Portal „Tygodnik Powszechny” (24.02.2026) publikuje artykuł Marka Matusiaka o planie Donalda Trumpa dla Strefy Gazy. Autor opisuje „Radę Pokoju” jako prywatną organizację prezydenta USA, mającą nadzorować odbudowę Gazy bez udziału Palestyńczyków, przy udziale państw takich jak Arabia Saudyjska, ZEA, Turcja czy Węgry. Artykuł przedstawia skalę zniszczeń (81% budynków zniszczonych, 72 tys. zabitych według izraelskich sił, 1,4 mln ludzi w namiotach), kontrolę Izraela nad pomocą humanitarną oraz plany transformacji Gazy w śródziemnomorską riwierę dla zagranicznych inwestorów, redukując Palestyńczyków do roli taniej siły roboczej. Autor cytuje organizacje praw człowieka (Amnesty, B’Tselem) nazywające sytuację „trwającym ludobójstwem” i konkluduje, że plan jest „kolejnym narzędziem likwidowania Palestyńczyków jako wspólnoty narodowej”. Ta narracja, choć porusza autentyczne cierpienie, całkowicie pomija wymiar nadprzyrodzony i królestwo Chrystusa, promując sekularny humanitaryzm sprzeczny z integralną wiarą katolicką.
Poziom faktograficzny: jednostronność i selektywność
Artykuł powołuje się na wiarygodne źródła (UNOSAT, „Haaretz”, Forensic Architecture, Alex de Waal), co nadaje mu pozory obiektywizmu w zakresie danych o zniszczeniach i ofiarach. Jednakże prezentacja jest wysoce jednostronna. Autor nie wspomina o atakach rakietowych Hamasu na Izrael, które wywołały reakcję militarną, ani o terrorystycznej naturze Hamasu, uznawanego za organizację terrorystyczną przez wiele państw. Nie rozróżnia też między cywilami a kombatantami, przedstawiając wszystkie ofiary jako niewinne, co jest uproszczeniem sprzecznym z prawem międzynarodowym i moralnością wojny. Cytat: „Palestyńczycy staliby się na własnej ziemi tym, czym są dziś gastarbeiterzy w wielu państwach arabskich Zatoki Perskiej” – jest porównaniem, które pomija historyczny kontekst konfliktu i odpowiedzialność palestyńskiego przywództwa za eskalację. Taka selektywność prowadzi do propagandowego obrazu, gdzie Izrael jest jedynym sprawcą, a Palestyńczycy wyłącznie ofiarami, co jest błędem faktograficznym przez pominięcie kluczowych okoliczności.
Poziom językowy: emocjonalna retoryka humanitarnego alarmizmu
Język artykułu nasycony jest emocjonalnymi, apokaliptycznymi sformułowaniami: „trwające ludobójstwo”, „systemowa obstrukcja”, „świadoma i systematyczna kampania wyburzeń”, „atomizacja”, „cyfrowy nadzór”. Ta retoryka ma na celu wywołanie gniewu i potępienia Izraela, a nie rzeczowej analizy. Użycie metafor takich jak „gastarbeiterzy” czy „walec toczy się” dehumanizuje strony konfliktu i redukuje złożoną rzeczywistość do prostego schematu oprawcy i ofiary. Taka stylistyka, typowa dla współczesnego humanitaryzmu, odzwierciedla moralny panikaryzm, który – jak uczył św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis – jest oznaką modernizmu, gdyż zamiast opierać się na rozważnej ocenie, operuje emocjami i uproszczeniami. Brak chłodnego, kanonicznego języka moralnego odróżniania między terroryzmem a obroną państwa jest symptomaticzny.
