Rzymska stolica Polski z katedrą Wawelską i politykami dyskutującymi o ustawie SAFE, z Majestatem Chrystusa Króla w tle.

Kiedy bezpieczeństwo staje się idolem: debata o SAFE bez Boga

Podziel się tym:

Portal „Gość Niedzielny” (25 lutego 2026) informuje o sporach wokół ustawy wdrażającej unijny program SAFE, skupiając się na politycznych manewrach między rządem a opozycją, a zwłaszcza na kwestii „warunkowości” pożyczek i udziału polskiego przemysłu zbrojeniowego. Artykuł ujawnia całkowity brak perspektywy prawa Bożego i moralności katolickiej w debacie o bezpieczeństwie narodowym, traktując sprawy państwa wyłącznie przez pryzmat interesów politycznych i ekonomicznych.


Sekularny dyskurs o bezpieczeństwie: Boga nie ma w grze

Artykuł przedstawia debatę wokół ustawy SAFE jako czysto techniczną i polityczną, gdzie kluczowe kwestie to „poprawki”, „warunkowość”, „procent środków dla polskiego przemysłu” i „umowa pożyczkowa”. Język jest neutralny, biurokratyczny, pozbawiony jakiegokolwiek odniesienia do etyki czy transcendencji. Szef KPRP Zbigniew Bogucki mówi o „satysfakcji pana prezydenta”, „trudnej decyzji”, „alergiczej reakcji u rządzących” – cały dyskurs toczy się w kategoriach władzy, kompromisów i interesów. Milczenie o Bogu, o prawie naturalnym, o celach nadrzędnych państwa wobec zbawienia dusz jest objawem głębokiej apostazji. Jak nauczał papież Pius XI w encyklice Quas primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać”. Artykuł ten dokładnie opisuje świat, w którym taka przyczyna została usunięta – państwo traktowane jest jako autonomiczna struktura, której celem jest „bezpieczeństwo” rozumiane w czysto materialnym, militarnym sensie.

Brak odwołania do prawa naturalnego i etyki katolickiej

Debata o wydatkach na zbrojenia („przeciwlotnicze wyrzutnie Piorun, wozy bojowe Borsuk, armatohaubice Krab”) toczy się wyłącznie pod kątem efektywności, udziału polskiego przemysłu i unijnej „warunkowości”. Nie padają pytania fundamentalne z punktu widzenia katolickiej etyki: czy wojna, której przygotowujemy się, może być sprawiedliwa? Czy wydatki na broń są proporcjonalne do innych potrzeb dobra wspólnego (jak pomoc ubogim, edukacja, zdrowie)? Czy nie prowadzimy do militaryzmu, który staje się samowystarczalnym celem? Papież Leon XIII w encyklice Rerum Novarum nauczał, że „pierwszym i najbardziej fundamentalnym zasadą” jest prawo każdego człowieka do korzystania z dóbr ziemi, a państwo ma obowiązek dbać o dobro wspólne zgodnie z prawem naturalnym. Artykuł nie tylko nie odwołuje się do tej zasady, ale wręcz implicitnie je neguje, traktując bezpieczeństwo jako wartość absolutną, oderwaną od moralnego ładu. To klasyczny naturalizm, potępiony przez Piusa IX w Syllabus Errorum (błąd 58: „Wszystkie szczerość i doskonałość moralności należy umieścić w gromadzeniu i zwiększaniu bogactw”), gdzie bezpieczeństwo narodowe staje się nowym bogactwem, do którego dąży się „każdym możliwym sposobem”.

