Rodzina katolicka w miejskim otoczeniu symbolizuje krytykę naturalizmu z artykułu Elizy Kąckiej.

Człowiek-roślinożerca: naturalistyczna redukcja w felietonie „Tygodnika Powszechnego”

Podziel się tym:

Felieton Elizy Kąckiej w „Tygodniku Powszechnym” (2026) ukazuje współczesnego człowieka jako istotę niepotrzebną, skonfrontowaną z absurdem egzystencji, uciekającą w dziecięce fantazje (Muminki). Tekst promuje naturalistyczną, psychologizującą wizję człowieka, redukując problemy do relacji społecznych i środowiskowych, całkowicie pomijając wymiar grzechu, łaski i transcendencji. To odzwierciedla głęboką apostazję kultury, która odrzuca panowanie Chrystusa nad życiem jednostki i społeczeństwa.


Redukcja człowieka do bytu biologicznego

Kluczowym błędem artykułu jest redukcja człowieka do poziomu bytu biologicznego. W rozmowie inżyniera Piotra pojawia się zdanie:

„Rodzic musi widzieć, że hoduje roślinożercę w stadzie drapieżników”.

To stwierdzenie zaprzecza katolickiej antropologii, która uczy, że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga (Gen 1,26), a nie jako „roślinożerca” w „stadzie drapieżników”. Takie ujęcie jest czystym naturalizmem, potępionym przez Piusa IX w Syllabus Errorum (błąd 4), który głosi, że rozum ludzki jest jedynym arbitrem prawdy i fałszu, dobrem i złem. Tutaj „społeczeństwo drapieżników” staje się wyrocznią, podczas gdy brakuje odniesienia do prawa naturalnego czy prawa Bożego, które są jedynym miarą moralności. Człowiek nie jest zwierzęciem, które „hoduje” innych zwierząt; jest istotą duchową, powołaną do uczestnictwa w życiu Boga.

Relatywizacja prawdy i moralności

Scena z sałatą i szynką ilustruje relatywizację prawdy. Studentka mówi:

„W referacie mówiłam, że sałata cierpi. A teraz ta szynka”.

Przeniesienie cierpienia na rośliny to forma panteizmu lub ekstremalnego ekologizmu, potępianego przez Piusa IX (błąd 1: „Bóg jest identyczny z naturą rzeczy”). W katolickiej etyce cierpienie ma wymiar moralny lub fizyczny związaný z grzechem pierworodnym, a nie z „prawami” roślin. Brak rozróżnienia między cierpieniem moralnym (grzech) a biologicznym (fizjologia) prowadzi do absurdalnego relatywizmu: co jest ważne? Czy sałata cierpi, czy nie? Katolicka moralność opiera się na niezmiennych zasadach Dekalogu, nie na subiektywnych odczuciach. Pius IX w błędzie 56 potępia pogląd, że prawa moralne nie potrzebują boskiego nakazu. Tu prawda staje się płynna, zależna od „referatu” czy „szynki”.

Ucieczka w fantazję zamiast eschatologii

Wizja Muminków czekających na Włóczykija to metafora biernego oczekiwania na zbawienie z zewnątrz, bez wysiłku moralnego. Chłopiec mówi:

„Wszyscy zarastali roślinami. I się cieszyli. Z czego? Bo to na zawsze”.

W katolicyzmie zbawienie przez łaskę, ale wymaga współpracy (współpraca z łaską, wierność przykazaniom). Tu: „wierzymy, że nie jest Godotem” – aluzja do Becketta, czyli absurdu i bezcelowości. Brak nadziei escatologicznej, która jest istotą wiary. Pius XI w Quas Primas naucza, że Królestwo Chrystusa jest rzeczywiste i wymaga posłuszeństwa Jego prawom. W felietonie panuje bierność, „czekanie” na Włóczykija/Godota, co jest zaprzeczeniem aktywności chrześcijańskiej: „Błogosławieni, którzy głodują i pragną sprawiedliwości” (Mt 5,6).

