Subiektywna wiara przeciwko królowaniu Chrystusa

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” (24 lutego 2026) publikuje homilię o. Wacława Oszajcy SJ, w której autor redukuje wiarę chrześcijańską do subiektywnego doświadczenia „przemienienia” jako odkrycia siebie i Boga w „obrzydliwościach i pięknie” współczesnego Kościoła, promuje ekumenizm i relatywizm moralny, całkowicie pomijając dogmaty, sakramenty i absolutne panowanie Chrystusa Króla nad narodami.


Autor, o. Wacław Oszajca SJ, rozpoczyna od odczytania ewangelicznego opisania przemienienia Pańskiego, ale od razu dokonuje jego radykalnej sekularyzacji. Zamiast dostrzec teologiczną treść cudu – objawienie chwały Boga i potwierdzenie mesjańskiej godności Chrystusa oraz Jego zgodności z Starym Testamentem ( Mojżesz i Eliasz) – autor redukuje je do psychologicznego „odkrywania, kim jest Jezus”. Pisze: „Uwierzyć, że Bóg przeprowadził Jezusa przez życie i przez śmierć, i że taki sam los czeka każdego człowieka”. To stwierdzenie jest heretyckie, gdyż zaprzecza jedności Osoby Chrystusa (Bóg i Człowiek) i Jego wyjątkowej roli Odkupiciela. W katolickiej wierze Chrystus jest *unigenitus Filius Dei*, a Jego życie i śmierć są jedynym i doskonałym okupem za grzechy ludzkości. Redukcja do „taki sam los czeka każdego człowieka” jest zaprzeczeniem jedności Chrystusa jako jedynego Mediatora (1 Tm 2,5) i zapowiedzią panteistycznego uniwersalizmu.

Głównym grzechem tego tekstu jest jednak jego ekumenistyczny i relatywistyczny rdzeń. Autor pisa: „Po wielu wiekach wzajemnego zwalczania się wreszcie odkrywamy, że my, żydzi, chrześcijanie i muzułmanie, mamy wspólnego ojca, Abrahama”. To stwierdzenie jest bezpośrednim zaprzeczeniem katolickiej wiary, która naucza, że zbawienie jest jedynie w Kościele katolickim (extra Ecclesiam nulla salus – poza Kościołem nie ma zbawienia, zob. Syllabus of Errors, potępione punkty 15-17). Wizja „wspólnego Abrahama” to klasyczny przykład indyferentyzmu, który Pius IX potępił w *Syllabus of Errors* jako błąd: „Każdy człowiek może swobodnie przyjąć i wyznawać tę religię, którą, kierując się światłem rozumu, uzna za prawdziwą” (punkt 15) oraz „Człowiek może, w przestrzeganiu jakiejkolwiek religii, znaleźć drogę wiecznego zbawienia i osiągnąć wieczne zbawienie” (punkt 16). Oszajca, twierdząc, że wszystkie trzy religie mają wspólnego ojca, sugeruje, że wszystkie prowadzą do Boga, co jest herezją. Ponadto, jego fraza „A on jawi się jako ojciec wszystkich, którzy wciąż szukają swojej ojczyzny, gdyż ta, którą zamieszkują, do szczęścia im nie wystarcza” jest poetyckim parafrazowaniem modernistycznej wizji, w której wiara redukuje się do subiektywnego poszukiwania, a nie przyjęcia objawionej Prawdy.

Najbardziej plugawym aspektem tekstu jest jednak jego relatywizm moralny i obraz Kościoła. Autor pisze: „Nie pozostaje nam dzisiaj nic innego, jak wstać z klęczek i zobaczyć Jezusa w takim Kościele, jaki zbudowaliśmy, ze wszystkimi jego obrzydliwościami, ale i pięknością”. To zdanie jest teologicznym bankructwem. Po pierwsze, Kościół nie jest „zbudowany” przez ludzi, ale jest zbudowany przez Chrystusa na skale Piotra (Mt 16,18). Mówienie, że „zbudowaliśmy” Kościół, jest herezją, która zaprzecza jego boskiemu założeniu i nadprzyrodzonej naturze. Po drugie, używanie terminu „obrzydliwości” (w kontekście współczesnego Kościoła) jest niewyobrażalnym bluźnierstwem. Obrzydliwości (łac. *abominationes*) to grzechy powszechne, które zanieczyszczają ofiarę i prowadzą do potępienia (por. Dn 9,27; Mt 24,15). Autor nie rozróżnia między świętym a grzesznym, między prawdą a błędem. To jest typowe dla modernistycznej etyki sytuacyjnej, potępianej przez Piusa X w *Pascendi Dominici gregis* i *Lamentabili sane exitu* (np. punkt 26: „Wiara jako przyzwolenie umysłu opiera się ostatecznie na sumie prawdopodobieństw”). Dla katolicyzmu istnieje absolutny podział między dobrem a złem, między prawdą a fałszem. „Obrzydliwości” w Kościele (herezje, apostazja, bałwochwalstwo) nie są „pięknością”, ale przyczyną gniewu Bożego i wymagają pokuty i wykorzenienia.

