Portal „Gość Niedzielny” informuje o decyzji prezydenta Zimbabwe, Emmersona Mnangagwy, dotyczącej przedterminowego zwolnienia tysięcy więźniów, głównie kobiet i nieletnich, w ramach amnestii mającej na celu zwiększenie poparcia społecznego przed planowaną zmianą konstytucji pozwalającą na przedłużenie jego władzy do 2030 roku. Amnestia nie obejmuje więźniów politycznych oraz osób skazanych za poważne przestępstwa, takie jak zabójstwo czy handel ludźmi. Rząd tłumaczy tę akcję względami humanitarnymi, m.in. przepełnieniem więzień, podczas gdy krytycy widzą w niej instrumentalne działanie polityczne.
Pragmatyzm polityczny pozbawiony wymiaru moralnego
Artykuł prezentuje wydarzenie w czysto pragmatycznych kategoriach: „umorzenie kary”, „poparcie społeczne”, „konstytucja”, „przepełnione więzienia”. Język jest biurokratyczny, neutralny emocjonalnie, całkowicie pozbawiony odniesień do dobra wspólnego, sprawiedliwości czy winy. To odzwierciedla współczesny, laicki dyskurs publiczny, w którym wartości moralne zostały wyparte przez kalkulację polityczną i technokratyczne zarządzanie. W katolickiej nauce sprawiedliwość nie jest jedynie kwestią administracyjną, lecz cnotą teologalną i warunkiem prawdziwego pokoju społecznego. Jak nauczał św. Tomasz z Akwinu, prawo musi być ukierunkowane na wspólne dobro, a nie na korzyść jednostki lub grupy rządzącej. Amnestia, która ma służyć przedłużeniu władzy jednego człowieka, jest moralnie skażona, gdyż wykorzystuje narzędzie łaski (które w rozumieniu katolickim powinno służyć naprawie i nawróceniu) jako broń w walce o tron.
Milczenie o wymiarze nadprzyrodzonym i ostatecznym
Artykuł nie zawiera ani jednego słowa o Boga, grzechu, pokucie, sądzie ostatecznym czy zbawieniu. Więzień jest postrzegany wyłącznie jako jednostka prawna, której „kary” można „umorzyć”. Katolicka wizja więzienia to jednak także miejsce możliwego nawrócenia, gdzie grzesznik może odzyskać łaskę przez pokutę i sakramenty. Brak jakiegokolwiek nawiązania do duchowej rzeczywistości więźnia jest symptomaticzny dla współczesnego, zsekularyzowanego społeczeństwa, które – jak ostrzegał Pius IX w Syllabus errorum – oddziela państwo od Kościoła i prawa Bożego, czyniąc człowieka miarą wszystkiego. W takim ujęciu człowiek staje się jedynie obiektem polityki, a nie nosicielem nieśmiertelnej duszy przed Bogiem.
Krytyka instrumentalnego humanitaryzmu
Rządowe uzasadnienie amnestii „względami humanitarnymi” jest w świetle wiary katolickiej hipokryzją, gdyż prawdziwy humanizm chrześcijański opiera się na godności osoby stworzonej na obraz Boga, a nie na użyteczności politycznej. Pius XI w encyklice Quas Primas nauczał, że jedynie w Królestwie Chrystusa społeczeństwo może odzyskać prawdziwy ład i sprawiedliwość. Gdy państwo działa bez odniesienia do prawa Bożego, nawet „dobre” czyny (jak amnestia) mogą być zepsute przez złą intencję. Tu intencją jest nie ulga w cierpieniu, lecz konsolidacja władzy. To klasyczny przykład tego, co św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis nazwał „praktycznym modernistą”, który używa słów dobrych („humanitarne”, „łaska”) dla celów czysto ziemskich.