Poziom teologiczny: odrzucenie królestwa Chrystusa w życiu publicznym
Najgłębszy błąd artykułu leży w całkowitym pominięciu wymiaru nadprzyrodzonego. Tekst jest wyrazistym przykładem sekularnego humanitaryzmu, który redukuje problemy społeczne i polityczne do kwestii technicznych, ekonomicznych i prawnych, całkowicie wykluczając królestwo Chrystusa. Papież Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się zburzone fundamenty pod tą władzą”. Artykuł nie zawiera żadnego odniesienia do Boga, Chrystusa, Kościoła, sakramentów, modlitwy, grzechu czy odkupienia. Rozwiązanie, jakie proponuje („Rada Pokoju”, międzynarodowa kontrola, inwestycje), jest czysto polityczne i technokratyczne, co jest dokładnym odzwierciedleniem błędu potępionego przez Piusa IX w Syllabus of Errors (błęd 77 i 80), które odrzucają konieczność uznania Chrystusa Króla w życiu publicznym. Brak rozróżnienia moralnego między terroryzmem a obroną państwa – co jest wymogiem katolickiej doktryny sprawiedliwej wojny (rozróżnienie bellum iustum) – prowadzi do moralnego relatywizmu, gdzie agresor (Hamas) i obrońca (Izrael) są traktowani jednakowo, a jedynym kryterium jest liczba ofiar cywilnych. To zaprzecza nauczaniu Kościoła, że cel nie uświęca środków i że terroryzm jest zawsze grzechem ciężkim.
Poziom symptomatyczny: sekularny humanitaryzm jako przejaw apostazji
Jednostronność i sekularność artykułu są symptomami szerszej apostazji współczesnego świata, w tym nawet części katolickich ośrodków, które – jak ostrzegał św. Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu – oddalają się od niezmiennej wiary, redukując problemy do wymiarów społeczno-ekonomicznych. Artykuł Matusiaka, publikowany w „Tygodniku Powszechnym”, pismie związanym z postsoborowym modernistycznym nurtem, idealnie wpisuje się w tę linię. Zamiast wezwać do nawrócenia, modlitwy, uznania Chrystusa Króla nad narodami oraz moralnego rozróżnienia między sprawiedliwą obroną a terroryzmem, proponuje technokratyczne rozwiązania. To jest właśnie duchowy bankructwo współczesnego katolicyzmu, który – jak pisał Pius XI – „gdy usunięto Chrystusa z praw i z państw, musiało być wstrząśnięte całe społeczeństwo ludzkie”. Plan Trumpa, bez odwołania do prawa Bożego, nie może przynieść trwałego pokoju, bo – jak uczył św. Augustyn – „pax vera est pax Christi”.
Konstrukcja: prawda katolicka o pokoju i sprawiedliwości
Prawdziwe nauczanie Kościoła, oparte na niezmiennym magisterium sprzed 1958 roku, wymaga od nas: 1) Uznania Jezusa Chrystusa Króla nad wszystkimi narodami – bez tego żadne polityczne układ nie przyniesie trwałego dobra (Pius XI, Quas Primas). 2) Moralnego rozróżnienia między terroryzmem a obroną państwa – terroryzm jest zawsze zły, a państwo ma prawo do proporcjonalnej obrony (katechizm przedsoborowy). 3) Ochrony niewinnych cywilów po obu stronach konfliktu – cierpienie Palestyńczyków jest realne i wymaga pomocy, ale nie może usprawiedliwiać terroryzmu. 4) Priorytetu modlitwy, sakramentów i nawrócenia nad czysto politycznymi rozwiązaniami – bez łaski Bożej nie ma trwałego pokoju. 5) Odrzucenia sekularnego humanitaryzmu, który – jak potępił Pius IX w Syllabus – oddziela państwo od Boga i prowadzi do anarchii. Artykuł Matusiaka, choć ujawnia autentyczne cierpienie, przez swą jednostronność i laicyzm staje się narzędziem apostazji, odwracając uwagę od konieczności królestwa Chrystusa i moralnego rozróżnienia. Prawdziwa solidarność z cierpiącymi wymaga głębi wiary, nie tylko humanitarnego alarmizmu.
Za artykułem:
Rada Pokoju Trumpa dla Gazy. Wielkie plany bez udziału Palestyńczyków (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 24.02.2026