Autor, będąc jezuitą, reprezentuje duchowość, która jest dokładnym przeciwieństwem katolicyzmu przedsoborowego. Jego wezwanie do „wstania z klęczek” jest symbolicznym aktem buntu przeciwko pokorze, cnocie teologicznej i czci wobec Boga, które wyrażają się właśnie w pokłonie. Klęczenie przed Najświętszym Sakramentem jest aktem adoracji, uznania realnej obecności Chrystusa. Oszajca zachęca do wstania z klęczek, czyli do odrzucenia tej pokory i postawy sług Bożych, na rzecz samospełniającego się „odkrywania”. To jest duchowość humanistyczna, a nie chrześcijańska. Pius XI w encyklice *Quas Primas* podkreślał, że Królestwo Chrystusa jest przede wszystkim duchowe i wymaga poddania się Jego prawu: „Chrystus króluje w umysłach ludzi… w woli ludzi… w sercach… w ciele i członkach jego”. Panowanie Chrystusa oznacza posłuszeństwo Jego przykazaniom, a nie subiektywne „odkrywanie”. Oszajca całkowicie pomija tę podstawową prawdę. *Quas Primas* mówi też: „Gdyby Królestwo Chrystusa objęło w rzeczy samej wszystkich, jak ich z prawa obejmuje, mielibyśmy wątpić o tym pokoju, jaki Król pokoju przyniósł na ziemię”. Oszajca przeciwnie: sugeruje, że pokój (lub szczęście) znajdujemy w „wspólnym Abrahamie” i subiektywnym doświadczeniu, a nie w publicznym, społecznym uznaniu królowania Chrystusa przez państwa i narody.

Tekst Oszajcy jest symptomaticzny dla całej duchowości posoborowej. Jest to mieszanina: 1) **Ekumenizmu** – zaprzeczającego jedności zbawienia w Kościele katolickim; 2) **Subiektywizmu** – redukującego wiarę do osobistego doświadczenia i „odkrywania”; 3) **Relatywizmu moralnego** – nieumiejętnego odróżnienia „obrzydliwości” od „piękna”; 4) **Humanizmu** – w którym człowiek „zbudował” Kościół, a nie Chrystus. Wszystkie te błędy zostały potępione przez Magisterium przedsoborowe. Pius X w *Lamentabili sane exitu* potępił m.in. zdanie: „Wiara jako przyzwolenie umysłu opiera się ostatecznie na sumie prawdopodobieństw” (punkt 25) – co doskonale opisuje wiarę Oszajcy, opartą na subiektywnym „odkrywaniu”. Potępił też: „Magisterium Kościoła nie może nawet poprzez definicje dogmatyczne określić właściwego sensu Pisma Świętego” (punkt 4) – co autor robi, gdy samodzielnie interpretuje przemienienie. Potępił: „Objawienie było tylko uświadomieniem sobie przez człowieka swego stosunku do Boga” (punkt 20) – co jest rdzeniem homilii Oszajcy.

Najgłębszym problemem jest jednak to, że autor uznaje strukturę, w której działa („Kościół, jaki zbudowaliśmy”), za prawdziwy Kościół Chrystusa. Jest to klasyczny przykład apostazji. Prawdziwy Kościół jest zbudowany na skale Piotra, a nie na piasku ludzkich idei. Struktura, która pozwala na taką heretycką homilię, która promuje ekumenizm i relatywizm, jest nieprawdziwym Kościołem, a sekcją posoborową. Oszajca, jako jezuita, jest częścią tej sekty. Jego wezwanie do „wstania z klęczek” to wezwanie do buntu przeciwko królowaniu Chrystusa, które Pius XI w *Quas Primas* tak mocno podkreślał: „Niechaj więc obowiązkiem i staraniem Waszym będzie, aby w dniu oznaczonym przed tą doroczną uroczystością wygłoszono w każdej parafii kazania do ludu, w którychby ten lud dokładnie pouczony o istocie, znaczeniu i ważności tego święta, wezwano, by tak życie urządził i ułożył, iżby ono odpowiadało życiu tych, którzy wiernie i gorliwie słuchają rozkazów Boskiego Króla”. Oszajca czyni dokładnie odwrotnie: poucza, że nie trzeba słuchać rozkazów Boskiego Króla, bo wystarczy „odkrywać” Go w „obrzydliwościach”.

Podsumowując, homilia o. Oszajcy jest pełną manifestacją modernistycznej apostazji. Jest to tekst, który: 1) redukuje wiarę do subiektywizmu, 2) promuje heretycki ekumenizm, 3) głosi relatywizm moralny, 4) zaprzecza królowaniu Chrystusa nad społeczeństwem, 5) uznaje ludzkie konstrukty za Kościół. Wszystkie te błędy zostały potępione przez Piusa IX w *Syllabus of Errors*, przez Piusa X w *Lamentabili sane exitu* i przez Piusa XI w *Quas Primas*. Taki „Kościół” nie jest Ciałem Mistycznym Chrystusa, lecz hydrą modernizmu, która wymaga całkowitego odrzucenia i nawrócenia do niezmiennej wiary katolickiej, w której Chrystus jest Królem nie tylko duszy, ale także społeczeństw i narodów.


Za artykułem:
Bóg przeprowadził Jezusa przez życie i śmierć. Taki sam los czeka każdego człowieka
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 24.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.