Psychologizowanie zamiast teologii

Wszystkie problemy sprowadzone są do psychologii: „niepotrzebny”, „dominują”, „płują”. Brak rozpoznania, że prawdziwym problemem jest grzech, a nie „drapieżne społeczeństwo”. Św. Pius X w Lamentabili sane exitu potępia błąd 63: „Można uznać, że Chrystus historyczny jest znacznie niższy od Chrystusa wiary”. Tutaj Chrystus jest całkowicie pominięty; zamiast Niego mamy „psychologię”, „referaty”, „fejsbuka”. Kościół naucza, że walka jest z „księstwami i potęgami” (Ef 6,12), nie z ludźmi. To demaskacja modernistycznej tendencji do redukowania wiary do psychologii i socjologii, co jest błędem 9 w Lamentabili: „Dogmaty są przedmiotem nauk przyrodniczych”. Tu dogmaty zastąpiono „odczuciami” i „sąsiadkami”.

Brak sakramentalności i łaski

W całym tekście nie ma modlitwy, sakramentu, Kościoła. Tramwaj pod wodą – może symbolizować chrzest? Ale nie, to tylko sen:

„Tramwaj wskoczył na tory, ale już trochę pod wodą”.

W katolicyzmie wodowanie (chrzest) to rzeczywiste odrodzenie duchowe (J 3,5). Tu woda jest tylko tłem przygody, nie sacrum. Brakuje sakramentu pojednania, który leczy grzech. To typowe dla sekularnego humanizmu, który redukuje transcendencję do fantazji. Pius IX w błędzie 65 potępia pogląd, że małżeństwo nie jest sakramentem; tu żaden sakrament nie istnieje. Człowiek jest sam ze swoimi „drapieżnikami” i „roślinami”.

Symptomat: duch świata i soborowa rewolucja

Ten felieton jest przejawem „ducha świata” (1 J 2,16), który promuje naturalizm, psychologizm i relatywizm. Jego popularność w „Tygodniku Powszechnym” świadczy o głębokiej sekularyzacji nawet środowisk katolickich. To owoce soborowej rewolucji, która usunęła Bóg z życia publicznego. Kościół po 1958 roku (a zwłaszcza po Vaticanum II) promuje podobny humanizm bez Chrystusa, gdzie „dialog” i „tolerancja” zastępują prawdę objawioną. Artykuł nie wspomina o Chrystusie Królu (Quas Primas), o konieczności publicznego wyznawania wiary, o sakramentach. To właśnie apostazja, o której mówi Pius IX w Syllabus (błęd 77-80): państwo nie powinno wyznawać katolicyzmu, a religie są równe. W felietonie nie ma miejsca na prawdę absolutną – tylko na „sałatę cierpiącą” i „szynkę”.

Przeciwstawienie katolickiej wizji człowieka

Katolicka antropologia uczy, że człowiek jest imago Dei, stworzony do świętości, a nie do bycia „roślinożercą”. Jego godność pochodzi od Boga, nie od społeczeństwa. Rodzicielstwo jest uczestnictwem w ojcowości Bożej (Ef 3,14-15), a nie „hodowli” w „stadzie drapieżników”. Problemy moralne muszą być rozstrzygane w świetle prawa naturalnego i objawienia, nie psychologii. Pius XI w Quas Primas pisze: „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi”. Oznacza to, że Chrystus ma władzę nad każdym aspektem życia, łącznie z rodzicielstwem. Felieton odrzuca tę władzę, stawiając człowieka wobec „drapieżników” bez nadziei poza „Włóczykijem” – który jest tylko literacką fikcją. Prawdziwy Włóczykij to Chrystus, który przychodzi przez Kościół i sakramenty.

Wezwanie do nawrócenia

Felieton Elizy Kąckiej jest symptodem głębokiej choroby współczesnego świata: odrzucenia transcendencji, redukcji człowieka do biologii i relatywizacji prawdy. To owoce modernizmu, potępionego przez Piusa X w Pascendi Dominici gregis i Lamentabili. Aby wrócić do zdrowia duchowego, konieczne jest powrót do niezmiennej Tradycji katolickiej sprzed 1958 roku. Musimy odrzucić naturalizm, psychologizm i ekologizm jako idole, a uznać jedynie panowanie Chrystusa Króla nad wszystkim. Tylko w Jego Królestwie człowiek znajduje prawdziwą tożsamość: nie jako „roślinożerca”, ale jako syn Boga. Niech każdy, kto czytał ten felieton, zastanowi się: czy moje życie jest ukierunkowane na Chrystusa, czy na „drapieżników” i „sałatę cierpiącą”? Czas nawrócenia jest teraz.


Za artykułem:
Rodzic musi widzieć, że hoduje roślinożercę w stadzie drapieżników
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 24.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.