Symbolika władzy bez Boga
Dążenie Mnangagwy do zmiany konstytucji w celu przedłużenia władzy jest w katolickiej perspektywie przejawem pychy i dążenia do absolutnej władzy, co jest sprzeczne z naturą władzy świeckiej, która – jak przypominał Leon XIII w encyklice Immortale Dei – ma charakter służebny i pochodzi od Boga. Gdy władza staje się samowystarczalna i nie uznaje wyższej jurysdykcji (w tym Kościoła i prawa naturalnego), prowadzi do tyranii. Artykuł nie kwestionuje tej dążenia, lecz je przedstawia jako normalną grę polityczną. W katolickiej analizie politycznej taka bezkrytyczna narracja jest formą współudziału w apostazji, gdyż milczy o najwyższym prawodawcy – Bogu – i o Jego prawach, które są absolutne i niepodlegają zmianom konstytucyjnym.
Sprawiedliwość vs. polityczna wygoda
Wyłączenie z amnestii więźniów za poważne przestępstwa jest oczywiście słuszne z punktu widzenia sprawiedliwości retributywnej. Jednakże, sama selekcja (kobiety, nieletni, chorzy) w oparciu o kryteria humanitarne, a nie o zasługę czy nawrócenie, pokazuje relatywizm moralny. W katolickiej doktrynie łaska (w tym amnestia) powinna być wyrażeniem miłosierdzia, ale nie może sprzeczać się z sprawiedliwością. Tutaj amnestia jest arbitralna, służy celom politycznym, a nie naprawie moralnej. Brak jest jakiegokolwiek odniesienia do potrzeby pojednania, które w katolickiej etyce wymaga nie tylko uwolnienia, ale i wyrzeczenia się zła, spowiedzi i zadośćuczynienia. Artykuł nie pyta, czy ci więźniowie pokutują za swoje czyny, czy są gotowi do życia w społeczeństwie. To typowe dla współczesnego, laickiego rozumienia sprawiedliwości, które redukuje ją do technicznego uwolnienia z więzienia.
Pominięcie więźniów sumienia
W całym artykule nie ma wzmianki o więźniach sumienia, o tym, że w Zimbabwe – jak w wielu krajach – mogą istnieć osoby uwięzione za wiarę lub za odrzucenie nieprawych nakazów władzy. Wspomnienie o „więźniach politycznych” jest tylko statystyczne, bez głębszej refleksji. Katolicka nauka, zwłaszcza w świetle encykliki Quas Primas, wymaga, aby Kościół miał wolność głoszenia prawdy, a władze świeckie nie mogą narzucać mu ograniczeń. Milczenie o tym aspekcie jest kolejnym dowodem na sekularyzację świadomości, w której polityka jest jedynym miarą rzeczy, a walka o władzę jedynym motorem historii.
Konkluzja: Apostazja przez wyparcie Boga z życia publicznego
Artykuł, choć na pierwszy rzut oka neutralny, jest typowym przykładem współczesnej apologii władzy pozbawionej jakiejkolwiek normy moralnej wykraczającej poza polityczną użyteczność. W katolickiej perspektywie jest to przejaw apostazji, o której mówił Pius IX w Syllabus errorum, gdzie odrzuca się ideę, że państwo może być całkowicie oddzielone od Kościoła i że prawa Boże nie mają pierwszeństwa. Każda decyzja polityczna, która nie jest osadzona w prawie naturalnym i objawionym, jest grzechem społecznym. Amnestia w Zimbabwe, służąc przedłużeniu władzy jednego człowieka, jest moralnie nie do usprawiedliwienia, nawet jeśli technicznie poprawia warunki w więzieniach. Prawdziwa łaska wymaga prawdy, a prawda wymaga Boga. Gdy Bóg jest wykluczony z życia publicznego, nawet „dobre” czyny stają się narzędziami tyranii.
Za artykułem:
Zimbabwe: Prezydent ułaskawił tysiące kobiet (gosc.pl)
Data artykułu: 24.02.2026