Warunkowość UE a moralność katolicka: wybór między lojalnością a prawem Bożym

Kluczowy wątek artykułu to „warunkowość” unijna, postrzegana przez środowisko prezydenckie i PiS jako potencjalne narzędzie szantażu politycznego. Artykuł relacjonuje obawy, że UE może „wpływać na to, kto w Polsce rządzi”. Z katolickiej perspektywy państwo ma prawo do suwerenności, ale ta suwerenność nie jest absolutna – podlega prawu Bożemu. Jak pisze Pius XI w Quas primas: „Niechaj nie odmawiają władcy państw publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi”. Warunkowość UE, jeśli narusza prawa Boże (np. wymuszając przyjęcie moralnie złą politykę, jak aborcja czy ideologię LGBT), nie może być akceptowana. Jednak artykuł nie stawia tego pytania w tych kategoriach. Jego krytyka warunkowości jest czysto polityczna: chodzi o „niezależność” decyzyjną, a nie o lojalność wobec Chrystusa Króla. To błąd fatalny: państwo, które stawia interesy narodowe ponad prawem Bożym, staje się idolem, a jego bezpieczeństwo – iluzją. Syllabus Piusa IX potępia błąd 41: „The civil government, even when in the hands of an infidel sovereign, has a right to an indirect negative power over religious affairs” – czyli świecka władza ma prawo ingerować w sprawy religijne. W przypadku Polski, obawy przed „warunkowością” są uzasadnione, ale tylko wtedy, gdy chodzi o naruszenie praw Bożych. Artykuł tego nie rozróżnia, mieszając obawy polityczne z prawdziwym problemem moralnym.

Symptom apostazji: wykluczenie Chrystusa Króla z życia publicznego

Najgłębszy problem artykułu to nie tyle jego treść, co to, czego nie mówi. W całym tekście o „bezpieczeństwie”, „suwerenności”, „przemysłu zbrojeniowym” nie ma ani jednego odwołania do Chrystusa Króla, do Jego prawa nad narodami, do konieczności sprawiedliwości społecznej i pokoju w sensie ewangelicznym. To nie jest przypadek – to objaw systemowej apostazji, o której pisał Pius XI: „Gdy poza tym w Roku Jubileuszowym przypada szesnastowiekowa rocznica Soboru Nicejskiego, tym chętniej poleciliśmy uczcić to dziejowe zdarzenie i Sami wspomnieliśmy o nim w Watykańskiej Bazylice, ponieważ Sobór ten orzekł i jako prawdę wiary katolickiej wiernym do wierzenia podał, że Jednorodzony Syn Boży jest współistotny z Ojcem, a zarazem, stawiając w skład wiary czyli Symbol słowa: „którego królestwa nie będzie końca”, potwierdził królewską godność Chrystusa Pana”. Bez tego fundamentu – uznania Chrystusa za Króla – cała debata o bezpieczeństwie jest pusta, bo bezpieczeństwo bez Boga to tylko militarne przygotowania do wieczności bez Boga. Artykuł „Gościa Niedzielnego” jest więc symptomaticznym przykładem tego, jak nawet katolickie media przyjmują świecki, naturalistyczny język, wykluczając Prawa Boże z dyskursu publicznego. To właśnie jest „hydra modernizmu”, o której ostrzegał Pius X w Pascendi Dominici gregis: oddzielenie wiary od życia, religii od polityki, duchowości od spraw społecznych.

Prawda katolicka: Państwo, aby być legitymne, musi uznawać Chrystusa za Króla i dążyć do dobra wspólnego w oparciu o prawo naturalne. Bezpieczeństwo narodowe nie może być celem samym w sobie, ale służyć powinno celom nadrzędnym: ochronie życia, wspieraniu sprawiedliwości, umożliwieniu praktyki wiary. Jak mówi Quas primas: „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi” – więc polityka bezpieczeństwa musi być ewangelizująca, a nie tylko militarna. Bez tego jest tylko „głupotą” (Ps 13,1), o której mowa w tytule dokumentu z „Gościa Niedzielnego” – głupotą, która nie widzi, że „Pan ma tron w niebie, a Jego królestwo rządzi wszystkim” (Ps 102,19).


Za artykułem:
Omawiane ze stroną prezydencką, ale miały iść dalej
  (gosc.pl)
Data artykułu: 25.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: gosc.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.