oddzielony od Kościoła.
Teologiczna pustka: brak łaski, sakramentów, wiary
Kazanie całkowicie pomija fundamentalne dogmaty katolickie. Nie wspomina o grzechu pierworodnym, o konieczności chrztu dla zbawienia, o łasce usprawiedliwiającej, o sakramencie pokuty, o realnej obecności Chrystusa w Eucharystii. Zamiast tego mówi o „kochaniu” jako samowystarczalnym wezwaniu. To jest dokładnie herezja modernistyczna potępiona przez Piusa X: „Wiara jako przyzwolenie umysłu opiera się ostatecznie o sumie prawdopodobieństw” (*Lamentabili*, propozycja 25) oraz „Dogmaty wiary należy pojmować według ich funkcji praktycznej” (propozycja 26). W katolicyzmie przedsoborowym wiara jest cnotą teologiczną, która pozwala poznawać Boga, a nie tylko „działać”.
Brak odwołania do Eucharystii jako ofiary przebłagalnej jest szczególnie wymowny. Msza Święta, o której artykuł wspomniał jedynie jako „Eucharystia zgromadziła pielgrzymów”, jest w rzeczywistości Bezkrwawą Ofiarą Kalwarii, w której Chrystus ofiaruje się Ojcu za grzechy świata. Redukcja jej do „zgromadzenia” jest herezją, która zaprzecza nauczaniu Soboru Trydenckiego (sesja 22, kan. 3): „Jeśli ktoś powie, że w ofierze mszy nie jest ofiarowywany Chrystus… niech będzie anathema”. Biskup Kleszcz, uczestnicząc w Mszy Nowus Ordo (która zredukowano do stołu zgromadzenia), uczestniczy w bałwochwalstwie, gdyż nie ofiaruje się Chrystusa, a jedynie ucztuje wspólnie.
Dodatkowo, kazanie nie wspomina o konieczności stanu łaski dla zbawienia. „Święty to zwyczajny człowiek, który kocha” – to zaprzecza całej nauce o świętości. Świętość to doskonała miłość, ale ona płynie z pełni łaski, a nie z ludzkiego wysiłku. „Bez łaski nie możemy nic czynić” (J 15,5). Prawdziwa świętość wymaga życia w łasce, regularnego spowiedzi, unikania grzechu ciężkiego – czego w kazaniu nie ma śladu.
Symptomatologia apostazji: od Quas Primas do współczesnego humanitaryzmu
Ten błąd nie jest przypadkowy, lecz systemowym owocem rewolucji soborowej. Pius XI w encyklice *Quas Primas* (1925) nauczał, że Królestwo Chrystusa jest przede wszystkim duchowe, ale obejmuje także sprawy społeczne i polityczne. Pisał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się, iż zburzone zostały fundamenty pod władzę”. Współczesny biskup Kleszcz, podobnie jak cała sekta posoborowa, całkowicie pomija królowanie Chrystusa nad społeczeństwem. Jego kazanie jest wyłącznie indywidualistyczne: „kochaj”, bądź „zwyczajny”. To jest dokładnie odwrotność nauczania Piusa XI, który mówił, że „niechaj nie odmawiają władcy państw publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi”.
Ponadto, encyklika potępiała „zeświecczenie czasów obecnych, tzw. laicyzm” (n. 78). Artykuł z eKAI.pl i kazanie biskupa Kleszcza są czystym laicyzmem: Bóg jest sprowadzony do wewnętrznego „kochania”, bez żadnych konsekwencji w życiu publicznym, w prawie, w edukacji. To jest dokładnie błąd potępiony przez Piusa IX w *Syllabus Of Errors* (błęd 39, 40, 41): państwo ma być niezależne od Kościoła, a religia może być prywatną sprawą. Biskup Kleszcz nie mówi o konieczności, by państwo uznawało Chrystusa jako Króla, by prawa były zgodne z Dekalogiem, by szkoły były katolickie. Jego „chrześcijaństwo” to tylko wewnętrzny sentyment, który nie zakłóca świeckiego porządku – co jest dokładnie tym, czego pragną masoni i modernistowie.
Najbardziej wymowny jest brak jakiejkolwiek wzmianki o sakramentach, o konieczności rozgrzeszenia, o groźbie potępienia. To jest konsekwencja herezji modernizmu, potępionej przez Piusa X: „Wiara Chrystusa jest w
Za artykułem:
24 lutego 2026 | 07:41Liturgia stacyjna w kościele św. Franciszka z Asyżu (ekai.pl)
Data artykułu: 24.02.2026




